Maclaren Quest – test wózka

DSC_0755_1

Nadszedł dzień, w którym moja mała dzidzia nieoczekiwanie stała się dużym chłopcem i – zwłaszcza w zimowej czapce z pomponem oraz grubej kurtce – przestała mieścić się w swoim wózku. Decyzja była szybka: kupujemy większą spacerówkę! Jaką? Kilka tygodni wahaliśmy się pomiędzy Inglesiną Trip a Maclarenem Quest. Wybór padł na tę drugą.

DSC_0713_1

Przyznam szczerze, że oczekiwania miałam spore. Wysoko postawiłam poprzeczkę z kilku powodów: Maclaren uchodzi za producenta najlepszych parasolek, ich ceny nie są niskie, a opinie o wózkach krążą fenomenalne. Użytkowniczki oraz sprzedawcy w sklepie bardzo je chwalą. Nie twierdzę, że nie mają racji, ale…

Zmianę naszego Joolza odczułam na początku jak przesiadkę z beemki do renówki. Czyli jakbym zajebisty samochód wymieniła na dobry, w dodatku nieprzystosowany do jazdy po krzywych, polskich drogach. Dlaczego?

– Pompowane koła suną gładko i bezszelestnie po każdej nawierzchni: w centrum handlowym oraz po wyboistej, leśnej ścieżce. Dlatego dość długo (jeden dzień, haha ;)) musiałam przyzwyczajać się do turkotu wydawanego przez małe, plastikowe kółka Maclarena. Nowy wózek zdecydowanie łatwiej mieści się w ciasnych alejkach w sklepie czy między stolikami w restauracji. Coś za coś. W tym momencie, goniąc Kostka, nie muszę porzucać wózka na środku drogi, modląc się, żeby stał w tym samym miejscu po powrocie i cały czas zachodząc w głowę, czy przypadkiem nie zostawiłam w kieszonce portfela albo telefonu.

– Joolz jest spacerówką kubełkową, więc dziecko siedzi bardzo wysoko, dlatego podczas pierwszych spacerów nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że teraz szura gdzieś przy samej podłodze i było mi go zwyczajnie żal. Całe szczęście Kostek szybko zaakceptował tę zmianę.

– Nasz stary wózek składał się prawie tak samo szybko jak parasolka (czyli: błyskawicznie) i zajmował mało miejsca w samochodzie, choć zawsze myślałam, że dużo. Teraz widzę, że to była raczej kwestia potężnych tylnych kół, bo Maclaren, który miał być po złożeniu mikroskopijny (tak, tak, panie w sklepie zapewniały, że jak żaden inny nadaje się do podróżowania samolotem!), zajmuje w bagażniku niemal taką samą przestrzeń, ponieważ jest… Dłuższy! Ok, dzięki temu dziecko może w nim jeździć do czwartego roku życia. Znowu coś za coś. Plus dla Maclarena za specjalną rączkę do podnoszenia złożonego wózka: mój stary wózek jej nie miał, więc zawsze, ale to zawsze upaskudziłam ubranie piachem i błotem, próbując wrzucić go do bagażnika. No i rozłożony w moim małym wiatrołapie zajmuje zdecydowanie mniej miejsca, teraz dwie dorosłe osoby + dziecko mogą się spokojnie zmieścić, a nawet ubrać (wcześniej było to – delikatnie mówiąc – utrudnione).

– Maclarena mogę unieść jedną ręką, bo waży coś koło pięciu kilogramów, jednak z dzieckiem w środku nie jestem w stanie podnieść go wcale, więc wychodzi na jedno ;). Moim starym, cięższym wózkiem nauczyłam się zjeżdżać ze schodów na stabilnych, pompowanych kołach tylnych, które zapewniały dziecku całkiem niezłą amortyzację, a teraz nie jest to już takie wygodne, choć na upartego: wszystko się da, w końcu jestem matką (czyli kobietą do zadań specjalnych!), kto jak nie ja ma dać radę w tych cholernych miejscach bez podjazdów?

– Pasy – są bezpieczne, więc spełniają swoją rolę oraz piękne, bo dzięki wszystkim tym paskom wózek po złożeniu wygląda jak… Prezent! A która z nas nie lubi każdego dnia wyjmować z bagażnika samochodu prezentu? Sprawy nieco się komplikują, kiedy chcesz te paski choć trochę poluzować lub zacisnąć (bo na przykład dziecko zdjęło kurtkę w sklepie): nie da się. No nie da, pocisz się więc nad zniecierpliwionym maluchem i milimetr po milimetrze przesuwasz sztywny materiał. Prawdziwe jaja zaczynają się jednak wtedy, kiedy chcesz pasy odpiąć – jeszcze nigdy nie udała mi się ta sztuczka! Za każdym razem szukam mamy, która też prowadzi Maclarena (całe szczęście jest ich zatrzęsienie!) i proszę o pomoc. Podejrzewam, że zostało to podyktowane względami bezpieczeństwa (starsze dziecko lubi już przecież przy pasach kombinować), więc wybaczam i na wszelki wypadek postanawiam chodzić tylko i wyłącznie w zatłoczone miejsca.

DSC_0746_1

Podsumowując: Maclaren Quest to dobry wózek miejski, pewnie faktycznie jeden z najlepszych na rynku jeśli chodzi o parasolki. Lekki, zwrotny, dlatego jest wręcz stworzony dla rodziców ze starszym dzieckiem, które już dużo czasu spędza poza swoim wehikułem i lubi chodzić z mamą za rękę – drugą bez najmniejszego problemu możesz poprowadzić wózek. Podobno materiałów, z których jest zrobiony stelaż, używa się przy produkcji samolotów, a tkanina, którą obito siedzisko, faktycznie jest przyjemniejsza i bardziej miękka w dotyku niż w innych spacerówkach (można iść do sklepu i pomacać :)).

Gdyby nie mój stary wózek, do którego nadal pałam ogromnym sentymentem, dałabym Maclarenowi mocną piątkę (w myśl zasady, że wózka na szóstkę jeszcze nie stworzono). Ale ponieważ mój pierwszy wózek pod każdym względem był genialny, Maclaren otrzymuje czwórkę. Z plusem, za piękną kolorystykę, bo jak wiadomo, my – kobiety – kupujemy oczami.

71-74

19
Dodaj komentarz

avatar
8 Comment threads
11 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
Ilona KosteckaKasia A.mama JJ'aagatahSusanna szyje Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Olga
Gość
Olga

My też z rodziny maclarena, mamy techno xt, jest super! oczywiście, że koła nigdy nie będą tak wygodne jak w wózku na pompowanych. Jeżdziliśmy Maxi Cosi Mura 4 bardzo zadowoleni. Ale mamy też Babyjogger FIT jako wozek biegowy i na ciezsze tereny. Bo jednak spacerowka jest najlepsza na prostych, twardych powierzchniach i w miejscach publicznych, bo mniejsza, zwinniejsza, jako wozek miejski (choc dostaje maclaren na naszych chodnikach) ale raczej nie do lasu ;) pozdrawiamy!!

lavinka
Gość

Do czwartego mówisz? No, moja mając 2 lata nie nadaje się do McLarenów czy innych tego typu dużych parasolek. Zwyczajnie szoruje nogami po ziemi, albo ma kolana pod brodą, a głowa wystaje z oparcia. U nas wchodzą w grę już tylko wielkie wózki do joggingu, typu Phil&Teds. A mam wrażenie, że Klu i tak z niego wyrośnie mając 3 lata. No ale wtedy już go nie będziemy potrzebować (mam nadzieję).

rzepka.blogspot.com
Gość
rzepka.blogspot.com

Dzieci strasznie szybko rosną,zbyt szybko jak na mój gust.

Faszyrka
Gość
Faszyrka

Serio widzisz tyle zalet w tym wózku? Dla mnie ten typ ma dwie podstawowe wady – dwie rączki i małe terkoczące kółeczka. W naszej sytuacji, w górzystym terenie, gdzie jeździmy po kamienistych drogach, trawie, bezdrożach – odpada. Pomijając to, że dwulatek w takim wózku, w dodatku w zimowym ubranku, to jakieś nieporozumienie. My zdecydowaliśmy się na baby joggera city elite, ale to duża kolumbryna. Przekonały mnie wielkie koła, wielka buda, regulowana na wysokość rączka, dużo miejsca na dziecko i dużo miejsca na graty. Gdybym miała kupić coś mniejszego, wzięłabym chyba baby joggera city mini. Wkrótce mamy nadzieję wyciągnąć sanki:-) Przy… Czytaj więcej »

Aa
Gość
Aa

Ja posiadam maclarena xt i jestem bardzo zadowolona wcześniej głęboki i spacerowka miałam emmaljunga i tez byłam zadowolona

Susanna szyje
Gość

Ja miałam Maclarena Techno XLR i jak szybko kupiłam tak szybko sprzedałam. Koszmarny wózek. A przed zakupem przeczytałam setki opinii. Jak sprzedałam Maclarena to zaraz kupiłam Baby Design Enjoy i jestem samym milion razy bardziej zadowolona. W Macu nie tolerowałam dwóch rączek, podwójnych kółek, braku pałąka (ok można dokupić)braku boków (jakoś tak hmm dziwnie to wygladało, brakowało mi obicia po bokach wózka, zawsze to coś chroni przed zimnem) i tego, że non stop kopałam w tył wózka (to było chyba najgorsze, zreszta po pierwszym spacerze mąż wrócił zirytowany tym, ze kopie w wózek). Poza tym wózek był dla mnie zwyczajnie… Czytaj więcej »

agatah
Gość
agatah

To weź 5 kg cukru do jednej ręki, a do drugiej Questa ;) Jest różnica. ;)

Albo zważ się bez i z wózkiem.

Ja oczekiwałam, że będzie lżejszy zgodnie z deklaracją producenta. Podaje 6,1 kg waga podstawowa, cokolwiek to oznacza. http://maclaren.pl/368-wozek-spacerowy-maclaren-quest-charcoal-coral-orange-limitowany.html

Być może bez budki i czegoś jeszcze tyle waży.
A jeśli podano ci 5 kg to już kłamstwo ;)