Dlaczego oni ciągle się kłócą? Czy coś robię źle?

Wychowywanie dzieci to ciągłe sprawdzanie swoich granic: odporności, cierpliwości, wytrwałości. My – matki – zazwyczaj świetnie sobie radzimy. Nawet gdy wykonujemy kilka czynności na raz, choć w nocy nie spałyśmy. Jest jednak taka rzecz, przez którą nawet najlepsze zawodniczki kapitulują. I to każdego dnia. Kłótnie między rodzeństwem!

kłótnie między rodzeństwem

PRÓBA CIERPLIWOŚCI

Wychowujesz dzieci w poczuciu bliskości. Rozmawiasz o emocjach. Wydaje się, że wszystko robisz dobrze, a mimo to kilkanaście razy dziennie w twoim domu rozlega się: „Mamoooo! A ona mi zabrała klocka/nadepnęła na palca/zjadła salami z mojej kanapki!” (niepotrzebne skreślić).

Nic dziwnego, że zaczynasz się wtedy zastanawiać: „A może jednak robię coś źle?”

KŁÓTNIE MIĘDZY RODZEŃSTWEM – CZY TO NASZA WINA?

Często nam się wydaje, że jesteśmy rozjemcami, Sądem Najwyższym, Trybunałem Konstytucyjnym (ach, pomyłka, zapomniałam, że on nie ma już znaczenia), ostoją sprawiedliwości, a tymczasem okazuje się, że to my sami dolewamy oliwy do ognia! Jak? A na przykład: „Zjedz chociaż trochę! Zobacz, twój brat uwielbia brokuły!”.

W tej niepozornej uwadze kryją się aż trzy błędy, które popełnia rodzic:

  • porównywanie dzieci do siebie,
  • krytykowanie jednego w obecności drugiego,
  • faworyzowanie tego, który postępuje tak, jak chcemy.

Czy w ten sposób czegoś się uczą? Tak, że uczestniczą w rywalizacji o nasze względy. I winią za to siebie nawzajem! Dziwisz się, że potem wyrywają sobie zabawki albo na siebie krzyczą?


Przy okazji zapraszam na mój Instagram KLIK 

Powodem frustracji może być też brak przestrzeni do wyciszenia. Moje dzieciaki mają swoje pokoje: Kostek jest w tym wieku, w którym lubi się już zamykać sam. Basia nie ma jeszcze takiej potrzeby. Cały czas chce być z kimś: najlepiej z bratem, bo to oznacza świetną zabawę!

Nam to bardzo pasuje, bo gdy dzieci bawią się na górze, mamy czas dla siebie. Brzmi kusząco, ale nauczyliśmy się, że nasz syn tak samo jak my potrzebuje czasu dla siebie. Dlatego zabieramy Basię na spacer. Albo to my się z nią bawimy, żeby Kostek mógł zająć się swoimi „dorosłymi” sprawami (czyli budowaniem domku dla dinozaurów ;)). Wystarczy mu pół godziny, a potem z chęcią dołącza do siostry. Z wyrozumiałością i cierpliwością, jakiej nie miał dla niej wcześniej!

Nie zawsze możemy dać dzieciom własny pokój, ale nawet we wspólnym warto każdemu z nich wydzielić oddzielną strefę. Pamiętaj, że to nie są bliźnięta syjamskie. Wyjdź czasami ze starszym dzieckiem do kina (młodsze w tym czasie może iść na salkę zabaw z tatą). Nie wszędzie muszą być razem!

Jak pół dnia nie widzisz męża, to potem też nie możecie się nagadać, prawda?

DZIECI SIĘ KŁÓCĄ – TO NORMALNE!

Wszystkie to słyszałyśmy prawda? I słusznie, bo tak właśnie jest! Jednak każda z nas jest zaskoczona częstotliwością i powodami tych sporów. Dlaczego dzieci chcą akurat w tej samej chwili bawić się autkiem, które pół roku leżało w pudle, nie budząc niczyjego zainteresowania?

Masz wrażenie, że pokłóciłyby się o jedno ziarenko piasku na plaży!

Kiedy przypominam sobie, jak sama byłam dzieckiem, to zawsze chciałam mieć to, co brat, bo go podziwiałam. Wydawało mi się, że jego wybory są lepsze od moich, bo jest starszy i mądrzejszy. I nawet jeśli w sklepie wybrałam różową piłkę, a on żółtą, to w domu stwierdzałam, że jednak nie, jego piłka jest fajniejsza i właśnie taką chcę mieć!

Dlatego my często kupujemy dzieciom te same zabawki. Czytam im też książkę „Tupcio Chrupcio. Umiem się dzielić”, w której w fajny sposób zostało wyjaśnione, że czasami warto dać komuś swoją zabawkę, bo potem ta osoba da nam swoją i możemy bawić się razem. A zabawa z kimś jest ciekawsza niż zabawa samemu!

Jednak kłótnie między rodzeństwem wynikają głównie z tego, że maluchy nie panują nad emocjami. Przecież i dorośli mają z tym problem! Pomyśl, jak bardzo byś się zdenerwowała, gdyby ktoś wyrwał ci telefon, gdy przez niego rozmawiasz. Pewnie nie zaczęłabyś krzyczeć i bić tej osoby, ale na pewno byłabyś zła. Tak samo złe bywa twoje dziecko, tylko jeszcze nie potrafi ładnie powiedzieć: „Dlaczego zabierasz mi telefon, skoro widzisz, że rozmawiam?”.

Kiedyś się tego nauczy. Ale potrzebuje czasu i… Przykładu.

RATUNKU – OSZALEJĘ!

To, że dzieci nie panują nad swoimi emocjami, wiemy. Jednak często i my nad nimi nie panujemy! Co robić, gdy masz już dość kłótni i wrzasków dochodzących z pokoju dzieci? Czy wtrącać się w spory? Ustalać, kto miał rację?

Oczywiście, że nie!

Nie wolno nam stawać po stronie żadnego z dzieci. Zazwyczaj nie jesteśmy w stanie ocenić obiektywnie sytuacji, a skoro tak, lepiej nie stać się sędzią niesprawiedliwym.

Co zatem robić? Wielu rodziców, nie radząc sobie z własną frustracją, krzyczy na dzieci. One, zwykle najpierw usiłują się tłumaczyć, potem siedzą jak trusie, wystraszone naszą reakcją. Tak! Mamy ciszę. Tego chcieliśmy. Czy na pewno? Do złości dołączyło poczucie niesprawiedliwości, smutek, bunt. I owszem mamy spokój w domu, ale dlatego, że zamietliśmy wszystko pod dywan. Znaczenie lepszym rozwiązaniem jest zapanowanie nad własnymi emocjami, stłumienie gniewu i podzielenie się z dziećmi swoim spokojem, zamiast przyłączania się do ich chaosu.

Kojarzysz te nauczycielki w przedszkolu, które, gdy dzieci są głośne, same przemawiają cicho? Dzieci widząc, że pani coś mówi, same obniżają stopniowo głos, by ją usłyszeć. Przyłączają się do ciszy. To naturalne zachowanie. Dzieci przejmują nasze emocje. Nasz spokój je uspokoi. Nasz gniew pobudzi je do gniewu.


MÓJ TRÓJSTOPNIOWY PLAN RATUNKOWY NA KŁÓTNIE MIĘDZY RODZEŃSTWEM:

1. Każdej ze stron pozwalam się wygadać, ale nie oceniam, kto ma rację.

2. Przytulam i mówię, że rozumiem, co czują, ale nie każę rodzeństwu się przepraszać (bo takie przeprosiny nie byłyby szczere!).

Tylko nazywam ich emocje (pierwsza lekcja empatii!), np. „Rozumiem. Jesteś smutna, bo brat ma zabawkę, która bardzo ci się podoba” i: „Rozumiem, jesteś zły. To twoja zabawka, a siostra chce ją zabrać”.

3. Nie znajduję rozwiązania, tylko pytam dzieci, co w takiej sytuacji chciałyby zrobić? Zazwyczaj same wpadają na pomysł, że mogą się pobawić po kolei. Albo razem. Lub w coś innego!

I już. To właściwie wszystko :)


ALE JAK ZACHOWAĆ SPOKÓJ?

To najważniejsze pytanie w macierzyństwie. Większość naszych emocji, których nie lubimy, wynika z poczucia niezaspokojenia naszych potrzeb. Uświadomienie sobie tego jest niezwykle ważne, bo da nam klucz do rozwiązania problemu. Jesteś niewyspana, sfrustrowana, zmęczona, znużona? Zadbaj o siebie! Daj sobie spokój z czystą podłogą. Lepiej dłużej pośpij. Zostaw dzieci i idź z koleżankami na kawę. Nie możesz wyjść z domu? To poćwicz jogę!

Przeczytaj książkę, pomaluj paznokcie, leż. W ciszy. Zrób dla siebie to, co jest ci potrzebne. Pamiętasz, jak pisałam wyżej, że mój syn – gdy pół godziny pobawi się sam – ma potem ogromne pokłady cierpliwości dla siostry? Z NAMI JEST DOKŁADNIE TAK SAMO!

Zatroszcz się o siebie. Wtedy będziesz miała siłę na spokój, którym podzielisz się z dziećmi w czasie ich kłótni.

7
Dodaj komentarz

avatar
5 Comment threads
2 Thread replies
7 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Ilona KosteckablekitnaHankaJolae-milka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Anna Rak dopadł raka
Gość
Anna Rak dopadł raka

Wpis piękny i prawdziwy. Są plusy i minusy że się krzyczy na dzieci. Nasze dziecko nie zna podnoszenia głosu w domu, krzyków, kłótni rodziców. My z Mężem rozmawiamy każdy przedstawia swoje argumenty i często nie ma się racji, dla mnie miłość to sztuka kompromisu. Córka jest grzeczna stosuje się do próśb. Sporadycznie nas testuje na przykład co robią dzieci w przedszkolu i próbuje w domu, udajemy że nie słyszymy albo rozmawiamy z Nią i tłumaczy że ktoś tak robił. Bo nasza Córka boi się krzyków, mało ogląda TV ale jak w bajce ktoś krzyczy to zaczyna się bać i nie… Czytaj więcej »

Marta
Gość
Marta

Dziękuję za ten wpis. Od dzisiaj spróbuję jak napisałaś. Oby pomogło bo są dni, że odchodzę od zmysłów. Mam o tyle trudniej bo walczą między sobą 12 i 6 latka.

Hanka
Gość
Hanka

Marta, u mnie 10- i 4-latki. Miłość (wspólna zabawa, spanie w jednym łóżku) jest zazwyczaj między nimi, kiedy jestem w delegacji. Poza tym leją się ile wlezie!

e-milka
Gość
e-milka

Ostatnio jak mnie wkuli, bo wracając on „przypadkiem” wchodził na nią, więc ona też, tylko nieco mocniej (a dzieci wychowywane z założenia przez przemocy fizycznej), że na ostatnim odcinku poszłam do domu z drugiej strony. Kiedy doszłam, oni już się uspokoili. Najgorzej jest przy wieczornym czytaniu (dla córki jest to bardziej potrzeba emocjonalna niz intelektualną, bo od dawna czyta sama). Syn mimo wszystkich umów, tłumaczeń jednak nie może zdzierżyć tych kilku minut, kiedy ona ma mnie na wyłączność. Mimo, że kiedy była w jego wieku musiała ustąpić mu miejsca. Do swojego pokoju nie pójdzie, ale będzie starał się zwrócić na… Czytaj więcej »

Jola
Gość
Jola

Bardzo fajny wpis, życiowy, prawdziwy, jakby o mnie i moich dzieciach. Też potrafią się pokłócić o 1 klocek, a młodsza zawsze chce to co ma starsza. Ze swojej strony polecam książkę dla dzieci Anity Głowińskiej „Kicia Kocia. To moje”. Pokazuje dlaczego czasami warto jest się podzielić swoimi zabawkami. Na moje dzieci zadziałała i skłoniła do dziecięcej refleksji.

blekitna
Gość
blekitna

Moi synowie też się ciągle kłócą a za chwilę bawią się jak najlepsi przyjaciele :) ale mam takie pytanie: czy ktoś może polecić dobra książkę o rodzeństwie i o kłótniach ?