Kim będzie moje dziecko?


Nie ma chyba rodzica, który nie zadawałby sobie tego pytania.

Równocześnie wszyscy, których znam, głośno twierdzą: „Nieważne, kim zostanie, byle był szczęśliwy”. Jakby planowanie przyszłości dziecka było czymś złym, wstydliwym, nie na miejscu. Zupełnie nie rozumiem!

Nie od dziś wiadomo, że rodzice chcą dla swojego dziecka jak najlepiej. Nawet jeśli poprzez dziecko chcieliby zrealizować własne, nieudane pomysły na życie – co z tego? Dzięki zdobytemu doświadczeniu prawdopodobnie wiedzą, jak potoczyłoby się ich życie, gdyby robili coś innego. Ja na przykład zawsze lubiłam rysować. Pluję sobie w brodę, że w żaden sposób nie wykorzystałam tego talentu. Dlatego Kuku – o ile wykaże jakiekolwiek zdolności plastyczne (a wykaże, bo i z jego taty rysownik był przedni!) – zostanie architektem.

Jeśli nie będzie chciał się uczyć – nic straconego! Mąż przepowiada mu karierę piłkarską, o której sam marzył w dzieciństwie.

Oczywiście, żartuję sobie – ale nie do końca! Bo właśnie ważne, kim będzie moje dziecko. Mam zamiar je obserwować (co lubi, co umie robić najlepiej) i w odpowiednim czasie mądrze podpowiedzieć. Nie, nie chciałabym, aby Kuku został na przykład ochroniarzem w Biedronce. Nawet jeśli miałoby mu to sprawiać ogromną frajdę.

Całe szczęście mojemu synowi to nie grozi. Za sprawą nowej czapki z Zary za całe 5,90 (spieszcie się, może jeszcze zdążycie na wyprzedaże wyprzedaży!)  krystalizuje się przed nim całkiem świetlana przyszłość.

Tym razem przepowiedziana przez dziadków, którzy na jego widok zgodnie orzekli, że będzie…

Premierem!

źródło zdjęcia: SE

7
Dodaj komentarz

6 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
7 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gość
oll

hahaha ahh te zdjęcie

Gość
Miss Torpeda

o matko, ale się uśmiałam … jakby juz to Kuku byłby z pewnością przystojniejszym premierem ;)

Gość

Dokładnie!

Gość
Gajzo

Oj Mamuniu, proszę nie umniejszać ochroniarzom z Biedronki :p. Od czegoś zaczać trzeba… Tak jak w sławetnej reklamie znanej „restauracji” typu fast food. Od kuchcika do kierownika :D

Gość
Moje Urwisy

heheh oj mój starszy syn też chce zostać piłkarzem spełnia marzenia swoje i taty, średni synek to chyba będzie politykiem z taką wyobraźnią i gatką innej kariery mu nie wróżę ( no i trzeba hurtem zakupić takie świetne czapusie dla wszystkich w sejmie), a najmłodszy to chyba zostanie komikiem ciągle się śmieje i rozsmiesza innych…a co z tego wyjdzie zobaczymy, napewno żaden nie bedzie chciał zostać malarzem,tancerzem lub aktorem ani policjantem jak mama :P

Gość
Mama Filipa

Brawo;))))

Gość
Ida

A ja sie pozwole nie zgodzic :) Uwazam, ze nie ma nic gorszego niz niespelnione marzenia rodzicow.. Wiadomo, ze kazdy rodzic, widzac zainteresowania dziecka sie bedzie staral pokierowac rozwoj w odpowiednim kierunku. Ale kazde dziecko tez ma prawo popelnic blad i zalowac, ze sie czegos nie wybralo w imie innego wyboru (nie mam na mysli tu malych dzieci ale takie juz faktycznie podejmujace samodzielne decyzje). Sama mialam taka sytuacje, ze na studiach stanelam na rozdrozu i marzylam o tym, zeby rodzice podjeli za mnie decyzje. NIGDY nie uslyszalam, wybierz to a tamto nie, bo NAM sie to nie podoba (a… Czytaj więcej »