Jesienią dzieci się… Nie nudzą!

DSC_0261p

Ze strachem patrzę przez okno na opadające z drzew kolorowe liście. Jest pięknie, ale… Ale to oznacza, że już wkrótce pogoda przestanie zachęcać do wyjścia na zewnątrz, place zabaw całkowicie opustoszeją, a mokre huśtawki będą się smętnie bujać poganiane podmuchami wiatru, a nie zabawą dzieci.

Mój synek należy do tej grupy maluchów, która najlepiej i najchętniej bawi się poza domem. Dlatego całe lato bez opamiętania korzystaliśmy ze słonecznej pogody, spacerując od świtu do zmierzchu, ganiając za osiedlowymi kotami, przerzucając kamyki w ogrodowych donicach czy organoleptycznie zapoznając się z bogactwem leśnego runa. I teraz ma się to wszystko skończyć? Oł noł!

DSC_0259p2

DSC_0245p

DSC_0246p

DSC_0251p

DSC_0253p

Nie wiem w sumie, kto bardziej boi się tego zamknięcia w domu: ja czy Kostek? Bo o ile zimno (w zeszłym roku maszerowaliśmy nawet przy -10 stopniach), deszcze i skoki przez kałuże są nam niestraszne, to wiem, że całodniowe wycieczki będziemy musieli sobie podarować, podobnie jak wielogodzinne polegiwanie na trawie czy zabawy w piaskownicy. I co wtedy? Czy jesienią – dopóki nie spadnie śnieg i nie zacznie się sezon saneczkowy – dzieci muszą nudzić się w domu?

DSC_0269p2

W dużym mieście jest łatwiej. Nawet jeżeli za oknem burza z piorunami, zawsze można zorganizować wycieczkę w fajne miejsce:

1. Basen. Pisałam już tutaj, że na basen chodzimy od pierwszych miesięcy życia Kostka. Uwielbiamy to i polecamy!

2. Wizyta u babci lub koleżanki z dzieckiem. Albo zorganizowanie takiego spotkania u siebie w domu. Nie od dziś wiadomo, że w kupie zawsze raźniej!

3. Kawiarnia, w której znajduje się kącik dla maluchów. Dziwnym trafem układanie klocków w obcym miejscu nie nuży Kostka tak szybko jak budowanie wieży z tych samych klocków w domu. Twój maluch też tak ma?

4. Sklep z zabawkami. O ile moje dziecko nienawidzi chodzić po sklepach spożywczych i zgłasza kategoryczny sprzeciw, ilekroć jego noga przestąpi próg Zary, o tyle do sklepu z zabawkami biegnie jak szalony. Jest jeszcze na tyle mały, że nie wymusza na mnie zakupu kolorowego, grającego czegoś, więc bez obaw o pokładanie się na podłodze na znak protestu przed wyjściem z pustymi rękoma, mogę go w takie miejsca zabierać. Mamy dwa ulubione sklepy: dział dziecięcy w Ikei oraz megastore Smyk. Wybór nieprzypadkowy, bo właśnie w tych miejscach znajduje się wydzielony plac zabaw dla dzieci, po którym Kostek może hasać bez opamiętania przez długie godziny wraz z innymi maluchami.

DSC_0188p2

5. Sala zabaw z kuleczkami, huśtawkami, zjeżdżalniami (Figloraj, Aktiv). Poszukaj, czy nie masz takich atrakcji w pobliżu swojego domu. Koszt takiej zabawy wynosi około 15 zł za godzinę (w pakietach kilkugodzinnych jest taniej), ale warto, bo dobry humor dziecka (i mamy!) gwarantowany.

DSC_0226p

DSC_0235p

DSC_0206p2

DSC_0201p2

DSC_0225p

6. Zajęcia umuzykalniające lub warsztaty teatralne. Trochę poszperałam i sporo takich atrakcji odbywa się na terenie Poznania. Koszt to około 25 zł za spotkanie, w którym mogą uczestniczyć już dzieci półtoraroczne. Dla starszych organizowane są również warsztaty plastyczne oraz kulinarne. Brzmi ciekawie, także wiesz matka… Wyskakuj z kasy!

DSC_0265p

DSC_0268p

7. Klub Malucha. Nigdy nie byliśmy, jednak coraz głośniej zaczynam o tym miejscu rozmyślać. Przede wszystkim chciałabym, żeby moje dziecko miało kontakt z rówieśnikami i nauczyło się funkcjonować bez mamy. To ostatnie równocześnie mnie hamuje, bo nie chcę go nigdzie podrzucać jak kukułcze jajo. Dlatego właśnie zostałam na urlopie wychowawczym. No i nie mam pewności, czy sobie poradzi (a może: czy ja sobie poradzę?). Macie jakieś doświadczenie w tym temacie? Od jakiego wieku, czy warto, a może to jednak głupi pomysł?

Wiem, że mojego bloga czytają same fajne Mamy. Może zaproponujesz coś jeszcze? W końcu każdy pomysł uszczęśliwiający nasze dzieci jest na wagę złota!

DSC_0227p

(743 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
12 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Kasia

my chodzilismy do klubu malucha z dwulatkiem, ale byly tez grupy 1,5 roczniakow.
u nas to wygladalo to tak, ze mama moze caly czas byc i patrzec jak sobie radzi dziecko (w naszym klubie malucha bylo takie ‚wydzielone’ miejsce dla rodzicow) lub moze wyjsc. ja niestety bardzo dlugo musialam siedziec, bo dziecko protestowalo i ciagle jednym okiem szukalo mamy :P
i chodzilismy raz w tygodniu na 2 godziny, wiec nie traktuje tego jako podrzucania dziecka ;) zajecia byly ciekawe, dzieci sie nie nudzily, ani tez nie bylo tego za duzo.
naszemu synkowi akurat na dobre wyszly te zajecia, bo stal sie bardziej odwazny, no i mama miala chwile zeby sobie z innymi mamami porozmawiac, wypic spokojnie herbate itd. ja polecam!

Ilona Kostecka

Dzięki za cenny komentarz! Ja się dotychczas nie interesowałam głębiej tematem, ale skoro piszesz, że mama może być obok – to super (to mnie zastanawiało najbardziej). Mój maluch potrafi w zabawie z innymi całkowicie zapomnieć o moim istnieniu, ale na początku wolałabym być obecna, żeby w razie czego mógł przybiec :) (mam jakiś strach, żeby zostawić go w obcym miejscu z obcą panią, bo co jak zacznie płakać, kiedy zauważy, że mnie nie ma?). Ale potem… Fajnie, jakby nauczył się funkcjonować beze mnie, myślę, że dobrze wpłynęłoby to na rozwijanie takich cech jak odwaga, pewność siebie, samodzielność, itp.

Kasia

Niektore dzieci po kilku spotkaniach bez problemu zostają same. Przyjmuja do wiadomosci, ze mama wychodzi i jest ok.

Nasz niestety do takich nie nalezal, wiec troche sie nasiedzialam w tym klubie ;) ale i tak jestem zadowolona, bo syn sie dobrze odnalazl w grupie i potem w przedszkolu tez nie mielismy histerii, zeby zostal (choc nie jest dzieckiem przebojowym i w zabawach zawsze sie trzyma z boku, ale mial dobrze opanowany temat zostania bez mamy u ‚obcych’ ;).

mama JJ'a

W ostatnim tygodniu sierpnia nasz JJ poszedł do żłobka… Rozstania były straszne – dla mamy, Małemu od początku się podobało. Teraz już się przyzwyczailiśmy wszyscy i choć synek cały czas powtarza, że „nieee”, gdy rano wychodzimy z domu to wiem, że krzywda mu się tam nie dzieje, bo JJ wraca uśmiechnięty, a to chyba najważniejsze, no i żłobek ma kamery online.

Ilona Kostecka

Słyszałam o takim rozwiązaniu z kamerami – jest świetne!

Dzieci są różne… Ja sama byłam gotowa na pójście do przedszkola dopiero w zerówce. Pewnie wcześniej zwyczajnie trafiałam do złych placówek. Dlatego tak bardzo namawiam znajome mamy, żeby szukały do skutku dobrego miejsca. Z powodu złych wspomnień sama chcę być z dzieckiem jak długo się da. Moja mama nie mogła. Rozumiem, że nie każda może: praca, nauka… Dlatego za każdy dzień wychowawczego jestem losowi wdzięczna.

Faszyrka

Moja mała lubi obserwować ludzi, zwierzęta, ruch uliczny. Zwierzęta oglądamy codziennie, bo mamy za płotem różne gospodarskie:-) ale jeśli ktoś z miasta, to może pójść poobserwować pieski w parku, ptaki na rynku (jedno i drugie można przez szybę kawiarni, jeśli jest zimno), rybki w oceanarium, itd. Godzinami można to robić;-) A ludzi obserwujemy tak: idziemy np. do fryzjera popatrzeć, jak wygląda jego praca, co po kolei robi. Albo na pocztę, do szewca i krawca (przy centrum handlowym, nie takiego w małej suterenie;-)), na dworzec pkp, itd.

Patrycja Frączyk

W ciąży bardzo często chodzę na basen. Z córeczką planujemy wybrać się w 3 miesiącu życia. Na naszym basenie są specjalnie zajęcia dla noworodków. Już wypytaliśmy o szczegóły pozostaje jeszcze podejrzeć jakaś lekcję :) Zapraszam wszystkie mamy również na mojego bloga http://mamatataibabelek.blogspot.com/ pisanego Okiem mamy i Bąbelka – mieszkańca mojego brzuszka, w sumie to już wiem, że mieszkanki :)

Gośka

Ja również zdecydowałam się na urlop wychowawczy, z podobnych powodów co Ty, Ilono. I podobnie nie chcę przez to zamykać dziecka (synek prawie półtoraroczny) w czterech ścianach! Niedawno zaczęliśmy chodzić do miejsca w stylu Klubu Malucha, gdzie jest sala zabaw, sala do zajęć (rytmika, plastyka, gimnastyka, zajęcia z psem), kuchnia, jadalnia… Spędzamy tam prawie codziennie jakieś 2-3 godzinki i jestem pozytywnie zaskoczona, jak dobry ma to wpływ na mojego szkraba! Stał się dużo bardziej otwarty, chętniej dzieli się zabawkami, za przykładem innych dzieci siada grzecznie przy stole do drugiego śniadanka… Co prawda nie ma tam opcji, żeby zostawić dziecko pod opieką, ale mi to nie przeszkadza, a najważniejsze, że możemy spędzić czas inaczej niż w domu. O pogaduchach z innymi mamami/babciami już nawet nie wspomnę:P Polecam! I pozdrawiam!;)

Ilona Kostecka

Przekonałaś mnie! W wolnej chwili poszperam i poszukam takiego miejsca. Brzmi naprawdę świetnie!

lavinka

W zeszłym roku moje dziecię bawiło się w piaskownicy w listopadzie, także ten, byle spodnie były wodoodporne ;) Co do klubików, zajęć, pełna zgoda, zawsze to jakaś odskocznia od nudy. Inaczej dziecię wchodzi w domu w nadświetlną i człowiek widzi je jednocześnie w trzech miejscach… my jeszcze dorzucamy wycieczki rowerowe do lasu, czy na wydmy. Do późnojesiennej wycieczki rowerowej, tak jak i do wczesnowiosennej, potrzebne jest coś elastycznego od wiatru na głowę, kombinezon przeciwwiatrowy i ochraniacze na stopy(albo cieplejsza skarpeta). Zimą też można sobie pojeździć, jechaliśmy tak z małą przy -1 stopniach w styczniu (jak nie było śniegu na ulicach). Ale musieliśmy zrezygnować z kasku, bo był za mały na grubą czapę. Teraz mamy już większy, więc nawet zimą od czasu do czasu przejedziemy przez miasto. Niby pół godziny – do godziny jazdy, a dziecko zupełnie odmienione. Polecam tag #pokakluske na instagramie no i tag #rower na „Ale mamo!” :)

Basen jest super,kulkowy swiat takze:)ale najlepszy jest nowo otwarty ogromny lumpeks w naszej okolicy,gdzie na dziale dzieciecym zorganizowali plac zabaw;)Matki spokojnie przegladaja wieszaki a dzieciaki szaleja;);)wszyscy sa zadowoleni;)

Koza

IKEA!!! Moje chłopaki uwielbiają się tam bawić, więc jak tylko jesteśmy w Poznaniu to wpadamy na kawkę :)