Jak najlepiej podróżować z dziećmi? Ten wpis cię zaskoczy!

Jak najlepiej podróżować z dziećmi? Z Kostkiem uwielbialiśmy jeździć autem. Od małego, kiedy nic innego nie działało, wsadzaliśmy go do samochodu i fruu…! Uspokajał się nawet lepiej niż na moich rękach. A potem urodziła się Baśka, która w pełni żyje tylko wtedy, gdy biega i to właśnie z nią zaczęliśmy testować inne środki transportu. Czy faktycznie auto okazało się najlepsze?

jak najlepiej podróżować z dziećmi
Jak najlepiej podróżować z dziećmi?
1. Jak najlepiej podróżować z dziećmi? Pewnie myślisz, że autem!

To chyba najpopularniejszy sposób podróżowania z dziećmi i nic dziwnego: wsiadasz pod domem i wysiadasz na miejscu. Po drodze oczywiście zdarzają się mniejsze i większe wpadki. Zaplanowane na tip top oraz zupełnie nieprzewidziane postoje na rozprostowanie kości czy zjedzenie szybkich frytek w Macu. Gorączkowe poszukiwania najbliższej stacji, bo mama znowu wypiła za dużo kawy! W efekcie do celu docieracie jakieś dwie godziny później niż planowaliście i od razu wykończeni kładziecie się spać.

Nie będę też ukrywać, że podróże samochodem generują wśród młodych małżeństw obarczonych brzemieniem małych dzieci mnóstwo niepotrzebnych kłótni. O to, kto zostawił wózek na poboczu i dlaczego zapomniałaś nie, to ty zapomniałeś o mleku! Ale ostatecznie i tak większość z tych przygód przejdzie do historii opowiadanych potem przy rodzinnym stole w formie prześmiesznych anegdotek w stylu: haha, a pamiętasz, jak przewijaliśmy dziecko w bagażniku?

Tak, żeby podróżować z dziećmi i się nie rozwieść trzeba mieć nie tyle nerwy ze stali, co przede wszystkim ogromny dystans.

Osobiście jednak przemieszczać się autem lubiliśmy, dopóki nie urodziła się Basia. Czyli ta, która przerwała błogą ciszę na tylnym siedzeniu krzykiem: dlaczego pasy???! Po co te pasy?! Mama, zdejmij mi pasy, bo ja chcę wyjść!!! To właśnie przez jej hiperaktywność pewnego pięknego dnia stwierdziliśmy, że: „a co nam szkodzi!” i zamieniliśmy samochód na marzenie każdego dziecka, czyli przejażdżkę PRAWDZIWYM  pociągiem, w naszym przypadku PKP Intercity.


2. Jak najlepiej podróżować z dziećmi? Próbowałaś już PKP Intercity?

Że pociąg jest trochę niedocenianym środkiem lokomocji w naszym kraju, przekonałam się ostatnio, kiedy oglądałam filmik Kasi na Youtube. Wspomniała w nim, że najbardziej w Polsce zazdrości nam tego, jak łatwo możemy się przemieszczać. Nawet kiedy nie posiadamy prawka czy własnego samochodu! Kasia wychowywała się w Stanach i stwierdziła, że tam bez auta jesteś praktycznie uziemiona.

I rzeczywiście, kiedy żyjesz w Polsce, wydaje ci się to taaakie oczywiste! Ja zupełnie nie doceniałam faktu, że do liceum czy na studia mogłam sobie jechać sama. Pociągiem. Bez proszenia rodziców o podwózkę! Pociągiem mogłam też dojechać nad morze z przyjaciółką i choć często z tego korzystałam w młodości, pomysł – żeby właśnie tak podróżować z dziećmi – jakoś nie do końca mieścił mi się w głowie. Pewno z wygody.

Ale wystarczyło tylko raz spróbować, żeby przekonać się, że to właśnie w pociągu jest najwygodniej. Dla wszystkich!

Dla kierowcy na przykład. Bo Piotr po kilku godzinach jazdy pociągiem był całkiem wypoczęty! I zamiast burczeć, że mogłabym sobie w końcu zainstalować porządną mapę w telefonie, całą drogę się do mnie uśmiechał jak… Na jakiejś randce?

No więc i dla mnie. Trochę dlatego, że w pociągu Piotr przemówił ludzkim głosem, a nie tylko: „Ilona! Uspokój ich!” czy „Ilona! Jak to nie możesz znaleźć restauracji na trasie?!”, a trochę dlatego, że w aucie cierpię na chorobę lokomocyjną. Co prawda na przednim siedzeniu mi nie dokucza, ale wiadomo, że przednie siedzenie to seria pułapek dla matki, żadna tam wygoda! Zwłaszcza, gdy jedno dziecko ma w zwyczaju rzucać smoczkiem nie-wiadomo-gdzie, a drugie rozlewać wodę. Najlepiej na siebie. Trzeba się wtedy odpinać i dawać nura w różne miejsca tak, że kierowcy jadący z naprzeciwka podziwiają twoje pośladki wystawione do góry. A mąż w tym czasie monitoruje, czy policja nigdzie nie stoi.

Zresztą, zawsze to jakaś rozrywka w podróży, bo z tą moją chorobą nie mam jej prawie wcale! Ilekroć czytam albo patrzę w telefon, błędnik szaleje jak na imprezie za czasów studenckich, nawet gdy zajmuję przednie siedzenie. Jestem wtedy zdana na Piotra, który o tej mapie ględzi albo na muzykę, ale z głośników lecą Fasolki.

Na szczęście w pociągu choroba lokomocyjna nie grozi, więc jeśli ty lub twoje dzieci na nią cierpicie – wiesz już, gdzie się przesiąść ;).

Jednak pociąg to przede wszystkim frajda dla dzieciaków! Zwłaszcza takich z motorkiem w dupce, co cały czas chcą biegać jak moja Basia. I wszędzie zaglądać. W PKP Intercity mieliśmy przedział rodzinny. Czyli taki pomiędzy innymi rodzinami, więc nikomu nie przeszkadzało, że im dwulatka kuka przez firankę.

Dzieciom tak bardzo się podobało, że chyba po raz pierwszy w podróży nie padło pytanie: „A kiedy dojedziemy?”.

jak najlepiej podróżować z dziećmi

jak najlepiej podróżować z dziećmi

Pociąg to również idealne miejsce dla maluchów, które w podróży lubią spać, bo o wiele wygodniej śpi się na leżąco na kanapie niż na siedząco w samochodowym foteliku. Od razu przypomniały mi się podróże z moimi rodzicami, kiedy zabierałam pod pachę ulubionego jaśka i puchaty kocyk ;).

A kiedy wszystkie kąty zwiedzicie i zjecie wszystkie kanapki, przed wami trzecia bramka, za którą wcale nie kryje się ZONK. To wagon restauracyjny. Można przejść się do niego na soczek czy przekąskę, ale można i na domowy obiad: w menu są zupy oraz drugie dania. Co ciekawe, robione na świeżo (tak, słyszeliśmy jak w pociągowej kuchni specjalnie dla nas tłuczono kotlety!).

jak najlepiej podróżować z dziećmi

Minusem jazdy pociągiem jest to, że chociaż możesz (bo nie ma ograniczeń dotyczących wielkości bagażu), nie jesteś w stanie zabrać ze sobą wszystkiego: czterech walizek po jednej na głowę, dwóch rowerków, hulajnóg i wózków, no chyba że lubisz w wolnej chwili bawić się w wielbłąda.

Za to plusem jest to, że wiele tras pokonasz szybciej niż autem, np. trasa Poznań-Gdańsk PKP Intercity zajmuje 3 godziny i 15 minut. Samochodem zawsze wychodziło nam powyżej 4 godzin, bo trzeba policzyć postoje i korki przed Trójmiastem, na które trafialiśmy o najdziwniejszych godzinach, co każe nam sądzić, że są tam ZAWSZE.

Nie możemy się również doczekać końca remontu na trasie Poznań-Warszawa, bo wówczas do stolicy będziemy mogli dojechać w około 2 godziny! Czad, bo jeszcze nigdy do Warszawy nie mieliśmy tak blisko!

PKP Intercity oferuje teraz bilety rodzinne, którymi warto się zainteresować. Dzieci do 4. roku życia jeżdżą całkiem za darmo, a potem do 24 (jeśli nadal będą się uczyć) mają 37% zniżki. Za to dwójka opiekunów może liczyć na zniżkę 30%. W cenie biletu na pociąg w kategorii EIP oraz EIC jest herbata, kawa lub woda. Bilety spokojnie można kupić przez internet.


3. Jak najlepiej podróżować z dziećmi? Podobno niektórzy wybierają samolot.

Osobiście nie lubię samolotów z dwóch powodów. Pierwszy to kolejki i trwająca ponad godzinę odprawa, podczas której pracownicy lotniska piętrzą przed rodzicami małych dzieci problemy, jakby grali z nimi w grę pt. „Kto kogo pierwszy wykończy?!”. Otwieranie specjalnych kolejek, które idą wolniej od tych nieuprzywilejowanych, zabieranie na niektórych lotniskach butelek z mlekiem, a na innych nie, przez co właściwie nigdy nie wiesz, jak się przygotować. Do tego wyrywanie smoczka z buzi, bo wiadomo, że małe dzieci właśnie tam trzymają bomby albo szmuglują fajki i zapraszanie na kontrolę osobistą matki, bo oderwany od niej maluch miał czelność zapłakać, niech więc popłacze jeszcze dłużej. Dlaczego ma mieć dobry dzień, skoro celnik go nie ma?

Mam też zawsze problem w samym samolocie, bo chociaż nie boję się lotów, wprost wariuję na tych ciasnych siedzeniach i zazdroszczę wszystkim, którzy potrafią w takich warunkach spać. Albo tym, których stać na business class :).

Jednak i tak samolot jest najlepszym wyjściem jeśli chodzi o dalekie podróże między krajami. Podróżowanie samolotem po Polsce niestety nadal jest bardzo drogie, zresztą z Poznania można dolecieć tylko do Warszawy, a stamtąd mieć przesiadkę do innego miasta, więc oszczędność czasu wyjdzie z tego żadna.


A więc jak najlepiej podróżować z dziećmi? Wszystko zależy od dzieci! W naszym osobistym rankingu do ulubionego samochodu dołączyło PKP Intercity. Będziemy tak jeździć zdecydowanie częściej! A ty co wybierasz? Czy może wolisz jednak siedzieć z dziećmi w domu aż do uzyskania przez nie pełnoletności? ;)

* Partnerem wpisu jest PKP Intercity oraz dobry humor, który zapewnia podróżowanie z nieletnimi!

(8 904 odwiedzin wpisu)
Subscribe
Powiadom o
guest
26 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Monika

Ja jak mam wybór to zawsze wybieram pkp. Córka nie jest uwieziona w foteliku, można się zawsze przejść, spokojnie można rysować, bawic się i spac. Na dłuzsze nocne trasy polecam wagony sypialne-my tak jechaliśmy na slub brata-drugi koniec Polski, 11h jazdy. Wsiedliśmy wieczorem, poszliśmy spać, rano pan nas obudził przyniósł herbatę. „Życ nie umierać”

Justa

Tak, zdecydowanie w Gdańsku korki są ZAWSZE :) mieszkam tu i to co się dzieje na naszych drogach to… Nawet nie dokończę. Moje córki uwielbiają auto, trambaje i ambolusy :-D syn zaś lubi swoją dupke wozić samochodem, za wygodny się zrobił dziad jeden hihi cieszę się że nie jestem sama z wariujacym blednikiem, i dlatego ja nie jeżdżę z tyłu a nawigacja i uważniem na drodze zajmuje się mężuś. W planach oczywiście podróż pociągiem, nie 3 godzinna bo zaledwie Gdańsk – – > Sopot ale dla dwu i trzy latki to i tak super frajda.

Sylwia

Wypróbowałam już chyba każdego sposobu od kiedy maluch znienawidził jazdę autem. Samotna podróż pociągiem z 9 miesięcznym dzieckiem, też znalazła się na liście. ( Oczywiście nocą). Podróż samolotem maluch zniósł lepiej niż ja ;) chyba każda opcja lepsza niż samochód. I o ile lepsza atmosfera ?

Katarzyna

Z brakiem choroby lokomocyjnej w pociągu się nie zgodzę… Nie mam choroby likomicyjnej nigdy, nawet w najbardziej zapyziałym autokarze, a w Pendolino niestety tak… Dotyka ona nie tylko mnie – kilkakrotnie byłam świadkiem jak dzieci właśnie w Pendolino nie zdążały do toalety:( W żadnym innymi pociągu tak nie ma, ale w Pendolino nie jest to w całe takie rzadkie, wiec warto to wziąć pod uwagę..

facet

A ja zaskocze komentarzem. Na tym forum jest sporo kobiet domagajacych sie rownouprawnienia. Niedawno jeden mezczyzna domagal sie rownoupranienia…

https://www.wprost.pl/kraj/10170917/otrul-syna-i-samego-siebie-wczesniej-porywal-dziecko-i-pojawil-sie-w-uwadze.html

… i do czego to doprowadzilo.

Najgrozniejszy zarzut to porywal dziecko – czytaj chcial spedzic z nim wiecej czasu (nic nie pisza o zadnych urazach fizycznych dziecka – wiec ich nie bylo)

Gdzie bylo panstwo? Gdzie pomoc? Gdzie grupy wsparcia? Gdzie oragnizacje pomagajace w takich sytuacjach? Nikogo nie bylo. Zostal sam i w desperacji zrobil takie glupstwo. Drogie Panie jak byscie sie zachowaly gdybyscie byly w takiej sytuacji. SAME.

Nadal uwazacie ze jestescie pokrzywdzone?

facet

Nie chce bronic zachowania tego czlowieka… ale zadziwiajaco ta sytuacja nie pasuje do narracji ze zyjemy w patrialchalnych spoleczenstwie.
„Pod wplywem alkoholu wchodzil na dach z dizeckiem” – nic nie usprawiedliwia tego… ale wskazuje ze chodzilo o walke o dzieci. Kazda z kobiet pod wplywem stresu opiekuje sie dziecmi pod wplywem alkoholu – czasem robi cos szalonego.

„nawet jesli pani Justyna ukrywala dzieci przed ojcem…” – ja to odczytuje jako fakt o ktorym wiedzial biegly sadowy.

Moim zdaniem widac bylo DESPERACJE od dawna, ale nikt tego nie potwierdzi bo to tak jakby wziecie na siebie wine.

Jedno jest pewne ten czlowiek nie manipulowal dziecmi (ze sie zabije) bo tego dokonal. MÓWIŁ PRAWDĘ a jednak nikt nie uslyszal tego WOLANIA O POMOC.

Ta sytuacja wykazala ze wsrod samobojcow sa tez tacy ktorzy przegrali walke o dzieci. Przypominam ze polska ma bardzo wysoka statystyke samobojcow facetow… i bardzo niska kobiet.

edit:
ps: jest cos nie tak z tym bieglym sadowym/kuratorem… nie wiadomo czy do konca mial uprawnienia… nie ma go na oficjalnej liscie… widac… zaniedban bylo wiecej.

edit2:
kobieta przeprowadzila sie z wroclawia do warszawy… to wiele wyjasnia. To byla bitwa o dzieci. Kto da rade przejezdzac pol polski 2x/mc prze kolejne 10 lat? W tym momencie gosciu zostal bez przyszlosci.

facet
e-milka

Jak już wspominałam na Insta – uwielbiam jazdę pociągiem. Tak jeździłam na studia, tak jeżdżę do Polski. W czasach, kiedy ludzie ze sobą jeszcze rozmawiali usłyszałam wiele ciekawych historii, raz pani starsza mi się wypłakała na synowa, raz jechałam z reżyserem, z byłym mistrzem olimpijskim i raz w pierwszej klasie (nie było biletów) przy stoliku z Szymonem Majewskim. Ponieważ przy czytaniu trzymam się za ucho, jak bohaterka Miłości w sieci, a Wiśniewski często jeździł tym pociągiem Wwa-Berlin, lubię wierzyć, że posłużyłam mu za pierwowzór (choć z moją pamięcią do twarzy, nie wiem, czy rzeczywiście jechałam kiedykolwiek z nim).
Miałam dobrowolne nianie i ciocie, poznałam też dziecko tak samo aktywnie trojjezyczne jak moja starsza. Dla mnie jazda pociąg to quality time dla dzieci – naklejamy, czytamy, gramy. No ok, od niedawna wkroczył w nasze życie tablet, przed którym długo się bronilam.
Ale przyznam, że nadal nie mam prawka. A więc @PKP Intercity – z Wami pójdę na bartery jakby co. ;) Ilona zna moje IP. :) Lowam i pozdrawiam

Avenlin

Jeśli nie jestem w naprawdę podbramkowej sytuacji to NIGDY nie wybieram pociągu. W ciągu ostatnich 5 lat jechałam pociągiem kilkanaście razy i za każdym razem wiązało się to z opóźnieniami i nerwami (nawet kiedy wsiadałam na stacji, na której pociąg miał zacząć bieg!). A zawsze planuję podróż tak, żeby być z odpowiednim zapasem… Najgorsze są dłuższe trasy bo gdzieś po 4-5 godzinach nie da się skorzystać z zafajdanej toalety, choć to akurat wina ludzi a nie PKP. Długich podróży autokarem z dzieckiem sobie nie wyobrażam, także dla nas wygrywa auto a na dłuższe dystanse samolot ;)

Sylwia

Oj opóźnienia niestety i nas dopadały( Zamiast wyjazd o 21 to o 24). W moim przypadku wygoda dziecka była ważniejsza niż moje nerwy

Ola

I co robiliście przez te 3h? Nie wyobrażam sobie z moimi szogunami. Mam ruchliwe dzieci i najlepszą opcją pozostaje samochód. Szczególnie że nie mieszkamy ani w Gdańsku ani w Wawie, więc opcja dojazdu gdziekolwiek to ze dwie przesiadki. Do tego targanie wózka i toreb… I jeszcze cena biletu znacznie wyższa niż przejazd autem. A jeszcze w święta? No way.

Ola

W kategoriach przygody, szczególnie dla dzieci – jasne że tak. Ale nie w kategoriach wygodniejszej alternatywy dla samochodu :)

e-milka

A ja do domu muszę się przesiadać, wiadomo, nie jest lekko, ale zawsze daliśmy radę, nawet gdy byłam sama z dziećmi. Jesteśmy wtedy wszyscy w trybie alertu, dzieci są wyjątkowo spokojne i skoncentrowane. :) Chociaż raz rzewiscie czekaliśmy na peronie (ale pogoda była ok) ponad godzinę, bo droga do hali dworcowej i z powrotem mnie przerosła (dworzec przesiadkowy nie ma wind ani ruchomych schodów) Córka skoczyła do kiosku po pisemka i jakoś przetrwaliśmy. Też tak to traktuje – wychodzimy poza strefę komfortu i jesteśmy tu i teraz. W końcu w życiu też trzeba czekać.

Ania

Witam, w zimie zawsze z Krakowa do Trojmiasta jeżdżę z dzieciakami Intercity a bagaże … wysyłam kurierem? koszt za naprawdę dużą torbę to ok 40zl – wysyłasz jednego dnia drugiego jest na miejscu, a do pociągu biorę tylko podręczne rzeczy.

Wiktoria

Uwielbiam podróżować pociągiem – tak jeździłam z rodzicami i tak jeżdżę teraz z dziećmi :)

Mariola

Jechałam z moimi dziećmi dwa razy pkp-pierwszy raz byłam zachwycona: bez opóźnień, miło, czysto. Drugi raz było porażką. Zepsuta lokomotywa, czekanie na stacji, jazda kolejnym pociągiem, bez miejsca siedzącego (na szczęście znaleźli się dobrzy ludzie), tłok taki, że synka przebierałam na podłodze w przejściu, rozerwałam sukienkę, a na miejsce dojechałam wiele godzin później niż w planie. A co na to PKP- gdy wysłałam reklamację, stwierdzono, że skoro dojechałam na miejsce to nie należy mi się żaden zwrot, ani rekompensata.

e-milka

A to ciekawe – ja reklamowałam raz (spóźnień oczywiście było więcej, ale to było newralgiczne – jechaliśmy na Komunię) i jakąś niewielką wprawdzie, ale zawsze kompensatę dostałam. Trwało wprawdzie, ale odpowiedz była pozytywna.

Patryk

Na długie podróże najlepszy jest pociąg, zarówno dla dzieci jak i rodziców. Dużo miejsca, łazienka, jedzenie na miejscu. Jeśli Ci się nudzi zawsze można się przespacerować. Dodatkowo można poznać kogoś fajnego :)

Tomek

Jeździłem bardzo dużo pociągami, osobiście i zawodowo, bo nie miałem samochodu. Jeździłem bardzo dużo po Polsce i z Polski za granicę. Smród, brud, i opóźnienia sprawiły, że wprost polskich pociągów nienawidzę. Plus pociągów to poznawani w trasie ludzie, choć i tu zdarzają się menele, złodzieje albo zboczeńcy, którzy masturbują się pod kurtką na widok młodych dziewczyn. To autentyczne pociągowe przygody. Kiedy tylko mogę, korzystam z innych środków transportu. Odradzam pociągi dzieciom ze względów higienicznych, a rodzicom żeby oszczędzić nerwów. Nigdy nie wiesz, kiedy planowany dwu godzinny przejazd zamieni się w 6 godzinne toczenie się po torach. Odradzam.