A twoje dziecko na co wyda 100 tysięcy złotych?

Mój synek od dawna ma swoją ulubioną książkę autorstwa Agaty Królak pod tytułem „Robimisie”. Najpierw czytaliśmy ją każdego dnia przed snem, zgadując, kim z zawodu jest miś na obrazku. Potem Kostek zaczął pokazywać, co sam chciałby robić w przyszłości, a wyglądało to mniej więcej tak…

– Pika! Będę kopać pikę! Jak Lewy! – stwierdzał jednego wieczoru.

– Ja lubię licić. Będę matematikiem! – postanawiał następnego.

– Będę lysował domki. Chcem być alkitektem! – zmieniał zeznania kilka dni później.

Po uśpieniu wychodziłam więc z jego pokoju i już na schodach, łapiąc się za głowę, wołałam do ojca:

– Szykuj kasę stary! Jeśli chcesz, żeby twoje dzieci robiły w życiu to, co sobie zamarzą…

No to uszykował.

Po narodzinach Basi złożył wniosek o 500 plus ;).

A TERAZ CAŁKIEM SERIO…

Dzieci mają wielkie marzenia. Czasami chcą tańczyć albo grać na gitarze. Uczyć się nowego języka (u nas na tapecie jest właśnie angielski, niemiecki i… Esperanto ;)). Nam może się to wydawać nieważne albo śmieszne nawet, ale dopóki ktoś ich nie zgasi, marzenie dziecka jest dla niego całym światem.

Wiem o tym, bo sama takie marzenie miałam. I chociaż od tego czasu minęło dokładnie dwadzieścia pięć lat, pamiętam jak dziś, co wtedy czułam. Mama przywiozła mi z podróży służbowej pierwszą książkę Małgorzaty Musierowicz, bo czytać bardzo lubiłam, a pani w księgarni stwierdziła, że wszystkie dziewczynki przepadają za serią „Jeżycjady”. Nie pomyliła się – wsiąkłam całkowicie. Razem z bohaterami chodziłam ulicami Poznania i wyobrażałam sobie, że kiedyś na pewno tam zamieszkam. Chciałam zdawać na polonistykę i zupełnie tak jak Musierowicz – utrzymywać się z pisania.

Dziesięć lat później opowiedziałam o tych planach rodzicom. A oni nie wybili mi ich z głowy, chociaż wiedzieli doskonale, że polonistka to w świecie ceniącym ścisłowców żaden zawód i że ten Poznań to jednak trochę daleko jest. Ale słowem nie wspomnieli, że taniej by było, gdybym tak jak moi koledzy i koleżanki z klasy wybrała na przykład Bydgoszcz. Albo poszła na studia zaoczne i sama na nie zarobiła. Zawieźli mnie nawet na egzaminy wstępne do tego Poznania i pod drzwiami trzymali kciuki. A potem, kiedy wywieszono listę przyjętych, głośno cieszyli się razem ze mną, chociaż po cichu na pewno liczyli pieniądze. Ile kosztuje wynajem pokoju? A jedzenie? Podręczniki? Czy na pewno nam wystarczy?

Dzisiaj jestem im za to ogromnie wdzięczna, bo znajduję się dokładnie w tym miejscu, w którym zawsze chciałam być i robię to, co chciałam robić. Wiem, że w żaden sposób nie mogę im tego wynagrodzić, ale przez to, że pokazali mi, jak ważne są dziecięce marzenia, których nie powinno się ignorować, czuję, że sama wobec swoich dzieci mam dług. I tak jak ja od rodziców nie usłyszałam wtedy: „Nie”, tak nigdy krótkim: „Nie” nie chciałabym skwitować nawet najśmielszych pomysłów na życie Kostka i Basi.

Dlatego postanowiliśmy razem z mężem odkładać pieniądze, które dostajemy od państwa na drugie dziecko. Oszczędzać można na różne sposoby, my rozważamy zakup obligacji oszczędnościowych Skarbu Państwa. Żeby za te kilka/kilkanaście lat mieć poduszkę bezpieczeństwa. Dla nich, nie dla siebie.

A TY MYŚLAŁAŚ JUŻ, JAK ZAPEWNIĆ DZIECKU LEPSZY START W DOROSŁE ŻYCIE?

500 zł to dużo i niedużo. Komuś, kto nie ma jeszcze dziecka, może się wydawać, że to ogromna kwota. Kto z nas nie chciałby dostać takiej podwyżki? Jednak każdy rodzic wie, że miesięczne utrzymanie dziecka kosztuje znacznie więcej. Ba! Nawet sama wyprawka to wielokrotność tej kwoty.

Ale 500 zł x 18 lat + oprocentowanie z obligacji daje pewną i sporą kwotę powyżej 100 tys. złotych, dlatego wydaje mi się, że oszczędzanie tych pieniędzy jest najlepszą z opcji. Bo na bieżące potrzeby dzieci jesteśmy w stanie z mężem zarobić. A pieniądze z dofinansowania już dzisiaj inwestujemy w ich przyszłość.

Kto wie, może za dwadzieścia lat Kostek faktycznie tak jak Lewy strzeli Portugalczykom gola w pierwszych minutach meczu na jednym ze światowych stadionów? A i nasza mała Basia wystąpi w spódniczce tutu na jakiejś scenie? Albo wyjedzie na kurs językowy za granicę? Lub odbierze dyplom wymarzonej uczelni? Zresztą, nieważne. Kiedyś sami opowiedzą mi o swoich marzeniach. A ja im wtedy nie podetnę skrzydeł stwierdzeniem, że nie mamy na to pieniędzy. Radźcie sobie sami, jesteście już dorośli. Tylko bardzo mocno zacisnę kciuki. Bo wierzę, że dzięki mojemu wsparciu są w stanie zawojować cały świat.

23
Dodaj komentarz

11 Comment threads
12 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
18 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gość

Pięknie napisane.

Gość
Olga

Jeśli bez 500+ jesteś w stanie teraz zapewnić bieżące potrzeby dziecka to oszczędzanie jest najlepszym pomysłem. U nas aktualnie te pieniądze stanowią 1/3 domowego budżetu i nie ma szans aby coś odłożyć… A jak zaczniemy zarabiać więcej to pieniądze znikną, bo przekroczymy prób dochodowy (pomijając sytuację kiedy będziemy mieć drugie dziecko, zarobki i program będzie nadal działał).

Gość
Saba

Już któryś raz czytam takie rzeczy. Ja gdybym kasy nie miała oszczedzalabym nawet na Internecie.

Gość
Olga

Mieszkamy u teściów. Oni płacą za internet

Gość
e-milka

A pamietasz, jak ludzie wymieniali porozumiewawcze spojrzenia, kiedy Ida wyjawiala liczbe siostr i co gorsza, czym zajmuje sie jej tata? Chyba tu po raz pierwszy zetknelam sie ze slowem filolog. Filolog klasyczny. Tez jestem filologiem z wyksztalcenia i zamilowania do slow, i czasem musialam sie z tego tlumaczyc. Moglam studiowac ekonomie jak wszyscy, ale nie zaluje. Wiesz, ze kiedys lekarze przed medycyna musieli studiowac nauki humanistyczne? Szkoda, ze tak juz nie jest. I rzeczywiscie warto oszczedzac. A na pewno lepiej niz wydawac na symbole statusu. To jak z dawaniem ryby albo wedki. Taki kapital na start to jak wedka. :)

Gość

Bardzo fajnie to napisałaś :)
My też chcemy odkładać tę kasę, chociaż od początku byłam sceptyczna do rządowego pomysłu.
Póki co jeszcze nic nie dostaliśmy, bo wniosek składaliśmy późno. Za to od razu przyjdzie konkretna suma, i warto się zastanowić jak oszczędzić chociaż część z niej. W naszej sytuacji nie do końca wszystko będziemy mogli odłożyć, ale przy naszej liczbie dzieci, pieniądze po prostu znikają setkami przy każdej, najzwyklejszej wizycie w markecie po jedzenie.
Zobaczymy jak długo ten program przetrwa, bo jakoś nie chce mi się wierzyć, że do kolejnych wyborów :D

Gość
a.

Hmmm… Na 100% cudownym pomysłem jest zabezpieczenie przyszlosci dzieciom, to fakt. Mnie rodzice tez pomagali jak tylko mogli. Ale ogólnie rzecz biorąc, uważam ze lepiej zainwestować w cos konkretnego i niech dziecko wykorzysta to za te naście lat, moze nieruchomości? Pieniadze tracą na wartości. Popatrz, na przykład moja babcia ma emeryturę niecały 1000 zl, jeszcze 10 lat temu, dało sie za to wyżyć, w tej chwili to sa śmieszne pieniadze… Załóżmy ze przez najbliższe 18 lat program 500+ sie utrzyma (w co akurat wątpię) i odłożycie te 100 tys, co jak na obecna chwile jest super wynikiem, ale co jeśli… Czytaj więcej »

Gość

Chciałam zauważyć, że tylko rodzice bliźniaków będą dostawać 500 przez 18 lat.
Kranik się zamyka, gdy starsze dziecko kończy 18 lat. Zatem przy 2 latach różnicy rodzina dostaje dofinansowanie przez 16 lat, a przy 8 latach różnicy tylko przez 10.
Tak gwoli uściśnienia ?

Gość
Olga

i jeszcze 18 lat jeśli łapiesz się w kryterium dochodowe ;)

Gość
mama JJ'a

Przecież przy 500+ ma drugie i kolejne dzieci nie ma kryterium żadnego

Gość
Agafffia

Dokładnie tak! Wszyscy o tym zapominają. Tak jak zapominają o tym, zeby byc sprawiedliwym i te pieniądze podzielić na dwójkę dzieci, bo przecież te odkładane poeniądze nie są DLA drugiego dziecka i cała zaoszczędzona kwota w efekcie końcowym powinna byc podzielona po równo, czyż nie?

Gość
Aleksandra Zasada

A przy roznicy 16 lat ;-)

Gość

Szkoda tylko, że ten pomysł pewnie upadnie jak tylko rząd się zmieni ;) Chyba że go nieco ulepszą i dadzą również na pierwsze dziecko, bo mimo wszystko to właśnie pierworodny wymaga najwięcej kasy, gdy nie mamy dla dziecka nic.

Gość

Być może upadnie, ale być może okaże się, że nie ma na tyle odważnego rządu, żeby go zamknąć. Bo to jednak sporo osób głosowało na ten rząd właśnie powodu tych obiecanych 500 zł na KAŻDE dziecko. Zobaczymy co to będzie.

Gość
Iza

No mi sie też wydaje ,że to niedlugo upadnie.My część pieniędzy przeznaczamy na potrzeby dziecka a część jak sie uda odkładamy na jego konto bo pieniądze zawsze mu się przydadzą;)

Gość
Bożka

taka głupia gadka, że „upadnie”, a dlaczego ma upaść? Nie popadajmy w paranoję, pieniądze są na ten projekt.

Gość
Kasia A.

My tez mielismy w planie oszczedzic, ale: pojechalismy wpierw na wakacje, potem zrobilismy impreze urodzinowa syna w lokalu. wiec od teraz oszczedzamy :P ale jak widac w ten sposob gospodarka sie nakręca ;)

Gość

No właśnie – kurcze, jak tak wszyscy zaczną oszczędzać te pieniądze, to gospodarkę to trochę pewnie zaboli, a w założeniu miało chyba raczej nakręcić :)

Gość
Manuela Wojciech Kus

My także te pieniądze odkładamy. Dzieci jesteśmy w stanie utrzymać sami gdyby tak nie było nie zdecydowalibyśmy się na nie. Dla mnie to naturalne.

Gość
Marta Kujawa

Naprawde myslisz ze ten program tyle wytrzyma?! Ja w to nie wierze…program jest na tyle kontrowersyjny,ze w pierwszym lepszym momencie zycia politycznego zniknie