A gdyby tak… Usunąć z życia wszystko co toksyczne?

DSC_5479

Przyznam się teraz do czegoś. Za stara jestem. A im starsza, tym mniej mam cierpliwości, choć to niby na odwrót powinno być, ale u mnie nie jest. Może dlatego, że spraw na głowie coraz więcej. Brzuch coraz bardziej ciąży, a jak ciążyć przestanie, to inne zmartwienia się zaczną: laktacja, ząbkowanie, nieprzespane noce, bunty tym razem z dwóch stron, a nie z jednej i strach o zdrowie rodziny. Więc nie mam tej cierpliwości, żeby jeszcze sobie dokładać, przejmować się tym, co nie ode mnie zależy lub tym, co nieważne.

A wszystko zaczęło się od tej nieszczęsnej coli. Bo spać przez nią nie mogłam, ale piłam. Smakuje mi jak mało co! I nagle taki dzień, że po łyku do toalety biegłam. Ten dzień trwa od sierpnia do dzisiaj. Pół roku już będzie jak na colę patrzeć nie mogę.

Tak właśnie się zaczęło.

PO CO TO ZNOSIĆ?

Miałam kilka czytelniczek, które wracały na mojego bloga… W sumie nie wiem po co. Bo ani mnie za bardzo nie lubiły, ani tego mojego pisania. Odzywały się czasami, wbijając szpileczkę: raz tu, raz tam. Nie, że jakoś specjalnie dokuczały mi swoimi komentarzami, ot, zwykłe uszczypliwości, ale pewnego pięknego dnia zrozumiałam: po co? Po co mam to znosić? Przecież jakby ktoś mi do domu na kawę przychodził i straszył, że przez tego kabanosa, co moje dziecko ma w ręce, wszyscy umrzemy na raka, to ja bym tej osoby już więcej nie zaprosiła. Więc wyprosiłam również z bloga. Jedną po drugiej.

Od razu się człowiekowi lżej oddycha.

DSC_5478

Znałam ją już jakiś czas. Dzwoniła do mnie od czasu do czasu lub wysyłała SMS-y, żeby „pogadać”:
– Cześć, co słychać? – zaczynała zawsze rozmowę.
– A wiesz, nie czuję się najlepiej… Tydzień było ok i znowu jakieś przeziębienie. Byle młody nie podłapał!
– Aaa, to jeszcze nic, bo słuchaj, co u mnie…

I stałam z tym telefonem. I słuchałam godzinę – czasami dłużej – pokasłując w słuchawkę. Podtrzymywałam ją ramieniem przy uchu, bo obiad ugotować w tym czasie trzeba było, pranie załadować do pralki i nos dziecku wytrzeć. W sumie bardziej jemu byłam potrzebna, więc pewnego dnia po prostu nie odebrałam. Potem ze dwa razy powiedziałam, że nie mam – niestety – czasu. I już. Uwolniłam się od cudzych problemów, które ani mnie nie dotyczą, ani nie obchodzą.

Bo ja wolę z ludźmi rozmawiać, a nie tylko słuchać.

DSC_5470

DSC_5467

DSC_5472

DSC_5474

ZNALEŹĆ SZACUNEK DO SAMEJ SIEBIE

Ale musiałam do tego dojrzeć. Znaleźć ten szacunek do samej siebie, o który wcale nie tak łatwo. O który chyba właśnie najtrudniej, bo nikt tego nie uczy, wręcz przeciwnie, raczej grzeczne mamy być, nie odzywać się i nadstawiać lewy policzek, kiedy prawy piecze z bólu.

Dopiero w drugiej ciąży zrozumiałam. Bo jak opadam wieczorami z sił, to wiem, że muszę być dla siebie dobra. Jeśli ja nie będę, to nikt nie będzie. Jeśli nie postawię granic, nie krzyknę „dość!” – z buciorami wlezą i nabłocą.

POTRAFISZ?

Coraz starsza jestem i widzę, że muszę zadbać o ten spokój, co z wewnątrz płynie. Że życie jest jak przechadzka po równoważni – jedna niefajna myśl i już drżenie kolan, a potem można zwyczajnie spaść i kostkę zwichnąć albo nawet kark połamać. Że nie warto tracić czasu, energii na ludzi, z którymi mi nie po drodze. Słuchać tych, którzy nie życzą dobrze. Patrzeć w ich stronę, bo tylko od tego można się zachwiać. Nie warto.

Ty już to potrafisz? Usunąć z życia wszystko co toksyczne? Wszystko i… Wszystkich?

Myślisz, że to niemożliwe?

A próbowałaś?

DSC_5475

22
Dodaj komentarz

avatar
19 Comment threads
3 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
19 Comment authors
Kasia KIlona KosteckaPatrycjaJustychaAzana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Ewa
Gość
Ewa

Jaaaaa jakie to szczere i prawdziwe. Też uchodze za „tą miłą”, słucham o ludzkich problemach, nawet jeśli nie znam personalnie tych osób. Po co? Od kiedy mam dziecko szkoda mi czasu i energii. Tak jak piszesz, trzeba się szanować!

Matko Zabawko
Gość

Nie próbowałam…to za trudne. W szczególności, gdy do toksycznych osób zalicza się osoba bliska Twojemu sercu.

Agnieszka
Gość

O tak… albo bliska osoba bliskich Tobie osób… no i jakaś sentymentalna jestem ;-)

Life and chill
Gość
Life and chill

Ja cały czas próbuję i o dziwo od jakiegoś czasu zaczyna mi to wychodzić. Nie kontaktuję się z pseudo znajomymi, którzy są tylko wtedy, kiedy sami tego potrzebują. Nawet w z bardzo „bliskiego” kręgu wykluczyłam kilka osób, które zatruwały życie. Staram się żyć dla siebie i swojej rodziny, którą tworzymy z mężem i lada moment córeczką. A otaczać się tylko tymi ludźmi, którzy są na przysłowiowe „dobre i złe”

Mamapasjioddana.pl blog
Gość

prawie zawsze trafiasz w moje myśli… twój blog jest jedną z wielu moich inspiracji, dzięki :)

salus salus
Gość
salus salus

Znaleźć szacunek i czas dla samej siebie ?
Cała reszta to prawda..

Kasia A.
Gość
Kasia A.

bardzo dobrze napisane :) szkoda czasu na takie toksyczne znajomosci :) tak samo na blogu nie musisz wysluchiwac takich meczacych komentarzy.

Oskabook
Gość
Oskabook

Świetnie napisane!

Ania ze SmakiMacierzynstwa.pl
Gość

Toksyczni ludzie potrafią ciągnąć nas na samo dno za sobą… Ważne jest w odpowiednim momencie tak jak Ty „uwolnić” się od nich, czasami jednak to bardzo trudne…

pestki
Gość
pestki

Ja myśle, że potrafię, że zawsze umiałam walczyć o swoje i nigdy nie nastawiałam drugiego policzka. Nie raz nie było łatwo i słyszałam tekst „pokorne cielę dwie matki ssie” ale jakoś nigdy nie było mi z tym po drodze. Nie mam wielu przyjaciół, inni raczej myślą, że jestem wredna, surowa ale mam to gdzieś, nie muszą mnie lubić wszyscy. Wystarczy mi to co mam ??

Mamorki
Gość

Ech, wiem co masz na myśli, o czym piszesz. Ale żeby to było takie łatwe. Dużo łatwiej musi być, jak już człowiek się na to zdobędzie, posprząta co trzeba i o…jest super. Ale zanim to nastąpi… o ile kiedykolwiek!

Niedoskonała Mama
Gość

Tak, wiele relacji ucięłam, niektóre strasznie wiły się przy tym w obrzucaniu mnie błotem i próbując wzbudzać poczucie winy, straszyć samotnością, a ja uwielbiam samotność i też szkoda mi czasu na pewne znajomości. Musiałam w sobie znaleźć tę odwagę, która zaowocowała spokojem. Nie warto zabiegać o niektórych, a telefon możemy odebrać wtedy, gdy faktycznie jest dobry moment lub oddzwonić (do wyselekcjonowanego grona).

Agnieszka
Gość

A ja myślałam, że będzie o toksycznych kabanosach ;-) uczę się tego o czym piszesz, ale opornie mi idzie ta nauka… dwa kroki do przodu, krok w tył, ale nie poddaję się i systematycznie sprzątam swoją przestrzeń.

oll
Gość
oll

Pewnie nie jedna z Was sie przekonala. Ze bedac super sumiennym pracownikiem naprwde terminowym i uczciwym zawsze dostaje sie kopa. Wystarczy ze raz sie czlowiek pochoruje to az krzywa patrza ze jak tak mozna. Tak jakos mi naszlo na mysl czytajac o sprawach domowych o ktorych piszesz.

Mamorki
Gość

Monika skomentowała, ale ja też muszę :) Kiedyś, jeszcze za czasów liceum i studiów miałam poczucie, że jeśli nie będę cały czas w trybie „stay on”, to stracę zbyt wiele. Za dużo mnie ominie. Jeśli nie będę dla wszystkich miła i uśmiechnięta, ludzie nie będą chcieli się kumplować. Słuchałam, brałam na siebie bardzo dużo. Odkąd jestem mamą, zmieniło się wszystko – priorytety, wiem czego potrzebuję i kogo. Wiem, czego chcę unikać i czego nie chcę stracić. Spokój wewnętrzny jest bardzo ważny. Bez niego, jesteśmy sami w sobie zagubieni. Teraz też jestem miła i uśmiechnięta, ale to już domena osób dobrze… Czytaj więcej »

Ewelina
Gość
Ewelina

Witam :) Jestem Ewelina mama dwojki malych bąbelków, właśnie pije kawke i patrze co nowego w sieci. Zupełnie przez przypadek trafiłam na tego bloga i… chyba tu zostane ;) Przeczytalam kilka postów, z którymi całkowicie sie zgadzam, o których tak samo myslę i w ten sam sposob bym rozwiazala, albo rozwiazalam swoje problemy. Ciesze sie bardzo i zostaje tu na stałe ;) pozdrawiam

Azana
Gość
Azana

też lubię z ludźmi rozmawiać, ale oni chyba nie ;) spotykam coraz więcej ludzi, którzy są na tak skupieni na sobie, że nawet już nie udają zainteresowania niczym ani nikim innym. Straszne. Gdzie są ci normalni ;)?? Od toksycznych relacji próbuję trzymać się jak najdalej – są jednak takie, od których ciężko się odciąć całkowicie, bo np. występują w rodzinie.

Justycha
Gość
Justycha

Ja sie nauczylam szanowac siebie! :) Nie zawsze trzeba konczyc znajomosc badz wypraszac, zwlaszcza jezeli chodzi o osobe bliska np. przyjaciolke. Nalezy pamietac ze do toksycznosci dochodzi za obopolnym przyzwoleniem, a przynajmniej Twoim. Przymrozylas oko na cos raz, drugi, dziesiaty to teraz masz. A jak Tobie zaczyna w koncu przeszkadzac i wybuchasz to zdziwienie z drugie strony- nigdy nie przeszkadzalo, nagle zaczelo- wina zatem spada na Ciebie bo jak to? Potrzebaa konsekwencji w tlumaczeniu pozniej. Trzeba pamietac ze (jak to mowi moj Piotrek) wychodowalas sobie gangrene to teraz sie mecz albo odetnij zainfekowana konczyne. Trzeba zawsze sytuacje stawiac jasno.

Patrycja
Gość

Świetny tekst Mumandthecity! jak ja lubię tu wracać!

Kasia K
Gość
Kasia K

Dotarło do mnie, olśniło właśnie dziś. Trafiłam tu przez przypadek. Wpisałam w wyszukiwarce słowa klucze…
czyli można? Czyli nie jestem podła, samolubna i zła do szpiku kości chcąc dla siebie św spokoju. Mam dosyć szpil wbijanych przez „bliską” mi osobę.
Koniec.
Chcę przynajmniej spróbować.
Dla siebie i moich trzech chłopaków