Mum and the city

Długi weekend

12 listopada 2013


11.11.b32

Jak Wam minął długi weekend? Nam niezwykle leniwie…

Jak zawsze mnóstwo planów, z których nie udało się zrealizować praktycznie żadnego… Zamiast gonić za kolejnymi zadaniami do odfajkowania, byczyliśmy się w najlepsze: bawiliśmy do późna, spaliśmy jeszcze dłużej, śniadanie jedliśmy na obiad, obiad na kolację, a kolację nad ranem, obejrzeliśmy setki zaległych filmów, a w przerwie na oglądanie leżeliśmy na kanapie i migaliśmy pilotem w poszukiwaniu czegoś ciekawego. Mąż zainstalował nową grę na komputerze, a ja przez wiele godzin przeglądałam, co słychać w internetach. Trochę zakupowaliśmy, stołowaliśmy się w tej nowej restauracji otwartej niedawno w naszym mieście, a potem mąż zabrał mnie na deser i obowiązkowego Starbucksa w centrum handlowym, gdzie do wieczora biegałam po sklepach w poszukiwaniu modnych w tym sezonie dżinsów. Wszystkie spodnie idealnie dopinały się na moim płaskim brzuchu, więc nie mogłam się zdecydować, które kupić. W zamian kupiłam więc torebkę i dostałam od męża kolczyki, które od razu przymierzyłam i już ich nie zdjęłam. Potem razem ze znajomymi wyszliśmy do najpopularniejszego w okolicy klubu… I znowu kolacja nad ranem, śniadanie na obiad…

A nie, wróć! To nie ta bajka…

Tak spędzaliśmy długie weekendy jeszcze rok temu. Nooo, może fragmenty o płaskim brzuchu i zabawie w klubie już wtedy były nieaktualne.

W tym roku nieaktualne okazało się WSZYSTKO. Spaliśmy do szóstej rano. Śniadanie było na śniadanie, dwa obiady (jeden dla nas, drugi z króliczkiem i bez przypraw dla Kuka) w porze obiadowej, potem deser (rogale świętomarcińskie, za którymi – notabene – nie przepadam), a wieczorem kolacja. Dla dziecka kleiki i kaszki oraz przecierane jabłuszka. Wszystkie posiłki wyznaczane porami karmienia Kuka (najpierw on, potem beknięcie, przewijanie i dopiero my). W przerwach między karmieniami drzemki dziecka – na spacerach, a w przerwach między drzemkami – zabawa. Wizyty rodziny i u rodziny, o ile Kuku był w nastroju, bo teraz to on decyduje, jak spędzamy nasz wolny czas.

Który scenariusz fajniejszy? Ja zdecydowanie wybieram ten drugi – kiedy czas nie przepływa pomiędzy palcami, a my jesteśmy zorganizowani, zwarci i gotowi od wczesnych godzin porannych do późnych godzin nocnych. Wolne chwile spędzamy razem, a nie obok siebie. Jak prawdziwa rodzina (wcześniej różnie z tym bywało).

Ok, mąż trochę pracował, ale tylko wieczorami, cały dzień poświęcając żonie i dziecku.

Ok, żona też pracowała, ale tylko rano, wszystkie pozostałe godziny rezerwując dla najbliższych.

11.11.13.b10

11.11.b37

11.11.b30

11.11.13.b9

11.11.13.b8

Wbrew pozorom były więc wspólne zabawy – tańce, hulanki, swawole!

Oraz spacery…

Uwielbiam taką pogodę – jest rześko, czysto, a na karku czuć już mroźny oddech zimy. Oby (bez jesiennej słoty i szarugi) przetrwać do pierwszych śniegów.

11.11.13.b21

11.11.13.b2

11.11.13.b1

11.11.13.b22

11.11.13.b13

11.11.13.b12

11.11.13.b23

11.11.13.b25

11.11.b27

I kolejnego długiego – tym razem już świątecznego – weekendu.

Aja jupi jupi jej!

11.11.13.b3

  • dorkota

    Mamunia została niekwestionowaną gwiazdą bloga… :) Naprawdę ślicznie :)

    • Mąż już w pierwszym miesiącu przepowiadał, że to nieuniknione ;). Długo się opierałam, ale potrzeba lansu (hejt, hejt) zwyciężyła :).

  • annNS

    nic sie nie martw – kolacje na sniadanie wroca! :) chociaz jak sie wstaje w poludnie i dookola jest cicho (bo male sa jeszcze u dziadkow) czuje sie troche nieswojo ;)

    • Oj, ja już dawno straciłam nadzieję… Starość nie radość ;).

  • Zuza

    Mamunia, ale z Ciebie zgrabna babeczka jednak ;)

    • Mówisz (tfu, piszesz)? Ja mam wrażenie, że zgrabna byłam – kilka kilogramów temu (teraz mam szansę na płaski brzuch, jeśli narysuję sobie pępek na plecach ;)).

      Ale na porodówce taka sytuacja: rodzę, rodzę i nagle słyszę „Jaką ma pani ładną figurę!” – myślałam, że jaja sobie ze mnie robią. W takiej chwili!!!

      • dorkota

        Kilka kilogramów temu… Mamusia nie narzeka. Ja byłam zgrabna chyba kilkanaście…

  • Magda

    seksi mamusia :)

  • Kasia

    a gdzie niby te kilogramy? bo nie widac zadnego dodatkowego :)

  • cudne zdjecia!! U nas dluugi weekend byl zdominowany przez marudzacego bobaska i jego zabkowanie…ale rodzinny;) pozdrawiamy

    • Cha! A ja mężowi jojczyłam pół wieczoru, że zdjęć robić nie potrafi ;).
      Ząbki jeszcze przed nami – mam nadzieję, że przetrwamy równie dzielnie :).

  • Drop_Inn

    Jaka Ty jesteś śliczna!!! :)

  • Dominika

    Tak właśnie czytam, czytam, czytam i nie dowierzam jak Wam się udało TAK spędzić długi weekend :D No a tu się okazuje, że to zeszłoroczny ;)
    Ale masz rację ten w tym roku był świetny i też nie zamieniłabym go na inny :)
    No i cieszę się z Twojej potrzeby lansu ( :D ) bo z uśmiechem na twarzy czytałam tego posta dzięki Twoim radosnym zdjęciom :)

  • Gajzo

    Oddawaj te nogi Mamuniu :)