Mum and the city

Warto dawać klapsy!

18 października 2018

Ten tekst dedykuję zwolennikom jak i przeciwnikom dawania klapsów. Mam taką cichą nadzieję, że po jego przeczytaniu zarówno jedna jak i druga strona w końcu się ze sobą zgodzi!


Warto dawać klapsy, jeśli chcesz:


1. Wytresować swoje dziecko jak małego szczeniaczka.

Bo z wychowaniem nie ma to nic wspólnego.

Wychowanie to kształtowanie postaw i zachowań poprzez tłumaczenie, objaśnianie świata tak, aby dziecko ZROZUMIAŁO, co jest dobre, a co złe. Wymaga to od groma czasu oraz cierpliwości.

Nie wszyscy rodzice mają ten czas i cierpliwość, wówczas uciekają się do tresowania, czyli wyrabiania w dziecku prostych odruchów warunkowych poprzez sytem kar i nagród.

Na pewno pamiętasz z lekcji biologii eksperyment Pawłowa. Pawłow trzymał psy w jakimś pomieszczeniu i uruchamiał dzwonek za każdym razem, kiedy dawał im jeść. Po jakimś czasie psy na sam dźwięk dzwonka zaczęły wydzielać ślinę zupełnie tak, jakby zaraz miały dostać pokarm, bo ten dzwonek zaczął kojarzyć im się z porą jedzenia.

Jak to się ma do dzieci? Ano prosta sytuacja: dwulatek wybiega na ulicę. Możesz mu tłumaczyć, że ulica jest dla samochodów, a chodnik dla ludzi i jak wyjdzie na ulicę, to samochód go przejedzie. Możesz pokazywać ten samochód, jego zbliżające się światła, aż w końcu dziecko zrozumie, że rozpędzony samochód to nie przelewki i zacznie na samochody uważać. Również na parkingu, na przejściu dla pieszych, na podjeździe.

Możesz też uznać, że nie masz czasu na tłumaczenie, ważne co TU i TERAZ i wlać dziecku za każdym razem, kiedy jego noga postanie na ulicy. Po jakimś czasie twoje dziecko zacznie kojarzyć, że noga na ulicy = lanie, więc będzie się bało postawić nogę na ulicy. Pozornie efekt osiągnięty, bo dziecko boi się ulicy, ale również spacerów z rodzicem, w końcu kojarzy je z laniem! Natomiast w nowej sytuacji z samochodem (na parkingu, przejściu dla pieszych, podjeździe) wlezie prosto pod jego koła, bo nigdy nie wytłumaczyłaś, dlaczego tak naprawdę nie wychodzimy na ulicę i że boimy się samochodu, a nie każącej ręki rodzica.

Wolisz, żeby twoje dziecko bało się rozpędzonego samochodu czy ciebie?


2. Mieć grzeczne dziecko. Kiedy na nie patrzysz.

Dziecko wytresowane nie jest dzieckiem grzecznym, choć takie może sprawiać wrażenie. Przy rodzicu. Bo jest dzieckiem zastraszonym. Zachowuje się dobrze, żeby nie dostać lania, ale jeśli tylko rodzic zniknie z pola widzenia, przestaje się bać i robi swoje. Często dlatego, że nawet nie wie, dlaczego robi źle, bo nikt mu tego nie wyjaśnił!

Wyobraź sobie, że masz już nastolatka, którego przyłapujesz na tym, że pije alkohol. Możesz dać mu lanie. Efekt? Dziecko nauczy się ukrywać, że pije alkohol, żeby nie dostać lania. Alkohol stanie się czymś w rodzaju owocu zakazanego, a owoc zakazany – jak wiadomo – kusi. Kiedy czegoś nie możemy, bo ktoś nam zakazał, chcemy tego jeszcze bardziej. Na pewno też tak masz.

Dlatego możesz wytłumaczyć swojemu dziecku, jakie są konsekwencje picia. Że nie ma niczego złego w wypiciu lampki wina czy jednego piwa, ale im wcześniej ktoś zaczyna, tym istnieje większe ryzyko uzależnienia. Że uzależnienie to nie zabawa i rujnuje całe życie. Możesz też wspomnieć o narkotykach, ogólnie tłumaczyć wszystko dziecku tak, żeby następnym razem na imprezie – na której ciebie przecież nie będzie! – samo rozważyło, czy to się mu opłaca czy nie.

Wolisz, żeby twoje dziecko samo podejmowało mądre decyzje czy chcesz je całe życie podejmować za nie?


3. 
Żeby twoje dziecko czuło się niesprawiedliwie potraktowane.

Wyobraź sobie przez chwilę, że jesteś dzieckiem. Zepsułaś zabawkę innemu dziecku. Przychodzi dorosły i daje ci za to lanie. Czy żałujesz, że zepsułaś zabawkę? Nie. Czujesz się skrzywdzona, bo teraz boli cię pupa. Zamiast współczuć temu drugiemu dziecku, które przez ciebie ma zepsutą zabawkę, współczujesz sobie. Chciałabyś się jakoś zemścić, najlepiej tak, żeby wszyscy popamiętali! Oczywiście wiesz już, że nie możesz niszczyć temu dziecku następnej zabawki, bo znowu będzie lanie, ale jakby tak po kryjomu podłożyć nogę? Popchnąć niby przypadkiem?

Wolisz, żeby twoje dziecko współczuło osobie, której wyrządziło krzywdę, czy współczuło sobie?*


4. Żeby twoje dziecko w przyszłości podejmowało ryzykowne zachowania.

Jeszcze raz postaw się w sytuacji zbitego dziecka. Zamiast przemyśleć swoje zachowanie (może to kara? Za co ta kara? Co zrobiłam źle?) zaczynasz obmyślać ZEMSTĘ. Szukanie odwetu to naturalna reakcja człowieka!

Jeśli na przykład mąż mówi ci coś przykrego, to mu odszczekujesz, a nie przyznajesz rację, prawda?

Tak samo jest z dzieckiem. Jednak ono nie może się zemścić na rodzicu, który je bije, bo znowu dostanie lanie. Zaczyna więc mścić się na sobie. Najczęściej w dorosłym życiu, kiedy jest już poza zasięgiem każącej ręki podejmuje różne ryzykowne zachowania: samookaleczenie, jazda po pijaku, narkotyki. Nieświadomie robi wszystko to, co może zranić rodzica. Tak samo, jak on kiedyś zranił dziecko.


5. Oddalić się od swojego dziecka o lata świetlne.

Kiedyś dzieci nie szły ze swoimi problemami do rodziców, bo mogły za to oberwać. Ważniejsze od dobrych relacji było utrzymanie dyscypliny.

Sama zdecyduj, co jest ważniejsze dla ciebie.


6. Obniżyć samoocenę swojego dziecka.

A co gdyby za każdym razem, kiedy zrobisz coś źle w pracy, szef cię uderzył? Albo mąż przekładał cię przez kolanko, bo zupa była za słona lub mięso za twarde?

Na pewno czułabyś się bardzo pewna siebie, skoro inni tobą pomiatają!


7. Nie móc NIC powiedzieć, kiedy twoje dziecko uderzy kolegę. Albo ciebie.

No bo co mu w takiej sytuacji powiesz? „Nie wolno bić innych!!!”? Dobre sobie!

A może powiesz: „Tylko dorośli mogą bić innych!” albo: „Tylko silniejsi mogą bić słabszych!”?

Zastanów się nad tym, zanim znowu podniesiesz na dziecko rękę.

 


Tak, ja też mam już dość czytania, że klaps to nic takiego. Nie do wiary, że mimo dzisiejszej wiedzy psychologicznej wciąż trzeba takie rzeczy ludziom tłumaczyć! Jeśli więc nadal uważasz, że nie bite dzieci to rozwydrzone dzieci, a bite dzieci to grzeczne dzieci – przeczytaj ten tekst od nowa. UWAŻNIE. I zastanów się, jakie pokolenia wyrastały dotychczas z dzieci, które były klapsami karane?


* BTW psychopaci wyrośli właśnie w rodzinach przemocowych. Oczywiście, nie każde bite dziecko będzie psychopatą mordującym innych ludzi z zimną krwią i współczującym przy tym sobie doznanych lub wyimaginowanych krzywd, ale miej na uwadze, że absolutnie wszyscy ludzie ze skłonnościami psychopatycznymi byli przez swoich rodziców karani fizycznie. Jak myślisz, warto ryzykować?


Uważasz, że temat jest ważny? Podaj go dalej!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

25 komentarzy do "Warto dawać klapsy!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Daniel
Gość
Daniel

No i tu się rodzi pytanie jakim sposobem autor artykułu pomylił „klaps” z tytułu z katowaniem dziecka mieszając te pojęcia ze sobą dla „lepszego” efektu… Żałosne

Natalia
Gość
Natalia

Zdarzyło mi się kiedyś dać dziecku klapsa i potem jak o tym myślałam to nie była kara dla mojego dziecka tylko moja słabość, bo to ja byłam bezdradna, straciłam cierpliwość i wyładowałam się na dziecku. Też kiedyś powtarzałam, że przecież klaps to przecież nic takiego a teraz takie gadanie strasznie mnie wkurza

e-milka
Gość
e-milka
Pomijajac, ze sama tez pamietam lania z dziecinstwa, a przede wszystkim to poczucie niesprawiedliwosci (kara cielesna zawsze dotyka dziecko jako razaca niesprawiedliwosc, ktorej nie kojarzy ze swoim zachowaniem) i sama nie stosuje kar fizycznych (choc czasem groze, ze „zaraz szczele”, co prowadzi do tego, ze synek radosnie biega o domu krzycac „szczelaj, szczelaj w dupke” transkrypcja ;)), w Niemczech jest to sprawa karna. Wlasciwie w Polsce tez, o ile Polska przyjela Karte Praw Dziecka, czego nie wiem. Nauczyciele na przyklad maja prawo (i obowiazek) zglosic na policje, jesli dowiedza sie o czyms takim. I mam podobne obserwacje – dzieci „wredne”,… Czytaj więcej »
Kasia
Gość

Starszemu synowi lat 8 ani razu nie dałam nawet 1 klapsa. Natomiast mlodszemu lat 4 pamietam raz mu zdzielilam jak w starszego brata rzucił kamieniem 2 mm od oka. Tak mnie nerwy poniosły i tak, chciałam żeby się przestraszyl, że nie wolno w nikogo rzucac kamieniami. Straszy się o mało nie pozbył oka przez to. Powinnam pewnie mu spokojnie wytłumaczyć ze tak nie wolno, ale sytuacja mnie przerosła.

Agnieszka
Gość
Agnieszka
Najtrudniejsze są właśnie takie sytuacje, realnego zagrożenia zdrowia i życia. Bo że ktoś coś wylał albo od godziny płacze że chce truskawkę i jej nie chce…nasz starszy syn w pewnym czasie wymyślił sobie że znienacka będzie się nam wyrywał i wbiegał pod samochody i rowery. I co z takim? Dla niego frajda, a dla nas? Tłumaczyliśmy, opowiadaliśmy itd. Nic z tego! Zero instynktu samozachowawczego. Niestety skończyło się laniem. Byliśmy bezsilni i przerażeni. Czy przyniosło to jakiś efekt? Trudno powiedzieć. Myślę że bardziej zapomniał z czasem o tej „zabawie”. Chcę tylko powiedzieć, że są sytuacje, które absolutnie przerastają rodzica. Być może… Czytaj więcej »
Paweł
Gość
Paweł

Tłumaczcie dalej 3 letniemu dziecku żeby nie wybiegalo na ulice, drugiej szansy aby dać klapsa możecie już nie dostać. Tłumaczyć swoją drogą trzeba zawsze, bo dziecko musi rozumieć za co była kara. Oczywiście lepiej tłumaczyć jak się dziecko uspokoi. Nie nadużywajcie klapsów!

alka
Gość

Zgadzam się z artykułem jak najbardziej ale mam pytanie o inne metody wychowawcze czy nie są również destrukcyjne a dokładnie o konkretną sytuacje ,, 12 letnie dziecko razem ze swoim znajomymi wymyslilo zabawę na fb kto napisze więcej przekleństw , matka dziecka zobaczyła co dziecko napisało, wydrukowała to i przy wspólnej rodzinnej kolacji kazała to płaczacemu dziecku czytać wszystkim na głos” czy to jest dobre rozwiązanie sytuacji??

Karolina
Gość
Karolina

Bawi mnie robienie różnicy między klapsem, a maltretowaniem. Przemoc domowa zazwyczaj zaczyna się od pierwszego „plaskacza”. Potem jest już tylko przesuwanie granic. Poza tym skoro klaps to nic takiego, to może pozwólmy naszym przełożonym na kary cielesne za przewinienia w pracy. Skoro to nic takiego…

error: Content is protected !!