Woman and the city

Walentynki? Nie, dziękuję.

14 lutego 2014


DSC_1041

Modnie ostatnio ustawić się pod wiatr i iść przed siebie. Negować zagraniczne mody, zachodnie zwyczaje. Ale ja nie dlatego…

Bo dla mnie miłość jest jak łaskotanie. Nie, nie chodzi wcale o motyle w brzuchu. No, może trochę ;).

Na pewno słyszeliście, dlaczego człowiek nie może połaskotać się sam? Bo kiedy mózg wie, która część ciała zostanie poddana gilgotkom, czucie w tym miejscu słabnie.

Podobnie jest z miłością. Jeśli wiemy, że dostaniemy kwiaty, jak bardzo potrafimy się z nich cieszyć? Czy udajemy zaskoczenie? A może czekamy na nie jak na coś, co nam się po prostu należy?

Dlatego właśnie nie lubię Walentynek. Bo miłość się nie należy (chyba, że dziecku, ale nie miłość macierzyńską celebrujemy 14 lutego). Trzeba o nią dbać każdego dnia. Dorzucać do ognia, żeby nie zgasł.

A kiedy w miłości zabraknie elementu zaskoczenia – wówczas staje się tylko pustym zwyczajem. Walentynkowym całusem, którego wypada sobie dać.

Tak samo jest z Sylwestrem. Czujemy ogromną presję, aby w ten wieczór świetnie się bawić – planujemy, rezerwujemy, czekamy. Czy jest to najlepsza impreza w roku? Rzadko! Dobry humor trudno zaplanować kilka miesięcy wcześniej.

A w Walentynki wypada z pompą okazać sobie uczucie. To ja wolę po cichu. Tymi kanapkami przygotowywanymi rano, kiedy mąż chce dłużej pospać. Kawą podaną tak jak lubi w sobotnie popołudnie. Witając go w progu, kiedy wraca z pracy. Dzisiaj oraz każdego następnego dnia.

Dlatego w tym roku biżuterię kupiłam sobie sama. A Walentynki? Nie, dziękuję. Wolę dostać kwiaty wtedy, kiedy nie będę się ich spodziewać… Kiedy mężowi nie przypomną o tym dziennikarze w radiu i tv czy wystawy sklepowych witryn, tylko serce…

  • Kinia

    Po części się zgadzam, że jeśli wiesz że coś się wydarzy to efekt jest mniejszy. Tylko że czasem (jak sama zresztą pisałaś) warto być jak dziecko, a jak zachowuje się dziecko kiedy na coś czeka ? :) Jestem pewna, że wiesz. Ja z ekscytacją czekam na różne święta których data w kalendarzu jest stała. Uwielbiam planować niespodzianki, prezenty. Jeśli robię to na Boże Narodzenie to czemu nie na Walentynki?

  • shenkoka

    Wszystko racja..tylko w takim razie co w tym wszystkim przeszkadzają Walentynki..niech sobie są..

    • Jasne, mi nie przeszkadzają, po prostu sama nie lubię ich obchodzić ;).

      Denerwuje mnie ta presja, że musi być niezwykle, romantycznie, itp. Tak samo nie lubię presji przed Sylwestrem ;).

      • Ven

        My bez presji, stolik zarezerwowany na 2 dni przed i zawsze słyszę „ale dałem d*** w tym roku z Walentynkami” ;) Dla mnie cała ta walentynkowa otoczka jest zbędna, liczy się bliska osoba. Żałuję bardzo, że mąż nigdy nie pozwala mi w ten dzień gotować, a bardzo chciałabym mu ugotować coś na co bardzo ma ochotę (chociaż robię to co weekend), przynajmniej w Sylwestra się udaje :-)

        Pozdrawiam! :)

      • Naprawdę czujesz jakąkolwiek presję? Sama podchodzę do tego „święta” z uśmiechem. Każdy dzień jest dobry na kochanie, ten wyróżniony i nazwany – też. I ciężko się nie cieszyć z kwiatów, jeśli właśnie w tym dniu są zaskoczeniem, tylko dlatego że to Walentynki :).

        • Nie czuję, bo nie obchodzę.
          A jakbym obchodziła, to tak, jest presja, żeby kupić czekoladki, kwiaty, prezent, zarezerwować stolik lub urządzić w domu romantyczną kolację, wypić wino, bo wszyscy wokół ten dzień spędzają wyjątkowo, bo od miesiąca w tv i radiu przypominają o Walentynkach. Czysty chwyt marketingowy tylko dlatego, że pomiędzy Bożym Narodzeniem a Wielkanocą była zbyt duża „luka”.

          Dla mnie to nie jest święta. Dzień jak co dzień. Nie warta skórka wyprawki.

          • Napisałaś „czujemy”, stąd pytanie.
            Osobiście nigdzie o Walentynkach nie słyszałam od „dawna”, na wieś ta moda nie doszła haha.

      • Kinia

        Presja to zwykle efekt tego że sami sobie czymś podnosimy ciśnienie, często sztucznie. To smutne, że Walentynki wywołują presję, wydaje się że z racji celu dla którego powstały powinny wywoływać uczucie relaksu i takiej no nie wiem – błogości ? Mi zawsze smutno jak ktoś nie obchodzi takich dni, jakoś mi go żal…

        • Haha, ja mam Walentynki codziennie ;).

          • Kinia

            No jasne, miłość jest zawsze ale Walentynki tylko dziś ;) A jutro jest dzień kota :DDD

          • Ven

            ooo ;) czyli nasze mokre w nagrodę – chociaż w weekend i tak dostają, dobra to dam im jakieś kocie spagetii skoro ich święto ;)

          • Kinia

            U mnie w sobotę zawsze czesanie…może z racji dnia kota im odpuszczę (bardzo nie lubią) :p Mi się zawsze Walentynki kojarzą z serialem Przyjaciele i z Janice (Oh My God) Kto widział ten wie ;p

          • Ven

            ahaha znam znam ;) albo już w fazie Monica i Chandler z mix tape :D :D czad.

            Kinia a nagradzasz po pielęgnacji? nasze też nie lubiły, teraz mruczą i dają brzusie do wyczesania <3

          • Kinia

            Próbowałam różnie już do tego podchodzić, efekt jest taki że się dadzą wyczesać ale jak już mają dość to koniec – wyciągają pazury. Może szczotki nie lubią (używam furminatora) ale ja zmieniać nie będe bo nie ma skuteczniejszej wg mnie. A jak wyglądało nagradzanie u Ciebie ? U mnie to był jakiś koci snak albo puszka z mokrym.

          • Ven

            U mnie nagroda to pasta odkłaczająca … ;) Powaga, uwielbiają więc mam 3 w 1 (czyszczenie uszu, obcięcie pazurów, wyczesanie i w nagrodę pasta na kłaki) ;) Polecam jeszcze na koniec kilka razy przejechać rękawicą do zbierania sierści – rewelacja! :)

          • Kinia

            U mnie pastę na klaki je tylko jedna panna, drugiej trzeba wymieszać z czymś naprawdę pysznym. Widać wybredne te moje kiciuchy :p Dla sprostowania dzień kota jest 19.02 ;) jeśli ktoś chce świętować.

          • Kinia

            http://www.youtube.com/watch?v=QbJWRRsJVfg
            kto nie zna albo zapomniał :)

          • O, nie wiedziałam, muszę przygotować kawał ryby dla kotów z sąsiedztwa ;).

  • Mama Filipa

    Popieram podejście, ale jednak miło by było…