Mum and the city

Wakacje unplugged #3: pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem na świeżym powietrzu

17 sierpnia 2017

Naukowe zabawy to coś, co Kostki lubią najbardziej. Mój syn jest właśnie na etapie zadawania tysiąca pytań. To niekończąca się oda do matki pt. „A dlaczego? A czemu?”. Też to znasz? W takim razie te zabawy na pewno wam się spodobają! Uprasza się o uwagę, bo pod koniec wpisu czeka na ciebie NIESPODZIANKA…


1. 
Wyjazd na wieś.

Jakiś czas temu po raz pierwszy zdałam sobie sprawę z tego, że mój syn nigdy nie widział… Świnki. To znaczy wie, jak wygląda – z książek oraz bajek w tv – i wie, jaki odgłos wydaje, ale nigdy nie obserwował jej na żywo. Jest ona dla niego tak samo abstrakcyjna jak dla mnie w jego wieku był lew czy słoń (co ciekawe, Kostek lwa i słonia widział dwukrotnie: w poznańskim i gdańskim zoo!).

Nie powiem, ale zrobiło mi się zwyczajnie głupio, dlatego w te wakacje postanowiliśmy zabrać go na wieś. Tak, ja wiem, że dzisiaj mamy egzotyczne wycieczki, all inclusive, ale trochę to dziwne, że dzieciaki XXI wieku częściej latają samolotem niż oglądają biegające po podwórku kury i gęsi :).

A może wcale nie?


2. Podglądanie robaków przez lupę. I budowanie dla nich hotelu!

Co prawda od pająków trzymam się z daleka, ale całe szczęście mojego synka bardziej od nich fascynuje podziemny świat mrówek oraz… Ślimaki!

Choć zdarza się podejrzeć pszczołę, pasikonika i… Bliżej niezidentyfikowane coś ;).

Ponieważ mieszkamy niedaleko lasu, żyjątek jest u nas naprawdę pod dostatkiem. Te z was, które oglądają nas na InstaStory, wiedzą, że znajduję je nie tylko w przydomowym ogródku, ale również na ścianach i suficie w mieszkaniu. Dla dobra dzieci staram się nie panikować. Dla nich to nic obrzydliwego, po prostu kolejny, fascynujący świat, a ja nie chciałabym zarażać ich własnymi fobiami.

Dlatego zdarza nam się pod domem wybudować hotel dla robaków! Z patyków, kamieni, kawałków drewna, a nawet z plastikowych zabawek. A potem co rano sprawdzamy lupą, kto tym razem zatrzymał się w nim na wakacje ;).


3. Tworzenie zielnika.

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem

Na pewno pamiętasz to z lekcji przyrody: wystarczy wyjść z dzieckiem na zewnątrz, nazbierać najładniejsze roślinki (my tym razem skupiliśmy się na polnych kwiatach), a potem zasuszyć je w jakimś opasłym tomisku encyklopedii.

Po tygodniu przyklejamy nasze ususzone rośliny do kartek papieru. Możemy je opisać i złożyć w jedną książkę albo umieścić w ramkach i powiesić na ścianie :).

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem


4. Nauka cyferek/literek.

zabawy na świeżym powietrzu

Cyferki, całe działania matematyczne lub literki można rysować patykiem na piasku. Można je też ułożyć z gałązek albo z kamyków.

To zabawa, która się nie nudzi, bo jak wiadomo, wszystkie dzieci kochają kamyczki (patrz: Basia i… Mama!).

zabawy na świeżym powietrzu


5. Eksperymenty chemiczne.

Eksperymenty w domu można wykonywać różne różniaste, wystarczy dobrze zaopatrzona spiżarka i trochę rodzicielskiej cierpliwości ;). Ja wybrałam ten z bąbelkującą wodą i wybuchami. Najlepiej przeprowadzić go na zewnątrz, żeby było mniej sprzątania!

Pierwsze naczynie napełniamy wodą i dodajemy trochę koloru (barwnikiem spożywczym, bibułą lub zwykłymi dziecięcymi farbkami – co tam masz pod ręką). Drugie – olejem i powoli wlewamy do niego zabarwioną wodę, obserwując, jak powstają bąbelki.

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem

Prawdopodobnie już na tym etapie maluchy będą się świetnie bawić, ale czas na ostatniego asa z rękawa: do słoika wrzucamy tabletkę musującą (taką z witaminami, którą kupisz przy kasie w każdym markecie) i… Cieszymy się jak nasze dzieci z wielkiego BUM!

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem

Najfajniejsze w tej zabawie jest to, że można ją powtarzać wciąż i wciąż od nowa – bo kiedy tylko ciecz się uspokoi, wystarczy dorzucić następną tabletkę, żeby znowu zaczęło bąblować i wybuchać!

pomysły na naukowe zabawy z dzieckiem


Ale nie ma tak dobrze, że tylko ja się tu będę z moimi dziećmi produkować. Bardzo chętnie poznam również twoje pomysły na zabawy z dziećmi! Dlatego ogłaszam:


KONKURS!!!

Wystarczy, że w komentarzu na blogu pod tym wpisem opowiesz, w co najbardziej lubicie się bawić na świeżym powietrzu? Do wygrania – UWAGA!!! – drewniana skrzynia z Zestawem Małego Odkrywcy. Nagrody ufundował producent ciasteczek Lubisie.

Bawimy się od 17 do 23 sierpnia. Po tym czasie – 24 sierpnia – nagrodzę 3 najciekawsze odpowiedzi.

Trzymam kciuki i POWODZENIA!


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Agniecha

    Jak to przystało na mamę 5 latka i 2 latka muszę się nagłowić aby moich synów zaskoczyć i dzielnie zastąpić im tatę który w zabawach na świeżym powietrzu jest nie do zastąpienia.Ostatnio króluje u starszego zabawa w detektywa-agenta.O dziwo mały padłapał i tym sposobem jest ich dwóch. Mamy lunety i lupy. No i trochę wyobraźni.Moim zadaniem jest zlecenie zadania.Ostatnio modne jest z jakiego drzewa spadł dany liść. A gdy wyruszamy do lasu tropy dzikie zwierzę. Zabawa uczy rozwija i potrafi ich zająć na dobre godziny.Moi detektywi mają mnóstwo pomysłów.

  • Ola U.

    A my się uwielbiamy bawić w chowanego i za sprawą twojego ostatniego wpisu zaczeliśmy w podchody!

  • Mała Mi

    U nas stara dobra gra w berka z synem, a z córką w klasy. Ktoś pamięta jeszcze klasy?
    Córka z koleżankami za to lubi się bawić w wisielca zamalowują wtedy cały chodnik pod blokiem.

  • Katarzyna Kowal

    My z synkiem lubimy zabawę w poszukiwaczy skarbów.Najpierw zbieramy z mężem fajne (małe) przedmioty i jakieś drobniaki,mamy też kilka starych monet.Mąż idzie zakopac to w piaskownicy.Ja z synkiem przygotowuję się na wyprawę archeologiczną (łopatki,młoteczki,okulary,szkła powiększające) i wyruszamy na podwórko.Nawet oboje z mężem mamy ubaw jak uda się coś znaleźc :) a nasz mały 5-latek czuje się jak prawdziwy odkrywca. Oczywiście najbardziej cieszy się jak znajduje monety :) Pewnego razu znalazł stary klucz -do niczego nie pasował więc może okaże się , że to właśnie od lubisiowej skrzyni?

  • Natka

    Moj 9 miesięczny maluch uwielbia spedzac czas u dziadków w ogrodku. Mimo, iz jeszcze nie chodzi, to uwielbia siedziec na moich badz męża rękach i podziwiać wszystko co mu pokazujemy i opisujemy. Uwielbia również leżeć na kocyku w cieniu parasola i ze swojej perspektywy podziwiać zielen trawnika oraz kolorowe kwiaty. Choc ostatnio jego ulubioną zabawa jest obserwacja bąków, które oblegaja piękne fioletowe kwiaty lawendy. Leży i przygląda sie tym futrzastym owadom a czasem nawet z nimi rozmawia w swoim języku. Widok niesamowity :)

  • agnieszka

    Moi chłopcy najbardziej lubią się bawić na świeżym powietrzu w sklep. Listki służą za pieniądze i sprzedają mamie i miedzy sobą różne wymyślone rzeczy. Najczęściej są to lody, desery, herbatkę i kawę dla mamy i taty. Kamyczki to lody, kwiatki to kawa wszystko co znajdą pod ręką zamienia się dzięki ich wyobraźni w cudowne rzeczy.

  • Magdalena Banek

    Moja 9 miesięczna córeczka jest jeszcze za mała na naukowe zabawy ale zabieramy koc/mate i rozkładamy w ogrodzie na trawce ? codziennym naszym gościem jest 5 letni kuzyn Filip ? a można powiedzieć, że wakacje spędza u nas bo często zostaje na noc ?wspólnie bawimy się w piratów i poszukiwaczy skarbów. Koc jest naszą łodzią, którą wyruszamy w daleki rejs. Na kartce rysujemy mapę ogrodu i zaznaczamy miejsce ukrycia skarbu (to oczywiście muszę zrobić ja ?). Filip wyposażony jest w lornetkę, łopatke potrzebną do wykopania skarbu i łuk z strzałami aby obronić księżniczkę Karolinę przed złymi piratami ? po drodze napotykamy różne butelki z karteczkami-wskazowkami gdzie może być ukryta kolejna butelka z wskazówką aż doprowadzi nas do skarbu ? Filip ma zajęcie w poszukiwaniu skarbu a córeczka w tym czasie zajęta jest swoimi zabawkami na kocu (czasem nam ucieka bo raczkuje?) dzieci spędzają czas na świeżym powietrzu a córeczka jest wpatrzona w swojego kuzyna jak w obrazek ? zestaw małego odkrywcy byłby idealny dla Filipka a skrzynia na wszystkie skarby -zabawki córeczki ???

  • e-milka

    Moje dzieci lubia tez „macanki”. Kilka lat temu robilismy Duzej urodziny pod mottem Halloween i szukajac pomyslow znalazlam w necie troche inspiracji. Potrzebne jest pudelko z otworami na reke/rece, albo po prostu opaska na oczy. Dzieci dostaja do „pomacania” rozne przedmioty wraz z wyjasnieniem, czego dotykaja. Przy motcie „Halloween” sa to np. miekkie rodzynki (bobki nietoperza – moj pomysl :)), zwykla folia spozywcza zamoczona w wodzie („potworny sluz”), podobna funkcje moze sprawowac polplynna galaretka spozywcza (ok, przeterminowana, zeby nie bylo, ze bawimy sie jedzeniem ;)), ziarna kukurydzy („zeby, ktore wypadly z geby”), sztuczne futerko („zdechly czarny kot”) etc. Co naprawde sie za tym kryje ujawniamy dopiero, kiedy wszystkie dzieci tego dotknely. Moje dzieci tak to polubily, ze czasem same robia „sciezke sensoryczna”. Klada na podlodze patyki („szkielet”), cos futrzastego („wilkolak”, „zdechle cos”) itp. i kaza nam przechodzic z zamknietymi oczami. Pisalas, ze czasem bywasz w Berlinie. W temacie swinki – tu sa, czesto naprawde centralnie polozone, farmy dzieciece z kozkami, swinkami, osiolkami, nawet z kucykami i drobiem. Oto kilka z nich: Kinderfarm w Görlitzer Park (ale uwaga, sam park nie cieszy sie dobra slawa) i w parku Hasenheide, Bauernhof Pinke Panke, farma w Weddingu przy placu zabaw TeLux. Wstep za darmo, mozna ewentualnie wrzucic cos do skarbonki. Przy odrobinie szczescia, dzieci moga pomoc w karmieniu, przejechac sie na koniku, lub zjesc owoce prosto z krzaczka. Farmy sa male, ogrodzone, maja pracownikow socjalnych i kilkulatkom mozna zazwyczaj pozwolic na pobieganie na nich samemu.

  • Magdalena

    By zabawa fajna była , rodzina na dworze się zgromadziła
    Myśli mama , debatuje może jakąś atrakcję dzieciom zorganizuję
    Prosi tatę do pomocy , biorą z sobą dużo kocy
    Poduszki także potrzbne były jako pachołki funkcję pełniły
    Pewnie już wiecie moi mili , żeśmy w tor przeszkód się bawili
    Czasami gdy na dworze specjalnych akcesoriów do zabawy nie mamy to w naśladowanie się zabawiamy
    Dziwne miny stroimy, śmieszne kroki robimy, do celu rzucamy , napisy z liści układamy
    Dziecko chętnie naśladuje i swoje zdolności kształtuje
    Nasze morze uwielbiamy , dużo czasu tam spędzamy
    zamki z piasku budujemy, na plaży różne gry wymyślamy i we wodzie się pluskamy
    Na powietrzu energię mamy i odporność zdobywamy
    Wszystkim takie aktywności polecamy :)
    PS
    Wpis nam bardzo sie podobał wybuchająca butla jest the best :) ale na początek spróbujemy zielnik :)
    Pozdrawiamy serdecznie :)

  • e-milka

    Zapomnialam dodac – fajny pomysl z tym wybuchem. :)

  • err133

    Może to być kontrowersyjne ale moje dziecko kocha bawić się błotem. A ja mu na to pozwalam i czasem sama mu robię z piachu i wody małe korytko do zabawy ? kocham patrzyć jak moje dziecko jest szczęśliwe a on kocha być brudny. Nawet wizja kąpieli po tej zabawie mnie nie przeraża,kiedyś jako dziecko sama wracałam do domu aż czarna i wspominam z sentymentem ten czas. Mamy podwórko i specjalnie wydzielone miejsce na tego typu zabawy. Zabawa jest przednia ! Wielka koparka kopie blotny dół a ciągnik transportuje to wszystko. Można też zrobić zupę błotną albo łopatą urządzić wykopaliska. Dziecko samo decyduje o scenariuszu zabawy i jego radość w oczach jest nie do opisania i trwa godzinami. Nasza pani doktor jest pod wrażeniem że nie jestem przewrazliwionym rodzicem i pozwalam dziecku się aż tak brudzic. Sama stwierdziła że takie zabawy poprawiają odporność na wiele szczepów bakterii gdy dziecko z nimi często obcuje. To są takie nasze małe zajęcia SI ponieważ moje dziecko miało problem z nadwrażliwościa dotykową i brało go na wymioty dotykając rzeczy typu piasek kinetyczny ,galaretka czy zwykły piach w piaskownicy. Wierzę że ta zabawa trochę mu pomogła się przełamać i była to taka mała terapia ,bo skończyło się obrzydzenie do takiej lepkiej struktury. Nasza zabawa ma tylko jeden minus : brudna wanna :) ale to jest bez znaczenia bo ja widzę wiele korzyści. I co najważniejsze mam czas na małą kawę a moje dziecko tapla się w błocie. To sport dla rodziców o mocnych nerwach ale… dziecinstwo rządzi się swoimi prawami !

  • kasia

    Ze starszym malujemy kamienie na różne kolory, potem 1 osoba chowa, reszta szuka. Wygrywa ten kto znajdzie najwięcej. Z młodszym kopiemy dolki, które zalewamy woda. Mamy Male blotniska w których młodszy tapla co popadnie

  • Barbara Szmatuła Piotrzkiewicz

    Razem z córeczką uwielbiamy bawić się w poszukiwaczy przygód. Po całym domu rozkładam zagadki, których rozwiązanie doprowadzi do ukrytego skarbu. Dodatkowo bardzo lubimy malować na mleku ( barwniki spożywcze plus mleko oraz potyczek do uszu i płyn do mycia naczyń), tworzyć z masy solnej oraz bawić się ciastolina. Razem też organizujemy sobie kino: kupujemy bilety, robimy popcorn i oglądamy filmy. Ciekawym zajęciem jest też wspólne gotowanie na „antenie”. Udajemy, że razem nagrywany programy kulinarne. Przedstawiamy produkty, pokazujemy jak gotujemy ( przy okazji tata zawsze ma pełny brzuszek). A najlepsza zabawa jest możliwość bycia razem.

  • Justyna Kowalczyk

    To nasze pierwsze lato od kiedy mamy dom i ogród – ekscytujące jest wszystko ? wyszukiwanie nowych kwiatów w ogrodzie, obserwowanie pszczół, trzmieli i innych zapylaczy. Starszy już bezbłędnie odróżnia się od pszczoły, Młodszy we wszystkim naśladuje. Ostatnio w pierwszej trójce zabaw są: budowanie labiryntów i dróg, tuneli i gór w piaskownicy dla samochodów lub przypadkowych robaków, moje ukochane leżenie na kocu i obserwowanie chmur oraz wszelkie wodne atrakcje – przelewanie wody, odlewanie siebie i innych, mycie rowerów i oczywiście wygłupy w basenie ?

  • Karolina Olejnicka

    Córka bardzo lubi przebywać na świeżym powietrzu, uwielbia rysowanie kreda na kostce, leżenie na końcu i obserwowanie małych zwierzątek, ostatnio zainteresowała się zabawa z wykorzystaniem mleka i płynu do naczyń i mogłaby spędzić przy tym pół dnia ??( do miski z mlekiem wlewamy trochę rozrobionej z wodą farby plakatowej, (najlepiej 2kolory) i umoczony w płynie do naczyń patyczek do ucha wkładamy do mleka i czekamy na esy floresy ??. Moja córka jest pochłonieta Ta zabawą. I chyba Jak każde dziecko lubi naśladować rodziców więc rośnie mi też mały ogrodnik, co grabi, wyrywa i wsadzia kwiatki ??. Pozdrawiam ??

  • Natalia

    Moje pomysły na zabawę na świeżym powietrzu ( mam synka 2,5l. Oraz dwumiesieczna córeczkę) : malowanie farbami autek, wrzucanie kamyczkow do kratki sciekowej ( wiem,nieładnie), trampolina, wieszanie prania i zabawa klamerkami, stump rocket, zrywanie owoców z krzaczka, zabawy w piaskownicy, malowanie flamastrami po szybach od piwnicy, malowanie kreda po kostce, zabawa w zniwiarzy ( robimy stodole i zwozimy siano) , siadamy na schodach przed domem i obserwujemy auta i uczymy się ich marek, bawimy się w. Jaka -to-melodia, poza tym też czytamy na hamaku i tulimy się ;)

  • Milky Way

    Naszą ulubioną zabawą jest skakanie po kałużach. Tak pozwalam mojemu dziecku bawić się na dworze w deszczu! Szczescie w nieszczęściu w te wakacje mamy całkiem sporo okazji żeby to robić :).

  • Monika G.

    Kazda pora roku oferuje nam inne możliwości zabawy wykorzystujac to co oferuje nam natura. I tak wiosna bawimy sie w ogrodnikow, dzieciaki przekopuja ziemie, sadza ziarenka, obserwuja jak przyroda budzi sie do zycia. Latem jak to latem króluje woda, deszcz z konewki, kapiele w basenie a nieraz w blotku.Jesienia z lisci urządzają sobie trampoline, skaczac po nich i rozrzucajac je po calym ogrodzie, urzadzaja wyscigi orzechowe, czyli zbieraja orzechy a pozniej tworza z nich kilkumetrowe drozki. A zima gdy uraczy nas snieg bawimy sie w wojny kulkowe, robimy orzelki na sniegu i wielkie balwany z garnkiem na glowie

  • Dominika Mzyk

    W te wakacje najczęściej jeździmy na rowerach (młodszy 2-latek w foteliku lub przyczepce, a starszy 5-latek na dwóch kółkach). To nasz rodzinny ulubiony sport. Ostatnio po oglądaniu zawodów lekkoatletycznych starszy syn zaczął podejmować pierwsze próby skoku w dal. Urządzamy także wyścigi. Dzieci uwielbiają różne zabawy plastyczne, np.malowanie farbami na folii malarskiej, rysowanie kredą. Dwulatek kilka razy przeżył szok, gdy po deszczu zniknęły ich malunki. Dzięki temu uczymy się też rożnych zależności przyczynowo-skutkowych? Malujemy buzie, modelujemy balony, zbieramy kamyki, podlewamy kwiatki na ogródku. Ale najważniejsze jest to, że wszystko staramy się robić razem, choć nie zawsze jest to łatwe ?

  • Daria Walorczyk

    Na naszym podwórzu się świetnie bawimy,
    tam mnóstwo rzeczy ciekawych robimy,
    jednak zabawa jest na całego…
    wtedy, gdy bawimy się w CHOWANEGO!
    Kryjówek jest u nas na prawdę dużo,
    przeróżne miejsca nam za nie służą:
    ostatnio Tato minut bez liku
    spędził… chowając się w naszym kurniku!
    Synek się schował za mały krzaczek,
    skulony siedział tam jak ślimaczek,
    a kiedy on szukał, w olbrzymim trudzie
    Mamę odnalazł w pieseczka budzie!
    Takie to żarty sobie stroimy
    i dzięki temu się nie nudzimy
    nawet przy niby-zwykłej zabawie,
    co znana jest chyba od wieków prawie :-)

    P.S. Strona i post na facebooku oczywiście polubione :-)

  • Marzena Olejnik

    U nas ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu jest wycieczka w nieznane. Pakuję prowiant do plecaka i jedziemy przed siebie najczesciej PKS, bo tylko wtedy mamy szansę na naprawdę WIELKĄ PRZYGODĘ. Czasami jedziemy nad jezioro a czasami na wieś. Ogólnie polecam wszystkim!

  • Domi

    Puszczanie baniek! Najlepiej na świezym powietrzu, żeby nie porozlewać w domu, ale nie ma dziecka, które by tego nie kochało! My możemy puszczać bańki od rana do wieczora, małe, duże, non stop!

  • monika jot

    A ja z moją córeczką bawię się w pokaz mody a raczej biżuterii: zakładamy na siebie wszystko co da się założyć z ogrodu czyli pleciemy wianki, naszyjniki z ziół i polnych kwiatów, kolczyki z czereśni takich na ogonkach i pierścionki z malin :)

  • Ania Dula

    My na świeżym powietrzu lubimy bawić się w kanapkę. Im więcej nas tym lepiej. Można na trawie, można na plaży, można na kocyku. Najpierw kładzie się kromka chlebowa, potem zgłasza się masło i kładzie się na pieczywo, a potem co kto sobie wymyśli i czym chce być – wędlina, żółty ser, a na nie pomidor, ketchup albo kiełki. Delikatnie sugerujemy położyć największego człowieka jako kromkę chleba na spód, bo gdy dziecko jest pieczywem i na wierzch kładzie się duży tata jako sałata może być ciężko chlebkowi ;) śmiechu przy zabawie jest tak dużo, że pół osiedla się zbiega ;) A gdy chętnych na kanapkę za mało bawimy się w turlanki – najlepiej na lekkiej górce (choć niekoniecznie) obracamy się na leżąco wokół własnej osi przytuleni we dwoje, np mama z synkiem. Po takiej dawce przytulasów i śmiechu dzień do końca bardzo udany ;)

  • Marta Knopińska

    Biegamy, biegamy i podziwiamy ? Syn ma prawie dwa lata więc tylko czasami(jak się na chwilę zatrzyma) coś zauważy np. ślimaka czy listek – wtedy mu opowiadamy co to i ratujemy to co żyjące przed zagładą małych paluszków ?

  • Dominika_matkaczworki

    U nas ostatnio króluje zabawa w szukanie skarbu (zazwyczaj jest to jakaś mała zabawka). Oprócz tego kreda, zabawa w kolory (np. „Białe jak…chmura) i obserwowanie ślimaków :)

  • tusiaki.pl

    Z moją pięcioletnią córką najchętniej bawimy się w gry mojego dzieciństwa. Uwielbiamy skakać w klasy i o dziwo nauczyłyśmy tej zabawy większość dzieci na osiedlu, ponieważ nie znały tej zabawy. Często też rysujemy patykiem na piasku lub kredą na chodniku tworząc barwny, dziecięcy krajobraz wokół domu ?

  • Kam Al

    Wspólnie spędzony czas wśród przyrody to jedne z najwspanialszych wspomnień mojego dzieciństwa, z tego powodu bardzo zależy mi na aktywności mego dziecka na świeżym powietrzu. Wyobraźnia Malutkich ludzi jest nieoceniona, a ja uwielbiam ją podkręcać poprzez zadawanie ciekawych pytań. Choć moja córka ma roczek, to mając gromadkę siostrzeńców, którzy bardzo często są pod moją opieką, mam niejeden pomysł na „zielone zabawy”. Spacerując miejskimi alejkami czy wśród pól lub lasów wyobrażamy sobie, co mogło znajdować się i dziać w spotykanych miejscach w przeszłości, zarówno w nieodległej aż tak historii jak i czasach prehistorycznych, a następnie wróżymy tym miejscom ich przyszłość. W ten sposób można również przekazać dziecku fakty i historie, które naprawdę się wydarzyły. Gdy nie jesteśmy mobilni podczas pobytu na zewnątrz, bawimy się w „Coś w pobliżu, coś w pobliżu, na literę…”. Drobiazgowość dzieci jest niemożliwa, a uczy to diciekliwości nie tylko mnie :-) Zabawa w klasy, podchody, chowanego, dwa ognie, gra w gumę, zbieranie oryginalnych kamieni/szyszek/roślin czyli wszelkich skarbów każdego Malucha! Ach, czyż dzieciństwo nie jest najpiękniejszym etapem życia :-)!!!

  • KasiaSkotnicka-Nowak Stykówka

    U nas pomysłów na zabawę na zewnątrz jest multum, te ulubione:
    – w tym roku puszczanie latawca jest na topie-obie mamy wielką frajdę :D
    – odkrywca-tak, szukanie nowych owadów, raz hodowaliśmy gąsienicę, aby zobaczyć jak się przeobraża w motylka i następnie wypuścić go oczywiście na wolność
    -zielnik (wysuszone okazy służą do ozdoby rodzinnych albumów oraz ramek w pokoju Małej)
    -rysowanie kredą (to już taki nasz standard, że całe osiedle ozdabiamy :D)
    -piknikowanie i czytanie tony książek na świeżym powietrzu i granie w Piotrusia

    -skakanie po kałużach (ja też mam swoje kalosze), ale skakanie, które kończy się przemoczeniem całego stroju-dosłownie całego, przynajmniej w przypadku mojej 4latki ;)
    -karmienie kóz i żółwi w poznańskim starym zoo
    -muszę powiedzieć, że ostatniej zimy furorę zrobił bałwan, którego po ulepieniu pomalowałyśmy wspólnie barwinkami-kilku sąsiadów dziękowało za radość podczas zimy :D
    Ciężko by było wybrać jedną atrakcję, więc przeważnie w weekend pakuję plecak i w ciągu całego dnia zaliczamy kilka atrakcji w zależności od pogody i nastroju ;)

  • Katarzyna Nehrebecka

    My z synkiem najbardziej lubimy zabawe w odkrywców, w zależności gdzie sie znajdujemy szukamy ciekawych rzeczy ktore moga nam sluzyc do zabawy i rozwijania wyobraźni np. Szyszki do trafiania w drzewa ( cwiczymy celność) czasem sluza jako pracownicy budowy, albo bomby :), patyki do budowania garazy dla aut,mostów, ogrodzeń placu budowy ( zdolnosci manualne i cierpliwość), oczywiscie podgladanie wszelkiego rodzaju owadów ( syn uwielbia obserwować pajaki) kamyki do tworzenia kształtów i zgadywania co to za kształt,albo do tworzenia drogi dla aut, zakopywanie w piachu roznych rzeczy a potem ich szukanie :) To bywa zajecie na cale godziny :) wiec taki kufer dla syna byłby jak prawdziwy skarb!

  • Danusia

    My się kiedyś bawiliśmy w piratów.
    Coś małego wkładaliśmy do pudełeczka.
    Pudełko zakopywaliśmy, a potem tworzyliśmy mapę.
    Ale jak to zwykle bywa. Skarb nam zaginął
    Każdy ma inną wersję gdzie był zakopany.
    Ale zabawa była świetna. A dziecko przeszczęśliwe.

  • Monika Flok

    U nas ostatnio hitem stało się malowanie na foli streczowej-tej do pakowania przezroczystej pianka do golenia barwiona farbami.Dziewczynki sa zachwycone.Wieszam. folie miedzy trzepakiem i one sobie malują jak nir pędzelkiem to rączkami?Zabawy co nie miara -przy okazji u 2 latki uczymy sie przy barwieniu kolorów? To nie wszystko bo mamy samolot z kartonu oczywiście zrobiony przez nas i codziennie odbywaja sie loty ?z mlodsza córcia gonimy starszą?,malujemy na balkonie szyszki i kamyki a juz gdy pada to bawimy sie w kuchnie oczywiście też przez nas zrobiona.Wszystkie zabawy wymyslamy córeczkami-spedzanie tak czasu to dla mnie nieopisana radość byc blisko nich i patrzeć na te szczere uśmiechy?kocham być ich mamą?https://uploads.disquscdn.com/images/f8b2d22f3c0f6cf0bd765d838c65001b599ba54698f6ffb40af87b9626627f88.jpg

    • WOW! Mega zabawy! Kilka już podpatrzyłam ;).

      Poproszę o Twój adres wraz z numerem telefonu dla kuriera na maila: kontakt@mumandthecity.pl – wygrałaś jedną skrzynię!

      • Monika Flok

        O jacie…jak to mówi moja starsza córcia?dziękuję za tak miłe słowa i za rewelacyjną nagrodę?

  • Ania

    U nas jest zabawa w uliczki – zauważyłam, którędy mój 3-letni fan ruchu drogowego jeździ na swoim biegowym rowerku i które miejsca ogrodu uważa za skrzyżowania/mosty/ronda itp., i zrobiłam mu zalaminowane znaki drogowe, a potem przywiesiliśmy je razem do gałązek i drzew :) Tym sposobem piaskownica to plac budowy, na schody tarasowe jest zakaz wjazdu rowerem, na grządkach zakaz wyprzedzania, a do kompostu prowadzi ślepa uliczka, za to wyjeżdżając przez furtkę na chodnik trzeba ustąpić pierwszeństwa. Mamy też znak „uwaga dzieci” tam, gdzie 15-miesięczna córka ma swoje ogrodowe zabawki, a jeszcze inny ostrzega przed mrówkami, które niezłomnie maszerują wąską ścieżką przez cały ogród tam i z powrotem :P W ten sposób uczymy się znaków!
    Z kolei na tarasie bawimy się w domek i restaurację, gdzie dzieci smażą mi naleśniczki z liści, podają przez okienko i na swojej kasie naliczają za nie grube miliony :P po to, by potem złapać każde za swój pojazd i pościgać się na dróżkach rysowanych na tarasie kredą po każdym wyschniętym deszczu… Jeżdżą, parkują, jeżdżą, parkują… Ostatnio nawet podróżują tymi uliczkami w pudle z Ikei 30x30x30, postawionym na metalowej podkładce z kółkami pod doniczki…! Generalnie wszyscy jesteśmy samochodami :D

    PS. niestety nie chcą mi się załączyć zdjęcia…

  • Asia

    Mieszkam na wsi. Niestety dzisiejsze wsie to małe osiedla więc jeździmy kawałek dalej rowerami co by 7latek i 1,5 roczna Jagoda mieli przygodę. Uczymy się drzew, liście jak je rozpoznawać z racji szkoły rozpoczynające się niedługo Aleksandra ts wiedzą mu się przyda szukamy skarbów, robaków, wszystkich innych fascynujących stworzeńmjagida uwielbia zuki fuj no cóż musiałam się przemoc ? jesteśmy na polach i w lesie kilka razy w tygodniu więc doskonale Kostka fascynację rozumiem! Uwielbiam wpis każdy. Pozdrawiam gorąco ?????????

  • Katarzyna Juźwiak

    Ulubioną zabawą moich dzieci na świeżym powietrzu jest zabawa ŚLIMAK. Drukuję na kartce ślimaka z ogromną muszlą (lub rysuję). Muszla podzielona jest na odcinki z numerkami (np od 1 do 25), takie same numerki wycinamy tez na osobnej kartce i przyklejamy taśmą po całym podwórku ( gdzie nas wyobraźnia poniesie, drzewa, brama, trampolina, samochód, szklarnia, okna, drzwi itp itd). Dzieci mają za zadanie znaleźć wszystkie numerki i przykleić w odpowiednie miejsca na muszli. U mnie jest to dwójka dzieci wiec karteczki z numerami podzielone są kolorami. Zabawy co nie miara tymbardziej ze jest to mały konkurs – wyścig :) Często przewidziana jest nagroda dla zwycięzcy, która na końcu okazuje się być buziakiem od mamy lub taty :D świetna zabawa również dla większych grup gdy np wyprawiam urodziny dzieciom.

  • Katarzyna Moskała-Czernek

    Mówią, że jesteśmy rodzinką szaloną, cały czas w biegu, wiecznie rozpędzoną.
    Nie straszna nam nuda ani żadne troski, bo wciąż towarzyszy nam uśmiech radosny.
    Biorę dzieci pod pachę i na spacer idziemy, na hulajnogach razem szalejemy.
    Szukamy ślimaków, kasztany zbieramy, zwierzątka w krakowskim ZOO chętnie odwiedzamy.
    A gdy czasem potrzebujemy chwili wytchnienia, przygotowujemy smakołyki i na piknik koszyk pakujemy.
    Bo chwile wspólnie spędzone to czas śmiechu i zabawy,czas pełen przygód na maxa wykorzystany!!!
    Chwile z rodzina to chwile, które są ulotne, ale pozostają w pamięci na zawsze. Staram się więc, by każdy dzień spędzony z mężem i synami wypełniony był mnóstwem energii, śmiechu, szczęścia i szczerej radości. Uwielbiam zaskakiwać moich facetów niespodziankami ? i wcale nie muszą to być najdroższe prezenty. Czasem to, co pozornie wydaje się nie mieć jakiejś większej wartości, daje nam o wiele więcej radości. Spontaniczna wycieczka, zabawy w śniegu, skakanie po kałużach, budowanie obronnych twierdz z kamieni i patyków sprawia, że ja i mąż znów czujemy się małymi dziećmi, a Kubuś i Szymuś widząc nas radosnych, na luzie, sami stają radośniejsi i bardziej otwarci na nowe przygody. Do tego piknik gdzieś na pobliskiej łące z pysznymi kanapkami, domowym ciastem i herbatką z sokiem malinowym domowej roboty. Tak niewiele nam potrzeba by mieć raj na ziemi?

  • Marta

    A my lubimy rysować, malować ,wycinać ulicę ,domy, znaki, zwierzątka i auta a potem na trawie lub dywanie bawić się nimi. Jeździmy autem ,patrzymy na znaki, pokazujemy kolory i zwierzęta. Jest to bardzo fajna, kreatywna i rozwijająca zabawa. Polecam https://uploads.disquscdn.com/images/2ec7fa59913f26556cbf67f6d91061b332ade65fe06b516ccf09743ac2bcae7a.jpg

  • MamusiaBrzusia

    Kupilismy balony na wodę, rzucamy nimi w wyznaczone miejsce i patrzymy czyj pierwszy pękł.
    Malujemy kredą, ostatnio na płocie naszego ogrodka zawisła ogromna tablica :) – kto ma ogrodek nawet malutki – polecam. Na bruku namalowałam dzis znaną mi z dzieciństwa grę w klasy, córka ma mnóstwo energii także była zachwycona. Gdy pada zakładamy kalosze i skaczemy w błocie i kałużach jak Peppa.
    Córka ‚gotuje’ pyszne dania z kwiatow traw i kamieni. Zbieramy tez szyszki – corka to tzw. zbieracz kolekcjoner.
    Dziś przetestowałyśmy Twój eksperyment z bąbelkami – wyszedl super. W lato mało siedzimy w domu – wczoraj np. zasadziłyśmy z córką wrzosy (i jednego liścia :p) – teraz będziemy te nasze sadzonki podlewać:)

  • Katarzyna Wiśniewska

    U nas obecnie trwa w najlepsze zajawka na klimaty pirackie. Rysujemy mapy skarbów, koniecznie zaznaczamy „iksy” i wyruszamy na przygodę. W okolicach ogródków działkowych, a w zasadzie w drodze do nich, mijamy spore jeziorko – już tutaj słucham wymyślonych przez czterolatka opowieści o rzekomym dziadku-piracie, który został zaatakowany, i co gorsza uduszony, przed podstępnego pirata, który chciał przejąć jego załogę, bo swojej nie miał, a przede wszystkim zdobyć skarb. Co oczywiste, pradziadek-pirat miał łeb na karku i skarb skrzętnie ukrył, najciekawsze jest to, że młody ma namiary, że to niby u nas na działce. Przekopuje wzdłuż i wszerz piaskownicę i inne zakamarki, a skarbu jak nie było, tak nie ma… Ale cały czas jest nadzieja, mapa nie jest zbyt dokładna, więc należy szukać do skutku :) Nie raz już miałam ochotę przyjść wcześniej i zakopać w tej piaskownicy „skarb”. Reakcja mojego dziecka byłaby pewnie poza skalą szczęścia. Jednak zastanawiam się czy warto kończyć tak wspaniałą zabawę, która za każdym razem jest inna, dzięki dziecięcej wyobraźni. Zabawa w piratów podoba się także młodszemu synkowi – rok i dwa miesiące, który jest piaskownicowym maniakiem – kopanie łopatą, rzucanie piachem, jedzenie piachu… to jego klimaty. Poszukiwanie skarbu, co oczywista, też :) Mało mówi ten nasz młodzieniec – tata, mama, da (daj)… ale ostatnio nauczył się okrzyku pirata – „arrrrr” i w dodatku tak śmiesznie ręką wymachuje – no prawdziwy prawnuk pirata :P Zabawa na dworze jest przednia, oby jak najdłużej pogoda sprzyjała :)

  • Margo Podgorska

    Ludzie na nas patrza jak na wariatów, no cóz, u nas pokutuje ciagle stwierdzenie ze dziecko ma prawo sie bawic, wygłupiac, brudzic, ale mama nie, ma byc powazna siedziec z boku…Ale nie ja, w koncu spędzam czas z dziećmi a nie z obcymi ludżmi! A jedna z naszych ulubionych zabaw to chodzenie w głupawy sposób, mozna to robic zawsze i wszędzie, dzięki czemu nawet droga do sklepu nie jest nudna. A polega to na tym, że umawiamy sie, że teraz idziemy jak bociany, zadzieramy nogi jak najwyżej się da, potem np. skaczemy jak żabki, potem idziemy na piętach, palcach,
    w rozkroku, a najlepsze kiedy dziecko wpadło na pomysł, ze może idziemy w kucki:) nie odważyłam sie jeszcze na mieście, ale kto wie…Drugi rodzaj chodzenia to tylko tam, gdzie jest chodnik, chodzimy tak, by nie nadepnąć na połaczenia płytek i ominąc pęknięte płytki, przez co duzo skaczemy, dajemy olbrzymie kroki, robimy zawijasy, cofania itp., fajnie jest, śmiechu dużo, więc jak zobaczycie taką wariatke z dzieckiem, którzy idą co najmniej dziwnie, to sie nie smiejcie, tylko przyłączcie! A zimą lubimy znaleźć bryłe lodu i toczymy ja przed sobą cala drogę, raz ja lekko kopne, raz dziecko i tak ile sie da, od razu jest cieplej jak sie tak poskacze za taką „piłką”.Kiedy mamy do dyspozycji łąkę, to oczywiście musi być i ruch, zwykle ja puszczam banki mydlane, a syn je łapie, czasem zaś udajemy ze coś robimy, ja mówię np. ale dużo jabłek na tej jabłonce, trzeba pozrywać, i wspinamy się na palcach i zrywamy niewidzialne jabłka, a czasem …bum, przewracam się łapiąc za głowe, bo jakies jabłuszko uderzyło mnie w głowe, a syn smieje sie do rozpuku, tak też zbieramy grzyby do koszyka, mojego prawie trzylatka rozśmiesza najbardziej, gdy udaję, że wrzucam grzybek do niewidzialnego koszyka, a nie trafiam i grzyb ciągle trafia na ziemię. Oczywiście mamy także zabawy w pisanie patykiem, wrzucanie do kałuży listków – rybek, tworzymy zielnik, na razie głownie ja, syn pomaga mi wybrac roślinki spotkane na łące, czasem bierzemy lupe by podejrzec życie toczące sie pod kamieniem, oczywiście balon czy piłka też znajdują się w naszym „repertuarze”. Zawsze tez staramy sie zatrzymac gdy coś ciekawego widzimy, dziś np. przyciągnęło naszą uwagę to, jak dwa pomrowy zjadały ciało trzeciego, zrobiłam zdjęcie, powiedziałam dziecku troszke o tych ślimakach. Może to nie zabawa, ale też przyjemnośc ze spędzenia czasu na świeżym powietrzu. Tak jak powąchanie mchu czy uratowanie winniczka, gdy beztrosko spaceruje na chodniku, synek od razu przenosi go na trawke. A z tekstu na blogu zabawe w bąbelkowy napój zapożyczam, super, w moim stylu, a jeszcze nie próbowałam!

  • Margo Podgorska

    Nie widze mojego wczorajszego wpisu

    • Dobrze, że informujesz – wpadłaś do spamu, już stamtąd wydobyłam i zatwierdziłam :)

      • Margo Podgorska

        Dzięki?

  • MamaPotrafi.pl

    Super pomysły! Zapraszamy na http://www.mamapotrafi.pl po więcej inspiracji na fantastyczne zabawy z dzieckiem :)