Mum and the city

Użyj dziecka! W końcu to najlepsza wymówka ever!

22 listopada 2015

DSC_3610

Ciągle tylko narzekamy na te nasze dzieci najkochańsze, wyczekane. A może by tak raz skupić się na… Korzyściach? „Phi! Korzyści!” – myślisz pewnie – „A jakie ja mam korzyści z posiadania dziecka? Poza salonem pełnym zabawek i lżejszym portfelem?”. O, Kochana! Korzyści mamy bez liku. Raczej nie mówimy o nich głośno, nawet same przed sobą nie zawsze się do tego przyznajemy, ale po przeczytaniu tego tekstu nie będziesz mieć już innego wyjścia. Pójdziesz do lustra i powiesz: tak, robię to. Bez wstydu, bo nie ma się czego wstydzić! Że twoje dziecko jest świetną wymówką w tyyylu sytuacjach? Tak, moje też. So what? W końcu coś nam się od życia należy!

DSC_3595

DSC_3597

Tylko ciii… To powinno pozostać wyłącznie między nami – matkami.

1. Nie musimy już chodzić na imprezy.

Umówmy się – bieganie z imprezy na imprezę wcale nie jest fajne. I to zmęczenie następnego dnia! Osobiście wolę wieczór w piżamie z pilotem w jednej ręce i paczką popcornu w drugiej. I nareszcie – od kiedy mam dziecko! – nikt z tego powodu nie patrzy na mnie jak na dziwaka.

2. Tylko nam uchodzi na sucho bałagan w domu.

No co? Odkurzacz i zmywarka budzą mojego syna!

3. Nikt od nas nie wymaga, żebyśmy orientowały się w aktualnej sytuacji gospodarczo-politycznej. Tak w kraju, jak i na świecie.

Mówili we „Wiadomościach”? Jakich „Wiadomościach”??? To istnieją jeszcze jakieś kanały poza Baby TV?

4. W ogóle nie musimy być na bieżąco. I nie jesteśmy przez to śmieszne w oczach innych!

Who the fuck is Caitlyn Jenner? Ty mi lepiej podpowiedz, jak robi żyrafa?

5. Nie musimy odbierać niewygodnych telefonów.

„Usypiam dziecko” – wystukuję zawsze szybkiego sms-a, jeśli widzę, że dzwoni ktoś, z kim nie mam ochoty rozmawiać.

A jeśli już odbiorę, a bezdzietna koleżanka od godziny przynudza na temat tego, że facet zadzwonił, a potem nie odpisał i w ogóle nie wiadomo, co z tą randką, szybko wołam gdzieś obok słuchawki:
– Ojej, kochanie! Przewróciłeś się? Gdzie boli??? Mamusia już idzie! – i idę. Zrobić paznokcie ;).

6. Znajomi się zasiedzieli? To też nie jest już żadnym problemem!

– Ej, sorry, ale muszę położyć dziecko spać! – mówię bezceremonialnie, patrząc na mojego rozbieganego malucha. Ja wiem, że on tak jeszcze długie godziny będzie biegać. Ale oni przecież tego nie wiedzą!

7. Tylko matka może się pokazać publicznie bez makijażu, w dresach i w sportowym obuwiu. Nikt się nie zdziwi, serio! A jeśli dres jest czysty, spotkasz się nawet z zachwytem!

– Jesteś w ciąży?/Niedawno rodziłaś?/Masz trójkę dzieci? Naprawdę??? Nic nie widać! Wyglądasz świetnie! – powiedzą odstrojone od stóp do głów i wypomadowane koleżanki. Szczerze! Czasami wystarczy być tylko (lub: aż) matką, żeby zasłużyć na oklaski.

Żyć nie umierać…

A jeśli jeszcze tego wszystkiego nie robisz, powinnaś jak najszybciej naprawić swój błąd. Pamiętaj, to nie trwa wiecznie! Za kilka lat absolutnie nikt ci nie uwierzy, jeśli powiesz, że czas uciekać z imprezy, żeby potrzymać za rękę usypiającego… Nastolatka.

Korzystaj więc teraz, póki możesz! ;)

DSC_3616

  • asieklack

    hahahah to się uśmiałam :D uwielbiam możliwość nieodbierania niechcianych telefonów ;) co do makijażu to już chyba zdziadziałam, bo nawet nie czuję się już bez niego źle, albo po prostu zapominam o tym!

  • Iv

    A mnie dziecko wzbogaciło. Nauczyłam się cierpliwości i doznałam tej niezwykłej , jedynej bezinteresownej miłości :)
    A w ramach „wykorzystywania ” stwierdzenie, że mam syna, odstraszało nieodpowiednich mężczyzn;) wiec zawsze poznając kogoś przemycałam informację, że wychowuje dziecko sama. I cóż, ci nastawieni konsumpcyjne błyskawicznie znikali
    Pozdrawiam! Iv

    • Aaa! Mnie właśnie dziecko cierpliwość odebrało ;). Tzn. została ona wystawiona na WIELKĄ próbę i przy dziecku odkryłam, jaka bywam nerwowa (choć staram się nie ;)).

  • Justyna

    No właśnie – jak robi żyrafa!? :) uśmiałam się z tego :) a tak poważniej mówiąc, to bardzo przyjemnie czyta się Twoje teksty. Masz dystans do siebie i do macierzyństwa za co bardzo Cię cenię, bo sama również staram się we wszystkim zachować zdrowy rozsądek. No i z małym nawiasem, że wszystko jest dla ludzi ;) Pozdrawiam, zdrówka życzę i czekam na kolejne teksty.

    • Isla

      Zyrafa to maly pikus, ale jak robi lis ;-)

      • A jak robi ryba? Matko, a jak zaczynają naśladować pawia? Dom wariatów! ;)

        • W naszym domu ryba robi: „gul, gul, gul” ;).

          • Olga

            u nas ryba mówi „bul bul bul” lub „plum plum” :D wg jednej z naszych książek lis robi „myku myk” jak przemyka cichutko przez las :)

      • Dobra, zagięłaś mnie bardziej niż mój syn :p.

  • Boskie! :)

  • Katarzyna Piotrowska

    to ja dorzucę jeszcze – mogę bezkarnie spać w dzień, jak karmię małą – ona przy piersi, a ja drzemka :D i jeszcze kanapki lub wyjściowy obiad – no bo tak była dziś absorbująca, że NIC nie mogłam zrobić :P

    • To była inspiracja do mojego wpisu – zastanawiam się, czy będę karmić piersią drugie dziecko i rozmawiam na temat kp z innymi mamami. Bardzo często słyszę argument: odpoczniesz sobie/będziesz mogła w spokoju poleżeć/mąż zajmie się starszakiem, zrobi obiad, posprząta, bo ty karmisz. To dopiero fajna wymówka ;).

      • Kasia A.

        gorzej jak sie jest samemu w domu z dwojka dzieci a jedno sie karmi, to u mnie karmienie sie robi w biegu z wiszacym dzieckiem :)
        to słabo z wymowka :) fajny tekst :)

        • Nic nie mów! Trzęsę się ze strachu, co to będzie w kwietniu…

      • Olga

        Nie wiem jak przy dwójce, ale przy jednym – przez 6 miesięcy wyłącznego kp obejrzałam 6 sezonów „Prywatnej Praktyki”, 11 sezonów „Chirurgów”, 6 sezonów „Plotkary” i byłam na bieżąco z kilkoma innymi serialami :) Teraz jak karmię tylko wieczorem i w nocy to mam 30min na książkę przy wieczornym karmieniu, jeden odcinek serialu raz w tygodniu jak dziecię zaśnie. End. Tęsknię do wygodnego leżenia na kanapie kilka razy w ciągu dnia przez 20-30min a i dłużej „Bo zasnął i jak od razu wstanę to się obudzi” :)

  • chore dziecko – dobra wymówka by zapraszać gości i nie musieć gotować wystawnych obiadów

  • Oj tak, dziecko bywa częstą wymówką :) i nie ma co się oszukiwać – lubimy z niej korzystać

  • Tak wymówki świetne :D i muszę też wybrać się do Palmiarni z dzieckiem, tam można się trochę ogrzać ;)

  • Olga

    o Palmiarnia :) Uwielbiam zimą to ciepełko <3 Zapomniałaś o plusach (na które czekam, bo na razie synek ma 9 miesięcy) takich jak:
    – Można iść do kina na bajkę i nikt dziwnie na Ciebie nie patrzy no bo z dzieckiem jesteś
    – Atrakcje dla dzieci organizowane latem (jakoś dla niedzieciatych ich mało)
    – Pięknie wydane książki dla dzieci, które można kupować na zaś, bo śliczna, bo promocja, bo przecież może stać na półce i czekać kilka lat aż do niej dorośnie :D
    – Można podchodzić do życia z radością i odkrywać jaki ten świat piękny – bo jakoś dorosłym nie wypada zachwycać się garścią kasztanów czy sarenką w zoo, nie wiem dlaczego…

    no i używana aktualnie wymówka, "Spóźniliśmy się, bo Tomuś spał/jadł/był do przebrania" szczegół, że u nas ja i dziecię gotowi zawsze na czas tylko mąż strasznie spóźnialski :/

  • Ciekawe podejście prezentujesz. W ciąży jest podobnie, a bez skrępowania można korzystać z darmowej pomocy domowej i tragarzy zakupów.

  • Stosuję wszystkie, oprócz tych dresów. Ja jednak wciąż z tych mam, co to szybciej potrzymają dziecko dłużej w łóżku, niż zrezygnują z poprawienia sobie humoru i wizerunku makijażem i ubraniem ;) A to, że już nie ma spiny z powodu spóźnień przed wyjściami do ‚ludzi’ to już uwielbiam. „Sorki za spóźnienie, ale wiesz, mały problem z dziećmi” i nikt się już od kilku lat nie krzywi ;)

  • Ja i tak byłam zawsze fanką dresu, więc jak wyjątkowo nie założę to jest szok i są oklaski. I mięsień piwny mam od Hellesa, ale oczywiście zawsze mówię, że to post-pregnancy, generalnie 2,5 roku od porodu wciąż zrzucam winę za nadwagę na „niedawną” ciążę :) I jak w pracy nieciekawie, to mówię, że muszę wziąć wolne, bo dziecko chore. A jak chcę sama iść na zakupy to mówię, że idę po coś dla dziecka, więc dla bezdzietnych to nuda i się nie wleką za mną. Tak, fajna wymówka z tego dziecka.