Mum and the city

Jak utrzymać porządek w domu, mając małe dziecko?

15 października 2014

DSC_0675

Pamiętam swoją wściekłość, kiedy w programie Dzień Dobry TVN ogłoszono, że powstaje polski odpowiednik mojego ulubionego programu, a prowadzącą będzie niejaka Małgorzata Rozenek. Jak to??? Przecież to ja jestem perfekcyjną panią domu! Do mnie należy berło! Nikt tak jak ja nie dba o porządek, lśniące krany pucowane co pięć minut, kurze wycierane przynajmniej raz dziennie! W końcu to ja mam pokaźną kolekcję odkurzaczy i aż cztery szafki po brzegi wypełnione super wydajnymi środkami czystości!

A potem urodziłam dziecko i pewne kwestie musiały się zmienić. Nie mam już czasu biegać ze ścierką przez cały dzień. Jednak wypracowane przez całe lata przyzwyczajenia teraz procentują. Nie zawsze jest u mnie porządek, ale sprzątanie polega raczej na przecieraniu, a nie odgruzowywaniu całej chaty.

1. Bądź minimalistką. Pozbądź się wszystkiego, co zbędne i nieużywane przynajmniej przez ostatni rok. Uwierz mi, już tego nie użyjesz! I nie kupuj czegoś, co już masz lub czego NAPRAWDĘ nie potrzebujesz. Ja na przykład, widząc w sklepie przepiękny komplet kubków, nie kupię ich, jeśli w domu mam już zestaw. No chyba że te w domu są wyszczerbione i bez żalu mogę je wyrzucić. Zazwyczaj tak robię zakupy. Czyli nowe trampki, jeśli stare trafiają do kosza. Nie potrzebuję trzech podobnych par! A Ty potrzebujesz?

2. Niech wszystko ma swoje miejsce. Jeśli nie ma – znajdź to miejsce! Ładowarki po skończonej pracy trzymaj w jednej i zawsze tej samej szufladzie, masło na stałym miejscu w lodówce. W ogóle temat lodówki to u mnie temat rzeka, bo mam w niej chyba więcej pojemników niż żywności. Jeden na ser, drugi z wędliną, w trzecim rzodkiewki, w czwartym cebula, w piątym rozkrojona cebula… W tym szaleństwie jest metoda, bo jeśli coś się kończy, przed zakupami myję pojemnik (dzięki temu całą lodówkę przecieram sporadycznie) i zawsze jest czysto!

3. Zawsze odkładaj na swoje miejsce. Od razu. Wchodzisz do domu, zdejmujesz buty i wkładasz je do szafki, a nie zostawiasz na wycieraczce „na potem”. Zakupy z reklamówki powinny trafiać prosto do lodówki, a nie np. na blat w kuchni. Skórki obieraj nad koszem. Mój mąż na przykład rozkłada sobie foliówkę, nad nią obiera ziemniaki, po skończonej robocie zwija ją, wrzuca do kosza i przeciera blat, bo zawsze nakruszy ziemią. Ile skomplikowanych czynności, żeby obrać pięć ziemniaków! Albo brudną szklankę stawia najpierw na parapecie, później zanosi ją do kuchni, gdzie kładzie przy zlewie, a na samym końcu wkłada do zmywarki. Nie lepiej od razu do zmywarki? Wystarczy odrobina wprawy i zaczniesz to robić z automatu.

4. Od razu pozbywaj się brudu. Bo potem jest nie do zmycia! Być może wydam się teraz szaleńcem, ale ja po każdym prysznicu biorę do ręki ściągaczkę i macham nią wzdłuż szyby. Mamy taki kamień, że jeśli tego nie zrobię, następnym razem muszę użyć silnych i niezdrowych dla mojego dziecka detergentów. Z tego samego powodu po każdym gotowaniu przecieram płytkę, blat w kuchni i zlew. No nie ma opcji, żeby tego nie zrobić! Podobnie piekarnik. Wystarczy ściereczka nawilżona wodą i papierowe ręczniki do wypucowania szybki. Wszystko to trwa niecałą minutę. A taki prysznic, płytka czy piekarnik z zaschniętym brudem? Brrr…

5. Jak najwięcej rzeczy chowaj. Im więcej masz na wierzchu, tym większe wrażenie bałaganu. Czyli – projektując przyszłe miejsce zamieszkania – stawiaj raczej na szafy, nigdy odkryte półki! To samo dotyczy pokoju dziecka. Ok, ono lubi mieć ładnie wyeksponowane zabawki, ale uwierz mi – wystarczy jeden regał, na którym ustawisz książeczki, ulubione auto, dinozaura, konstrukcję z klocków lego. Reszta powinna znaleźć się jeśli nie w szafie, to w koszach na zabawki.

6. Sprzątaj razem z dzieckiem – pokaż mu, że to może być fajna zabawa! Daj ściereczkę do ręki, niech wyciera kurze obok Ciebie. Dzieciaki to lubią! Naśladować starszych. A jakie są z siebie dumne! Dla nich to prawdziwy fun, a dla Ciebie połączenie przyjemnego z pożytecznym. No i nie oszukujmy się – kiedy dziecko idzie spać, wokół lśni, a Ty masz więcej czasu dla siebie i męża. Tricky!

7. Nie wysypuj wszystkich zabawek równocześnie, a góra dwie lub trzy. Reszta w koszach, szafach, niech dziecko ich nie widzi i za nimi zatęskni. Mój jest na tym etapie, na którym zwyczajnie zapomina. Jeśli chce coś nowego – to wymieniamy. Dzięki temu systemowi nie domaga się kupna zabawki, przecież co kilka dni dostaje nową-starą, a Ty możesz żyć w zgodzie ze swoim dzieckiem, sobą i punktem pierwszym!

8. Po zabawie lub przed snem układajcie razem zabawki. Wszystkie rozrzucone trafiają z powrotem do kosza lub na półkę. Im szybciej pokażesz dziecku, że sprzątanie po sobie jest jego obowiązkiem, tym mniej będzie się potem buntował. Taką mam przynajmniej nadzieję ;). Mój na razie traktuje jako oczywistą oczywistość fakt, że klocki po zabawie trzeba włożyć do kartonika, a kamyczki wsypać z powrotem do doniczki. To nic, że czasami po skończonej robocie chwyta karton i wywala wszystko z powrotem. Albo że ja sama posprzątałabym dwa razy szybciej. Cierpliwości, Mamo! Nie od razu Rzym zbudowano…

9. Uważaj na tak zwane „wolne przebiegi” – mężczyźni są w tym mistrzami! Czyli robią jedną rzecz i nigdy nie myślą o tym, co jeszcze zostało do zrobienia. Jak idą na przykład spać – to idą spać. My – kobiety – niestety nie możemy sobie na to pozwolić! Idąc na górę do sypialni, zawsze rozglądam się, czy trzeba coś ze sobą zabrać. Myjąc zęby, wycieram lustro, kran i przemywam umywalkę. Ewentualnie układam kosmetyki na półce. Już w trakcie gotowania sprzątam kuchnię, żeby później mieć mniej do obmycia (zazwyczaj zostaje sam garnek i płytka). Chodzi po prostu o to, aby skondensować jak najwięcej czynności w jednym czasie i mieć tego czasu więcej dla siebie. Uważaj jednak, żeby się nie zapędzić i nie wycierać kurzu podczas picia kawy! Każda z nas potrzebuje relaksu, takiego na sto procent, wtedy warto na moment zapomnieć o swojej liście „to do”.

10. I najważniejsze: wyznacz sobie jeden dzień w tygodniu na sprzątanie. Ok, można to robić na bieżąco, jednak z doświadczenia wiem, że jeśli takiego dnia nie ma, to bałagan jest cały czas! Bo kuchnia czysta, ale podłoga już nie. Albo w łazience porządek, ale na komodzie kurz. Poza tym nic tak nie demotywuje jak świadomość, że ciągle jest jeszcze coś do zrobienia! Na bieżąco to można pozbywać się nagłego brudu (wylanego przez dziecko soczku, śladów rączek na szybie), ale dzień, w którym robisz wszystko od A do Z, jest dniem granicznym. Świadomość, że taki dzień istnieje, przy małym dziecku pozwala zwyczajnie przetrwać. Nie masz czasu dzisiaj odkurzać? Nie szkodzi! Za trzy dni generalne, tygodniowe porządki. Oby do soboty!

  • nesska

    z tym wkladaniem od razu do zmywarki to bardzo dobry patent, tylko zazwyczaj jak ide z tym kubeczkiem do zmywarki otwieram ja a tam….czyste naczynia!!! no i rece mi opadaja i chec sprzatania na biezaco tez :(

  • karjola

    wydrukować,powiesić na ścianie,wydrukować,powiesić na ścianie…:)

  • Ja nie umiałam mieć porządku bez dziecka. Nigdy nie potrafiłam zapamiętać, gdzie jest miejsce danego przedmiotu. W efekcie chwilę po zrobieniu porządku i tak musiałam wszystko wyrzucić z szafek na podłogę, by to znaleźć. Najdłużej porządek na biurku miałam dwie godziny, z czego godzinę nie było mnie w domu, hihi. Poza tym wytłumacz dwulatce, że nie powinna wyjmować ubrań z szafy. Wszystkich. Z mamy szafy, swojej nie rusza. 3/4 zawartości mojej szafy codziennie ląduje na podłodze (reszta wisi na wieszakach i jej nie dosięga). Nawet nie układam, zwijam w kupę i wbijam z powrotem do szafy. Jak czegoś będę szukać i tak zrobię to samo, co moje dziecko. Czyli na podłogę, poprzewracać, znaleźć ciuch a resztę wbić do szafy z powrotem. :)

    • Aha i opisując mężczyznę, opisałaś mnie. Jak myję zęby, to myję zęby. A że umywalka brudna. Się wytrze za tydzień albo dwa, jak się zabrudzi mocniej. Po co się męczyć dwa razy, gdy można raz? :)

  • Faszyrka

    A teraz poproszę o rady, jak nauczyć męża stosowania punktów 3 i 4, ewentualnie 9:-)

    • Sama tej rady potrzebuję! ;)

      • citrin79

        oj kobietki, chyba się nie da, bo albo będzie dym i stracone nerwy, albo podziała 5 minut, może 15, a potem jak to malutkie dziecko – po prostu zapomni :) to niereformowalne istoty są, a jak już się jakiś trafi co lubi sprzątać i dbać o porządek to pedant do kwadratu ;p i może się okazać lepszym perfekcjonistą niż my :)

  • Joanna Joanna

    Oglądasz Perfekcyjna Panią Domu/?

    • Nie, nie mam czasu na tv :/.
      Ale daaawno temu oglądałam angielską wersję – porady Anthei zawsze były w cenie :).

  • Agnieszka – Kieruski.pl

    Jakbym czytała o sobie :) Mam identyczne zasady i chyba podobnego męża, który czasami doprowadza mnie do szału swoimi nawykami. Reklamówka z obierkami – przeżyłam deja vu :) To naprawdę fenomen, którego nigdy nie pojmę, że zamiast obrać te nieszczęsne kartofle nad koszem, to się tak fatyguje małżonek. Ogarniam dom każdego dnia, a przy małym dziecku i tak nigdy nie jestem do końca zadowolona, bo zawsze coś spadnie, rozleje się, rozwali itd. Myślę jednak, że najważniejsza zasada, aby utrzymać dom w porządku, to po prostu konsekwencja i systematyczność, czyli tak jak pisałaś, przetrzeć tu i tam, a nie później walczyć z syfem totalnym. Wbrew pozorom więcej czasu zaoszczędzam dzięki tej systematyczności w porządkowaniu, a nie gdybym miała później sprzątać wszystko od podstaw. Poza tym nie akceptuję bałaganu, źle się z tym czuję i nie chcę, żeby mój synek widział bałagan jako stan normalny usuwany raz na jakiś czas dzięki solidnemu sprzątaniu. Wolę, żeby porządek był dla niego stanem zwyczajnym, a bałagan nienormalnym.

    • O, dokładnie! Niejeden pewnie czytał i pomyślał: „Ta to całe życie na szmacie”, a prawda jest taka, że poświęcam na sprzątanie mniej czasu niż większość pań domu, bo po prostu jestem skuteczna i zorganizowana :). Jak obserwuje męża, to widzę, że sie stara: tu przestawi, tam przetrze, to ułoży (ale nie schowa! Tylko kabelki od ładowarek zwinie albo buty rządkiem w przedpokoju ustawi), ciagle coś robi i ciagle bałagan wokół :).

  • Drop

    No proszę, wygląda na to, że po urodzeniu dziecka intuicyjnie zaczęłam stosować podobne triki (chociaż chomikowania oduczyłam się już wcześniej, po spędzeniu kilku miesięcy zagranicą z dobytkiem, który musiał się zmieścić w 2 walizkach). Szczególnie polecam metodę odkładania rzeczy od razu, ja się tego dopiero uczę, bo perfekcyjna pani domu nie była ze mnie nigdy, ale efekty naprawdę bardzo motywują. Kiedyś zostawiałam masę rzeczy na później, a im bardziej sterta się zwiększała, tym bardziej nie chciało mi się za nią zabierać. Efekt: wieczna frustracja, że nie jest posprzątane. Zupełnie inne efekty (i nastrój) kiedy trzeba poświęcić tylko kilka minut na bieżące sprawy.

  • U mnie to wygląda tak:
    Ja i syn zjedliśmy razem śniadanie (tata w pracy), syn sie drze, ze spierdzielać chce (no ile można już słuchać tego jęczenia: idź, synu idź), ja z talerzami wybieram się do kuchni i nagle widzę, że syn cały upaćkany bo właśnie postanowił zeżreć ziemię z donicy. No to skoro emergency, to matka odstawia talerze gdziekolwiek, bierze syna pod pachę i do łazienki. Zaraz potem okazuje sie ze pieluche przebrać trzeba bo młody zasadził bombala. Przebieranie trwa jakieś 15-20 min (utrzymanie szkraba aby leżał grzecznie na plecach – „grzecznie?” – naiwniara) i po ok 5 ucieczkach udaje się spacyfikować delikwenta. A skoro już spacyfikowany to dawajta gile fridą z nosa wyciągniemy bo później okazji może nie być, ewentualnie trzeba bedzie rozpętać wojnę na nowo: to lepiej już za jednym zamachem. Okazuje się, że jeśli teraz nie się ubierzemy do wyjścia nie zdązymy zrobic zakupów na obiad, a powrót taty z pracy jest bliski, dawajta: ubieramy sie! Na zmiane, raz siebie, potem malucha, dziecko w pełni szczęścia bo jeszcze zdąży w kilka kątów zajrzeć (np do szafy z ubraniami wywalając wszystkie pięknie uprasowane bodziaki na środek syialni), matka tylko ma w głowie, która ogdzina i czy wzięłam wszystko co niezbędne dziecku do wyjścia z domu. Bierem malca pod pachę i wylatuję z chałupy jak conajmniej spóźniona na autobus..A talerze?.. cóż ..leżą sobie. Nawet nie wiem gdzie, bo w szale nie pamietam gdzie je szurnęłam….
    Nie będę opisywała jak wygląda popołudnie, bo bardzo podobnie.
    Ciężko o ten porządek. O tyle dobrze, że nie zasnę z ogólnym rozgardiaszem w domu, więc sprzątam wtedy, kiedy mały rozrabiaka już śpi; nie będzie miał kto zepsuć efektu do rana (chociaż do rana!)

    Mama Jasia pyta: Kiedy dzieci wyrastają z etapu destrukcji wszystkiego co w zasięgu ich rączki?

  • Kasia A.

    mama zawsze mi powtarzala, zeby od razu odkladac rzeczy tam, gdzie maja byc docelowo, nawet jezeli dziecko bedzie plakac 3 sekundy dluzej :) to sie naprawde sprawdza i balagan jest mniejszy. tylko moj maz tego nie umie zalapac :D

    • To samo mojemu mówię! Jest całkowicie niereformowalny ;). Potem go pytam: „Dlaczego pieluszka jest na podłodze, a nie w koszu?” i słyszę: „Nie miałem czasu!”. Trzy sekundy! Ale wiadomo: dziecko na rękach albo woła…

      Prawda jest taka, że dzięki mojemu systemowi mały w pełni akceptuje, że mama ma zajęte ręce i czasami trzeba poczekać minutę, bo coś robi. Mężowi za to tego czasu nie daje: wszystko ma być teraz, natychmiast, w tej chwili!

  • Katarzyna

    A jaki odkurzacz uwazasz za najlepszy, skoro masz 4? Ja sie ostatnio jaram Electroluxem i9 Pure. Jakies opinie??