Mum and the city

Udupione przez państwo

22 stycznia 2015

DSC_1070_1

Kiedy po raz pierwszy odważyłam się głośno nazwać swoje poglądy, otrzymałam informację zwrotną: „Ty? Jesteś feministką? I siedzisz z dzieckiem w domu?”. Bardzo dobre pytanie!

Chwilę później pojawił się mój ulubiony komentarz: „Cześć, mam na imię Małgorzata i jestem durną feministką. Mój mąż pracuje zawodowo, ja natomiast – wychowawczo (póki co). Tfu. Wróć. Mój mąż PRACUJE, ja natomiast NIC NIE ROBIĘ tj. SIEDZĘ w domu 24/dobę i się opieprzam. A co, wolno mi! W końcu w czasie, kiedy ja sobie SIEDZĘ, naszymi dziećmi i gospodarstwem domowym zajmują się krasnoludki…”.

DSC_1112_1

Nie chcę się tutaj rozwodzić, czy opieka nad dzieckiem i domem jest ciężką pracą, bo już o tym pisałam w Waszym ulubionym tekście, ale w mojej głowie faktycznie pojawił się alarm: „Czy owo siedzenie w domu nie jest przypadkiem niweczeniem wszystkiego, o co walczą feministki?”. Długo nie musiałam się zastanawiać, bo odpowiedź znam!

W końcu – dla kogo my te dzieci rodzimy i wychowujemy? Tylko dla siebie? Czy jednak dla społeczeństwa również? Jeśli więc chcesz siedzieć (tak, tak, to moje ulubione słowo w tym tekście!) z dzieckiem w domu, to nikt nie ma prawa krzywo na to patrzeć. Odwalasz kawał naprawdę dobrej roboty!

DSC_1088_1

DSC_1093_1

DSC_1092_1

DSC_1086_1

DSC_1091_1

Najczęściej jednak nie jest to nasz wybór, a konieczność. Państwo – przedłużając urlop macierzyński, zamykając żłobki i przedszkola – skutecznie nas udupiło.

Bo na rynku pracy nie mamy takich samych szans jak mężczyźni. Im nikt nie zagląda do łóżka na rozmowie kwalifikacyjnej, zadając pytania o plany reprodukcyjne tudzież aktualny stan przychówku. Nikt ich nie skreśla tylko dlatego, że mają małe dzieci, które oznaczają kłopoty: choroby, nieobecności. Wiem to, byłam tam. Mimo, że mój zawód jest sfeminizowany (z tej strony wita Was pani nauczycielka!), a może właśnie z tego powodu, jeśli obok mojego CV leży życiorys jakiegoś faceta, przegrywam z kretesem. Nie dlatego, że on ma lepsze kwalifikacje czy doświadczenie, wcale nie! Tylko dlatego, że jest mężczyzną…

Ten medal ma oczywiście dwie strony: jeśli to Twój mąż chce zostać w domu, nikt nie powinien oburzać się, że facet w fartuchu wygląda niemęsko. Tylko dzięki przekazaniu części kobiecych obowiązków mężczyźnie, a co za tym idzie upowszechnieniu urlopów ojcowskich staniemy się w oczach pracodawców tacy sami. Dlatego tak ważne jest partnerstwo w związku.

Równouprawnienie to wolność. Wolność wyboru. Ja tego wyboru – niestety – nie miałam, ale chciałabym, żeby nasze córki żyły już w świecie, w którym na rynku pracy rubryki: „Wykształcenie” i „Doświadczenie” będą się liczyć bardziej niż rubryka: „Płeć”.

Bez nazwy-1

Dodaj komentarz

38 komentarzy do "Udupione przez państwo"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Joanna Joanna
Gość
Joanna Joanna

Nauczycielka?? Czego uczysz???

Tedi
Gość

Nawet tak nie pisz, bo właśnie zaczynam szukać nowej pracy (starą zostawiłam prawie 400 km stąd). Pewnie łatwo nie będzie, ale jakby co, zawsze mogę wrócić na Węgry. Tam mi nikt do łóżka nie zagląda. Nikt się nie przejmuje, że jestem kobietą i że mam małe dziecko. Nawet koleżankę zatrudnili, gdy była w 3 miesiącu ciąży i o tej ciąży wiedzieli.

Msrn
Gość
Nigdy! Przenigdy nikt nie zadał mi na rozmowie pytania o plany rozrodcze albo stan cywilny (ZAWSZE chodziłam z obrączką na palcu, mimo, że słyszałam o dziewczynach, które zdejmują…). Takie pytania są niezgodne z prawem i gdyby ktoś odważyłby się je mimo wszystko zadać, nie miałabym problemu żeby go o tym poinformować. Zrobiła to zresztą moja koleżanka i… uwaga dostała pracę! Przedłużony urlop macierzynski natomiast, uważam za najlepsze, co mogło mnie spotkać. Nigdy (z własnego wyboru) nie wróciłabym do pracy zostawiając 6 miesięczne dziecko. Jest jeszcze druga strona medalu, o której w kręgu Matek Polek mówić praktycznie nie można… Bo Matki… Czytaj więcej »
kasia g.
Gość
kasia g.
Dlaczego uwazasz, że kobiety, które dostają umowe o pracę zachodzą w ciążę? To ja teraz tylko przytoczę swoją historię żebyś i mnie mogła uznać za oszustkę. Dostałam pracę w małym mieście,gdzie naprawdę trudno znaleźć normalne zatrudnienie, firma znana, praca dobrze płatna, właściwie 8h przy komputerze. Byłam zadowolona, Mąż również, wszystko pięknie tylko, że pewnego dnia po powrocie z tejże pracy bardzo źle się poczułam.Ominę szczegóły, okazało się, że jestem w ciąży.Umowę mam tylko na okres próbny ale oczywiście automatycznie przedłuża się do dnia porodu.Pewnie jestem oszustką?Przepracowałam dwa tygodnie kiedy okazało się,że zaszłam w ciążę.Myślisz, że zobiłam to specjalnie,celowo i z… Czytaj więcej »
Anna Boruch
Gość
Anna Boruch
Otóż to. Najłatwiej przykleić wszystkim taką samą łatkę. O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się parę tygodni po tym jak odebrałam przedłużenie umowy po okresie próbnym (czyli zaszłam w momencie kiedy moje zatrudnienie nie było pewne). Dostałam zwolnienie, bo ze względu na ciążę musiałam przerwać leczenie i przestałam móc siedzieć (a pracuję przy biurku). Szefostwo zachowało się wspaniale, ale to co usłyszałam od współpracowników na swój temat… szkoda słów. Nie uważam, że „wyciągam” pieniądze z ZUSu, bo od lat pracuję i odprowadzam składki, więc nie widzę powodu dla którego świadczenia miałyby mi się nienależeć. Zresztą… czasem się zastanawiam, czy… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika
Ilona, spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli ktoś nie wyrzuci Twojego cv (tak, takie sytuacje się zdarzają, dobrze o tym wiemy) i zada sobie trud, by je chociaż przeczytać już można uznać to za pewien sukces. Dobrze, jeśli dostanie się pracę i nie jest to wynikiem układów, układzików, wcześniej przez Ciebie wspomnianych, ale jeśli nie jesteś jakimś super truper specem w swojej dziedzinie i akurat nie mają nikogo z rodziny lub znajomych by zając to stanowisko możemy uznać, że są jakieś szanse na dostanie posady, niestety taka prawda, albo najlepiej mnie rozwalało stwierdzenie..”no ale nie ma Pani doświadczenia”… (byłam zaraz po… Czytaj więcej »
Faszyrka
Gość
Faszyrka
Ja nie czuję się udupiona. Czuję się szczęśliwa. Fajnie mi na wychowawczym. Wolę domowy kierat od pracowego :-) Okazuje się, że ten mi bardziej służy. Przynajmniej mogę sama zdecydować, co danego dnia zrobię (np. dla urozmaicenia: w poniedziałek dwa razy pranie i mycie okien, za to we wtorek tylko bieżące ogarnianie przyrody ;-) ). Niedzielne wieczory z okresu, gdy pracowałam, wspominam źle, bardzo źle. Już od popołudnia człowiek myślał, że następnego dnia trzeba iść do pracy, a tam czeka przemiła i przesympatyczna szefowa ze swoimi humorami. Myślę, że na moje pozytywne odczucia niemały wpływ ma fakt, że lubię sprzątać i… Czytaj więcej »
lavinka
Gość

Oczywiście, że siedzenie w domu to nic złego. Po prostu z feminizmem nie ma nic wspólnego i tyle. :)

Malagga
Gość
Malagga

Siedzi w domu… uwielbaim ten teskt… Czekam tylko na moment, kiedy sama go usłysze, jak będę wychowywać moje dziecko.

majniaki.pl
Gość
majniaki.pl
Gdyby prawa pracowników były przestrzegane przez każdego pracodawcę i państwo kontrolowałoby umowy czy zgodne są z rzeczywistością, to wcześniej poszłabym na zwolnienie i zostałabym na nim dłużej. Nie dlatego, że mi się nie chce czy nie chciało pracować. Pod koniec ciąży było mi w pracy na prawdę ciężko i nikogo to nie obchodziło. Praca na nogach przez 11 godzin… Na zwolnienie poszłam w 34 tygodniu ciąży, bo czułam się fatalnie i bałam się, że urodzę wcześniaka, brzuch mi się stawiał już od dłuższego czasu. Urodziłam w 37 tygodniu. Do pracy wróciłam po 20 tygodniach po porodzie czyli minimum. Chętnie zostałabym… Czytaj więcej »
Olomanolo.pl
Gość

Zgadzam się z Tobą, ludziom się wydaje że siedzenie z dzieckiem w domu to czysta przyjemność, sądzą że kobieta lezy i pierdzi w kanapę. Ja siedziałam z moim maluchem przez rok i wiem, że bywało ciężko. Z powrotem do pracy nie miałam problemu, pracodawca przyjął mnie z otwartymi rękami. Mam koleżanki, które rodzą dziecko po dziecku, bo nie mają do czego wracać…Więc lepsze to, niż szukanie pracy i odpowiadanie na te głupie pytania. Tylko co będzie potem? Pozdrawiam,

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Myślę, że żadna osoba, ktora spędziła choć 1 dzień z małym dzieckiem, nie powie, że siedzenie w domu to właśnie nicnierobienie.
Dlatego jak słyszę takie właśnie komentarze – ale masz fajnie – siedzisz w domu – tez bym tak chciał (to koledzy z pracy, ktorzy nie maja dzieci:P)! to proponuje delikwentowi zamienic sie ze mna na ten 1 dzien i wtedy jestem gotowa do rozmowy.

Msrn
Gość
Ha! Ja mam zupełnie inne doświadczenia. Najgorsze moim zdaniem są inne kobiety. I to one najbardziej potrafią zdołować. Wcale nie tak często słyszy się, że rozumieją jak jest ciężko. Raczej próbują pokazać jakimi one są przykładnymi matkami i żonami. Nigdy nie śpią z dziećmi, smoczek fe, nocnik w użyciu zanim zacznie siedzieć, mówi od urodzenia, a w ogóle to jeszcze czyta i liczy :P. Oczywiście codziennie wymyślny obiad z 3 dań na stole, prasowanie to przyjemność, a okna to myją przynajmniej raz na tydzień ;). Wszystkie wiemy ile z tego prawdy. Moje dziecko od urodzenia jest grzeczne, ale też bardzo… Czytaj więcej »
Dominika
Gość
Dominika
A ja mieszkam w Belgii i mam dwie cudowne córki! jak urodzilam pierwszą z nich nie pracowalam i za zadne skarby swiata nie chcialam pracować dopóki Laura nie skończy 2 lat.. a jednak… sytuacja zmusiała mnie do podjecia pracy kiedy córcia miała rok i 3 miesiące… póżniej zaszłam w ciąże i pracowałam do 38 tc bo tu według wszystkich lekarzy „ciaża to nie choroba”, dobrze sie czułam wiec nie było to dla mnie problemem po porodzie zostalo mi 13 tygodni macierzyńskiego ( w sumie jest 15 ale to co bierzesz przed porodem też wlicza sie w macierzyński) po tym okresie… Czytaj więcej »
Aspirant
Gość
Aspirant
Witam. Prowadziłem działalność zatrudniłam dziewczynę, urodziła ok. potem chorobowe w ciąży na przełomie roku z przerwą wiec zapłaciłem 2 pensje chorobowego plus urlop bo się naliczał, jak urodziło się dziecko był macierzyński, potem wychowawczy. A jak skończył sie wychowawczy wypowiedzenie umowy i odprawa za 3 miesiące. Wtedy powiedziałem sobie – nigdy juz nie zatrudnię baby. I nie jest to jedyne odosobnione stanowisko. Polityka i prawo zniechęca do zatrudnienia kobiet. Nie pomogą przedszkola za 1 PLN, becikowe, ulgi na dzieci. Potrzebna opieka prawna nad kobietą i przejęcie ciężarów za trud wychowania. Duży koncern może nie odczuwa z tym problemu ale mały… Czytaj więcej »
Marta
Gość

O jak dobrze Cię rozumiem :/ może nie doświadczyłam tego typu pytań od pracodawcy, ale będąc obecnie w ciąży i idąc na zwolnienie (głównie ze względów zdrowotnych) usłyszałam, że „wszystko ukartowałam i zrobiłam (czyt. zaszłam w ciążę) dla pieniędzy”. Dodam, że pracuję (albo lepiej pracowała) jako nauczyciel oraz logopeda w przedszkolu (1,5 etatu).
pozdrawiam z nadzieją, że będzie lepiej :)

Gośka
Gość
Gośka

O, jak mi miło:)

Gośka
Gość
Gośka

O, jak mi miło:)