Mum and the city

Top 10 największych ściem na temat macierzyństwa

28 czerwca 2018

10 największych ściem na temat macierzyństwa

Uwaga! Nokautuję dzisiaj 10 największych ściem na temat macierzyństwa. Wszystko to, przez co czuję się trochę oszukana, bo matki powtarzają je sobie non stop, okłamując w ten sposób siebie zupełnie jak Zięba okłamuje swoich pacjentów, wmawiając im, że można powiększyć piersi… Hipnozą. Jestem ciekawa, czy z którymś punktem się nie zgodzisz, bo u ciebie okazał się prawdą?


1. Istnieje coś takiego jak instynkt macierzyński.

Czyli że każda kobieta na widok dzieci rozpływa się jak lody w upalny dzień, a kiedy w końcu powije własne, kocha je bezgranicznie od pierwszego spojrzenia i od razu wie, co ma robić.

W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy nie posiadają instynktu, a więc są rodzicami gorszej kategorii. Najlepiej im pomóc, czyli (co w Polsce było praktykowane przez wieki): wyręczyć.

Wiesz co? Sama w to wierzyłam, dopóki nie urodziłam własnego dziecka, dostałam je na brzuch i… Wydało mi się zupełnie obce! Potrzebowałam czasu, żeby się go nauczyć, a jedyne, co mi podpowiadał instynkt, kiedy dziecko budziło mnie po raz 20 w ciągu jednej nocy, to: „Wiej! Uciekaj gdzie pieprz rośnie!” tudzież: „Dobra. Udaję, że nie słyszę”.

10 największych ściem na temat macierzyństwa

Nigdy też nie zauważyłam, żeby Piotr był gorszym rodzicem ode mnie. Na początku owszem, nie bardzo wiedział co ma robić, jak się to to przewija i trzyma do beknięcia, ale przecież ja też nie wiedziałam!

A ty tak od razu i wszystko bezbłędnie czy też zdarzyło ci się nogawki pajaca przeciągnąć przez ręce, a rękawki przez nogi?


2. Przeznaczeniem każdej kobiety jest założyć rodzinę i mieć dzieci.

Zbyt dużo już widziałam nieszczęść, żeby z całą pewnością twierdzić, że każda kobieta powinna mieć dziecko.

Przecież jesteśmy totalnie różne! Jedna chce mieć dużą rodzinę, druga woli podróżować po świecie, a jeszcze inna robić karierę.

I to nie jest tak, że obudzi się przed pięćdziesiątką i zapłacze nad swoimi straconymi jajeczkami. Może tak. A może nie. Ty i ja zwyczajnie tego nie wiemy. Tak samo przecież ty możesz zapłakać, że większość życia zajmowałaś się kimś innym, a nie sobą.


3. Jak dostaniesz dziecko na ręce, to zapomnisz o całym bólu porodowym.

Zapomniałaś? Bo ja nie.

Oczywiście, wiem, że każdy ból warto było znieść, żeby mieć przy sobie te dwie najcudowniejsze istoty, ale wiesz co sobie pomyślałam minutę po drugim porodzie? „Mission complet Ilona, nigdy więcej nie musisz już tego robić!”. Uff…

Do dzisiaj zresztą mówię Piotrowi, że po tym, co się działo na porodówce, powinien mnie nosić na rękach do końca świata. I jeden dzień dłużej!


4. Nie martw się. Potem będzie gorzej.

To moje ulubione słowa pocieszenia, które słyszałam za każdym razem, kiedy poskarżyłam się komuś, że jest mi ciężko.

Dzisiaj podejrzewam, że musiały to mówić osoby z zanikami pamięci, bo jak może być gorzej z istotą, która KOMUNIKUJE, czyli mówi, że mama, boli mnie brzuszek, zamiast drzeć się wniebogłosy o trzeciej nad ranem tak, że nawet sąsiedzi się zastanawiają, o co właściwie temu dzieciakowi chodzi?


5. Noworodki tylko śpią.

Ciekawe w takim razie, skąd tyle poradników na temat: jak uśpić dziecko? Jak nauczyć je przesypiać całą noc? Jak oduczyć dziecko spania w łóżku rodziców? I dlaczego jednymi z najczęściej wyszukiwanych fraz w Googlu jest: „budzi się co 15 minut, co zrobić?” oraz „śpi tylko na rękach, czy to normalne?”.

Aha. Problemy ze snem małych dzieci nie istnieją. Jak się urodzą, tak się budzą dopiero wtedy, kiedy kończą rok. A w moim ogródku w zeszłym tygodniu wylądowało UFO.


6. Jak urodzisz sobie więcej dzieci, to nie będziesz musiała się z nimi bawić, bo będą się bawić same ze sobą!

Sprytne! Podejrzewam, że rozpowiadają to rodzice dwójki i więcej dzieci, żeby inni mieli przesrane zupełnie tak jak oni!

Bo moi owszem, bawią się cudownie… Kiedy są pozamykani w oddzielnych pokojach. Ale spróbuj tylko wrzucić ich do jednego, a poleje się krew, bo „Mama! Ona rozwaliła moją budowlę!” i „Przepraszam, że ją ugryzłem!”. Grr…


7. Dziecko umacnia związek.

Aha. Tak samo jak kredyt. Czyli że trudniej podjąć decyzję o rozstaniu, kiedy poza przysięgą małżeńską łączy cię z partnerem jeszcze to, ale umówmy się: z prawdziwą miłością nie ma to nic wspólnego!

Wiesz ile razy byłam na randce z mężem w ciągu ostatnich 5 lat? Może ze 3. A wiesz, jakie słowa najczęściej do niego wypowiadam? „Pośpiesz się”, „Podaj/wynieś/przynieś” i nieśmiertelne: „Dzisiaj ty wstajesz!”. Trzeba się cholernie kochać, żeby to przetrwać.

Albo mieć duży kredyt ;).


8. Dziecko dużo nie kosztuje.

Bo przecież do życia wystarczy mu miłość rodziców. Nałożysz taką miłość na talerz i dziecko już jest najedzone. Owiniesz nią szyję, kiedy są mrozy i dzięki temu nie zmarznie. A na końcu miłością opłacisz lekarzy i naukę – myślę, że to legitny plan na życie.

No nie. Dziecko do życia potrzebuje i miłości, i pieniędzy. Jeśli jednak nadal uważasz, że nie mam racji, to najlepiej po prostu zapytaj własnych rodziców, czy nic ich nie kosztowałaś. Tylko stań daleko, żeby cię przypadkiem nie opluli ze śmiechu.


9. Kiedyś kobiety miały gorzej i nie narzekały.

Tak. Bo odnalazłaś internetowy pamiętnik swojej babki i wiesz na pewno, co sobie myślała i mówiła, kiedy z małym dzieckiem na rękach szła wydoić krowę.


10. Macierzyństwo uczy cierpliwości.

Ha! Chyba jak ją tracić. Na przykład ja zawsze tracę po piątym pytaniu o ciastko przed obiadem.

A może przychodzi ci do głowy inna ściema, którą matki przekazują sobie z ust do ust i przez którą czujesz się teraz rozczarowana?

10 największych ściem na temat macierzyństwa

koszula – tutaj
torebka – tutaj
buty – tutaj
dżinsy – Pepe Jeans


PODAJ DALEJ, JEŚLI SIĘ ZGADZASZ! :)


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

37 komentarzy do "Top 10 największych ściem na temat macierzyństwa"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka
Z tym instynktem sama nie wiem. Nie jestem tak radykalna jak Ty, raczej, powiedzmy agnostycznie do tego podchodze – nie wykluczam, ze istnieje. Ale ze tak od pierwszego kopniecia, czy nawet od dwoch kresek na tescie? Nie wiem. Wiem, ze jestem matka wilczyca – przywolam wlasne do porzadku, ale krzywdy im zrobic nie dam. Wiem, ze jest we mnie ciagle dystans do tej roli, jak i dystans do moich dzieci – moze sie do tego nie przyznam zawsze, raczej biorac ich strone, ale widze ich tez obiektywnie – w duzej czesci sa wspaniali, ale maja tez wady. Natomiast rzeczywiscie nie… Czytaj więcej »
Aldi
Gość

Karmienie piersią jest naturalne i piękne.
Tak, tylko czemu nikt nie powie że boli jakby prąd przeszywał całe ciało, a jak nie masz pokarmu to już w ogóle masakra.

Martyna
Gość
Martyna

Karmiłam 19 miesięcy. NIENAWIDZIŁAM każdej minuty. Początki były trudne jak jasna cholera. Więc podpisuję się obiema rękami, że to jest jedna z największych ściem, i to jeszcze taka, która rodzi stygmat społeczny, jeżeli kobieta się nie dostosuje.

Olga
Gość

Karmiłam 11 miesięcy bo to było coś co trzeba robić, jak zmienianie pieluchy. Nie wiem co w tym magicznego i pięknego. Ot czynność fizjologiczna do zaspokojenia. Karmię drugiego ssaka – też planuje karmić 10-11 miesięcy bo to najlepsze, a chce dla niego wszystkiego najlepszego, ale mnie to nie porywa i nie wzrusza. Nie zamierzam karmić dłużej bo uważam, że tyle wystarczy. Nie rozumiem peanów nad magicznością i wspaniałością tego. „Kiedyś będziesz żałować, że już nie karmisz” – nigdy nie żałowałam przy starszym, nie planuje żałować przy młodszym.

Sara
Gość

Każda z nas jest inna i inaczej znosi np. karmienie. Ja karmiłam 1,5 roku (synek zadecydowal sam kiedy kończy z takim posiłkiem:) i początki rzeczywiście były trudne (łącznie ze stanem zapalnym), ale potem to była sama przyjemność, bo praktycznie to był mój jedyny odpoczynek w ciągu doby. Proponuję nie zniechęcać przyszłe matki i nie wyolbrzymiać problemu, bo to ze ktoś cierpi z tego powodu nie oznacza, że każda będzie znosić to w taki sam sposób. A zniechęcić można bardzo szybko.

Jola
Gość

Dla mnie mega ściema jest jak słyszę od koleżanki, ze ona przy swoim dziecku, jak miało tak około 1,5 roku to wszystko w domu zrobila. Jej dziecko to w tym czasie grzecznie się samo bawiło i samo w pokoju mogło siedzieć. Dziwi się, że ja swojej córy muszę pilnować, bo wystarczy jej chwila, aby wejść na stół, pół szafy wywalić itp. Jak nic mam niegrzeczne dziecko, a to dlatego, ze nie wkladalam jej do kojca za karę i nie pozwalałam się wypłakać. Wg niej za bardzo córce pobłażam i to jest moja wina. ?

Paulina
Gość
Paulina

Wydaje mi sie ze to zalezy do charakteru dziecka… moj syn ma 1.5 roku i potrafi sie bawic sam w swoim pokoju nawet godzine… tez jestem zdziwiona, ale taki po prostu jest, interesuje sie wszystkim dookola… np przeglada wszystkie ksiazki jakie ma, albo buduje wieze z klockow i to go bardzo zajmuje… ale nie uwazam przez to ze wszystkie dzieci takie sa… Ale tez na pewno nie wkladam do kojca i nie wyplakuje sie sam w tym pokoju, jakas dziwna teoria?

Magda
Gość

Ja podpisuję się pod wszystkim plus ten już wspomniany mit o pięknie i niepowtarzalnej więzi podczas karmienia piersią. Karmiłam 3 miesiące – chyba najgorsze trzy miesiące w moim życiu i ulgę wielką poczułam, kiedy przeszłam na butelkę. Więź z synem mam cudowną, jest zdrowy i nic mu nie brakuje ;) I jeszcze jedno – to mi powiedziała pediatra, kiedy poprosiłam o pomoc w przejściu na butelkę: „musi się pani poświęcić”. Hę? Czy sfrustrowana mama da dziecku szczęście?

MARZENA
Gość
MARZENA

A ja nie karmiłam mogę powiedzieć wcale, mam dwójkę już dużych. Tzn próbowałam, po 3 tygodniach się poddałam przy 1 -wszym, przy drugim nawet specjalnie się nie nastawiałam. Nie chorowały, nie miały alergii, zdrowe …. I szczerze jak tak czytam o tej więzi, że najlepiej to dwa lata karmić itp. nie wiem czy tak faktycznie jest, czy tak matki myślą, czują czy po prostu tak trzeba dziś. Ja w moim karmieniu fakt, że krótkim nie widziałam aż tak nic pięknego.

Ola
Gość

Wygladasz bombowo, juz bluzka zamowiona, bo nie moglam sie oprzec ;-) Wpis tez super!

Ola
Gość

Acha, i jeszcze zapomnialam pochwalic fotografa – sliczne kadry i swiatlo!

Paulina
Gość
Paulina

Karmię piersią od pół roku i znajome kobiety dopytują czy juz będę odstawiać, jedna mi pogratulował, że wytrwałam i mam już z głowy…To naprawdę takie rzadkie lubić karmienie piersią, czuć więź z dzieckiem podczas karmienia i tęsknić za wtulonym w siebie skarbem kiedy się nie karmi? Kobiety, czasem po lekturze komentarzy czuję się jak zboczona… Tez bolało 2 miesiące, krew się lała lecz nie porownam tego doświadczenia z niczym innym i uważam że jest to ogromny przywilej.

Justyna
Gość
Justyna

Ja lubiłam karmic a bolało tylko na samym początku. Może jest to kwestia odpowiedniego przystawienia dziecka do piersi? Bolało głównie jak córka za płytko chwycila ale zaraz ją odsysalam i przystawialam od nowa. No i masc na poranione brodawki bardzo przyspiesza regenerację. Przestalam karmic jak skonczylo mi się mlek, wtedy to bolało każde pociagniecie cycka

Aldi
Gość
Chodzi o to, że nikt mi nie powiedział np. na szkole rodzenia, że karmienie może boleć. Wszędzie czytałam i słyszałam, że trzeba prawidłowo przystawić i jak dzidziuś załapie to po problemie (chyba, że masz nawał to liście kapusty stosować) . Dlatego napisałam, że dla mnie mówienie, że kp jest naturalne i proste to wprowadzanie matek w błąd. Dopiero po porodzie jak sobie nie dawałam rady, mały wrzeszczał aż zasypiał z wyczerpania to się okazało, że kp jest trudne, bolesne i doprowadza mnie do rozpaczy (szczególnie przy braku wsparcia ze strony położnych). I do tego ta nagonka na niedające sobie rady… Czytaj więcej »
Olga
Gość
Lubię tulić moje dziecko, czuć więź z nim, nie muszę go przy tym karmić. Dla mnie karmienie jest jak (sorry za określenie) zmiana pieluszki – coś co trzeba zrobić, ale ani mnie to nie brzydzi, ani nie będę układać o tym peanów. Nie miałam problemów z karmieniem ani ze starszym synem, ani teraz z młodszym. Ale po prostu karmienie to karmienie nic wielkiego… Planowałam karmić do roku – starszego karmiłam 11 miesięcy, młodszego (teraz 4 miesiące) też planuje karmić podobną ilość bo wiem, że to dla niego dobre. Czasem czułam się oszukana tymi opisami jaki to magiczny moment i jak… Czytaj więcej »
Mala
Gość

Też czułam się trochę oszukana :) a okazało się, że bez szału. Ot zwykła czynność. Być może dlatego, że nie miałam problemu :)

Mimi
Gość
Zgadzam się co do jednego, że nie każda kobieta powinna mieć dzieci. Poza tym trochę nie podoba mi się takie demonizowanie wszystkiego co związane z macierzyństwem. Powinno się mówić że nie wszystko przychodzi łatwo i są ciężkie chwile, ale jak dzieci nie było to niby było lajtowo i nic nie przeszkadzało? Jak nie miałam dzieci to ile razy chciałam „strzelić sobie w czaszkę” bo było tak ciężko. Teraz też bywa ciężko, ale chwil kiedy czuję się szczęśliwa jest o 300% więcej. Szczerze? Kobietom brakuje luzu i chcemy być najlepsze, najszybsze, najcudniejsze jako mamy. Wmawia się nam że dziecko powinno spać… Czytaj więcej »
krzychu
Gość
krzychu

Jak mowila tesciowa kolegi; z milosci nie wyzyjesz.

Kasia
Gość

Co do 7, to myślę że dziecko może poważnie wpłynąć na rozpad związku;) Ja mam czasem ochotę udusić Męża przy nadmiarze obowiązków, np gdy on akurat sobie chwile siedzi nic nie robiąc (generalnie oboje cały dzień latamy jak dziki i czesto chwila, gdy drugi ma trochę wolnego, podczas gdy pierwszy zmaga się z problemami dnia codziennego okupiona jest morderczym spojrzeniem:)
Ogólnie to zgadam się z każdym punktem.:) ładnie wyglądasz na zdjęciach :)

Igi
Gość

Mam 4 dzieci i uważam że instynkt macierzyński istnieje, tyle że się rozwija przez przebywanie z dziećmi, karmienie piersią itp. Przy pierwszym dziecku też go za bardzo nie odczuwałam, ale z każdym kolejnym jest coraz wiekszy. Nigdy nie byłam z tych „gruchajacych ” do dzieci, a teraz rozczula mnie każdy noworodek. Tak samo z kp, z pierwszym było trudno, ale przy drugim już poszło gładko, a teraz nie wyobrażam sobie ciągłego mycia butelek i ciągania ze sobą tego całego ekwipunku do mleka. Biorę dziecko, pieluchę na zmianę i idę?

Malwina
Gość

Mnie się zawsze podobał tekst, że to właśnie karmienie piersią buduje niesamowitą więź między dzieckiem a matką .. i znów sorry panowie, ale nie karmicie, nie macie szans na super więź z własnym dzieckiem. Pozdrawiam

Anna
Gość

Ilona super tekst i piękne zejęcia :)

Widziałam, że dużo mam pisze o karmieniu piersią i bólu na początku – chciałam zwrócić waszą uwagę na problem, ktory w Polsce jest nie zawsze diagnozowany – tounge tie – jeśli wasze dziecko ma ten problem to karmienie będzie bolesne, może też prowadzić do poranienia brodawki. Łatwo jest temu zaradzić wykonując krótki zabieg (około 1 minuty) i wtedy karmienie nie jest absolutnie bolesne – aż do momentu pojawienia się ząbków kiedy dziecko może ugryźć ;)

Luiza
Gość

Moje ulubione: „bardziej się zmęczy, to będzie lepiej spało ” ??????? u nas jest zupełnie odwrotnie, im bardziej córka zmęczona, tym gorzej zasypia a jeszcze gorzej zaprowadzić ją do sypialni, nie wspomnę o kąpaniu zmęczonego dziecka!

Alicja
Gość
Alicja
Dziękuję! Teraz już wiem, że nie jestem „wstrętną kobietą” i obrzydzam wszystkim przyszłym rodzicom rodzicielstwo :). Jak byłam w ciąży to prawie większość tych „złotych myśli” słyszałam. Rzeczywistość zweryfikowała je na ich niekorzyść i powiedziałam sobie, że ja tak mówić nie będę. W postanowieniu trwam ale za to jestem uważana za „wredną, pozbawioną empatii babę” :D. Przyjaciółka nie chciała mieć dziecka dopóki nie ułoży sobie życia na swój sposób – kibicowałam jej jako jedyna! Teraz jest na półmetku i nie pocieszam, że jak urodzi to wtedy będzie cudownie i och, ach. Jako przyszła matka cieszy się ale i boi tego… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość
Agnieszka
Jeśli chodzi o karmienie piersią liczy się pozytywne nastawienie. Mnie pozytywnie nastawiła koleżanka. To była naprawdę duża przyjemność karmić. Karmiłam 2 lata. ALE…teraz mam drugie dziecko i karmienie go jest problematyczne i jak to ujęła mama powyżej, jest to „wojna nerwów „. Mimo to chcę próbować dalej. Także jak najbardziej rozumiem te rozterki. Bywa różnie i teraz widzę że dużo zależy od dziecka. Jedno jest „urodzonym ssakiem”, a drugie nie. Jeśli mimo prób, porad położnych, mimo wizyt w Poradni Laktacyjnej mama i maleństwo są bardzo zestresowani przy karmieniu, to ja jak najbardziej rozumiem decyzję o zmianie sposobu karmienia. Lepiej nie… Czytaj więcej »
Alicja
Gość
Alicja

Dziękuję :). W Poradni było ok, nawet porady Doradcy Laktacyjnego skutkowały. Niestety mój stres był tak wielki, że przechodził na Młodą i po kilku „w miarę dobrych” karmieniach następowały „złe”. Taka jazda góra dół. Młoda też miała lepsze i gorsze dni. Ciężko nam to szło, niby tylko dwa miesiące, a do dziś mnie to przygniata emocjonalnie. Tym bardziej trzymam kciuki! :)

Magdalena
Gość
Magdalena
Cała prawda!!! Wszystko w punkt zgadzam się…tylko najgorsze że to robią kobiety kobietom…kłamią i udają że macierzyństwo takie super i ble ble. Ja jak urodziłam i mówiłam że jest ciezko opowiadałam o swoich problemach to słyszałam że tylko ja tak mam bo żadna tak nie miała…już nie muszę mówić jak się czułam po takich rozmowach…”moje spało, moje było spokojne, nie nie u mnie tego nie było może idź do lekarza, nie no trochę pokwilił na ząbki Ale nie było tak źle, nie no mój ja go posadziłam to siedział i się bawił nie no ja wszystko mogłam zrobić, nie no… Czytaj więcej »
Kasia
Gość

Punkt 5. Noworodki tylko śpią… owszem! Niektóre tak! Tak jak na przykład moja córcia. Obecnie ma 4 miesiące i mogę śmiało powiedzieć, że wygrałam los na loterii. Mała śpi całe noce od samego początku. Żadnych kolek, żadnego nocnego płaczu… nic, kompletnie nic! Czasami zdarzało jej się 20 minut popłakać przed senm jak była bardzo zmęczona lub było zbyt dużo wrażeń w ciągu dnia. A jak już jesteśmy przy dniu… w ciągu dnia też spała ile się dało. Także nie mam zielonego pojęcia co to poporodowe niewyspanie i nocne pobudki :)