Life and the city

Targi mody dziecięcej – Showroom Kids Pop Up Store

19 maja 2014

DSC_1846

Kiedy takie wydarzenie puka do drzwi Poznania, wiadomo, że będę jedną z pierwszych osób, które przestąpią próg, żeby wziąć w nim udział. Jakem matka, blogerka parentingowa i pasjonatka mody.

To zobowiązuje!

DSC_2053

…czyli centrum handlowe Stary Browar, wieszaki pełne ciuchów, a pośród tego nie kto inny…

DSC_2043

DSC_1868

…tylko ja we własnej osobie. I w swoim żywiole. Wraz z dzieckiem oczywiście, które próbowało się w całej tej sytuacji jakoś odnaleźć.

DSC_1876

DSC_1875

Radził sobie chłopak całkiem przyzwoicie!

DSC_1962

Pewnie dlatego, że miał do dyspozycji pokaźnych rozmiarów plac zabaw. Organizatorzy targów mody dziecięcej oraz tej dedykowanej mamom nie zapomnieli, kto tu tak naprawdę rządzi.

Nie moda, o nie. I nie mama, choć to jej święto zbliża się wielkimi krokami. Między innymi z tego powodu sklep internetowy SHOWROOM Kids zorganizował event.

DSC_1894

W całej idei najważniejsze było dziecko, co dało się odczuć na każdym kroku.

DSC_2082

Poza ubraniami, butami i akcesoriami takimi jak czapki, szale czy opaski do włosów nie zabrakło zabawek. Dla małego i dużego.

Mama – jak na wyrośniętą dziewuchę przystało – zachwycała się nie tylko spódniczkami tutu, ale również retro wózkami oraz szmacianymi lalkami Sweet Home.

DSC_2038

DSC_1891

DSC_1887

Mieć znowu pięć lat, ach, ach…

Tymczasem Kuku na dobre przepadł przy regale z drewnianymi klockami.

DSC_1943

DSC_1920

DSC_1938

DSC_1935

Cacka te (oraz wózek widoczny wyżej i skrzynię na zabawki poniżej) wykonała firma Wooden Story.

DSC_2022

DSC_1958

Na pierwszy rzut oka widać, że klocki zostały stworzone z myślą o starszych dzieciach, jednak mojemu nad wyraz rozgarniętemu i nad wiek dojrzałemu synowi najwyraźniej to nie przeszkadzało.

DSC_1905

Wszelkie próby zabrania go z tego miejsca kończyły się donośnym krzykiem, wylewaniem krokodylich łez i rzucaniem się na podłogę pod obstrzałem spojrzeń obcych ludzi.

Po wytoczeniu tak ciężkich dział przez potomka mama-faszynistka była zmuszona złożyć broń i pokojowo przyłączyć się do zabawy.

Taka jestem stanowcza i konsekwentna! W klockach przesiedzieliśmy dobrą godzinę…

DSC_1988

Jednak nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło! Chociaż zbyt długo nie pobuszowałam pomiędzy wieszakami z ciuchami, wybawiłam się za wszystkie czasy. Ulotki zebrałam, nowe firmy poznałam, linki na blogu rozdałam (i teraz na ten temat rymuję O_o).

A zakupy zrobię jak zawsze. Tradycyjnie. Przez internet.

  • Zuzia Wasilewska

    ale fantastyczny blog. robisz naprawdę cudowne zdjęcia. można już dodać twojego bloga do ulubionych na zblogowani.pl?

    • O kurcze… A co takiego zblogowani.pl?
      Dzięki za miłe słowa!

  • Hmm, dochodzę do wniosku, że im dalej w las (czyt. dziecko starsze) tym trudniej robi się wspólne zakupy.

    • Haha, u nas od początku robienie zakupów z dzieckiem nie wchodziło w grę ;). Jak tylko zatrzymywaliśmy wózek (czy to na spacerze, czy przy regale z chlebem), od razu załączał się alarm, wierzganie nogami, zacietrzewienie, zapowietrzenie, etc. Także w sklepie biegusiem od półki do półki, chwytając i wrzucając do koszyka co popadnie (oby tylko nie przystanąć!), a jeśli – nie daj Boże! – przy kasie natrafiałam na kolejkę, trzeba było koszyk porzucić i jak najszybciej wyjść.

      Sądzę, że po tym, co się działo przez pierwszy rok, w ciągu najbliższych lata nic już mnie nie złamie, a jakieś tam rzucanie się na podłogę za zabawką jawi się jak zakupowa sielanka (płacz tylko przy wyjściu ze sklepu, a nie cały czas) ;).