Mum and the city

Sprawdzone sposoby na niejadka

17 sierpnia 2015

DSC_1223

Artykułów o niejadkach jest w sieci mnóstwo. Kiedy odkryłam, że moje dziecko jest typowym monofagiem (do pełni szczęścia wystarczy mu na talerzu mięso i… Mięso), zaczęłam szukać sposobów na urozmaicenie jego diety. Bo o ile nie przeszkadza mi kompletnie, że Kostek je mało i rzadko, to naprawdę bardzo martwi mnie jego niechęć do wielu (zwłaszcza tych zdrowych!) produktów spożywczych.

To, co wyczytałam, wprowadziłam w życie i… Bardzo szybko doszłam do wniosku, że autorzy internetowych mądrości w życiu nie mieli do czynienia z prawdziwym, upartym niejadkiem. Bo mój na przykład bardzo chętnie gotuje razem ze mną, ale czy chętniej potem je? No nie! Czy sięga po szparagi, kiedy widzi, że dorośli zajadają je z apetytem? Też nie! Patrzy za to z obrzydzeniem co też ci rodzice i prewencyjnie zasłania buzię, na wypadek gdyby przyszło nam do głowy poczęstować go tym samym. Czy ślini się na widok kanapki przypominającej autko? Ależ skąd! Skutek jest wręcz odwrotny, bo nie chce psuć całej tej konstrukcji. Czy to, że je samodzielnie, sprawia, że zjada więcej? Hahaha! Zjada tylko to, na co ma ochotę (dwa kęsy) i znudzony odchodzi od stołu, bo od jedzenia zdecydowanie bardziej woli zabawę.

Jedzenie jest zawsze ostatnie na liście to do niejadków.

Ale nie traćcie nadziei kochane mamy, bo jest coś, co NAPRAWDĘ na nasze dzieci działa:

1. Szlaban na soki.

DSC_1205

Niby wiemy, że jak dziecko nie chce jeść obiadu, to całkowicie trzeba odstawić słodycze, ale jeśli chodzi o soki to… Nie jest to już takie oczywiste. Przynajmniej dla mnie nie było. Każdego dnia serwowałam dziecku sok ze świeżo wyciskanych owoców, bo witaminy i te sprawy. A przy okazji cukry. Dużo zapychających żołądek cukrów. Naturalnych, ale mimo wszystko zmieniających smak. O czym dowiedziałam się, kiedy po raz pierwszy napisałam o naszym problemie z niejadkiem.

Pod wpływem waszych komentarzy (dzięki Kamil!) odstawiłam soki i… Kostek jeszcze tego samego dnia zaczął jeść. Serio. Dzisiaj pije wodę lekko zabarwioną sokiem (ale naprawdę tego soku jest tyle co nic, jeden centymetr na dnie) i nawet jeśli wypije szklankę takiej „wody” do obiadu, to nie traci apetytu. Pijąc soki, potrafił przez cały dzień nie jeść nic. Soki to złooo.

DSC_1215

2. Odpowiedni talerz.

Śmiejcie się, śmiejcie, ale dobry talerz to 100% sukcesu. Teraz pytanie za sto punktów: który z tych dwóch uważacie za dobry dla niejadka?

DSC_1199

Pewnie większość z was wskazałaby pierwszy, bo na dnie są obrazki, które zachęcają malucha do jedzenia i można na nim ładnie wyeksponować jedzenie. Tak też radzą wszelkiej maści „eksperci” od niejadków.

Otóż… Nie. Przez kilka miesięcy podawałam dziecku obiady w tym talerzu i co? Zjadał tylko mięso, nie tykając nawet warzyw. Po czym przypomniałam sobie, jak sama w dzieciństwie – programowy niejadek – mieszałam wszystko na talerzu w jedną papkę i dopiero wtedy niektóre produkty były do przełknięcia, a ziemniaki zmieszane z buraczkami smakowały nawet lepiej niż osobno. Zresztą, do dzisiaj tak jem. Więc spróbowałam w ten sposób podać jedzenie mojemu dziecku. Nagle okazało się, że przestały mu przeszkadzać zielone warzywa, o ile są nabite na widelec z ulubionym mięskiem i wymieszane z sosem, a nawet z kaszą. W ciągu kilku dni spróbował więcej produktów niż w ciągu całego swojego życia!

3. Przemyt.

Podobno nie można oszukiwać dziecka i powinno widzieć, co je, tylko że jak mój widzi, to właśnie wtedy nie je.

Ponieważ Kostek przede wszystkim nie je warzyw, staram się je przemycić np. w klopsach. Nie tknie też surowych pomidorów, więc na naszym stole bardzo często jest grany sos z pomidorów z puszki (wystarczy je dodać do mięsa i lekko poddusić).

Ostatnio poszłam krok dalej i zaczęłam chleb smarować pastami, np. hummusem (twaróg + cieciorka) czy masełkiem z awokado. Na to odrobina ketchupu (ketchup to pomidory!) i kanapka szybko znika z talerza.

4. Ban na produkty, po których dziecko nie chce jeść niczego innego.

U nas takim produktem są kabanosy. U innych być może są to słodycze lub wspomniane wyżej soki.

Ja wiem, że rodzic niejadka wpada czasami w pętlę myślenia: „Byle zjadł cokolwiek!”. Więc kupujemy te najulubieńsze z produktów, czasami chowamy je przed dzieckiem i wyjmujemy dopiero jako niespodziankę po zjedzonym do połowy posiłku. Żeby dopchać.

Ale dziecko cały czas wie, że to tam jest. Przynajmniej mój dwulatek doskonale pamięta, że dwie godziny wcześniej mama płaciła przy kasie za kabanosy. Albo że jak tata wrócił z zakupów, to szybko je schował do lodówki. I w porze posiłku będzie krzyczeć o te kabanosy tak długo, aż w końcu skapitulujemy. Albo celowo zje tyle, żeby zostawić sobie na nie miejsce w brzuchu. Czyli tyle, co nic.

Sposób? Zaprowadzić do lodówki i pokazać: „Nie ma! No zobacz, naprawdę nie ma! Ale widzę, że jesteś głodny? Spróbujemy obiadku?”.

5. Rozmowa.

U nas działa. Na pół godziny przed posiłkiem tłumaczę dziecku, co będziemy jeść. Zaczynam zazwyczaj od wybadania, czy jest głodne. Jeśli kiwa głową, że tak, to opowiadam, że mama przyszykuje kaszkę z ulubionymi borówkami. Jeśli wie, co go czeka, istnieje spora szansa, że nie ucieknie na widok talerza ;). Również w trakcie posiłku nie przestaję opisywać tego, co jemy: „To jest budyń. Budyń czekoladowy. I smakuje jak czekolada! Lubisz czekoladę? Może spróbujesz?”. Jeśli bardzo nie chce, negocjuję dalej: „Kochanie, jedna łyżeczka… Jeśli nie będzie smakować, zawsze możesz wypluć i mama już więcej nie da!”. W pogotowiu mam papierowe chusteczki i chociaż słyszałam, że nie powinno się dziecka do niczego „przymuszać” (a jego „nie” znaczy: NIE), to wiecie co? Te papierowe chusteczki rzadko idą w ruch. Bo choć moje dziecko boi się spróbować (jadłowstręt wizualny czy cuś ;)), zazwyczaj ta pierwsza łyżeczka pobudza jego łaknienie i właśnie dzięki niej zaczyna jeść z apetytem.

DSC_1227_2

Po wprowadzeniu tych prostych trików praktycznie zapomniałam, jak to jest mieć w domu niejadka. A ty masz jakieś swoje tajne sposoby?

Dodaj komentarz

96 komentarzy do "Sprawdzone sposoby na niejadka"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
anjanka
Gość

Fajnie, że pomogło

Linda
Gość
Jestem przerażona. Kiedyś trafiłam tu na wpis o tym, że ci, co nie mają niejadkow nie powinni się wypowiadac bo nie zrozumieją… i zgadzam się z tym względem wielu innych spraw, ale w kwestii jedzenia… gdy jest ona przedstawiona w ten sposób… jako ciągła walka o kolejną łyżeczkę, o kolejny podany posiłek, kolejne spróbowane danie… już nie jestem w stanie w ten sposób myśleć. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takie dziecko-niejadek już zostało do jedzenia zniechęcone. Już nabyło doświadczeń, w których podczas jedzenia musiało walczyć o swoją autonomię bo ‚mama wiedziała lepiej czy, kiedy i ile mam zjeść’… Wiem,… Czytaj więcej »
lavinka
Gość

Dokładnie. Nie ma nic gorszego, niż „zachęcanie do jedzenia”. Mnie tak czasem dokarmiają koleżanki. No weź zjedz, bo jesteś chuda. Drugi kawałek ciasta. A mnie mdli już po pierwszym i odmawiam. więc mi się wmawia, że mam anoreksję. Na szczęście nie mają dzieci.

chaber
Gość
chaber

hmm.. no to właśnie w zaciekłości ataków widać kto tu ma obsesję na punkcie jedzenia?
Wyluzujcie! Ja z Iloną nie zawsze się zgadzam, ale agresja od niektórych mam BLW jest porażająca (wiem, czytałam książki, korzystam z metody).

marzena
Gość
marzena

Wez Ty lavinka sie idz przebadaj, bo moze masz jakies pasozyty przewodu pokarmowego. Z tego co piszesz to wszyskie objawy na to wskazuja (niechec do jedzenie, wstret do niektorych produktow, niestrawnosc, w dziecinstwie uwielbianie soku marchewkowego- naturalny lek przeciwpasozytniczy, drazliwosc na poruszanie tematu jedzenia,). Moze jakas tasiemczyca lub glistnica Cie dopadla? I nie pisze tego zeby Ci dopiec tylko naprawde wychodze tylko z rada/sugestja. Moze nawet nie zdajesz sobie sprawy.

lavinka
Gość
Od dziecka nie wskoczyłam do siatki centylowej, zawsze poniżej trójki, a wzrostem szybko przebiłam 97. Wiesz ilu mnie specjalistów badało? Ile wpychano witamin? Nic nie pomogło. Tarczyca w normie, pasożytów brak. U mnie w rodzinie to się często zdarza, moja mama przed menopauzą nie przebiła 40kg wagi. Tylko byłą niższa. Marchewka po prostu była słodka, a ja lubię słodkie. Teraz po latach wiem, że tego typu niestrawności mogą być objawem alergii pokarmowej. Po prostu mam alergię na większość roślin strączkowych, kasz i być może duże dawki pszenicy (nie mylić z glutenem, akurat po glutenie nic mi nie jest, ale po… Czytaj więcej »
kkk
Gość

fantki metowy blw zaczynaja ja traktowac jak religie, powaga to co czasem czytam jest juz troszke chore. Moje dziecko rozwijało sie bardzo szybko, zaczoło jako tako siedziec jak miał 4 miesiace a jakm miał 4,5 to chcial jesc to co ja jadlam wiecc TO BYŁ DOBRY MOMENT NA JEDZENIE ja go karmiłam jadł sam i tak jest do tej pory a ma 10 miesiecy karmie go ale i on ma cos na blacie i sobie podjada i nie widze w tym nic dziwnego. Niejadek moze być z wielu powodów

lavinka
Gość

Wiem, to jest przerażające. Ja stosowałam BLW, ale na luzie. Dziecko nie dostało ani razu kaszy jaglanej, no chyba że w plackach, ale takiej gołej to nie. Od początku jadło to samo, co my na talerzach. Taka jest idea BLW, ale na polskich grupach i forach to jest jakaś masakra i rzucanie się z hejtem na każdego, kto da dziecku coś innego niż przewiduje „święty jadłospis”, hi hi. Najlepsze są jęki mam z grup, że one to i owszem, ale dziecko woli karkówkę i frytki od tatusia. Zawsze parskam, jak to czytam. :D

Basia
Gość
Jeju ale bzdurne wypociny.. eszystko ok, dawanie wolnosci w jedzeniu spoko, spoko… Moja mala w szczycie nie jedzenia przez dlugo wychodzace czworki zjadala 2xdziennie mleko na spiaco wepchniete! 2 lyzki zupy i kawalek owoca… Ciagnelo sie to tygodbiami… Naprawde jakakolwiek zdrowa na umysle matka pozwolilaby dziecku po prostu na glodowke?!? To juz grozilo odwodnieniem itd… poza tym to je roznie, czesto ma wpychane… Jest wzrostowo na 10-25 centylu, waga w miare. Na diecie bez bmk wiec brzuszek zdrowy. I tak, to moje dziecko, moja odpowiedzialnosc aby mala rosla i nie byla anemicznym przykurczem… nie machne reka na jej zdrowy rozwoj… Czytaj więcej »
Kaś Nerc
Gość
Kaś Nerc

My nie mamy problemów z jedzeniem, ale Leo lubi jeść że wszystkimi i jak czegoś nie chce to mówię,że nie musi jeść,ale chciałabym, żeby chociaż spróbował… Staram mu się dawać też różne rzeczy na talerzu np fasolka, brokuły, kukurydza i kurczak/jajko sadzone i mówić co jest do jedzenia. Jak jednego dnia czegoś nie chce to innego daje. Bardzo fajne przemyślenia….A te soki to nie wiedziałam:)

lavinka
Gość

Z tego co wymieniłaś, zjadłabym tylko jajko sadzone. Przestały mi smakować brokuły w zeszłym roku. Czy łapię się na niejadka? ;)

karjola
Gość
karjola

lavinka- czepiasz się. Naprawdę uważasz,że Kostek jest dzieckiem zamęczanym przez matkę? Bo z Twoich postów wynika,że matka się nad nim znęca dając mu jeść. Każda matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka…i nie sądzę,żeby Kostek potrzebował obrońcy uciśnionych;)

lavinka
Gość

Nie, uważam, że mama nazwała go niejadkiem, bo woli jeść co innego niż ona by chciała. Moja mama też była ekosreko, a dziecko od robionego w domu sera wolało nutellę przysłaną z Włoch przez babcię. Złe_dziecko ;)

karjola
Gość
karjola

to chyba dwa różne teksty czytałyśmy….gdzieś ty to wyczytała???
A ja uważam,że jesteś niegrzeczna i robisz niepotrzebne zamieszanie.

Ana
Gość

Wczytuję się w całą dyskusję… ale „ekosreko”? Nie wiem ile masz lat i jakiej jakości jedzednie dostawałaś od swojej mamy (bo kiedyś było lepsze jakościowo), ale to chyba naturalne, ze rodzice chcą dla dziecka jak najlepiej. A w obecnych czasach, gdzie chemia jest wszechobecna, to chyba dobrze, ze matki starają się zdrowo karmić dzieciaki…

Olka
Gość

My czasami stosujemy przy obiedzie taktyke ” chyba tego calego brokula zje tata” i wtedy moj syn bierze pierwszy widelec i „ja ja ja nie tatooo”. Albo robimy zawody kto zje wiecej kukurydzy z salatki:)

lavinka
Gość
Jako czołowy rodzinny niejadek powiem Ci, że nigdy nie miałas do czynienia z niejadkiem, skoro piszesz takie rzeczy. Jakby ci dziecko nie jadło NIC przez tydzień, dałabyś mu nawet nutelli. Serio, potrafiłam tyle nie jeść, bo to co dostawałam – nie smakowało mi, więc nie jadłam.Wykrzykując mamie, że wolę umrzeć z głodu, niż zjeść np. mięso. Tak, po kilka dni z rzędu, zanim mama się załamała i zaczęła mi dawać cokolwiek, bylebym zjadła. I tak tygodniami jadłam tylko razowy chleb popijany sokiem z marchwi (sokowirówka). Jedyną zupę, którą akcpetowałam przed pójściem do podstawówki był rosół. Wszystkim innym wymiotowałam. Woda? Kobieto,… Czytaj więcej »
karjola
Gość
karjola

Z komentarzy wygląda,że Twoje dziecko jest przekarmione,nie niedożywione;)widzisz, internet zawsze wie lepiej niż ty sama….;)a tak na poważnie, świetne te rady, takie życiowe według mnie. Jednak każdy człowiek jest inny i inne sposoby na niego działają. Przy drugim i trzecim niejadku to pójdzie jak z płatka ;D.

Magda Dwa Plus Dwa
Gość
Moje na szczęście niejadkami nigdy nie były, ale starszy nagle w wieku 2,5 z wszystkożernego ( i warzywożernego dziecka – jaka byłam z niego dumna wtedy :) stał się strasznie wybredny. Tak z dnia na dzień, sam z siebie bo do przedszkola wtedy jeszcze nie chodził, i szlag trafił teorię, że dobre nawyki żywieniowe można wyrobić przez pierwsze lata. Wyrabiałam i co? Doszła do głosu jego natura dziecka, które teraz z warzyw to tylko małe pomidorki, z mięs kurczaki, a chleb bez skórki i naprawdę nie wiem skąd mu się to wzięło. A z tymi sokami to potwierdzam, znajoma też… Czytaj więcej »
Marlena | Mamy się
Gość

Mam jadka, a nawet Jadka:) i wiesz jak zrobie cos inaczej niz pisalas, to zaczynaja sie problemy. Dodalabym jeszcze w moim przypadku: uwaga na dziadkow:) bo: ojej, nie zjadl obiadu? To chociaz ciasteczko. I do tego non stop dopychanie jedzeniem bez przerwy. Dobrze ze spotkania sa nieczeste. Powodzenia na placu boju:)

marzena
Gość
marzena
łącze sie w bolu z mamai niejadkow.Kiedy nie mialam dziecka dziwilam sie mamom, ktore sie martwily, ze ich dzieci nie chca jesc i myslalam, ze to takie widzimisie dziecka (ze niby za duzo w dupie maja i od tego wszyskomienia wybrzydzaja). Utwierdzal mnie w tym przekonaniu fakt, ze dzieci w Afryce jakos nie wzgardza zadym jedzeniem. To wszystko do momento kiedy mnie to spotkalo. Kochane mamy dzieci jadkow naprawde cieszcie sie z tego, bo nawet nie zdajecie sobie sprawy jaki los na loterii wygralyscie. To jest nieopisana ilosc czasu jaka zaoszczedzacie (nie stoicie przy garach gotujac 3 obiady dziennie ze… Czytaj więcej »
lavinka
Gość
Moja mama miała takie dziecko, to znaczy mnie i po którymś głupim tekscie lekarza stwierdziła, żeby się odczepił. Lekarz zrobił wielkie oczy, a mama wyszła ze mną z gbinetu. I od tamtej pory w ogóle nie chodziła ze mną do lekarzy, ciągłe badania też się jej znudziły tym bardziej że poza tym byłam zdrowa jak byk. Mimo że wagą nigdy nie wskoczyłam do siatki centylowej i panie higienistki załamywały ręce patrząc na mój szkielet (skóra i kości, serio, w liceum ważyłam 45-47kg mając 178cm wzrostu) to żyłam sobie spokojnie. Udało mi się utyć na studiach do 52kg i osiągnąć mniej… Czytaj więcej »
Gajzo
Gość
Chwalisz się, czy żalisz? Serio myślisz, że na tym blogu są ludzie których interesuje to, że jako dziecko beznadziejnie się odżywiałaś (tak beznadziejnie) i w dalszym ciągu to robisz? Żeby nie było- oceniam Twój jadłospis na takiej samej zasadzie, na jakiej i Ty oceniasz sposób żywienia Kostka (czyli po przeczytaniu kilku zdań i skonfrontowaniu ich z własnymi przemyśleniami). Jedyna osoba, która ma tutaj SKRAJNY problem z żywieniem, to niestety Ty. Nie pijesz wody? Jesteś taka duża, a przełknięcie 3 łyków źródlanej doprowadza Cię do wymiotów? Woda nie ma smakować. Ona ma za zasanie usprawniać organizm. Płukać nerki, usuwać toksyny, utrzymywać… Czytaj więcej »
lavinka
Gość
Nie, próbuję uzmysłowić niektorym rodzicom, że dziecko może być szczupłe i zdrowe. I nie musi jeść tego, czego cchą, by było zdrowe. Mimo tego, że wyglądałam bardzo chudo, co potęgował wysoki wzrot – byłam zupełnie zdrowym dzieckiem. I wyrosłam na szczupłego, zdrowego człowieka. I nic mi nie jest. I nadal wcale nie jej ekosreko kasz, sałaty i mnóstwa innych niby zdrowych rzeczy. Po prostu taki mam metabolizm i taki organizm. Jem to, co mój żołądek potrafi bez problemu strawić i to, co zapewnia mi odpowiednią ilość składników, z których mój organizm wyprodukuje witaminy. Akurat przypadkiem szkodzą mi kasze, rośliny strączkowe… Czytaj więcej »
asia
Gość

Zgadzam sie z Gajzo w 200%! Lavinka gratuluje myslenia pt ‚skoro syn autorki żywil sie sokami to na pewno mu to wystarczalo’. Na pewno tez soki dostarczyly mu wapnia i calej gamy witamin, baaa i moze tez kwasów omega. Śmiech normalnie :)

Magda
Gość

Ja jestem na początku drogi, ale już widzę że rośnie mi dziecko, dla którego ostatnią rzeczą, którą trzeba zrobić to zjedzenie czegokolwiek… :)
Ile się przez to nastresowałam to moje, ale trafiłam na książkę „Moje dziecko nie chce jeść” C. Gonzaleza. Bardzo polecam, dla mnie genialna. Pozwala totalnie wyluzować. Czytałaś może?

Joanna Wojciechowski
Gość
Mnie się od początku wydawało, że moja starsza córka była niejadkiem, skakałam więc nad nią, latałam z warzywami, wymyslałam a potem… odpusciłam i przestałam. Zaufałam lakarzowi, który powidział, że się nie zagłodzi i faktycznie tak się nie stało. Potrafiła nie jeść dwa dni, pijąc tylko odrobinę wody, czy mleka przed pójściem spać potem zjeść odbrobinę obiadku i kolejne dwa dni postu i… przeżyła. A później sama zaczęła wyjadać z talerza to, na co miała ochotę a to co jej nie pasowało zostawiała. Do teraz a ma już osiem lat jest strasznie wybredna, ale ja postanowiłam, że nie będę gotować dla… Czytaj więcej »
Drugi Numer
Gość
O Boże! Co to za idiotyczna dyskusja pod takim fajnym postem! Spodziewałabym się: a u mnie pomogło to, a mój niejadek to taki jest, sraki, owaki – wszystkich dobrych rad Internetu, ale nie takiej bezproduktywnej jatki o wątpliwe pryncypia żywieniowe :/ Widzę to tak: droga autorko (nie piszę Ci po imieniu, bo pierwszy raz tu zaglądam), zazdroszczę Ci takiego niejadka!! Przynajmniej je mięso chętnie i opcję „niech zje cokolwiek” masz zawsze odhaczoną. Ja niestety żyję w myśl zasady: „Wspomnij słowa matki, jedz mięso a zostaw ziemniaczki” ;) – moja córka nie chce jeść NICZEGO!!!!! Jak jest głodna i już woła,… Czytaj więcej »
Beata
Gość

Jak dla mnie świetne triki. A ta metoda BLW hmm jednak pozostawia wiele do życzenia. U Nas też się nie sprawdzila. Dla niego jedzenie na Naszych talerzach czy swoich było wprost jedną wielką zabawą.

Zacznę wprowadzć Twoje triki. Super.

Tomek
Gość

Prawie wszystko fajnie :) tylko to głupie zdanie „Soki to złooo.” jest bardzo nie fajne … :/

Małe Kulinaria
Gość

a u mnie sprawdziły się te sposoby: http://malekulinaria.pl/jak-zachecic-dziecko-do-jedzenia-jak-nie-wychowac-niejadka/
Ja soki wyciskane podaję ale jako dodatek do drugiego śniadania lub w ramach deseru. A z miseczkami się zgadzam, moja córka wywalała całą zawartość miski, żeby popatrzeć na kotka na dnie :)

Małgorzata Poznańska
Gość

A kompot? Od kiedy babcia gotuje mojemu synowi kompot, dzień w dzień, też nie chce jeść… za to wypija kilka butelek kompotu.

Joanna
Gość
Joanna
Nie mam jeszcze dzieci, ale cały rok szkolny pracowałam w przedszkolu. Wydaje mi się, że czasy wpychania dzieciom jedzenia na siłę w przedszkolach minęły, ale jednak zdarzały się nauczycielki, które zostawały z dzieckiem jeszcze 15minut przy stole i choćby dziecko miało zwymiotować, miało zjeść. Ten czas utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że każde dziecko jest inne. W komentarzach panie piszą swoje złote rady o swoich dzieciach, ale przecież na Twoje dziecko może działać zupełnie coś innego! W mojej grupie były dzieci, które jadły wszystko co dostały, takie które większość jadły lub takie które jadły niewiele, ale zdarzały się (bardzo rzadkie)… Czytaj więcej »
Magda Baker
Gość
Magda Baker

Kazda matka ma swoj sposob. o ile dziecko je to znaczy ze to dobry sposob. Po co atakowac Ilone? szczegolnie zwracam sie do kobiet ktore nie maja dzieci. sorry ale nie macie pojecia jak to jest kiedy dziecko je chce jesc. Ilona swietny artykul. Powodzenia:)

Paulina Balcerzak
Gość
Paulina Balcerzak

Gratuluję i zazdroszczę!! Moja niejadka niestety nie pomagają prośby, przemyt ani talerz do wszystkiego. Albo mięso albo nic. Nawet po dżemie truskawkowym się otrząsa ze wstrętem. Więc mamy jajko, mięso i parówki. Jak na widelcu jest coś oprócz mięsa to ściąga. Nawet w zabawie w sklep ze starszą siostrą nie kupi frytek (ziemniaków też nie je). Pozdrawiam

Linda
Gość
Problemy z BLW, o których piszecie wynikają IMO z niepełnego zrozumienia metody. Baby Led Weaning oznacza, że rodzic podąża za dzieckiem w zakresie rozszerzania diety, to dziecko ‚decyduje’ kiedy jest gotowe na spożywanie stałych pokarmów. Oczywiście, dziecko zjada to, co wybierze z tego, co zaproponuje rodzic. Jeśli będzie miało do wyboru wyraźne słone, słodkie smaki (słodycze, wspominane tutaj kabanosy, keczup i inne) to będzie je najprawdopodobniej preferować bo to dla nas ludzi, naturalne, że słodkie i słone wybieramy. Zaryzykuję stwierdzenie, że BLW nie może się nie sprawdzać, o ile rozumiemy je i decydujemy się na zdrowe żywienie całej rodziny. Osobiście… Czytaj więcej »
Aleksandra Siast
Gość
Aleksandra Siast

co prawda moja ma 4 lata ale jutro wypróbuję pani metody, bo sił i argumentów mi brak chwilami na przekonywanie mojej chudziny do jedzenia…

coca-cola
Gość
coca-cola
a mi się bardzo spodobal ten tekst i z pewnością postaram się jeszcze więcej tłumaczyć mojemu dziecku co jest na talerzu, jakoś zachęcać go do jedzenia, bo tak jak u Ciebie tak i u mnie – gotuje z mamusia bardzo chętnie, ale jedzenie? Wybrane produkty w małych ilościach. próbuje różnych sposobów, najlepiej do tej pory działało straszenie, że jak nie zje to nie pójdzie na dwór albo bawić się z dziećmi, wiem – „matka-terrorystka” ale zrozpaczony rodzic chwyta się wszystkich metod, przecież nie chce zrobić dziecku krzywdy, wręcz przeciwnie! Wymyslam, gotuję, piekę… są postępy, są ulubione dania, byle by do… Czytaj więcej »
weronika
Gość
weronika

Dzięki wielkie za wskazówki – z pewnością wykorzystam patent z talerzykiem. Wszystkim rodzicom niejadków polecam także serię filmików Vademecum Świadomego Rodzice na YT, w którym psycholog daje także ciekawe pomysły.

ala
Gość
drogie mamy. moj roczny synek ma AZS. miał robione badania alergiczne i wiem na co ma alergie na co nie. od miesiąca czasu staje się stopniowo niejadkiem. z dnia na dzień zjada coraz mniej. jednak nie tylko w kwestii jedzenia zauważyłam różnice. od czasu kiedy skonczył miesiąc spi sam oraz zasypiał sam w łóżeczku bez płaczu itp. był dzieckiem idealnym nie sprawiającym problemów oprócz AZS. Problemy z jedzeniem czy spaniem czy humorkami tylko w okresie ząbkowania, ale jak dostawał czopulca lub syropek był jak nowo narodzony i wszystko wracało do normy. Jak wspomniałam wczesniej około miesiąc temu wszystko zaczeło zmieniać… Czytaj więcej »
Natalia Madej
Gość
Natalia Madej
Ciekawe rady, mam nadzieje, ze przydadza sie mamom niejadkow. Ja nie mam takiego problemu, moja corka zje posilki, problem tylko taki, zeby ja zatrzymac przy stole. Co do metody BLW, to sama ja stosowalam, moze nie jako czysta metode, ale jej elementy. Zosia byla normalnie, tradycyjnie karmiona, a oprocz tego miala mozliwosc jesc raczka warzywa, chleb, mieso itp. Mieszkam w Szwajcarii, tutaj jest to polecane – jako metoda laczona. Skutkuje to swietna koordynacja reka-oko. Ale oprocz tego nie widze efektow. Zawsze byla zachecana do samodzelnego jedzenia, ale po prostu na pewnym etapie juz nie miala ochoty na siedzenie i jedzenie… Czytaj więcej »
Opinie_Mamy
Gość

Zapraszam do mnie na wpis z propozycjami fajnych talerzy i akcesoriów do karmienia :) Choć w domu mam córkę, to w zestawieniu znalazło się więcej zestawów chłopięcych (np z wozem strażackim lub policyjnym), może coś Tobie i synkowi wpadnie w oko? :)
http://opiniemamy.pl/pierwsze-naczynia-i-akcesoria-do-karmienia-przeglad/

Iwonka Miłuch
Gość
Iwonka Miłuch

czy potrafiłybyście się przyznać co robicie kiedy Wasze maleństwo nie zje? nie opisujcie proszę swej frustracji, bardziej zależy mi na sposobach lub ewentualnej prowokacji,która w konsekwencji doprowadzi do przełknięcia obiadowej porcji.kiedyś praktykowano metode za mamusie,za tatusia… etc. osobiscie uważam,że takie traktowanie tematu prowadzić może do przykrych skutków i nie stosuje,zwłaszcza gdy maniery,łzy i trzęsące sie ciało na widok jedzenia, sprawiaja wrazenie jakby na talerzu leżały żyletki lub coś obrzydliwego. to naprawdę przykre.

Chichotki Trzpiotki
Gość

Wow! Mam w domu prawdziwego niejadka i stwierdzam, że to pierwszy tekst, który czytałam, który dotyka rzeczywistości, a nie jakiś wyidealizowanych bzdur. Spróbuję tego przemycania i bana na ulubione płaty ryżowe, którymi myślałam, że nauczę małą czerpania radości z jedzenia w ogóle… Została miłość jedynie do ryżowych chrupków. :D

Koperkowa mama
Gość
Koperkowa mama
Kurcze niby wszystko ładnie, pięknie, ale u mnie się nie sprawdza, no po prostu się nie sprawdza. Młody ma teraz 4 lata i mógłby jeść na okrągło: pomidorową, ogórkową, żurek, kluski śląskie z sosikiem, pulpety, pierogi ruskie, płatki kukurydziane z mlekiem, kanapkę z serem i szynką, suche naleśniki, kurczaka i najlepiej suchy makaron, czasem jest to spaghetti bolognese. Tyle, finito. Czasem sięgnie po surową marchewkę lub zażyczy sobie rzodkiewki na kanapce. Ale to tylko czasem. Jada owoce, np jabłka, pomarańcze, mandarynki, winogrona, brzoskwinie czy nektaryny. Ale żeby nakłonić go do zjedzenia czegokolwiek innego… No jest problem. Odstawiałam słodycze, wodę pije… Czytaj więcej »
Asia B.
Gość
Asia B.
Czy Wy też posuwacie się bardzo nieetycznie do różnych podstepów? Jakieś przemycanie wierszyków o jedzeniu, figurki z jedzenia itepe a później pożeranie tego ziemniacznego albo mięsnego potworka? Tak tak.. robię tak… Ale co innego jeśli czasami nic nie działa i każdy posiłek to meczarnia i stres i dla mnie i dla córki? Przerobiłam już wszystkie dziecięce ksiażeczki o jedzeniu, poluję na każdą nową z nadzieją, ze ta akurat pomoże. Zośka ostatnio podspiewywała już nawet wierszyk z książki Pampi na talerzu: bardzo dobra jest pietruszka, zaproś ją do swego brzuszka. Skutek? Zgodziła się na wrzucenie pietruchy do rosołku a nie jak… Czytaj więcej »
Ania Berger
Gość
Ania Berger

A my ostatnio dużo czytamy o jedzeniu z moim niejadkiem, żeby odczarować temat, bo niestety babcie robią swoje ;/ Kilka dni temu kupiłam książkę Pampi na talerzu. Super książka, bo temat bardzo fajnie przedstawiony. Jest tam mleczne jezioro, rosołowi piraci i chlebowe miasta :D Nawet wyskubaliśmy z Antkiem jedno chlebowe miasto a potem zatopiła je pomidorowa powódź. I jakoś obiad tak bezboleśnie minął.

Kalina Borowiec
Gość
Kalina Borowiec

U nas było szaleństwo na czekoladę, a jak zabroniłam, to każda rzecz bez: mleko be, budyń, be naleśniki be, jak zaczęliśmy dosypywać, dodawać czy posypywać mixfixem, to się spodobało, owszem nie nagminnie, aby w drugą stronę nie przegiąć, w weekendy celebrujemy kakao takie z gotowaniem i pianką. granulowanym kakao, taki

Kalina Borowiec
Gość
Kalina Borowiec

Przemyt to i ja stosowałam, np. pulpety wymieszane z pure ziemniaczanym, jak dziecko miało fazę na „bezmięsną” a gdy był problem z piciem mleka, to dosypywałam mix fix cao np. i dawałam słomkę i tez szlo, tak robiłam też gdy od smoczka odzwyczajałam – tego w butelce, do butelki słomkę wkładałam i szło.