Health and the city

Spożywcze buble

24 marca 2015

DSC_1150_1

Ze zdrową żywnością jest trochę jak z Media Markt – nie dla idiotów. Bardzo łatwo przepaść w gąszczu sprzecznych ze sobą informacji, reklam lub zatajanych przez koncerny faktów. I nagle okazuje się, że choć człowiek starał się żyć świadomie – szukał zdrowszej alternatywy nie tam, gdzie powinien. Na przykład? Przykładów jest mnóstwo!

1. Mleko sojowe.

Mleko sojowe to najpopularniejsza alternatywa dla mleka zwierzęcego. Polecane osobom z nietolerancją laktozy i ze skazą białkową. Cenione zwłaszcza przez wegan. To już rodzaj pewnego snobizmu: zamówić w kawiarni kawę z mlekiem sojowym. Dajemy tym samym sygnał: jestem świadomym konsumentem. Nie piję mleka dla cieląt, tylko dla ludzi. W domyśle: nie piję świństw.

Ale czy na pewno? Soja to silny alergen, a jej długotrwałe spożywanie bywa przyczyną problemów z tarczycą (produkty sojowe zawierają tioglikozydy, które upośledzają pracę tego gruczołu). Ale to jeszcze nic, bo mleko ma jedną podstawową wadę: jest produkowane z wielkich upraw GMO, dlatego potrafi nieźle namieszać w gospodarce hormonalnej i jest podejrzewane o działanie rakotwórcze.

Zamiast sojowego polecam wybrać inne mleko roślinne, które nie zawiera laktozy, a jest bardzo zdrowe, np. kokosowe, migdałowe czy z konopi.

2. Mleko 0,5%.

To tak naprawdę zabarwiona woda i nie przynosi nam żadnych korzyści. Wraz z usunięciem tłuszczu, pozbyto się witamin w nim rozpuszczonych, takich jak: A, D, E i K. Chcesz się napić mleka? Pij mleko 2% – 3,2%. Chcesz schudnąć? Pij wodę!

3. Mleko „świeże”.

Ze specjalnych maszyn, do których rolnik codziennie dostarcza mleko prosto od krowy. To fikcja. Każde mleko dostępne w sprzedaży musi przejść proces pasteryzacji!

Mleko surowe ma oczywiście najwięcej wartości odżywczych i witamin, jednak jest odżywcze nie tylko dla nas, ale również dla szybko rozwijających się w nim bakterii. Pij więc mleko świeże na zdrowie, tylko nie wierz, że jest prosto od krowy! Takie rzeczy tylko w Erze, a jak wiadomo – Ery już dawno na naszym rynku nie ma ;).

4. Actimel (i inne jogurty z bakteriami).

Te same bakterie wytwarza nasz organizm w ilości całkowicie wystarczającej, aby cieszyć się zdrowiem. Kupowanie i picie/jedzenie prewencyjne dla wzmocnienia odporności zwyczajnie mija się z celem. To jak zakładanie zbroi żołnierzowi, który jedzie czołgiem. W czasie pokoju!

Wyjątkiem są sytuacje, gdy nasz organizm jest osłabiony po antybiotykoterapii, biegunce, wymiotach, zapaleniu jelit, podczas przyjmowania antykoncepcji doustnej lub po długotrwałym stresie.

Zamiast drogich specyfików z cukrem, polecam jednak jogurt naturalny, kefir lub maślankę. Tak, one też mają w swoim składzie żywe kultury bakterii, a większość jest jeszcze „podrasowana” probiotykami (niezbędne informacje znajdziesz na opakowaniu).

5. Mixy – połączenie masła z margaryną.

Wydawałoby się, że to rozwiązanie idealne. Smak masła, ale mniej „złego cholesterolu” dzięki dodaniu margaryny. Dla producentów również – tłuszcz zwierzęcy jest droższy, więc dodanie roślinnego obniża koszty. Tylko że większość trochę popłynęła i wymieszała masło z najtańszym olejem palmowym zamiast z margaryną. Do tego niezdrowe dodatki, zagęstniki, konserwanty. Nic fajnego! Po miksy lepiej nie sięgać.

6. Oliwa z oliwek.

Pamiętam ten szał na oliwę z oliwek. Kupowali chyba wszyscy i dodawali do wszystkiego. Bo najzdrowsza!

A guzik z pętelką. Okazuje się, że lepiej trawimy i przyswajamy wartości odżywcze pochodzące z warzyw i owoców rosnących w naszej szerokości geograficznej. A więc olej ze swojskiego rzepaku, a nie z egzotycznych oliwek! W dodatku ten drugi po podgrzaniu traci wszystkie drogocenne właściwości, czyli smażenie na oliwie z oliwek jest po prostu wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

Sama oczywiście uwielbiam smak oliwy z oliwek, ale zjadam ją tylko na zimno – najczęściej z sałatkami.

7. Jajka z „jedynką”.

Świadomi konsumenci wybierają jajka z pieczątką „1” na skorupce zamiast „3”. W smaku nie różnią się co prawda wcale (tzw. „wolne wybiegi” to nadal wielkie i stłoczone fermy kurze, na których kurki nie dziobią trawy, tylko żywią się paszą tak jak ich koleżanki w klatkach), wartościami odżywczymi też nie, ale ceną już tak i to bardzo, bo… Podobno kura zestresowana znosi zestresowane jaja (czyli takie, które w swoim składzie mają hormony stresu). To tylko chwyt marketingowy nie potwierdzony żadnymi badaniami! A nawet – na zdrową logikę – to kury hasające wolno powinny być bardziej zestresowane, bo są narażone na: wahania temperatur, walkę o utrzymanie pozycji w stadzie, ataki drapieżników czy spożycie szkodliwego pokarmu.

Osobiście najbardziej lubię jaja bez pieczątki – od zaprzyjaźnionego rolnika, a nie z fermy. Bez jaj – tylko takie jaja smakują prawdziwym jajem!

8. Kapusta/ogórki kwaszone.

Kwaszone czyli zalane kwasem octowym, bez dobroczynnych bakterii wytwarzanych w procesie fermentacji podczas… Kiszenia! Tak, kwaszenie a kiszenie to dwa różne procesy. Łatwo je rozróżnić: kapusta czy ogórki kiszone nie mogą być sprzedawane w woreczkach (które zostałyby rozsadzone przez bakterie kwasu mlekowego!), dodatkowo kapusta kiszona jest żółta, a nie biała. Pamiętaj, żeby kupować tylko taką!

9. Napoje aloesowe.

Samo zdrowie. W końcu syrop z aloesu to jeden z najlepszych zamienników cukru! Kiedy zobaczyłam taki napój po raz pierwszy na sklepowej półce, ucieszyłam się, że w końcu mam alternatywę dla miałkej wody czy kolorowych napojów. No i kupiłam. Ależ to było słodkie przeokrutnie! Zerknęłam na skład. Sam cukier! Kalorii więcej niż w puszcze Coca-Coli! No i gdzie to zdrowie? Na pewno nie w butelce z napojem aloesowym…

10. Kawa bezkofeinowa.

DSC_1143_1

Są podobno ludzie, którzy boją się działania kawy. Nie na tyle, aby odmówić sobie kolejnej filiżanki w ciągu dnia, ale wystarczająco, aby decydować się na jej bezkofeinową wersję. Ale ta kofeina nadal tam jest, inaczej kawa smakowałaby i pachniała jak zbożówka Anatol! Jasne, jest jej mniej, bo ziarna zalano rozpuszczalnikami chemicznymi: chlorkiem metylenu lub octanu. Brzmi smakowicie? No raczej nie…

DSC_1147_1

Właściwie odpowiedź na pytanie: „Co jeść, żeby zachować zdrowie?” jest prosta. To, co naturalne, zawsze będzie zdrowsze od tego, co zostało stworzone przez człowieka. Dobrze, gdyby producenci też o tym pamiętali…

Dodaj komentarz

51 komentarzy do "Spożywcze buble"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Tedi
Gość

Zupełnie nie rozumiem tego szału na mleko sojowe. Ani to smaczne, ani zdrowe a dziecku to już bym na pewno nie dała takiego!
Swoją drogą nie rozumiem dlaczego na Węgrzech mogłam kupić legalnie na targu mleko prosto od krowy a w Polsce nie mogę.

lavinka
Gość

Mnie sojowe smakuje, ale tylko z wanilią. Ostatnio testuję ryżowe i do kawy spoko, ale nadal krowie 3,2% jest dla mnie najpyszniejsze, a jak trafię 3,8 to już w ogóle. Mleko prosto od krowy da się zdobyć, ale tylko jeśli ma się rodzinę z krowami i odleją nam coś bezpośrednio z dojarki (pasteryzacja następuje później, najpierw mleko jest w takich mikrolodówkach, żeby się nie zaczęło kwasić). BTW nie wie nikt, kto nie spróbował mleka 0%, co to jest woda bez witamin. 0,5% to przy tym pyszności :)

marta
Gość

Dlatego, że u nas nie ma przepisów regulujących sprzedaż bezpośrednią.

Agnieszka (Szybkie gotowanie)
Gość
Agnieszka (Szybkie gotowanie)

Najtaniej i najzdrowiej będzie zrobić mleko roślinne samemu w domu. Najtaniej za litr wyjdzie mleko owsiane, najdrożej migdałowe.
http://nietracczasunagotowanie.blogspot.com/search/label/mleko.ro%C5%9Blinne

lavinka
Gość

A wiesz, że jaja bez pieczątki to odrzuty ze skupu, które nie spełniają norm? :)

uBubinka
Gość
uBubinka
Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod powyższym. Szczególnie wnerwia mnie ta soja. Nie ma chyba na świecie SOI nie GMO. A to przecież nie tylko mleko sojowe, bo sojowe dodatki można znaleźć w wielu produktach. Mix masła i margaryny? Uwaga, uwaga, gdy znajdziemy w takim miksie 1% masła to i tak dobrze. A margaryna z tłuszczu palmowego! Ostatnio amerykańscy naukowcy (no dobra, wiem jak to „wiarygodnie” brzmi, ale…) znów stwierdzili, że masło jest zdrowsze niż margaryna (czyżby Nobel im się należał?:) ) A na jajka bez pieczątki to czasem trzeba uważać. Oczywiście, jeśli nie pochodzą z prawdziwie zaufanego źródła. Zdarza… Czytaj więcej »
oli
Gość

Hej! Wszystko się zgadza. Bardzo ciekawy artykuł. Jedno ale: kapusta kiszona nawet domowymi sposobami będzie biała do pewnego czasu. To tzw. młoda kapusta.

Gazela
Gość

Nie wiedziałam o tej kiszonej kapuście, więc dziękuję bo dowiedziałam się czegoś nowego. Mleko piję tylko wysokoprocentowe, a kawę z kofeiną, reszta mnie nie dotyczy. Mam nadzieję, że moje dziecko będzie też lubiło mleko i nie będzie miało uczulenia na białko krowie.

Kaśka
Gość
Kaśka

Ja z innej beczki, kiedyś był artykuł o rybach, tył „złych” i miała być druga część – o tych „dobrych”, ale nie mogę jej znaleźć ;-( jest, była?

Drop
Gość
Odkąd zaszłam w ciążę mam bzika na punkcie sprawdzania etykiet i niestety jak się tak naczytam, to czasem naprawdę nie ma co włożyć do koszyka :( Wkurza mnie to przeokropnie, ściema za ściemą, na każdym kroku. A z chlebem to chyba już najgorzej… póki co znalazłam tylko 1 sklep, który zaopatrywany jest przez lokalną piekarnię i gdzie można dostać taki prawdziwy, pyszny wypiek z kilkoma (a nie kilkunastoma) produktami w składzie. Ale niestety jeśli na zakupy pójdzie się popołudniu, to na półkach zostają już tylko te farbowane dziwolągi. A co do mleka, nie wgłębiałam się, więc nie wiem na ile… Czytaj więcej »
kashienka OdkrywającAmerykę
Gość

Mam nietolarancję laktozy i muszę szukać zamienników mleka zwykłego. Obecnie mieszkam w USA i tutaj mleko kokosowe i migdałowe jest na każdym kroku, ale w Polsce miałam niemały problem, żeby je znaleźć:( Dlatego, by wypić kawę gdziekolwiek (czarnej nie piję) musiałam zamawiać taką na mleku sojowym. Ale zgadzam się w 100%, że ze zdrowiem ma ono mało wspólnego, podobnie jak zwykle mleko o zawartości 0,5% tłuszczu. Dobry post!

Bambolo
Gość

Oj, masz zdecydowaną rację. Chwała za lokalnego rolnika, z którego można zamówić produkty prosto od rolników. Bo w dużym mieście ciężko o takie w inny sposób.

Mila
Gość

Witam:) Jeśli chodzi o mleko świeże… z tego co mi wiadomo to chodzi w nim właśnie o proces pasteryzacji. Proces przeprowadzany jest w niższej temperaturze i trwa krócej, dzięki czemu mleko z napisem świeże na opakowaniu ma krótszą datę ważności niż UHT. I smakuje też lepiej :)

Madziulka
Gość
Madziulka
Myślę, że do punktu 10. o kawie bezkofeinowej potrzebne jest pewne sprostowanie… Owszem, wielu nieuczciwych producentów do dekofeinacji używa rozpuszczalników chemicznych lub gazów, jednak są w naszym kraju palarnie, które do owego procesu wykorzystują metody naturalne z użyciem (zwykłej) wody zamiast rozpuszczalników. Taki proces trwa co prawda trochę dłużej, wpływa na cenę produktu ale nie można powiedzieć, że odbiera jakiekolwiek wartości odżywcze ziarnom kawowca. A i smak pozostaje ten sam :-) Smutne jest to, że takiej kawy raczej nie spotkamy w sklepach, tym bardziej w sieciówkach – ale coraz więcej palarni i kawiarni zwraca uwagę na przykład na to w… Czytaj więcej »
Marcin
Gość
Marcin

Nie każda kawa bezkofeinowa jest produkowana przy użyciu chlorku metylenu. Są producenci, którzy stosują ekstrakcję dwutlenkiem węgla w stanie nadkrytycznym, co brzmi groźnie, ale jest całkowicie bezpieczne dla zdrowia. Kwestia smaku kawy bezkofeinowej to inna sprawa. Przy okazji nie ma czegoś takiego jak chlorek octanu ani octan metylenu. Podejrzewam, że chodziło o octan metylu.
Muszę przyznać, że nie sądziłem, że ogórki kwaszone to co innego niż kiszone. Jeżeli to prawda to będę unikać kupowania ogórków czy kapusty w plastikowych workach.

ancona
Gość
ancona

Hej, a nie lepiej zrobić samemu takie mleko? I taniej i wiadomo co w nim jest… Polecam te -> http://lawendowydom.com.pl/domowe-mleko-owsiane-produkcja-krok-po-kroku/. Jak i inne np migdałowe :)))

Zuzia
Gość
Nie zgadzam się niestety z niektórymi punktami. Olej rzepakowy – owszem jest bardzo zdrowy (z tym lepszym przyswajaniem… nie znam żadnych dowodów na coś takiego), ma inne kwasy tłuszczowe niż oliwa (więcej omega 3, w oliwie przeważają jednonienasycone, których powinniśmy spożywać najwięcej), ale oleju rzepakowego nie wolno nigdy podgrzewać! Właśnie oliwa jest bezpieczniejsza (np. do krótkiego duszenia), bo jest bardziej stabilna. Olej rzepakowy (zakładam, że mówimy o nierafinowanym oleju tłoczonym na zimno – przy okazji uwaga na jeden z najpopularniejszych olejów w Pl, który reklamuje się, jako „z pierwszego tłoczenia”, a jest rafinowany!) ma dużo tłuszczy wielonienasyconych, które pod wpływem… Czytaj więcej »
Kamil
Gość

Ogólnie dorzuciłbym do tego po prostu mleko.. Jednego z najbardziej kontrowersyjnych składników diety.

justi
Gość

nie mogę zrozumieć jakiejkolwiek obrony margaryny. to nie jest zdrowe, to śmierdzi, to ma konserwanty, emulgatory, utwardzacze i w ogóle kto wymyślił, żeby poprawiać naturę? masło jest proste, oleje są proste. jedzmy jedno albo drugie, a nie sztuczne połączenia.

Koralina
Gość
Koralina

Mleko 3% tez może być bezwartościową mieszanką wody i tłuszczu, jeśli zostanie spasteryzowane w wysokiej temperaturze. Chodzi o to, żeby temperatura była niska, wtedy i 0,5 będzie ok. Sama używam 2% mleka z Piątnicy lub Łaciatego – wystarczająco chude, smaczne i z witaminami, których wysoka temperatura nie zabiła.

Koralina
Gość
Koralina

Każde mleko (migdalowe, kokosowe czy inne) można zrobić w domu bez większych kosztów i „napinania” się, zamiast wypisywać głupoty w internecie wystarczy w nim poszukać przepisów. Z tymi bakteriami w jogurtach tez nie jest do konca tak jak napisala autorka, ale znowu mamy genialna w swej prostocie i śmiesznie tanią alternatywę, np. kefir wodny. Szukajcie a znajdziecie, serio serio.

Wredna Zołza
Gość
Wredna Zołza

Hmmm. Ciekawe to z tym kiszeniem, bo my kisimy kapustę i ona się nie robi żółta tylko jest jakby „sklarowana” i nie zmienia zasadniczo barwy, żółta się robi, to prawda, ale jeśli jest kiszona razem z marchwią! Sama nie zmienia barwy. Co do jajek to ja jem i takie ze sklepu i takie od kur ze wsi i zabijcie mnie, ale ja różnicy nie czuję, chyba jestem jakaś popsuta.

Laru
Gość

Punkt szósty to często powielany mit. Nie ma czegoś takiego jak: „Okazuje się, że lepiej trawimy i przyswajamy wartości odżywcze pochodzące z warzyw i owoców rosnących w naszej szerokości geograficznej.” To bzdura. Bo to by znaczyło, że powinniśmy jeść jabłka, ale nie wolno bananów czy cytrusów. Każde pożywienie składa się z tego samego: cukrów, białek, tłuszczy. Nie ma znaczenia jakiego są pochodzenia. Wadą oliwy jest to, że nie można na niej smażyć, bo ma niski stopień dymienia (szybko się przypala). A olej rzepakowy jest do tego w sam raz :) Więc oliwa zdrowa, ale tylko na zimno (do sałatek).

oll
Gość

Dzieki za punkt o kapuscie i ogorach. Nie mialam okazji poszukac o tym kiszeniu/kwaszeniu a slyszalam to i owo.

Paulina Gaworska
Gość
Paulina Gaworska

Bardzo cenne informacje, o niektórych wiedziałam, inne mnie zaskoczyły. Dobrze przeczytać taki post przed pójściem na zakupy:)

error: Content is protected !!