Health and the city

Spożywcze buble

24 marca 2015

DSC_1150_1

Ze zdrową żywnością jest trochę jak z Media Markt – nie dla idiotów. Bardzo łatwo przepaść w gąszczu sprzecznych ze sobą informacji, reklam lub zatajanych przez koncerny faktów. I nagle okazuje się, że choć człowiek starał się żyć świadomie – szukał zdrowszej alternatywy nie tam, gdzie powinien. Na przykład? Przykładów jest mnóstwo!

1. Mleko sojowe.

Mleko sojowe to najpopularniejsza alternatywa dla mleka zwierzęcego. Polecane osobom z nietolerancją laktozy i ze skazą białkową. Cenione zwłaszcza przez wegan. To już rodzaj pewnego snobizmu: zamówić w kawiarni kawę z mlekiem sojowym. Dajemy tym samym sygnał: jestem świadomym konsumentem. Nie piję mleka dla cieląt, tylko dla ludzi. W domyśle: nie piję świństw.

Ale czy na pewno? Soja to silny alergen, a jej długotrwałe spożywanie bywa przyczyną problemów z tarczycą (produkty sojowe zawierają tioglikozydy, które upośledzają pracę tego gruczołu). Ale to jeszcze nic, bo mleko ma jedną podstawową wadę: jest produkowane z wielkich upraw GMO, dlatego potrafi nieźle namieszać w gospodarce hormonalnej i jest podejrzewane o działanie rakotwórcze.

Zamiast sojowego polecam wybrać inne mleko roślinne, które nie zawiera laktozy, a jest bardzo zdrowe, np. kokosowe, migdałowe czy z konopi.

2. Mleko 0,5%.

To tak naprawdę zabarwiona woda i nie przynosi nam żadnych korzyści. Wraz z usunięciem tłuszczu, pozbyto się witamin w nim rozpuszczonych, takich jak: A, D, E i K. Chcesz się napić mleka? Pij mleko 2% – 3,2%. Chcesz schudnąć? Pij wodę!

3. Mleko „świeże”.

Ze specjalnych maszyn, do których rolnik codziennie dostarcza mleko prosto od krowy. To fikcja. Każde mleko dostępne w sprzedaży musi przejść proces pasteryzacji!

Mleko surowe ma oczywiście najwięcej wartości odżywczych i witamin, jednak jest odżywcze nie tylko dla nas, ale również dla szybko rozwijających się w nim bakterii. Pij więc mleko świeże na zdrowie, tylko nie wierz, że jest prosto od krowy! Takie rzeczy tylko w Erze, a jak wiadomo – Ery już dawno na naszym rynku nie ma ;).

4. Actimel (i inne jogurty z bakteriami).

Te same bakterie wytwarza nasz organizm w ilości całkowicie wystarczającej, aby cieszyć się zdrowiem. Kupowanie i picie/jedzenie prewencyjne dla wzmocnienia odporności zwyczajnie mija się z celem. To jak zakładanie zbroi żołnierzowi, który jedzie czołgiem. W czasie pokoju!

Wyjątkiem są sytuacje, gdy nasz organizm jest osłabiony po antybiotykoterapii, biegunce, wymiotach, zapaleniu jelit, podczas przyjmowania antykoncepcji doustnej lub po długotrwałym stresie.

Zamiast drogich specyfików z cukrem, polecam jednak jogurt naturalny, kefir lub maślankę. Tak, one też mają w swoim składzie żywe kultury bakterii, a większość jest jeszcze „podrasowana” probiotykami (niezbędne informacje znajdziesz na opakowaniu).

5. Mixy – połączenie masła z margaryną.

Wydawałoby się, że to rozwiązanie idealne. Smak masła, ale mniej „złego cholesterolu” dzięki dodaniu margaryny. Dla producentów również – tłuszcz zwierzęcy jest droższy, więc dodanie roślinnego obniża koszty. Tylko że większość trochę popłynęła i wymieszała masło z najtańszym olejem palmowym zamiast z margaryną. Do tego niezdrowe dodatki, zagęstniki, konserwanty. Nic fajnego! Po miksy lepiej nie sięgać.

6. Oliwa z oliwek.

Pamiętam ten szał na oliwę z oliwek. Kupowali chyba wszyscy i dodawali do wszystkiego. Bo najzdrowsza!

A guzik z pętelką. Okazuje się, że lepiej trawimy i przyswajamy wartości odżywcze pochodzące z warzyw i owoców rosnących w naszej szerokości geograficznej. A więc olej ze swojskiego rzepaku, a nie z egzotycznych oliwek! W dodatku ten drugi po podgrzaniu traci wszystkie drogocenne właściwości, czyli smażenie na oliwie z oliwek jest po prostu wyrzucaniem pieniędzy w błoto.

Sama oczywiście uwielbiam smak oliwy z oliwek, ale zjadam ją tylko na zimno – najczęściej z sałatkami.

7. Jajka z „jedynką”.

Świadomi konsumenci wybierają jajka z pieczątką „1” na skorupce zamiast „3”. W smaku nie różnią się co prawda wcale (tzw. „wolne wybiegi” to nadal wielkie i stłoczone fermy kurze, na których kurki nie dziobią trawy, tylko żywią się paszą tak jak ich koleżanki w klatkach), wartościami odżywczymi też nie, ale ceną już tak i to bardzo, bo… Podobno kura zestresowana znosi zestresowane jaja (czyli takie, które w swoim składzie mają hormony stresu). To tylko chwyt marketingowy nie potwierdzony żadnymi badaniami! A nawet – na zdrową logikę – to kury hasające wolno powinny być bardziej zestresowane, bo są narażone na: wahania temperatur, walkę o utrzymanie pozycji w stadzie, ataki drapieżników czy spożycie szkodliwego pokarmu.

Osobiście najbardziej lubię jaja bez pieczątki – od zaprzyjaźnionego rolnika, a nie z fermy. Bez jaj – tylko takie jaja smakują prawdziwym jajem!

8. Kapusta/ogórki kwaszone.

Kwaszone czyli zalane kwasem octowym, bez dobroczynnych bakterii wytwarzanych w procesie fermentacji podczas… Kiszenia! Tak, kwaszenie a kiszenie to dwa różne procesy. Łatwo je rozróżnić: kapusta czy ogórki kiszone nie mogą być sprzedawane w woreczkach (które zostałyby rozsadzone przez bakterie kwasu mlekowego!), dodatkowo kapusta kiszona jest żółta, a nie biała. Pamiętaj, żeby kupować tylko taką!

9. Napoje aloesowe.

Samo zdrowie. W końcu syrop z aloesu to jeden z najlepszych zamienników cukru! Kiedy zobaczyłam taki napój po raz pierwszy na sklepowej półce, ucieszyłam się, że w końcu mam alternatywę dla miałkej wody czy kolorowych napojów. No i kupiłam. Ależ to było słodkie przeokrutnie! Zerknęłam na skład. Sam cukier! Kalorii więcej niż w puszcze Coca-Coli! No i gdzie to zdrowie? Na pewno nie w butelce z napojem aloesowym…

10. Kawa bezkofeinowa.

DSC_1143_1

Są podobno ludzie, którzy boją się działania kawy. Nie na tyle, aby odmówić sobie kolejnej filiżanki w ciągu dnia, ale wystarczająco, aby decydować się na jej bezkofeinową wersję. Ale ta kofeina nadal tam jest, inaczej kawa smakowałaby i pachniała jak zbożówka Anatol! Jasne, jest jej mniej, bo ziarna zalano rozpuszczalnikami chemicznymi: chlorkiem metylenu lub octanu. Brzmi smakowicie? No raczej nie…

DSC_1147_1

Właściwie odpowiedź na pytanie: „Co jeść, żeby zachować zdrowie?” jest prosta. To, co naturalne, zawsze będzie zdrowsze od tego, co zostało stworzone przez człowieka. Dobrze, gdyby producenci też o tym pamiętali…

  • Zupełnie nie rozumiem tego szału na mleko sojowe. Ani to smaczne, ani zdrowe a dziecku to już bym na pewno nie dała takiego!
    Swoją drogą nie rozumiem dlaczego na Węgrzech mogłam kupić legalnie na targu mleko prosto od krowy a w Polsce nie mogę.

    • Przyznam szczerze, że nigdy nie piłam mleka sojowego. Ja lubię takie od krowy (bardzo, bardzo!), dlatego nie szukałam żadnych zamienników, ale przygotowując wpis, trafiłam na przepis na mleko własnej produkcji z ekologicznej soi. To jest jakieś wyjście, bo to kupne… Zdecydowanie nie.

      A mleko prosto od krowy… Nawet nie pamiętam już, jak smakuje!

      • Mój maluch akurat ma uczulenie na białko krowie, więc u nas mleko roślinne musi być zawsze. Część robię a część sprowadzam od naszych czeskich sąsiadów, bo u nas ciężko znaleźć mleko roślinne, które nie jest sojowe i do tego nie zawiera dodatkowych cukrów i nie wiadomo jeszcze czego. Sama mleko krowie uwielbiam i dla mnie dzień bez mleka to dzień stracony. Mamy niedaleko zaprzyjaźnioną krowę, ale kupować tylko dla mnie mi się nie bardzo opłaca :-(

        • Znam ten ból. Kostek nie jest uczulony (prawdopodobnie), ale odkąd skończył rok, nie pije mleka W OGÓLE. Nie wiem, czy nie za szybko odstawiliśmy butelkę (i tak źle, i tak niedobrze!). Kombinuję jak mogę, żeby dostarczyć w jego diecie wapń (sery, jogurty, kaszki, które już mu się znudziły, zabielanie zup i ziemniaków), zaczęłam szukać zamienników roślinnych i… Stąd pomysł na wpis :).

          Zadziwiająco dobre jest mleko z konopi, ale prawdopodobnie w Polsce całkowicie niedostępne?

          • Nigdy się z takim nie spotkałam. W Polsce jest generalnie mały wybór takich specyfików. W normalnym sklepie (czytaj: wielkim supermarkecie) można dostać tylko sojowe, względnie ryżowe (okropnie drogie). Może jeszcze kiedyś trafiłam na jakieś migdałowe. Strasznie mnie to wnerwia, bo przecież jest wiele osób, które mleka pić nie mogą (dzieci zwłaszcza). Dlatego sprowadzam z Republiki Czeskiej.

          • Ryżowe jest słabe – dużo węglowodanów, mało wartości odżywczych (witamin, wapnia). No szkoda, że nie ma większego wyboru :(

          • A wiesz ile węglowodanów ma niby zdrowa kasza jaglana? 70%. Dużo więcej niż mleko ryżowe, które ma ich tylko 9-10% (chyba że smakowe, smakowe są dosładzane).

          • Kurcze, byłam przekonana, że kasza jaglana to już na bank samo zdrowie!

        • Mleko ryżowe można dostać w Rossmannie, jest też owsiane (po 6zł mniej więcej).

          • Jeśli to jest to mleko firmy alpro (osobiście innego w rossmanie nie widziałam) to niestety dla mnie beznadzieja, bo zawiera dodatkowe cukry. Jedyne ryżowe, które znalazłam bez dodatku cukru kosztowało prawie 14 zł za litr. Dla mnie zdecydowanie za dużo.

          • Swoją drogą jakie to dziwne, że z cukrem (czyli teoretycznie droższe o ten cukier w produkcji) jest droższe niż bez niego?

            Czy oni tym cukrem chcą coś zamaskować (gorszą jakość?), czy po prostu tak już musi być, że to co zdrowe, będzie droższe? WHY? Bo dążymy do tego, co w Stanach, gdzie woda jest droższa od coca-coli :(, a ja nie widzę w tym ŻADNEJ logiki!

          • Ja też nie widzę w tym żadnej logiki. Po co w ogóle dodawać wszędzie ten cukier. Jak ktoś chce, może sobie dosłodzić a jak już cukier jest w środku to nie możesz już go stamtąd wyjąć.

          • Ja

            Ale mleko firmy alpro roslinne, mozna rowniez dostac bez dodatku cukru – np. mleko migdalowe firmy mleko, na opakowaniu jest napisane nieslodzone – faktycznie na opakowaniu zawartosc cukru jest niska. Cena rowniez nie jest wysoka: max. 10-11 zl. Mleko migdalowe i kokosowe, ryzowe bez dodawania cukru mozna kupic w sklepie ze zdrowa zywnoscia za rosadna cene.

          • Eeee… 10-11 zł to już nie taka rozsądna cena, bo dziecko powinno wypijać dziennie minimum 2-3 szklanki mleka, co miesięcznie = od 60 do 90 szklanek, czyli 150-225 zł na samo mleko???

          • ja

            Ok, jesli przeliczyc na male dziecko – to zmienia to postac rzeczy. Jednak widzialam mleko roslinne ponizej 10 zl niskoslodzone w sklepie zdrowej zywnosci.

          • ania

            Nie wypijac ileś tam mleka, a dostarczyć odpowiednią dawkę wapnia. Wapń jest nie tylko w mleku.

          • Patrz, nie wiedziałam ;).

            Tutaj była mowa o dziecku alergicznym, które sera ani tradycyjnych jogurtów nie może przyjmować, tylko mleko roślinne lub kaszkę na mleku roślinnym. No chyba że lubi kozie (w co wątpię), ale produkty z tego mleka też nie wychodzą najtaniej.

          • Zastanawiałam się dzisiaj nad tym i doszłam do wniosku, że pewnie ludzie częściej wybierają to, co dosładzane, więc firmy mają większą stopę zwrotu (a co za tym idzie – mogą obniżać cenę produktu) niż te, które produkują rzeczy zdrowsze (a sprzedające się gorzej, więc żeby wyjść na swoje – cenę muszą podnieść).

          • ja

            Trzeba troche poszukac, aby znalesc w miare naturalny produkt – jednak nie jest to calkiem niemozliwe. Myle tez, ze nawet jesli kupujac np. mleko do 10 zl, to jego naturalny sklad mozna usprawiedliwic taka cena. Pije mleko rowniez od krowy , poniewaz je lubie. Natomiast widzialam w sklepach mleka roslinne po skladzie, ktore nie sa dosladzane i nawet kosztowaly nie wiecej niz 4 zl.

          • ania

            W rossmanie nie ma mleka alpro, a ener bio . I zupełnie nie jest dosladzane.

          • Jaglanka jest jak najbardziej zdrowa, zawartość węglowodanów to nie jest wyznacznik zdrowotności. Wielu ludzi o tym nie wie. Szkodzi nadmiar, nie węglowodany w ogóle. BTW w Rosmannie mleko jest nie alpro (to można dostać w Kauflandzie i Biedronce, dosładzane są tylko smakowe typu waniliowe) tylko enerBio, takie białe opakowanie z zielonymi napisami po niemiecku, z polską naklejką. Zawiera 10% naturalnych węglowodanów, bo jest zrobione z ryżu, który ma ich 30-40% w zależności od gatunku. Dla porównania kasza jęczmienna ma ich 60%. Każda kasza to kaloryczny posiłek bogaty w węglowodany, tak samo owoce, trochę mniej warzywa (z tym że pomidor należy traktować jako owoc), ale np. marchewka zawiera oczywiście dużo węglowodanów, a sałata nieco mniej. Ludzie czytają, że w składzie są węglowodany i dostają małpiego rozumu, gdy węglowodany jako takie są nam potrzebne do rozwoju, a dzieciom zwłaszcza, bo one mają większe wydatki kaloryczne niż dorośli. Co innego produkt bogaty w węglowodany, a co innego dosładzany. Ale też warto wiedzieć, że dziecko nie powinno jeść za dużo kaszy, bo od nadmiaru węglowodanów łatwo się tyje. Po prostu dieta tak dziecięca jak i dorosłego powinna być zróżnicowana, dużo warzyw i owoców, ryż, kasze, makarony jako uzupełnienie, mięso parę razy w tygodniu oraz ryby, ale te mniejsze rozmiarowo, duże zawierają zbyt wiele metali ciężkich, bo długo żyją, to i długo je wchłaniają. BTW nie wiem czy wiecie, że w zwykłej rybie jest 10x tyle rtęci niż w szczepionkach (w Polsce szczepionki z Tiomersalem to przeciwtężcowa i przeciw grypie).

        • ewa

          Mleko roślinne mona juz kupić w biedronce, lidlu rossmann ie itd

      • Claudia

        A ja pamiętam.Piłam jeszcze ciepłe z pianką ..w dzieciństwie .Hmmm pychotka

    • Mnie sojowe smakuje, ale tylko z wanilią. Ostatnio testuję ryżowe i do kawy spoko, ale nadal krowie 3,2% jest dla mnie najpyszniejsze, a jak trafię 3,8 to już w ogóle. Mleko prosto od krowy da się zdobyć, ale tylko jeśli ma się rodzinę z krowami i odleją nam coś bezpośrednio z dojarki (pasteryzacja następuje później, najpierw mleko jest w takich mikrolodówkach, żeby się nie zaczęło kwasić). BTW nie wie nikt, kto nie spróbował mleka 0%, co to jest woda bez witamin. 0,5% to przy tym pyszności :)

    • marta

      Dlatego, że u nas nie ma przepisów regulujących sprzedaż bezpośrednią.

    • Agnieszka (Szybkie gotowanie)

      Najtaniej i najzdrowiej będzie zrobić mleko roślinne samemu w domu. Najtaniej za litr wyjdzie mleko owsiane, najdrożej migdałowe.
      http://nietracczasunagotowanie.blogspot.com/search/label/mleko.ro%C5%9Blinne

  • A wiesz, że jaja bez pieczątki to odrzuty ze skupu, które nie spełniają norm? :)

    • A nie wiem :). Ale ja staram się zdobyć ze wsi – od rodziny, która ma gospodarstwo rolne, nie fermę. Kurki sobie biegają i skubią trawę. Nie zawsze mam możliwość, więc kupuję w sklepie i… To zupełnie nie to samo!

      • My mamy wujka, który ożenił się z dziewczyną z Podlasia, czasem po wizycie u rodziny przywożą nam takie mleko. Bajka, choć nie wolno mi go pić, moje jelita mają problem z bakteriami, w zasadzie nic mi nie jest tylko po UHT. Nastawiamy je na zsiadłe zazwyczaj, tego już trochę mogę wypić. Co do kurek z podwórka – mam mieszane uczucia. Czasem widuję kury latające luzem w gospodarstwach, położonych tuż przy asfaltowych drogach. Wiadomo, że do kur wnika cała tablica Mendelejewa ze spalin przejeżdżających wozów. Wystarczy kilka dziennie, żeby skazić trawę w promieniu kilkunasty metrów od asfaltu. Nie bez przyczyny moje dziecko ma alergię na zerówki, a po trójkach jej nic nie jest. Chyba najlepsze są dwójki, bo chów bezklatkowy, a kury są odseparowane od zanieczyszczonego terenu na zewnątrz fermy. Tylko trudno je dostać.

  • uBubinka

    Podpisuję się wszystkimi czterema kończynami pod powyższym.
    Szczególnie wnerwia mnie ta soja. Nie ma chyba na świecie SOI nie GMO. A to przecież nie tylko mleko sojowe, bo sojowe dodatki można znaleźć w wielu produktach.
    Mix masła i margaryny? Uwaga, uwaga, gdy znajdziemy w takim miksie 1% masła to i tak dobrze. A margaryna z tłuszczu palmowego! Ostatnio amerykańscy naukowcy (no dobra, wiem jak to „wiarygodnie” brzmi, ale…) znów stwierdzili, że masło jest zdrowsze niż margaryna (czyżby Nobel im się należał?:) )
    A na jajka bez pieczątki to czasem trzeba uważać. Oczywiście, jeśli nie pochodzą z prawdziwie zaufanego źródła. Zdarza sie, że obrotni przedsiębiorcy kupują jaja z 3, ścierają pieczątkę, wynajmują babuleńkę i sprzedaje jaja na targu. Że niby takie od wiejskiej kurki.
    Ciśnienie mi się podnosi, kiedy widzę jak robią nas w bambuko z jedzeniem! AAA!

    A, i dzięki za info o kwaszeniu – o tym nie wiedziałam :)

  • oli

    Hej! Wszystko się zgadza. Bardzo ciekawy artykuł. Jedno ale: kapusta kiszona nawet domowymi sposobami będzie biała do pewnego czasu. To tzw. młoda kapusta.

  • Nie wiedziałam o tej kiszonej kapuście, więc dziękuję bo dowiedziałam się czegoś nowego. Mleko piję tylko wysokoprocentowe, a kawę z kofeiną, reszta mnie nie dotyczy. Mam nadzieję, że moje dziecko będzie też lubiło mleko i nie będzie miało uczulenia na białko krowie.

  • Kaśka

    Ja z innej beczki, kiedyś był artykuł o rybach, tył „złych” i miała być druga część – o tych „dobrych”, ale nie mogę jej znaleźć ;-( jest, była?

    • Muszę pogonić męża do napisania tej drugiej części ;). Pozdrawiam!

      • Faszyrka

        Ja też czekam na ten artykuł! :-)

        Co do mleka to dietetyczka poleciła mi mikrofiltrowane. Takiego prosto od krowy nie trawię. Nie dosłownie. W przenośni :-) Po prostu mi nie smakuje :-/ Sporo zależy od tego, co krowa je, ale w sezonie zimowym smak jest nie do zniesienia.

        A co do jaj, no to… bez jaj! Z Twojego tekstu można wysnuć wniosek, że nie warto płacić za te z „1”, bo są takie same jak te z „3”. Moim zdaniem warto. Jeżeli ktoś nie ma dostępu do prawdziwych jajek i musi kupić w sklepie, to warto dopłacić. Zerknij na aktualną akcję fundacji VIVA, żeby przekonać się jak wyglądają kury klatkowe i w jakich warunkach żyją… Wprawdzie VIVA namawia do porzucenia produktów mięsnych i ogólnie tych pochodzenia zwierzęcego (w tym również jajek), ja jestem jednak zdania, że wystarczy kupić jajka od gospodarza, który hoduje „szczęśliwe” kury :-)

  • Drop

    Odkąd zaszłam w ciążę mam bzika na punkcie sprawdzania etykiet i niestety jak się tak naczytam, to czasem naprawdę nie ma co włożyć do koszyka :( Wkurza mnie to przeokropnie, ściema za ściemą, na każdym kroku. A z chlebem to chyba już najgorzej… póki co znalazłam tylko 1 sklep, który zaopatrywany jest przez lokalną piekarnię i gdzie można dostać taki prawdziwy, pyszny wypiek z kilkoma (a nie kilkunastoma) produktami w składzie. Ale niestety jeśli na zakupy pójdzie się popołudniu, to na półkach zostają już tylko te farbowane dziwolągi.

    A co do mleka, nie wgłębiałam się, więc nie wiem na ile to wiarygodna informacja, ale czytałam kiedyś bardzo ciekawy artykuł na jego temat i dowiedziałam się stamtąd, że w procesie ewolucji większość Europejczyków (w przeciwieństwie np. do Azjatów) zyskało umiejętność trawienia laktozy. Także ponoć nie taki diabeł straszny… no ale kto ich tam wie.

  • Mam nietolarancję laktozy i muszę szukać zamienników mleka zwykłego. Obecnie mieszkam w USA i tutaj mleko kokosowe i migdałowe jest na każdym kroku, ale w Polsce miałam niemały problem, żeby je znaleźć:( Dlatego, by wypić kawę gdziekolwiek (czarnej nie piję) musiałam zamawiać taką na mleku sojowym. Ale zgadzam się w 100%, że ze zdrowiem ma ono mało wspólnego, podobnie jak zwykle mleko o zawartości 0,5% tłuszczu. Dobry post!

  • Oj, masz zdecydowaną rację. Chwała za lokalnego rolnika, z którego można zamówić produkty prosto od rolników. Bo w dużym mieście ciężko o takie w inny sposób.

  • Mila

    Witam:) Jeśli chodzi o mleko świeże… z tego co mi wiadomo to chodzi w nim właśnie o proces pasteryzacji. Proces przeprowadzany jest w niższej temperaturze i trwa krócej, dzięki czemu mleko z napisem świeże na opakowaniu ma krótszą datę ważności niż UHT. I smakuje też lepiej :)

  • Madziulka

    Myślę, że do punktu 10. o kawie bezkofeinowej potrzebne jest pewne sprostowanie… Owszem, wielu nieuczciwych producentów do dekofeinacji używa rozpuszczalników chemicznych lub gazów, jednak są w naszym kraju palarnie, które do owego procesu wykorzystują metody naturalne z użyciem (zwykłej) wody zamiast rozpuszczalników. Taki proces trwa co prawda trochę dłużej, wpływa na cenę produktu ale nie można powiedzieć, że odbiera jakiekolwiek wartości odżywcze ziarnom kawowca. A i smak pozostaje ten sam :-) Smutne jest to, że takiej kawy raczej nie spotkamy w sklepach, tym bardziej w sieciówkach – ale coraz więcej palarni i kawiarni zwraca uwagę na przykład na to w jaki sposób ich kawa została pozbawiona kofeiny.
    Pozdrawiam i smacznego :-)

  • Marcin

    Nie każda kawa bezkofeinowa jest produkowana przy użyciu chlorku metylenu. Są producenci, którzy stosują ekstrakcję dwutlenkiem węgla w stanie nadkrytycznym, co brzmi groźnie, ale jest całkowicie bezpieczne dla zdrowia. Kwestia smaku kawy bezkofeinowej to inna sprawa. Przy okazji nie ma czegoś takiego jak chlorek octanu ani octan metylenu. Podejrzewam, że chodziło o octan metylu.
    Muszę przyznać, że nie sądziłem, że ogórki kwaszone to co innego niż kiszone. Jeżeli to prawda to będę unikać kupowania ogórków czy kapusty w plastikowych workach.

  • ancona

    Hej, a nie lepiej zrobić samemu takie mleko? I taniej i wiadomo co w nim jest… Polecam te -> http://lawendowydom.com.pl/domowe-mleko-owsiane-produkcja-krok-po-kroku/. Jak i inne np migdałowe :)))

  • Zuzia

    Nie zgadzam się niestety z niektórymi punktami. Olej rzepakowy – owszem jest bardzo zdrowy (z tym lepszym przyswajaniem… nie znam żadnych dowodów na coś takiego), ma inne kwasy tłuszczowe niż oliwa (więcej omega 3, w oliwie przeważają jednonienasycone, których powinniśmy spożywać najwięcej), ale oleju rzepakowego nie wolno nigdy podgrzewać! Właśnie oliwa jest bezpieczniejsza (np. do krótkiego duszenia), bo jest bardziej stabilna. Olej rzepakowy (zakładam, że mówimy o nierafinowanym oleju tłoczonym na zimno – przy okazji uwaga na jeden z najpopularniejszych olejów w Pl, który reklamuje się, jako „z pierwszego tłoczenia”, a jest rafinowany!) ma dużo tłuszczy wielonienasyconych, które pod wpływem ciepła zamieniają się w szkodliwe dla naszego zdrowia substancje. Generalnie smażyć powinno się tylko na maśle klarowanym lub tłuszczu kokosowym.
    Jaja – istnieją badania, które pokazują, że kury spożywające naturalną paszę, mające dostęp do światła słonecznego i nie zamknięte w klatkach znoszą zdrowsze jaja! Oczywiście najlepsze jaja to te od sprawdzonego rolnika, który karmi je dobrej jakości ziarnem, ale jeśli nie mamy do takich dostępu, to zdecydowanie lepiej wybierać te z „0” lub „1”! Poza tym kupując te z „3” zgadzamy się na olbrzymie cierpienie kur!!!
    Kapusta kiszona/kwaszona – warto się upewniać, bo w wielu regionach Polski używa się tych określeń zamiennie. Nie zawsze kwaszona to ta z octem. Najbezpieczniejsza – domowa i tyle!
    Actimel – samego tworu może nie polecam, ale nie zgadzam się z tym, że y te bakterie mamy w naszych jelitach i rodzą się tam same! Owszem jest ich dużo, ale straszliwie łatwo je zniszczyć. To nie tylko osławione antybiotyki, ale również leki NLP (np. ibuprom), stresy, złe odżywianie, choroby, niska aktywność fizyczna itp. Warto naszą mikroflorę wzbogacać, choć rzeczywiście lepiej wbierać produkty naturalne, jak wymieniony przez Ciebie kefir :)

  • Kamil

    Ogólnie dorzuciłbym do tego po prostu mleko.. Jednego z najbardziej kontrowersyjnych składników diety.

  • justi

    nie mogę zrozumieć jakiejkolwiek obrony margaryny. to nie jest zdrowe, to śmierdzi, to ma konserwanty, emulgatory, utwardzacze i w ogóle kto wymyślił, żeby poprawiać naturę? masło jest proste, oleje są proste. jedzmy jedno albo drugie, a nie sztuczne połączenia.

  • Koralina

    Mleko 3% tez może być bezwartościową mieszanką wody i tłuszczu, jeśli zostanie spasteryzowane w wysokiej temperaturze. Chodzi o to, żeby temperatura była niska, wtedy i 0,5 będzie ok. Sama używam 2% mleka z Piątnicy lub Łaciatego – wystarczająco chude, smaczne i z witaminami, których wysoka temperatura nie zabiła.

  • Koralina

    Każde mleko (migdalowe, kokosowe czy inne) można zrobić w domu bez większych kosztów i „napinania” się, zamiast wypisywać głupoty w internecie wystarczy w nim poszukać przepisów. Z tymi bakteriami w jogurtach tez nie jest do konca tak jak napisala autorka, ale znowu mamy genialna w swej prostocie i śmiesznie tanią alternatywę, np. kefir wodny. Szukajcie a znajdziecie, serio serio.

  • Wredna Zołza

    Hmmm. Ciekawe to z tym kiszeniem, bo my kisimy kapustę i ona się nie robi żółta tylko jest jakby „sklarowana” i nie zmienia zasadniczo barwy, żółta się robi, to prawda, ale jeśli jest kiszona razem z marchwią! Sama nie zmienia barwy. Co do jajek to ja jem i takie ze sklepu i takie od kur ze wsi i zabijcie mnie, ale ja różnicy nie czuję, chyba jestem jakaś popsuta.

  • Laru

    Punkt szósty to często powielany mit. Nie ma czegoś takiego jak: „Okazuje się, że lepiej trawimy i przyswajamy wartości odżywcze pochodzące z warzyw i owoców rosnących w naszej szerokości geograficznej.” To bzdura. Bo to by znaczyło, że powinniśmy jeść jabłka, ale nie wolno bananów czy cytrusów. Każde pożywienie składa się z tego samego: cukrów, białek, tłuszczy. Nie ma znaczenia jakiego są pochodzenia. Wadą oliwy jest to, że nie można na niej smażyć, bo ma niski stopień dymienia (szybko się przypala). A olej rzepakowy jest do tego w sam raz :) Więc oliwa zdrowa, ale tylko na zimno (do sałatek).

  • oll

    Dzieki za punkt o kapuscie i ogorach. Nie mialam okazji poszukac o tym kiszeniu/kwaszeniu a slyszalam to i owo.

  • Paulina Gaworska

    Bardzo cenne informacje, o niektórych wiedziałam, inne mnie zaskoczyły. Dobrze przeczytać taki post przed pójściem na zakupy:)