Life and the city

Sposoby na oszczędzanie: to właśnie teraz jest najlepszy moment, żeby pomyśleć o przyszłości naszych dzieci!

31 maja 2017

DSC_0200

Kiedy po raz pierwszy pomyślałaś o sobie, że jesteś osobą dorosłą? Czy wtedy, kiedy bawiłaś się na swojej osiemnastce? A może, kiedy zdałaś maturę? Wyprowadziłaś się z domu? Albo poszłaś do pierwszej poważnej pracy, z której mogłaś się utrzymać? Ok, czasami jedząc ryż pod koniec miesiąca, ale jednak ;).

Do mnie po raz pierwszy dotarło, że jestem dorosła, kiedy urodziłam synka. To były pierwsze sekundy jego życia. Jeszcze nie wiedziałam nawet jak wygląda, bo zabrali go w róg sali i otoczyli ciasnym wianuszkiem. Niestety, kiedy się urodził, nie oddychał. Cały personel wokół (a nawet Piotr!) zapewniał mnie, że wszystko jest w porządku, ale ja nie słyszałam płaczu. A przecież na filmach zawsze zaczyna się od płaczu!

Wtedy właśnie po raz pierwszy nie myślałam o sobie. O tym, że coś mnie boli, czy że jestem zmęczona. Nawet nie pamiętałam, że jeszcze przed chwilą miałam ochotę wyskoczyć przez okno z bólu. Po raz pierwszy przestałam istnieć i nie jest to żadna przenośnia! Myślę, że każda matka, której dziecko walczy o życie, przestaje istnieć. Nie ma jej. Jest tylko ono.

A potem dostałam synka na ręce i były to najcięższe trzy kilogramy, jakie przyszło mi nosić. Bo wraz z nim pojawiła się cała ta odpowiedzialność za kogoś innego niż ja sama.

Wtedy właśnie po raz pierwszy poczułam, że jestem dorosła.

DSC_0189


DOJRZAŁOŚĆ DOPIERO PO PORODZIE

Okazuje się, że nie tylko ja tak błyskawicznie wydoroślałam po porodzie. Ty też? W takim razie jest nas miliony ;).

Dojrzałość idzie w parze z rodzicielstwem, bo większość z nas poczuła się dojrzała dokładnie wtedy, kiedy stała się odpowiedzialna za drugiego człowieka. 

Aż dla 84% Polaków dojrzałość oznacza troskę o bliskich, a dla 74% – umiejętność przewidywania i planowania najbliższej przyszłości.* Wiesz, dziecko nie myśli o tym, co będzie jutro czy za kilka dni. Ba! Nawet nie bardzo ogarnia, co się wydarzy za godzinę.

Za to dorosły pamięta dzień wcześniej, żeby odmrozić mięso na obiad. Potrafi przewidzieć, kiedy wyciągnąć ręce, żeby uchronić swoje maleństwo przed upadkiem. Poznasz go po tym, że zaplanuje nie tylko wakacje, ale nawet kilkanaście lat do przodu!

DSC_0240


CZY NA PEWNO JESTEŚMY TACY DOJRZALI, JAK NAM SIĘ WYDAJE?

No właśnie. Chciałabym, żebyś była teraz ze sobą szczera i zastanowiła się przez chwilę, jak często myślisz o zabezpieczeniu przyszłości swojej rodziny? Czy robisz coś, żeby zagwarantować swojemu dziecku lepszy start w dorosłość? Zastanawiasz się, co na wypadek, gdyby nagle ciebie zabrakło? A gdyby ktoś zachorował i potrzebował kosztownego leczenia?

Niestety, okazuje się, że my – rodzice – mamy problem z rozsądnym planowaniem wydatków. Nie posiadamy odpowiedniej wiedzy finansowej (nic dziwnego, skoro na matematyce przelicza się całki zamiast zysków z lokat dostępnych na rynku, a na przedsiębiorczości zamiast o inflacji uczymy się, czym są dobra substytucyjne!). Nie ubezpieczamy też naszych rodzin, bo uważamy, że wystarczy nam ubezpieczenie grupowe, składka wpłacana do OFE oraz OC auta.*

Tymczasem dojrzałość to nie tylko odpowiedzialność za drugą osobę, ale również odpowiedzialność finansowa. Umiejętność oszczędzania na starość, a nie dlatego, że marzy mi się nowy iPhone i w związku z tym muszę na niego uzbierać.

To teraz szczerze: potrafisz planować swoje wydatki? Objęłaś swoją rodzinę ubezpieczeniem? Wiesz jak i gdzie inwestować nadwyżki pieniędzy? Czy może trzymasz je po prostu na koncie, chociaż wiesz, że przy dzisiejszej inflacji to taka sama głupota jak wydawanie całej wypłaty na wyprzedaży?

Jeśli mam być z tobą szczera: to ja sama w kwestii finansów zachowuję się zupełnie jak Scarlett O’Hara, czyli… Pomyślę o tym jutro! Choroby? To mnie nie dotyczy! Emerytura? Chociaż wiem, że na tę od państwa nie mam co liczyć, to przecież zostało jeszcze tyyyle czasu, żeby na nią odłożyć! Równocześnie plany mam wielkie.

Na pewno nie chcę być obciążeniem dla moich dzieci na starość. To ja mam obowiązek im pomóc, a nie oni mi. Chciałabym na przykład opłacić im naukę tak, żeby spokojnie bez martwienia się o finanse mogli zdobyć swój wymarzony zawód – to mój plan minimum. Chciałabym też kupić im na start jakieś małe mieszkanie – to mój plan maksimum.

DSC_0230

DSC_0227

DSC_0233

DSC_0247

DSC_0234

Ale za co? No właśnie, skoro taka jestem niby dorosła, to czas pomyśleć o tym teraz, nawet jeśli ciągle wydaje mi się, że zupełnie nie mam do tego głowy! Bo małe, absorbujące dzieci, praca i budowa, a tu jeszcze trzeba ogarnąć nie tylko bieżące rachunki, ale zaplanować również jakieś ubezpieczenie dla nas. Nie tylko odłożyć jakąś sumę, ale zainwestować ją tak, żeby nie stracić. Ty też masz z tym problem?

Właśnie dla takich osób jak my powstał produkt Nationale-Nederlanden „Strażnik Przyszłości”.


UBEZPIECZENIE, NA KTÓRYM ZYSKUJESZ, A NIE TRACISZ

„Strażnik Przyszłości” to oferta, dzięki której jednocześnie możesz nie tylko ubezpieczyć całą swoją rodzinę, ale również systematycznie, długoterminowo i bezpiecznie inwestować pieniądze, żeby odłożyć sporą kwotę na emeryturę lub po prostu zabezpieczyć przyszłość swoich dzieci. Najważniejsze chyba jest to, że ta oferta jest całkowicie przejrzysta: bez dodatkowych opłat, jak opłata manipulacyjna, administracyjna czy opłata za ryzyko, które to zobowiązania przez inne firmy są zazwyczaj zapisywane małym druczkiem w dole formularza. Tylko od ciebie zależy, ile pieniędzy przeznaczysz na ochronę swoich najbliższych, a ile zainwestujesz. Wiesz dokładnie za co płacisz, ale również śledzisz, ile pieniędzy odkładasz na przyszłość.

Najlepsze jednak jest to, że jeśli teraz zdecydujesz się na przystąpienie do programu „Strażnik Przyszłości”, otrzymasz dodatkowy bonus w postaci premii do 500 zł rocznie, co pozwoli zaoszczędzić ci jeszcze więcej pieniędzy!

Brzmi jak czarna magia? Ok, już spieszę z przykładem (pamiętaj, że wysokość składki zależy tylko i wyłącznie od ciebie i twoich możliwości finansowych!):

NNostateczne

DSC_0258

Już dziś pomyśl o przyszłości swoich dzieci. Na to nigdy nie jest za wcześnie! Ale za kilka lat, niestety, może być już za późno…

DSC_0256

* dane pochodzą z raportu Nationale-Nederlanden – który jest Partnerem wpisu – „Dojrzałość finansowa Polaków 2017”


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Brzmi nieźle ;) Dzięki za informację, chętnie poczytam o tym więcej ;)

  • Co prawda, to prawda, ale o inwestowaniu to ja pojęcia nie mam :) Ale faktem jest, że czas zabrać się za te sprawy na poważnie, bo dziecko rośnie! :)

  • e-milka

    To prawda – dopiero przy dzieciach poczulam co to zmeczenie i doroslosc. Choc, mimo balzakowskiego wieku wciaz mysle o sobie per dziewczyna. Musze sie wgryzc w rynek inwestycji, bo bardzo tradycyjnie oszczedzamy, ze swiadomoscia, ze karmimy glownie inflacje.

  • monika

    Proszę nie odbierać tego jako hejt, ale pisanie o tym, że inwestowanie w fundusze jest bezpieczne jest wprowadzniem czytelnika w błąd. Powtórzyła Pani słowa doradców bankowych, którzy w ten sposób sprzedają swój produkt. Owszem są fundusze mniej i bardziej bezpieczne, ale mimo wszystko jest to zawsze ryzyko i nigdy nie ma pewności. Nie lubie jak ktoś wypowiada się na tematy na których się za bardzo nie zna.

    • Anna Leocho

      Strażnik Przyszłości ma w regulaminie ochronę kapitału, jeśli fundusze stracą na wartości Nationale Nederlanden wypłaci różnice.

  • Wydaje mi się, że odpowiedzialność finansowa moze sie wyrazac na rozne sposoby. Ja np nigdy nie zdecyduję sie na taki fundusz, ale oczywiscie jest to sprawa indywidualna.Ale ubezpieczenie na zycie faktycznie ma sens!

  • co ważne, to, żeby wdrażać dzieci równolegle w kwestie oszczędzania lub zabezpieczenia finansowego. Szkoła ich tego nie nauczy, a przykład wyniesiony z domu sprawdzi się najlepiej
    http://www.f-trust.pl/radzimy-naszym-klientom/edukacja-finansowa

  • Beata Kos

    Nie do końca się zgodzę z tą dorosłością przy pojawieniu się dzieci. Z racji mojej pracy, w której mam styczność z różnymi ludźmi bez względu na wiek. Pojawienie się dziecka nie równa się dorosłość. Niestety na szkodę tych dzieci. Ale to temat rzeka z drugiej strony znam sporo bezdzietnych naprawdę dorosłych. ;-) W kwestii oszczędzania jestem ciekawa jak to po latach wychodzi w rzeczywistości. Pamiętam na początku małżeństwa mieliśmy ful opcja na przyszłość oczywiście z możliwością wypłaty bez ponoszenia kosztów niestety potrzebowaliśmy kasy miej więcej kryzysem cały czas straszyli 1/3 straciliśmy. Dlatego jestem ciekawa czy mimo wszystko to jest dobry pomysł.