Life and the city

Śniadanie na trawie

12 maja 2014

DSC_1936

Nie jest to może śniadanie u Tiffaniego, o jakim marzy niemal każda młoda kobieta, która w przeszłości naoglądała się czarno-białych filmów i z głową w chmurach przemierza świat.

Potem jednak dojrzewa, zakłada rodzinę i czasami ze swoich romantycznych wizji wyrasta, a czasami… Nie!

DSC_2052

Tak jest ze mną. Nie wiem, ile dzieci musiałabym urodzić, żeby zejść w końcu na ziemię, ile obowiązków musiałabym mieć, żeby przestać myśleć o przysłowiowych pierdołach. Podejrzewam jednak, że nic, absolutnie nic nie jest w stanie zabić we mnie marzycielki wychowanej na „Ani z Zielonego Wzgórza”.

Dlatego, chociaż w ten weekend pogoda nie dopisała (było zimno, deszczowo, a słońce co rusz chowało się za wstrętnymi, burymi chmurami), wyciągnęłam rodzinę na pierwsze poznańskie piknikowanie.

Idea targów śniadaniowych – które aż do końca września będą się odbywały w sobotnie poranki w parku przy Arenie, a w niedzielne w Parku Sołackim – jest genialna! Dzięki tej inicjatywie można spędzić weekendowy czas z najbliższymi, ale nie na zakupach w centrum handlowym, tylko na świeżym powietrzu, uczestnicząc w warsztatach na temat zdrowego stylu życia lub ćwicząc jogę na trawie pod okiem wykwalifikowanych instruktorów.

Wymarzona propozycja dla rodzin z małym dzieckiem, które chciałyby bywać, wychodzić z domu, ale nie do końca wiedzą: gdzie?

Na targach można kupić chleb na zakwasie.

DSC_1905

DSC_1887

Tradycyjnie wędzoną wędlinę.

DSC_1869

Jabłka i przetwory z owoców rosnących w okolicznych sadach.

DSC_1896

DSC_1876

DSC_1881

DSC_1874

Domowe ciasta.

DSC_1990

DSC_1978

DSC_1972

DSC_1886

Były też świeże owoce w czekoladzie – dla mnie nowość!

DSC_1846

Pierogi i naleśniki.

DSC_1969

Obok których tata nie potrafił przejść obojętnie.

DSC_1987

A młody podjadał muffiny z mąki orkiszowej.

DSC_1948

DSC_1940

DSC_1956

Ok, tak naprawdę podjadał wszystko, co znaleźliśmy na straganach i co do zjedzenia się nadawało.

DSC_2008

Odkryliśmy również coś dla dzieci.

DSC_1863

Oraz dla dorosłych.

DSC_1842

Dlatego, kiedy tylko opublikuję ten wpis, mam zamiar przejrzeć sieć wzdłuż i wszerz, tam i z powrotem w poszukiwaniu piknikowego koca oraz koszyka. Bo chciałabym tak częściej! Upiec drożdżowe ciasteczka, przygotować lemoniadę, wyjść z rodziną na zewnątrz i cieszyć się zatrzymanym czasem.

Piknik jest świetnym pretekstem do wspólnego, weekendowego trwania. Na trawie. Tak po prostu.

  • Kasia

    Popieram takie spędzanie czasu! Mnie jednak zniechęciła w weekend pogoda. Byliśmy trochę pochlapać się w kałużach, troche tu i trochę tam, ale czekam tylko na ocieplenie (a przynajmniej na zmniejszenie siły wiatru) i też uciekam w plener na pikniki.

  • Mama Filipa

    Fajny taki piknik połączony z kiermaszem smakowitości. Super sprawa. U nas czegoś takiego nie ma, ale jak tylko pogoda na to pozwoli, to wypuścimy się ze swoim kocykiem nad zalew;)

  • nianioborntobewild

    My się ucieszyliśmy bo znamy targ śniadaniowy z Warszawy a teraz będziemy mogli ucztować do konca sierpnia w Poznaniu a to bardzo fajna idea i milo spedzony czas

  • Gajzo

    Zastanawiam się nad mąką orkiszową od dłuższego czasu… Ona ma jakiś charakterystyczny smak?

    • W smaku trochę się różni od zwykłej mąki, ale jest bardzo dobra. I przede wszystkim: mega zdrowa. Idealna dla każdego małego dziecka, a już dla takiego z alergią na gluten – niezastąpiona.

      My często kupujemy chleby z mąki orkiszowej, te bez dodatku mąki pszennej są twarde, dlatego trudno je dostać (ludzie wybierają miękkie pieczywo). Ciastka z mąki orkiszowej też są twarde, sprawiają wrażenie czerstwych, trzeba się do tego po prostu przyzwyczaić.

  • Stilon

    Fajnie, fajnie aczkolwiek po pierwszym pikniku zdecydowanie proponuję wprowadzenie strefy wolnej od dzieci. Niestety impreza tylko dla zwolenników hałasu, pisku i krzyku. Ci, którzy cenią sobie swoje zdrowie i nie chcą cierpieć na ból głowy muszą znaleźć sobie inne miejsce. Szkoda, bo pomysł wyglądał ciekawie a hordy dzieci puszczonych samopas uniemożliwia śniadaniowy relax.

    • My byliśmy z samego rana (9-11) i spokojnie można było znaleźć ustronne miejsce niedaleko targu czy to na trawie, czy przy stoliku. Na zdjęciach widziałam, że później trochę się zaludniło, ale super, bo to znaczy, że pomysł chwycił. Dla kilku osób szybko porzucono by ideę organizowania śniadaniowych pikników.

  • faszyrka

    Fajny wpis, ciekawy blog:-) Podoba mi się, a dopiero co tu wpadłam. Razi mnie tylko podpisywanie tego, co oczywiste, tzn. nad zdjęciem z bułeczkami napisane „Bułeczki”, nad zdjęciem z wędlinami – „Wędliny”. To widać:-) Lepiej by się czytało, gdybyś zawarła to w treści wpisu, a później wrzuciła tylko zdjęcia. To taka mała uwaga. Bardzo podoba mi się, że nie sadzisz byków w co drugim zdaniu, jak niektóre sławne blogerki;-) W każdym razie ja na pewno tu zostaję i w wolnych chwilach będę podczytywać:-) A co do tematu wiodącego: śniadania na trawce są super, szkoda, że w moim miasteczku takich nie ma.

    • Dzięki za uwagi! Postaram się poprawić :).

      Super, że Ci się u mnie podoba i oczywiście – zapraszam częściej :).

  • Hania

    Za każdym razem jak jest już po sobocie przypominają mi się te targi!! One w każdą sobotę i niedzielę? W tą sobotę spróbuję zrobić wszystko żeby tam się wybrać!

    • Tak, od 9 rano chyba do 16. W soboty w parku Kasprowicza, a w niedziele w Sołackim :). Trzeba się spieszyć, bo niedługo się kończą!

  • Opinie Mamy

    Targi Śniadaniowe to baaardzo fajna inicjatywa. Byliśmy parę razy w wakacje, szkoda, że pomału z racji pogody się już zamykają :/