Health and the city

Ryba świeża czy mrożona? Wybór wcale nie jest taki oczywisty!

15 listopada 2016

photo-1456618054495-a9c763090b53

Usłyszałam dzisiaj po raz pierwszy w tym roku piosenkę „Last Christmas”, a to oznacza tylko jedno: święta zbliżają się wielkimi krokami. A wraz z nimi w głowie pojawia się odwieczne pytanie: jaka ryba? Karp czy jednak, choć bardzo wbrew tradycji, coś innego? Osobiście nie jestem wielką fanką karpia i prawdopodobnie po raz kolejny postawię na inną rybkę (to znaczy zadzwonię do mojej mamy, żeby obok karpia dla taty usmażyła mi halibuta albo dorsza ;)). Ale jest jeszcze jedno pytanie, które zadajemy sobie chyba okrągły rok, ale w święta tym bardziej: ryba świeża czy mrożona? Dotychczas w sklepie, kiedy tylko była taka możliwość, wybierałam rybę świeżą. Jednak nie jestem Magdą Gessler, która rzuca mrożonkami nawet częściej niż przekleństwami i postanowiłam sprawdzić, czy świeża faktycznie oznacza lepsza?

zestawienie

Jak widzimy, paluszki rybne możemy odrzucić od razu. Wiem, wiem, dzieci je uwielbiają! A i my sięgamy po nie bardzo chętnie, najczęściej w dobrej wierze, bo przecież rybka to samo zdrowie, więc fajnie przyzwyczajać do jej smaku maluchy. Tylko że niestety paluszki rybne to taka rybka… Zdrowa nie do końca. Ich jedynym plusem jest to, że to najszybszy obiad ever: bez rozmrażania, doprawiania, wrzucasz tylko na patelnię i po kilku minutach masz. Jednak jest to danie bardzo kaloryczne – ze względu na panierkę, ale również dlatego, że najlepiej smakuje usmażone na tłuszczu. W dodatku panierka w paluszkach rybnych jest gorsza od tej, w którą mogłabyś obtoczyć rybę sama, bo została utwardzona skrobią kukurydzianą ze spulchniaczami, tłuszczami oraz glukozą – dlatego bardzo chłonie tłuszcz z patelni i po usmażeniu przypomina twardą skorupkę, a nie domową panierkę ze schabowego naszej mamy.

I choć na pierwszy rzut oka paluszki rybne wydają się tanie, to trzeba pamiętać, że tak naprawdę nie płacimy za samą rybę, tylko właśnie za tę panierkę, której czasami jest aż 30%! Można się też łatwo naciąć, bo często w środku zamiast filetów jest ryba rozdrobniona (do której aż strach pomyśleć, co dodano!). Choć oczywiście na upartego znajdziesz paluszki z rybą dobrej jakości, więc jako „obiad awaryjny” – jestem na tak, byle nie za często.

O wiele zdrowiej wybrać rybę świeżą lub mrożoną. A którą najlepiej?

RYBA MROŻONA VS ŚWIEŻA

photo-1440015153132-a81ea2998882

– JAKOŚĆ –

Najlepsza ryba to ta zaraz po połowie. Im później w las, tym z nią gorzej, a jak wiadomo, zanim świeża ryba trafi do sklepu, mija kilka (od 4 do 5) dni. Natomiast większość ryb jest już mrożona na kutrze rybackim, dzięki czemu zachowują one swoje walory.

Rozwiązaniem mogłoby być kupowanie tylko i wyłącznie świeżej ryby pochodzącej z Polski, jednak szefowie kuchni są zgodni co do tego, że na przykład dorsz bałtycki jest gorszy od dorsza atlantyckiego ze względu na ilość białka i dobrych tłuszczów w rybie. W dodatku Bałtyk jest bardzo zanieczyszczony, więc zdrowiej kupować ryby pochodzące z odległych krain, a w tym wypadku lepszym wyborem wydaje się być mrożonka.

Ryba mrożona vs świeża: 1:0

– SMAK –

Podobno jeśli ryba została bardzo szybko zamrożona w ekstremalnie niskiej temperaturze zaraz po połowie i jest prawidłowo przechowywana, to jest tak samo dobra jak ryba świeża.

Ja jednak czuję różnicę. Dla mnie mrożona jest ciut mniej intensywna jeśli chodzi o smak czy zapach. Być może to tylko siła sugestii, bo nie robiłam nigdy testu z zamkniętymi oczami, ale jednak wolę rybę świeżą.

Ryba mrożona vs świeża: 1:1

– CENA –

Całe życie żyłam w przekonaniu, że ryba świeża jest dużo droższa od ryby mrożonej. I tak faktycznie jest, jeśli porównamy na przykład ceny morszczuka, bo za kilogram ryby świeżej zapłacisz 54,99, a za kilogram mrożonej od 20 do 36 zł. Rachunek jest więc prosty.

morszczuk

Jednak jeśli chodzi o dorsza atlantyckiego, okazuje się, że… Tutaj bywa różnie. W jednym ze sklepów mrożone filety są droższe od świeżych (aż 63 zł/kilogram!), ale już lepsza polędwica tańsza (46 zł), choć nieznacznie.

dorszdwa

Pozornie małą różnicę w cenie wypatrzyłam również w innym sklepie – za kilogram świeżego dorsza atlantyckiego zapłacisz 35 zł, a za kilogram mrożonego około 31 zł. Tylko że tutaj świeży jest ze skórą, a mrożony bez, więc faktycznie ta różnica w cenie (po odcięciu skóry i zważeniu) będzie większa.

dorsz

Wszystko zależy tak naprawdę od tego, jakiej ryby szukamy i choć większość mrożonek faktycznie jest tańsza, okazuje się, że nie zawsze i warto być po prostu czujnym, przeliczać gramy na kilogramy, bo raz mamy cenę za 300 g produktu, innym razem za 450, a jeszcze innym za 100, więc łatwo się pogubić.

Z czego wynikają te różnice w cenie? Nie mam pojęcia, być może płacimy po prostu za… Firmę. I choć (niby) niektóre firmy dodają w trakcie zamrażania mniej wody niż inne, to jednak zawsze na opakowaniu jest podana masa netto, czyli masa samej ryby przed zamrożeniem. Wbrew obiegowej opinii płacimy więc za rybę bez glazury.

Wyjątkiem są słabej jakości wyroby made in China, bo tam do glazury dodaje się chemię, przez co woda – zamiast pozostać na powierzchni – wnika wgłąb tkanki rybnej i pozostaje w środku nawet po rozmrożeniu, a wycieka dopiero na patelni czy w piekarniku. Jeśli zauważysz coś takiego – zapamiętaj firmę i omijaj ją szerokim łukiem!

Nie kupuj także najtańszej ryby mrożonej, czyli takiej, która leży luzem w chłodniach, a to ze względu na ciągły dostęp świeżego powietrza do niej. Cena ceną, ale tylko ryba zapakowana i szczelnie zamknięta w zamrażarce jest rybą dobrą oraz w pełni bezpieczną.

Ryba mrożona vs świeża: 2:1 z małym znakiem zapytania ;)

photo-1472721001698-bec7e575837d

– DOSTĘPNOŚĆ –

Rybę mrożoną dostaniesz wszędzie – nawet w moim sklepie osiedlowym! – i to przez okrągły rok. Od wyboru do koloru. Świeżą za to najlepiej kupować na targu rybnym, a niestety, nie każdy z nas taki targ ma pod b(l)okiem.

Jeśli jednak już koniecznie chcesz mieć świeżą, najlepiej będzie, jak zapytasz w sklepie, kiedy są dni dostawy – i jej zakup ograniczysz właśnie do tego jednego dnia w tygodniu, bo im dłużej leży, tym jest gorsza, o czym pisałam wyżej.

Ryba mrożona vs świeża: 3:1

– CZAS PRZYGOTOWANIA –

Rybę mrożoną najpierw trzeba rozmrozić. Najlepiej zaplanować to dzień wcześniej, bo im wolniej ją rozmrażamy, tym dla niej lepiej. Czyli nie wkładamy ryby do ciepłej wody ani tym bardziej do mikrofalówki, tylko rozmrażamy przez noc i pół dnia na talerzyku w lodówce. Z tego powodu przygotowanie ryby mrożonej na obiad na pewno będzie trwać dłużej.

Ryba mrożona vs świeża: 3:2

– PODSUMOWANIE –

RYBA MROŻONA VS ŚWIEŻA: 3:2

Okazuje się, że nie taki wilk straszny, jak go malują i bardziej nam wmówiono, że świeża ryba jest najlepsza, bo w obiektywnym teście wypada niestety gorzej.

Sama na własne oczy widziałam, jak Jamie Olivier w jednym z programów wyjął rybę mrożoną, a komu jak komu, ale akurat jemu ufam w kwestii doboru składników do potraw. U nas jednak mrożonki z jakiegoś powodu cieszą się złą sławą. I choć wiadomo, że fajnie na wigilijnym stole postawić karpia, który jeszcze rano pływał w naszej wannie, tylko po to, żeby tradycji stało się zadość, to jednak na co dzień pogoń za wszelką cenę za rybą świeżą wydaje się bezcelowa. O ile oczywiście nie robisz sushi i nie pracujesz w pięciogwiazdkowej restauracji ;).

Bez nazwy-2

  • Często jeszcze w sklepach można spotkać ryby niby świeże, ale tak na prawdę rozmrożone. Powiedziałabym, że nawet częściej niż nam się wydaje. Ja na Wigilię pewnie obok karpia przyrządzę łososia :)

    • Właśnie dzisiaj jedna z Czytelniczek napisała na Facebooku, że pracuje w sklepie rybnym i niestety dorsz atlantycki jest często wstępnie zamrażany (bo inaczej nie przetrwałby transportu), a potem odmrażany i sprzedawany jako świeży, więc ten…

      • Dlatego „świeżej” sama nigdy nie mrożę…