Mum and the city

Rozmowy bez limitu #1

19 stycznia 2015

DSC_1084_1

Podobno odgrzewane kotlety nie smakują najlepiej, dlatego – umówmy się – dzisiaj na obiad bigos. A ten – jak wiadomo – im częściej zagotowywany, tym pyszniejszy!

Nie chciałam, żeby nasze dialogi rodzinne przepadły na facebookowej ściance, bo – w dobie obcinanego zasięgu – nie każdy z Was miał okazję je widzieć. Wiem też, że nie wszyscy z Facebooka korzystają, dlatego postanowiłam zaserwować Wam potężną porcję rozmówek (spisywanych na fejsie) również tutaj. Bez żadnego limitu. Enjoy!

***

Grzebię przy blogu (taki ze mnie tytan pracy!), mąż przynosi kanapki, podaje mi i (bez cienia złośliwości!) mówi:
– Dziękuję.
– Ty mi dziękujesz? – dopytuję zaciekawiona, odrywając się na moment od komputera.
– Nie, ty mi – odpowiada ze spokojem.

***

Północ. Kładziemy się z mężem spać. Nagle coś sobie przypominam:
– Kochanie, drzwi nie są zakluczone, pójdziesz?
Mąż zwleka się z łóżka i marudząc („dlaczego sama tego nie zrobiłaś, nie mogłaś powiedzieć wcześniej?”), schodzi na dół. Zamyka drzwi na klucz i wraca:
– Co ja z tobą mam??? – skarży się jeszcze po drodze.
– Ładne dziecko! – odpowiadam.

***

Kuzyn odwiedził Kostka. Tata tłumaczy, dlaczego Kostek nie jest jeszcze idealnym kompanem do zabaw.
– Widzisz, Kostek się leni. Obiecał, że w wakacje zacznie chodzić, a tu nic.
– Wakacje już minęły – podsumował kuzyn – teraz będzie musiał dwa miesiące odrobić!

***

Jedziemy samochodem. Przeglądam Facebooka przez telefon.
– Ach! Nie działa! – poirytowana odkładam komórkę do torebki.
– Wyczerpałaś internet bez limitów – podsumował mnie mąż.

***

Wstaję rano, nie bardzo wyspana, a więc w złym humorze i widzę, że mąż wymył po wczorajszej kolacji patelnię, ale zostawił brudną pokrywkę. Znowu! Piszę więc do niego pełnego pretensji sms-a: „Dlaczego Ty nigdy nie myjesz pokrywek?!”. Po minucie dostaję odpowiedź: „Nigdy Ci nie mówiłem, ale ja się ich boję. Wiesz, taki wstręt”.

Nawet przez moment zrobiło mi się żal faceta, bo sama również nie zbliżam się do pająków…

***

– Kostek, co zjesz na kolację?
– Am!
I wszystko jasne ;).

***

Szykuję się do wyjścia i maluję oko. Z dołu słyszę głos męża:
– Czego chcesz Skarbie?
– Do mnie mówisz??? – wychylam głowę przez drzwi łazienki.
– Nie, nie, do mojego Skarba!
– A ja nie nie jestem twoim „skarbem”? – schodzę pełna pretensji do chłopaków.
– Jesteś – tłumaczy mi mąż – jesteś pięćdziesięciokilogramowym, nieoszlifowanym diamentem.
– Dlaczego „nieoszlifowanym”? – dociekam dalej.
– Bo nie chodzisz do fryzjera!
Tsss…

***

– Ostatnie zdanie zawsze należy do mężczyzny! – Piotr próbuje przywołać mnie do porządku.
– Oczywiście! – zgadzam się – A brzmi ono: „Tak, Kochanie”.

DSC_1089_1

CDN…

Dodaj komentarz

17 komentarzy do "Rozmowy bez limitu #1"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Hania - dookoła nas blog
Gość

Pokrywki najlepsze! Ciekawe jak się to ma do naszego wiadra do którego po wyrzuceniu śmieci nigdy nie trafia kolejny czysty worek, wrrr!!

Joanna Joanna
Gość
Joanna Joanna

tp było dobre!! A Kostek to inaczej Konstanty???

Kamille
Gość
Kamille

Haha, ojejku kocham Was!

Ewa Tomczyk
Gość
Ewa Tomczyk

Chyba też tak zrobię. Chociaż muszę przyznać, że to właśnie rozmówkowe wpisy na moim Fb cieszą się największą popularnością. I może dlatego właśnie dlatego powinnam je skatalogować na blogu :-)
Pozdrawiam
Ewa
efcia.com