Mum and the city

Rodzinne dykteryjki

26 listopada 2013


24.11.13.7

Kuku miał ostatnio okazję uczestniczyć w poważnej imprezie rodzinnej – siódmych urodzinach swojego kuzyna!

24.11.13.5

Niech Was nie zmyli ta mina! Teraz tylko zgrywa kpiącego cwaniaka.

24.11.13.3

„Czyżby matka?”

No dobra, musicie mi uwierzyć na słowo: w rzeczywistości był niezwykle przejęty, aż zarumieniony z wrażenia – tyle się działo! Czapeczkę-stożek na gumce dostał zaraz przy wejściu – nie zdążyłam niestety zrobić fotek, bo nasz maluch zrejterował, popłakał się, zgłosił głośny sprzeciw wobec hałaśliwej obecności kuzynostwa, po czym schował się w kącie i wychynął z niego po dłuuugich godzinach oswajania się z nowym miejscem oraz sytuacją.

24.11.13.2(3)

24.11.13.2

24.11.13.2(2)

Dał jednak radę – jak na prawdziwego faceta przystało – a na koniec obślinił kuzynowi samochód. To ci spryciarz! Oczywiście, kiedy chciał go grzecznie oddać, kuzyn robił uniki (byle nie dotknąć mokrego auta!), aż w końcu wymyślił: „Wiesz co? Weeeź go sobie, skoro tak polubiłeś…”.

Dorośli w tym czasie bawili się po swojemu przy suto zastawionym stole. Jak to zazwyczaj podczas imprez rodzinnych bywa, „nadejszła wiekopomna chwila” i tata solenizanta otworzył barek w poszukiwaniu orzechówki. Własnej roboty. Napełniając kieliszki, zdradził zgromadzonym tajną recepturę przyrządzania nalewki.

Obserwowała to siostra solenizanta – na potrzeby tekstu nazwijmy ją Helenką. Zebrani przy stole wąchali swoje kieliszki, smakowali koniuszkiem języka, wychylali do dna i oblizywali się. Mała nie wytrzymała:

– Pokaż, pokaż mi też! – zawołała z zaciekawieniem.

„Co też oni w tych kieliszkach mają?” – kręciła się niecierpliwie na swoim krześle.

Tata z westchnieniem rezygnacji podstawił pod nos dziewczynki odkręconą butelkę.

– Mmmm… Perfuma! – podsumowała ze znawstwem czteroletnia Helenka.

Ech, ta dzisiejsza młodzież!

24.11.13.1

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Rodzinne dykteryjki"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
ana
Gość

Witam, czytam Was regularnie- jakie macie krzesełko do karmienia ? Szukam czegoś wygodnego i wytrzymałego zarazem… i już sama nie wiem na co zwrócić uwagę…

Mamunia
Gość

Krzesełko to Peg Perego Siesta – nie kupiliśmy leżaczka i zależało nam na tym, żeby krzesełko się rozkładało (Kuku jeszcze nie siedzi i póki co nie zanosi się na to).
Jeśli rozkładane siedzisko nie byłoby potrzebne – szukałabym takiego, które łatwo się czyści, czyli najprostszego, plastikowego, np. z Ikei. Pozdrawiam :).

Ven
Gość

„Perfuma” strasznie mnie rozbawiła :D :D mistrzyni. Byle tylko nie odkręciła flakonu z perfumami i sobie nie przechyliła od serca ;)

Mamunia
Gość

Ja teraz za każdym razem jak słyszę o alkoholu albo widzę alkohol, mam w głowie: „Mmmm… Perfuma!” ;).

Ala
Gość

Dobrze, że „Helenka” w przedszkolu, nie opowiedziała, jak to na imprezie u niej w domu pito alkohol, nie daj Boże siostra czy katechetka cała godzinę modilłaby się za Helenkę i jej rodzinę alkoholików. Tak właśnie było u mojego dziecka w szkole :( Chwałą Bogu, że tylko perfumy wyczuła :D

Mamunia
Gość

Cha, cha! Od tej strony tego nie rozważałam ;).