Life and the city

Ratunku! Ja już nie umiem odpoczywać?

26 listopada 2015

DSC_3447fresh-2

To tekst o każdej z nas. Wiem, że ryzykuję, pisząc to zdanie, bo tak naprawdę nie mam pojęcia, ile jest matek, które siebie zawsze stawiają na ostatnim miejscu, ale… Serce mi podpowiada, że właśnie nas jest najwięcej.

I że nie tylko dla mnie to był bardzo intensywny rok. Taki bez wakacji, wolnego nawet na chwilę, bo mama nigdy nie bierze wolnego. Ciągle tylko myśli: dam radę.

I przecież daje, więc choć ręce pełne roboty, niczego z nich nie wypuszcza.

Dziecko, blog, konferencja, budowa domu. Tak było u mnie. Nie narzekam, bo czuję, że się spełniam, ale jakąś tam cenę przecież płacę za to, że ciągle w biegu, że po to lepsze jutro. I kiedy zaczęłam w ostatnim czasie chudnąć (w ciąży!) – przestraszyłam się. Usiadłam i zastanowiłam. Co robi kobieta, kiedy ma nadmiar obowiązków? Rezygnuje z siebie.

Bo tak jest najłatwiej.
Z tego serialu, co tak zawsze oglądać lubiła. Ale jak nie włączy telewizora o stałej porze, to świat się przecież nie zawali. A jak nie zrobi prania, to już trochę tak, bo dziecka nie będzie w co ubrać.
Z tej książki, bo przecież książka jeść rodzinie nie da.
Z tego fryzjera, co kiedyś koniecznie regularnie, a teraz? Ważniejsze są sprawy na głowie niż ładna fryzura.
I z tej siłowni, bo przecież wieczorem to już tylko spać na stojąco, a nie na stepperze poginać w trampkach. Ewentualnie z koszykiem po sklepie na szybko, żeby mąka na naleśniki rano była.

Ale Ona nigdy nie narzeka. Ani twoja mama, ani babcia. Przyjaciółka też nie. Więc i tobie do głowy narzekać nie przychodzi. Taka już jest ta nasza dorosła kobiecość. Pełna kompromisów i poświęceń. A kto mówi, że poświęceń w jego życiu nie ma, ten… Nie, wcale nie kłamie.

Bo takie właśnie jesteśmy, że czas z rodziną, z dzieckiem na spacerze jako czas dla siebie uznajemy. Albo ten przy garach, bo przecież lubimy gotować. Albo na ścierce – to akurat ja. Pomyśleć w spokoju wtedy mogę i czuję się rozgrzeszona, że tych wież z klocków, co ich nie lubię, nie układam.

Tylko… Co to za odpoczynek z odkurzaczem w ręce? No właśnie… Więc kiedy tylko dowiedziałam się, że dwie moje znajome (Ania i Ania) organizują na Mazurach babskie spotkanie – warsztaty Jestem SENSualna – nie wahałam się ani chwili. Musiałam tam być.

Tym razem był to czas tylko dla mnie.

DSC_3486mayfair

DSC_3491willow-2

DSC_3437

DSC_3348

DSC_3370

A chłopaki mogli sobie co najwyżej popatrzeć…

Processed with VSCOcam with f2 preset

DSC_3403

DSC_3399

DSC_3410

DSC_3407

Ok, nie było tak źle, bo Hotel Zalesie Mazury Active Spa okazał się cudownym miejscem dla rodzin z dziećmi. Że jednak szaleli chłopaki wśród mnóstwa atrakcji, kiedy mama była zajęta. Zwłaszcza ten najmłodszy ;).

Processed with VSCOcam with f2 preset

DSC_3322amaro

Processed with VSCOcam with f2 preset

Processed with VSCOcam with f2 preset

DSC_3390

DSC_3351

DSC_3385

DSC_3332

A mama – jak to mama – całkowicie bez pracy nie potrafi, więc wzięła udział w panelu dyskusyjnym. O blogowaniu i życiu.

DSC_3470willow-2

Od lewej: Marta, Hania, Dominika i Ania.

Żeby po dwóch dniach wrócić do rodziny. Ze zrelaksowaną mamą od razu wszyscy byli szczęśliwsi!

DSC_3284

DSC_3264

DSC_3258

DSC_3225

DSC_3240

Dlatego każda z nas powinna czasami pomyśleć TYLKO o sobie.

DSC_3500

W tym miejscu chciałabym podziękować sponsorom: Love In A Mist, Vissavi, Plus Dla SkóryDermedic, BodymapsMia.Lu, ByJaga, Prószyńsk i S-ka, Studio Bra, Franco Morenzo.

Oraz Basi i Agnieszce z Fundacji Tętniące Życiem, które uczyły nas, że szczęście nie zależy od tego, co mamy i ile mamy. Że jak nie umiesz znaleźć go w sobie, to już nic ci nie pomoże.

Bo wiesz jak jest. Mogę siąść i płakać, że na nic nie mam czasu. Że wszystko sama, z dzieckiem na kolanach i nawet odpocząć nie ma jak, a pomocy znikąd. Że jak dziecko chore, to i tak muszę je ubrać i zaiwaniać w mrozie na pocztę, bo w domu przecież nie zostawię. A mąż w pracy do 18. Takie było moje nastawienie, kiedy jechałam na warsztaty.

Ale mogę też cieszyć się, że mam dziecko najkochańsze. I że mogę z nim spędzać czas, kiedy tylko mnie potrzebuje. Że mam zlecenia i po co na tę pocztę iść. I siłę mam, zdrowie, żeby to wszystko godzić jak dotychczas.

Tak wolę myśleć teraz.

  • To chyba najlepsza relacja z Sensualnej… a może ja sama tak się czuję i to dlatego? Dobrze, że tak świetnie spędziłaś te trzy dni!

  • :* ja się ostatnio uczę odpoczynku i resetu. ;) wiesz co robię? Kupiła sobie kolorowanki dla dorosłych i zajebiste kredki :D

    • Ale że… Kolorowanki??? Na to tylko Ania mogła wpaść!

      • No :) nawet nie wiesz, ile statecznych kobiet koloruje :D

      • Świetne są te kolorowanki dla dorosłych!

      • kasia

        A nie tylko! Ja też uwielbiam kolorować. Tyle, że ja „pożyczam” kolorowanki od mojego synka :):):) mega mnie to uspokaja i relaksuje! Uwielbiam!

  • Magicznie pokazałaś ten czas…

  • Jesteś bardzo miłą i poukładaną osobą. Bardzo fajnie się ciebie słuchało na panelu :) ja osobiście tak jak ty planuje wpisy, prace blogową a jak plan sie zmienia to po ludzku panikuje. Wole mieć wszystko wcześniej ogarnięte co jest zaletą ,ale czasem i wadą bo utrudnia wypoczynek. Pozdrawiam

  • Elwira Syska

    Świetna relacja i cudne zdjęcia!

  • SPA super itd, ale powiedz ty mi Ilona, gdzie ty to dziecko chowasz? U dziadków zostawiłas? Dosłownie zero brzucha, ale to dobrze łatwiej potem wypłaszczyć :) Pieknie wyglądasz

    • Powiem Ci, że miałam lekko stresującą końcówkę listopada… Ale już nadrabiam! W tydzień +2 kg, aż sama się wystraszyłam ;) i… Tak, dzisiaj ledwo zapięłam kurtkę, więc brzuch w końcu zaczął rosnąć jak na drożdżach ;).

  • Samo życie:)

  • Cudownie! W drugiej ciąży miałam plan wyjechać gdzieś na kilka dni (sama albo z mężem bez dziecka), ale tak to błyskawicznie zleciało, że nie dałam rady i chyba już się nie uda… więc korzystaj, póki możesz! :*

  • Bożena Jędral

    Prawdziwa i naturalna <3. Po powrocie z sensualnej wyciszyłam się od internetu (bez przesady, to moje źródło dochodu), jednak ustaliłam priorytety, omijam bzdury, relaksuję się w wolnych chwilach, czerpie tylko to, co dobre, reszta się nie liczy :*

  • Olga

    Ja ostatnio się żaliłam, że bym chciała pół godziny przy kominku, z herbatą i książką bez małego spędzić, lub gdzieś wyjść… no ale jak, przecież dziecko… a mój kochany mąż – to dlaczego wcześniej nie mówiłaś? Przecież mogę się nim zająć, żaden problem. I myślę, że tu jest największy problem, nie że czasu się nie da wygospodarować, tylko, że nie potrafimy prosić o pomoc…

  • Kasia A.

    Fajne zdjęcia :) Prawda, trzeba pomyśleć tylko o sobie. u nas ostatnio z tym kłopot bo mąż i ja jesteśmy dość zabiegani. Babcia siedzi z młodszym jak ja pracuję, wiec po poludniu nie ma z kim dzieci zostawić (jakoś chętnych brakuje:P). Jeszcze jednego to gdzieś się dało ‚upchnąć’ :))

    • Wyobrażam sobie i tego się właśnie spodziewam, że po porodzie przez kilka pierwszych lat ciężko będzie wyskoczyć gdziekolwiek bez dzieci (ale pocieszę Cię, mój brat już takie starsze – 3 i 6 lat – bez problemu mógł zostawić u dziadków. W sensie: spokojnie ogarniali dwójkę ;)).

      • Kasia A.

        Na to liczę :) jak na razie to wychodzimy systemem zmianowym, tj Maciej albo ja, ale w ten sposob ogarniamy zakupy, lekarza itd. na takie spokojne wyjscie np na masaz naprawde nam czasu brakuje (albo i energii). Ale sie pochwale, ze bylismy ostatnio razem pól roku temu (hi hi hi) sami na obiedzie. Gdybym nie pracowała, to byśmy mogli obu podrzucać do babci. Ale babcia już i tak siedzi z jednym kilka godzin dziennie, wiec po poludniu jak my mamy czas, to niestety wyjscie odpada, bo Babcia tez chce miec wolne :) Probowalismy z opiekunka, ale to w ogole nie wypaliło (jakos nie ogarniała brykajacej dwójki). Ale jestem dobrej myśli i czekam na wakacje :)))

    • Teraz się śmieję, że niedługo czwórka będzie przyjeżdżać do nich na wakacje – mina bezcenna ;).

  • kasia

    Też byłam w Zalesiu SPA http://www.zalesiemazury.pl/- rewelacja! Polecam wszystkim!!