Woman and the city

Ratuj się kto może!

24 listopada 2014

DSC_0691_1

DSC_0693_1

Czyli co się dzieje, kiedy matka zostaje sama na polu bitwy? Tata znaczy się wyjeżdża. Stan ten u nas powtarza się cyklicznie, zazwyczaj są to krótkie, dwu-trzydniowe wyjazdy, ale bywa też tak, że opuszcza nas na długie tygodnie. Można więc powiedzieć, że jestem już zaprawiona w bojach.

DSC_0792_1

Powiem Wam, że całe szczęście wyemancypowałyśmy się, usamodzielniłyśmy, dlatego to NIGDY nie będzie aż taka tragedia jak wtedy, kiedy z dzieckiem zostaje ojciec. Pod warunkiem oczywiście, że wszystkie sprzęty działają prawidłowo, w okresie grzewczym piec się nie zepsuje, a w letnim trawnik został skoszony przed wyjazdem szanownego małżonka. Choć wiem, że są kobiety, które i z tym świetnie by sobie poradziły! Ja nie. Jestem w moim domu typową kobietką, w życiu nie musiałam mieć w ręce śrubokręta, bo nawet baterie w zabawkach dziecka wymienia mój mąż.

Jednak kiedy nas opuszcza, nie rozpaczam, bo wiem, że sobie… Odpocznę! Rodzina wybitnie rwie się do pomocy, w końcu jestem słomianą wdową, a one zawsze potrzebują wsparcia i chwili wytchnienia, zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy w domu jest ojciec dziecka. Nie rozumiem tej pokrętnej logiki, w końcu – kiedy go nie ma! – muszę sprzątać tylko po jednym dziecku, a nie po dwóch. Generalnie jest więc z górki, pod warunkiem, że zadbam o kilka punktów zapalnych zawczasu:

PSUCIE

Dobrze zepsuć wszystko, co zepsuć się może, jeszcze przed wyjazdem męża, aby on musiał to naprawić, nie Ty. Można to robić na własną rękę lub zaangażować dziecko. Ono zawsze rwie się do pomocy jeśli chodzi o psucie! Niech więc uwiesza się na wszystkich szufladach, ciągnie za kran w czasie kąpieli, huśta na drzwiach ile wlezie. Na zdrowie. Niech rzuca swoimi zabawkami i generalnie sprawdza wytrzymałość sprzętów tak, jak na co dzień sprawdza wytrzymałość swojej matki. Tydzień przed wyjazdem daj dziecku zielone światło na wszystkie te czynności, które wraz z zamknięciem drzwi za małżonkiem zostaną stanowczo zakazane. Niech się wyhasa maluch zawczasu. Że mąż będzie miał przez to więcej roboty? Nie szkodzi! Przynajmniej odjedzie w przekonaniu, że zostawia Cię w naprawdę ciężkim położeniu, z diabelskim dzieckiem powstałym z jego nasienia, sypiącym się domem i ogólnie, że masz przechlapane. Uruchomi to w nim poczucie winy, na wypadek gdyby chciał zbyt mocno zaszaleć na imprezie integracyjnej. Na samą myśl o biednej żonie wróci do pokoju hotelowego zanim będzie o jeden kieliszek wódki za daleko, a kto wie, może po powrocie wyśle Cię do SPA, żebyś sobie trochę – Bidulko – odpoczęła? U mnie ten system sprawdza się w stu procentach!

POSIŁKI

W sensie dosłownym i przenośnym. Potrzebujesz wsparcia i zaopatrzenia lodówki. Osobiście nie lubię gotować dla jednej osoby. Ja sama należę do ludzi, którzy żyją powietrzem, a i mój mały – choć apetyt z grubsza mu dopisuje – jak to dziecko ma w zwyczaju, je posiłki raczej mikroskopijnej wielkości. Sorry Winnetou, ale zwyczajnie nie chce mi się każdego dnia stać przy garach, żeby ugotować jedną marchewkę, pięć ziarenek groszku, pół ziemniaka i 1/10 piersi kurczaka. Dlatego, kiedy główny zjadacz rodziny jest poza domem, kombinuję jak koń pod górkę, żeby zorganizować posiłki. Babcie są w tej kwestii niezastąpione! Zupełnie nie przeszkadza im fakt, że do zmielenia jednego pulpeta trzeba składać, rozkładać i myć całe ustrojstwa godzinami. Wnusio musi mieć pełen brzusio i basta! Wszelkie koszta materialne i czasowe są tutaj sprawą drugorzędną. A jak już posiłki przybędą, zawsze można niby przypadkiem napomknąć, że od kilku dni kompletnie nie miałaś czasu wskoczyć pod prysznic, iść po zakupy, dawno nie biegałaś, marzy Ci się godzina na basenie lub relaks przy jodze albo kawie, czyli wszystko to, czego Twój mąż nigdy nie zrozumie (lub co gorsza, stwierdzi: „Ok, ale ja też tego potrzebuję…”). Bez skrępowania korzystaj z pomocy innych! Pamiętaj, wszyscy wokół myślą, że jesteś biedną, samotną matką i należy Ci się wsparcie jak naszym politykom krytyka.

TOWARZYSTWO

To, co osobiście doskwiera mi najbardziej, kiedy męża nie ma w domu, to… Nuda. Tak, tak, matka też czasami się nudzi, zwłaszcza kiedy przez kilka dni z rzędu nie ma z kim porozmawiać po polsku, całymi zdaniami, bez wydawania krótkich rozkazów i używania tych tajemniczo brzmiących słów, które potrafi powtórzyć Twoje dziecko, jak: amu, papu, bam, hyhy, dada. Dlatego dobrze jeszcze przed wyjazdem męża odnowić wszystkie zakurzone znajomości, obdzwonić dawno niewidziane kumpele. Idę o zakład, że na słowa: „Mąż wyjeżdża, zostaję sama!” przypomni im się dreszczyk emocji jak za starych, dobrych, szkolnych lat, kiedy wolna chata była synonimem wszystkiego, o czym człowiek marzył. A jak już to poczują, to tak łatwo nie odpuszczą! Zapraszaj ile wlezie, najlepiej co wieczór, bo wieczory bez męża należą do najnudniejszych, a przez to najdłuższych. A i dziecko pozbawione codziennej atrakcji, jaką jest bitwa na poduszki z tatą lub zabawa w ganianego wokół kuchennego stołu, wcale nie kwapi się, żeby szybko paść spać.

POWRÓT MĘŻA MARNOTRAWNEGO

Na to zawsze warto się przygotować. Nie mówię tu o sprzątaniu chaty, pewien rozgardiasz jest nawet wskazany, aby mąż nie pomyślał przypadkiem, że miałaś lekko i można bez wyrzutów sumienia zostawiać swoją rodzinę na pastwę losu. Ale dobrze, żeby zaraz po przekroczeniu progu poczuł się jak w domu, a nawet w niebie i pożałował tych kilku dni bez najbliższych. Następnym razem już w trakcie pierwszej godziny poza domem zacznie tęsknić, a tęsknota jak wiadomo będzie trzymała w ryzach wszystkie jego niespełnione kawalerskie zapędy. Dziecko powinno być więc dopucowane, pachnące i w dobrym nastroju, bo z takim mąż marnotrawny najchętniej się pobawi, a Ty będziesz miała w gratisie kilka godzin tylko dla siebie. Aby tak się stało, tuż przed godziną zero posadź dziecko swoje z paczką chrupek lub innej czekolady. Upieczesz dwie pieczenie na jednym ogniu, bo w czasie, kiedy pałaszuje te smakołyki, Ty w spokoju możesz zająć się sobą. Wymyć i ułożyć włosy, podmalować oko, ubrać wyjściowy dres. Niech ukochany spojrzy na Ciebie jak na kobietę, której darmo szukać gdzie indziej! Co ważne! Na kuchence powinien pyrkać ulubiony obiad męża (w to też spokojnie możesz zaangażować babcię), bo wiadomo, że najkrótsza droga do serca mężczyzny prowadzi przez żołądek.

DSC_0707_1

DSC_0708_1

A tak poza tym, korzystaj z odzyskanej wolności, uśmiechaj się do mężczyzn w centrum handlowym, którzy na pewno – bez kuli u nogi, jaką jest mąż! – zdążą ten uśmiech odwzajemnić, zanim z drugiego końca sklepu przybiegnie Twoje zagubione w akcji dziecko. Rób sobie długie seanse SPA przy włączonym tv lub głośnej muzyce – męża nie ma, więc absolutnie nikt nie będzie mieć do Ciebie pretensji o rażące zaniedbania względem hasającego samopas dzieciaka. I kontroluj, bo strzeżonego Pan Bóg strzeże, dzwoń do męża zwłaszcza w nocy, pod pretekstem wyżalenia się, jak strasznie Ci ciężko w pojedynkę. O pierwszej w nocy możesz udać, że małe dopiero co zasnęło… Nie zapomnij napomknąć przy okazji, że nie powinien był tak często i na tak długo wyjeżdżać, bo nie dajesz sobie bez niego rady. Niech trochę Cię pożałuje i poczuje się panem domu, bez którego ani rusz! Mężczyzna lubi być doceniony, tylko wtedy istnieje nikła szansa, że po powrocie ochoczo zacznie Cię wyręczać w tym czy owym, żebyś choć trochę odpoczęła. Tylko uważaj i nie przesadź w swoich gorzkich żalach, bo nie daj Boże faktycznie usłucha, więcej nie wyjedzie, a Ty już zawsze będziesz skazana na codziennie zbieranie jego skarpetek wokół domu…

DSC_0716_1

DSC_0874_2

Kostek: sweter – Zara | spodnie – Zezuzulla | buty – Emel

  • To dzwonienie po nocach zwłaszcza jak jestem w inne strefie czasowej to potwierdzam! Nie da się baba wyspać!

    • To dziecko! To dziecko nie pozwala mi dzwonić w innych – niż nocne – godzinach! Tak go wychowałeś ;).

  • Może kiedyś mi się te wskazówki przydadzą. Bo cenne są, to fakt :)

  • Kasia A

    krotka rozlaka na pewno dobrze wplywa na malzenstwo :D

  • Anka

    Hahaha , splułam ekran ze śmiechu :):) Dobre rady to jedno ale sposób w jaki je opisałaś ……..Genialny :)
    Chociaż z autopsji mam inne doświadczenia i tych wyjazdów męża baaaaardzo nie lubię . Na szczęście nie zdarzają się aż tak często .

    • Widocznie Twój mąż sam zbiera swoje skarpetki ;). Zazdroszczę!

      • Anka

        No ba , nawet ich nie rozrzuca ;) :)
        Ale że, jak to napisałaś w ostatnim poście „nie ma ludzi idealnych ” to ma też jakieś tam wady :)

  • o to to! Dokładnie tak! I dzięki za rady. Wykorzystam na pewno!

  • Monika

    Pierwszy przeczytany wpis i już Cię kocham ?