Mum and the city

Nasza przygoda z nosidłem Tula

20 lipca 2014

Do testów wybraliśmy nosidło Tula.

nosidło tula

Po ostatnich komentarzach na blogu, w których wychwalałyście noszenie dzieci, ale przede wszystkim baaardzo pod wpływem mojego ulubionego bloga pisanego przez Mo, zamarzyło mi się wypróbowanie nosidła ergonomicznego.

Problemów było kilka. Po pierwsze – wiek dziecka. Kostek ma już 15 miesięcy i jest przyzwyczajony do pewnej niezależności. Nie miałam więc żadnej pewności, czy taki sposób transportu będzie mu odpowiadał, chociaż jesteśmy właśnie w punkcie, w którym najczęściej nosimy go na rękach, bo nie chce już siedzieć w wózku, a chodzić jeszcze nie umie.

Po drugie – cena nosidła. Ergonomiczne kosztują od 400 do 600 zł. Niemało! Zdajemy sobie sprawę, że w tym momencie używalibyśmy go krótko, maksymalnie jeszcze przez kilka miesięcy.

Po trzecie – brak możliwości zbadania organoleptycznego. W sklepach stacjonarnych oraz hurtowniach z artykułami dla niemowląt królują tak zwane wisiadła – niezdrowe dla kręgosłupa oraz bioder dziecka. Ergonomicznych nie uświadczysz – wiem, bo niejednokrotnie się za nimi rozglądałam.

Usiadłam jednak przed komputerem z nadzieją, że gdzieś przecież te nosidła sprzedawane być muszą! Dzięki temu mam dobrą wiadomość dla mieszkanek Poznania i okolic, które podobnie jak ja wahają się przed zainwestowaniem w kolejny gadżet, bo zwyczajnie nie wiedzą, czy przygoda z noszeniem im oraz dzieciom się spodoba. W Luboniu stacjonuje sklep internetowy NaApa.pl, do którego – po wcześniejszym umówieniu się telefonicznym – można podjechać, pogadać z doświadczoną osobą, wypróbować, ba! Nawet wypożyczyć przed zakupem. Tak też zrobiliśmy.

Okazało się, że to naprawdę świetna sprawa! Dziecko, które miało akurat słabszy dzień po brzegi wypełniony łzami, po włożeniu do nosidła przodem do mamy, uspokoiło się i zrelaksowało w ciągu pierwszych sekund. A i ja – zamiast skupiać się jak dotychczas na myśli: „Nie daję już rady, ciężko mi, ręce bolą, jestem za słaba!” – cieszyłam się z tych wspólnych chwil bliskości, a to wąchając główkę dziecka, a to całując je w czółko lub głaskając stópki. Towarzyszył mi trochę irracjonalny strach – podobno naturalny podczas pierwszych prób – że dziecko wypadnie, dlatego podtrzymywałam jego plecki, ale nawet wtedy było o niebo wygodniej, niż kiedy noszę Kostka na rękach!

Nosidło Tula dało radę!

nosidło tula

nosidło tula

Niestety, mój duży chłopiec nie wytrzymał długo. Trochę przeszkadzało mu, że tak mało widzi, bo przyzwyczaił się, że jest noszony przodem do świata. Tak też od dawna jeździ w wózku. Nosidła (teraz) nie kupimy, ale wiem już na pewno, że jeśli będę kiedyś miała drugie dziecko, zacznę je bez wahania nosić (tylko jeszcze nie wiem w czym?) od pierwszych miesięcy życia, zamiast bezsensownie walczyć ze złym humorem malucha, jego bezsennością czy też własnym brakiem czasu na cokolwiek.

Sami tylko spójrzcie jaka to frajda!

nosidło tula

nosidło tula

nosidło tula

Zobacz też wpis:

Kiedy dorosłam?

Dodaj komentarz

21 komentarzy do "Nasza przygoda z nosidłem Tula"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Tedi
Gość

Nosidła ergonomiczne są świetne i bardzo wygodne. My mamy Womar eco i jest odrobinę tańszy od Tuli, ale równie dobry. Co do noszenia maluchów. Albo chusta (przy czym ja ich nie polecam na początek, bo mi rehabilitantka powiedziała, że nie są zbyt dobre dla kilkutygodniowego dziecka), albo nosidło w pozycji leżącej. Sama miałam cybexa i maluch był noszony od 5 tygodnia w pozycji leżącej. Niestety tego typu nosidło zaczyna być niewygodne dla mamy, gdy dziecko osiąga wagę 5-6 kg. Trzeba się przemęczyć chwilkę (lub wtedy używać właśnie chusty) a potem już do ergonomicznego :-)

Monika Mo
Gość

Nie zgodzę się z Tedi jeśli chodzi o nosidło Womar. Też z niego kiedyś korzystałam i niestety jest dużo mniej wygodne od Tuli. Chusty są odpowiednie dla dziecka od pierwszego dnia życia, wszystko jest kwestią odpowiedniego wiązania i dobrego dociągnięcia. Ja po głębokim researchu jestem zdania, że chusta od początku noszenia do końca noszenia jest idealnym rozwiązaniem, nawet dla wcześniaków czy dzieci z problemami natury ortopedycznej – trzeba tylko wiedzieć jak bezpiecznie i prawidłowo wiązać.

Monika Mo
Gość

Aaaa i jeszcze coś apropos cen nosideł. Można kupić dobre nosidełko ergonomiczne ErgoBaby za około 250 zł. Ale masz rację, w mainstreamowych sklepach dla dzieci ich nie ma.

Tedi
Gość

Wiesz to o tych chustach na początek wiem od rehabilitantki, która prowadziła mojego synka (miał kręcz szyi). Myślę, że to tak samo jak z butami. Jedni uważają, że na początek dziecko najlepiej żeby boso chodziło. Inni uznają tylko sztywne, dobre obuwie. Womar jest bardzo wygodny. Wiem bo chodziliśmy z nim praktycznie codziennie. Tulę też mierzyłam i nie widzę większej różnicy (oprócz trochę opornego systemu pasów w womarze).

Monika Mo
Gość

I jeszcze jedną rzecz sobie przypomniałam. To, że nosideł ergonomicznych nie ma w normalnych sklepach to nie jest wina sklepów, a producentów nosideł. Mam znajomą, która prowadzi sklep między innymi z chustami i nosidłami. Opowiadała kiedyś o tym jakie ma przeboje z firmą Tula… Ona jest bardzo stargetowana na takie poprawne noszenie (jest też doradcą chustowym) i jej zależy, by te Tule były u niej w sprzedaży, ale nie dziwię się, że jakiś wielki sklep czy hurtownia, które i tak sprzedają tysiące innych produktów, nie chce się użerać z takim producentem…

Kasia
Gość

Ja kupiłam nosidełko manduca za 359 zł + przesyłka. Po zdjęciach widzę, że to dokładnie to samo rozwiązanie co Tula. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że jak się nosi dziecko z przodu to chyba lepiej jest krzyżować szelki, a nie tak jak na zdjęciu powyżej. Chodzi mi o to, że chyba (?) samodzielnie nie za bardzo da się tak założyć jak pokazane na zdjęciu. Ze skrzyżowanymi nie ma problemu. Co do firmy Womar, to miałam do czynienia z chustami ich produkcji – nie polecam! Nadają się na żagiel albo hamak, ale nie do noszenia dzieci…

Monika Mo
Gość

W Tuli nie skrzyżujesz szelek.

annNS
Gość

zawsze warto poszukac nosidel TULA – uzywanych – tak kupilam swoja, a poniewaz prawie z niej nie korzystam (czesciej siegalam po chuste kolkowa) – poszla dalej w swiat ;)

Marta
Gość

my nosiliśmy tylko w mei taiu, ze względu na cenę. Ale są przecież wypożyczalnie chust i nosideł, za niewielką w sumie kwotę można wypróbować, nawet jeśli trzeba ponieść koszt przesłania z innego miasta.

Jane
Gość

My mamy Tula. Noszę smyka od kiedy waży 7 kg. Różnie to bywa. Tak jak Kostek lubi być noszony przodem ale w kryzysowych sytuacjach daje rade.Pomijając to, że słabiej widzi, to chyba jest mu wygodnie :) Dla mnie mega przydatne gdy jestem z nim sama na większych zakupach. Nasz wózek ma bardzo mały koszyk, a z nosidełkiem mogę jeździc spokojnie sklepowym wózkiem :D

Kaś Nerc
Gość
Kaś Nerc

My tez mamy tule…od siodmego m-ca uzywamy…super jest i warta tych pieniedzy. Leo od razu zaakceptowal,ale slyszalam,ze nie wszystkie dzieci lubia… to jak to jest z tym noszeniem w tuli od urodzenia z ta wkladka,bo temat byl w komentarzach, ale nie znalazlam odpowiedzi-ktos cos:)?

Iwona
Gość

A czy ktoś miał do czynienia z nosiłem kibi?

mam zdanie
Gość
mam zdanie

miny Twego syna są bezcenne, serio ;) ja mam nosidło Luna Dream od czasu wyjazdu w dość długą podróż po Francji. Bardzo nam pomogło w zwiedzaniu, szczególnie gdy korzystaliśmy ze środków transportu. a i nosiło się wygodnie