Life and the city

Projekt nowy dom: salon czyli powoli kończymy budowę

9 listopada 2016

DSC_4785

Gdybym miała opisać nasze zmagania z budową, to najlepiej pasowałyby tutaj modne ostatnio słowa: „slow life”. Czyli do przodu, ale powoluuutku… Bardziej jak polskie PKP niż Lamborghini. Niby już kończymy, bo okna wstawione, więc teoretycznie można by wchodzić z wykończeniówką, tylko że nie w tej bajce, bo okazało się nagle, że… Nie przyłączą nam gazu przed wiosną (urzędnicy na wszystko mają czas ;))! A trzeba przecież jakoś osuszyć te nowe ściany, wypróbować ogrzewanie podłogowe, zanim położy się na nie deskę, więc niestety prace chwilowo wstrzymane. Ale to nie znaczy, że nie układam w głowie misternego planu: co, jak, z czym i do czego? Nareszcie mogę się trochę wykazać!

DSC_4778

I tak na przykład kupiłam dzisiaj piękne, stare, stuletnie (!!!), drewniane łóżko, które planuję przemalować na kolor jasnoszary lub pastelową miętę i wstawić do pokoju synka na jakiś rok lub dwa. Docelowo będzie to łóżko Basi, ale na razie jest na nie za mała, tylko że ja musiałam je brać teraz, natychmiast, żeby nie stracić takiej okazji. Sama tylko zobacz!

lozkodz

I chociaż wiem, że to zupełnie nie w temacie salonu, musiałam, no po prostu musiałam je pokazać! I po cichu cieszę się, że czeka mnie jeszcze sporo takich zakupów ;).

Oczyściliśmy też naszą przedwojenną cegłę na ścianach. Okazało się, że jest czerwona-czerwoniutka, dokładnie taka, jaką sobie wymarzyłam. Teraz pozostało tylko wydrapać fugi, wstawić nowe i już widzę miny wszystkich tych, którzy dziwili się, dlaczego u diaska nie wyburzyłam całej tej starej chaty w pizdu albo przynajmniej nie przykryłam ceglanego „brzydactwa” tynkiem.

DSC_4781

ALE DO TEMATU, CZYLI ZAPRASZAM NA SALONY

Salon powstał w nowej, dobudowanej części domu. Sąsiaduje z półotwartą kuchnią, więc będzie pełnił również funkcję jadalni. Pomysł na całość jest prosty: wielkie, suwane aluminiowe okna, białe ściany, drewniana podłoga i już.

DSC_4775

Tak, wiem, pucowania szyb to mi teraz nie zazdrościsz ;).

DSC_4789

Próg będzie zlicowany z podłogą, bo z tym suwanym oknem chodziło głównie o to, żeby mieć salon, który płynnie przechodzi w taras oraz dalej – w ogród. I żeby ten ogród zaglądał nam trochę do środka.

A jeśli chodzi o podłogę, to w ogóle śmieszna historia, bo ja tak naprawdę nie miałam pojęcia, jaką chcę. Czy dąb klasyczny, czy bielony, a może lekko rustykalny? Wybrałam się więc do wielkiego salonu i z różnych jego części przytachałam trzy próbki podłóg, które spodobały mi się najbardziej. Po zestawieniu okazało się, że – choć całkiem innych firm! – są identyczne. Także tak, prawdopodobnie właśnie taki kolor (jak niżej) z nami zostanie.

Kupiliśmy też kozę, żeby dogrzać dom przez zimę. To była krótka piłka, zupełnie jak z moją sukienką ślubną – weszłam do sklepu, powiedziałam: „Ta, żadna inna”, zamówiłam i wyszłam. Wszystko to trwało nie dłużej niż 5 minut. Aż szkoda, że w innych dziedzinach życia nie jestem taka zdecydowana!

Bo to wcale nie znaczy, że doskonale wiem, czego chcę. Tak naprawdę wiem, że nic nie wiem. Ma być duża kanapa modułowa na środku pokoju, raczej z materiału, ale skóry nie wykluczam, bo teraz mamy i wiem, jaka to wygoda przy dzieciach (co się poplami, to się wytrze!), na pewno miękka i wygodna – i to będzie dla mnie najważniejsze przy wyborze. Ma być dębowy stół, taki na 8 krzeseł, ale nie chcę rozkładanego, bo to tylko problem potem, a i tak nigdy z tej opcji nie korzystam. I z dużych mebli to tyle.

Poza tym ruchome stoliki kawowe, raczej takie pomocniki, które można co moment bez problemu w innym miejscu ustawić. Żeby nie zawadzały, kiedy dzieci będą grać w Xboxa albo ja będę odkurzać. Ma być biała minimalistyczna szafka pod telewizor, a telewizor – wieszany na ścianie. I czarne, koniecznie lekkie krzesła – żeby się nie zmachać przy myciu podłóg – plus kilka doniczkowych kwiatów, ale wszystko to może się jeszcze pięćdziesiąt pięć razy zmienić.

IMG_0185

I chociaż nigdy nie sądziłam, że powiem to tak szybko – że kiedyś znudzą mi się te wszystkie zabawy w wykańczanie i przeprowadzki – to czuję, że właśnie w tym domu zostaniemy z Piotrem do późnej starości.

DSC_4784

Bez nazwy-2

  • Pięknie będziecie mieszkać To łóżko dla synka przypomina mi lozko Lwa z bloga Księżniczka w kaloszach ? Śliczna jest ta ramą łóżka

    • O, muszę zerknąć, bo nie widziałam :).

      Łóżko było miłością od pierwszego wejrzenia – tak sobie przeglądałam internet i nagle BACH – patrz Piotr! Zamawiam! :D

  • R Ryba

    Mogę prosić o zdjęcie i ewentualnie stronę skąd ten piękny kominek ?? :)

  • Milka6300

    Salon cudny, nawet zazdroszczę Ci mycia tych okien. Zawsze można użyć jakiejś akumulatorowej myjki. PS. Stare krzesło na budowie musi być. ?

    • A krzesło jeszcze po dawnej właścicielce :).
      Zostawiła nam też fotel klubowy, w opłakanym stanie, ale będą z niego „ludzie” :).

      Myślisz, że taka myjka nie rysuje szyb? Bo zastanawiam się od jakiegoś czasu nad takim rozwiązaniem.

      • Milka6300

        Czy rysuje, to szczerze mówiąc nie wiem, jednak koleżanka jest zadowolona. Ma chyba karchera. Ja też dopiero myślę nad zakupem. Może ktoś tu ma i się wypowie?

        • Dziewczyny na fejsie pisały, że polecają ?

          • Katarzyna Nowak

            KARCHERA POLECAM! NIE RYSUJE SZYB! Czasami zostawia gdzieś smugę-stróżkę nie zebranej wody ale wystarczy przetrzeć :-)

  • ppaulikk

    Też się buduje i wiem jak to z tymi urzędnikami jest.. masakra :-P i tak samo mam okno na całą ścianę w salonie ale te okna są piękne ? mogę myć codziennie ale muszę takie mieć

    • Kurczę, zabili mnie tą decyzją. Mają podłączyć w marcu, a w marcu to ja już chciałam tam mieszkać :/.

  • karjola

    urzędnikom się nie spieszy…na wiosnę zanieśliśmy projekt i czekaliśmy na pozwolenie na budowę. Wiadomo- chcemy zacząć jak najszybciej. Okazało się,że w projekcie trzeba coś poprawić, więc zawiadomienie wysłali nam pocztą. OD momentu napisania zawiadomienia, do momentu w którym to otrzymaliśmy minęło 7dni! Tydzień straty, gdzie już mogliśmy działać z poprawkami…a list miał do przejścia 10km, więc jakbyśmy wiedzieli to mogliśmy odebrać osobiście :/ a robotnikom też się nie spieszy. Mają czas chłopaki ;) ale generalnie co swoja chałupa to swoja :)

  • Mróz Agata

    Witam. Przez mycie okien na budowie już przeszłam i nie zazdroszcze :) a że miałam pomoc szwagierki i teściowej to za pierwszym razem tak bardzo nie odczułam, ale już za drugim razem kiedy musiałam umyć sama wszystkie ( a mam 15 okien i wiekszość dużych niewymiarowych) to po pracy nie nadawałam sie nawet do kierowania autem :)

    Salon będzie piękny, oświetlony i przestronny a to najważniejsze :)
    pozdrawiam :)

  • Przechodziłam remont swojego mieszkania całkiem niedawno… ahh to niesamowity okres <3 A później i tak chciałoby się coś zrobić inaczej ;)

  • e-milka

    Tez zazdroszcze, a najbardziej sciany.