Life and the city

Pimp my house: Niektóre kobiety marzą o garderobie, a ja marzyłam o tym pomieszczeniu!

25 lipca 2018

Pralnia to takie zwykłe pomieszczenie, więc byłam przekonana, że absolutnie nikogo nie zainteresuje. Ale po zamieszczeniu krótkiej relacji na Instagramie dostałam już tyle pytań i próśb o nią, że stwierdziłam: ok, pokażę wam jak wygląda nasza pralnia w całości!

pralnia

To, że musimy znaleźć miejsce na pralnię, było jasne, jak tylko kupiliśmy ten stary dom. Marzyłam o niej nawet bardziej niż o gabinecie, nie wspominając już o garderobie, której wcale nie mamy :).

Serio, miałam dość suszarek porozstawianych na środku salonu!

Jednak poza pralnią to pomieszczenie pełni również inne funkcje. Jesteś ciekawa, jak je urządziliśmy oraz wykorzystaliśmy?

pralnia


PO PIERWSZE: PRALNIA

pralnia

Celowo w żaden sposób nie zabudowaliśmy pralki, bo tutaj nikogo ten sprzęt nie razi. Grunt, że nie muszę na nią patrzeć w trakcie wieczornej kąpieli czy porannego siusiu.

Szafki robiliśmy na wymiar u stolarza (to zwykły mdf), dębowy blat również.

Płytki podłogowe znalazłam w jednym z budowlanych marketów. Zależało mi, żeby pralnia nie kosztowała zbyt wiele, w końcu nie jest to jakieś reprezentacyjne pomieszczenie, ale również, żebym miała przyjemność z korzystania z niej. W końcu spędzam tam trochę czasu!

szafki i blat – stolarz
zlew oraz kran – IKEA
płytki – Leroy Merlin
jutowy worek – H&M home


PO DRUGIE: LETNIA KUCHNIA

pralnia

W moim rodzinnym domu było takie pomieszczenie jak letnia kuchnia. To znaczy właśnie tam rodzice załatwiali „brudniejsze sprawy”. Jakkolwiek to brzmi, chodziło np. o obieranie kury, przygotowywanie karpia na Boże Narodzenie czy ogórków kiszonych na zimę.

Dzięki temu brud nie był wnoszony do domu i choć co prawda dzisiaj kupuję już gotową kurę czy rybę, bardzo podoba mi się idea letniej kuchni.

U nas dzieciaki obmywają się w niej po powrocie z placu zabaw, a Piotr z ogrodu. I to właśnie tutaj mam zamiar robić w przyszłości przetwory.


PO TRZECIE: NIE WIEM JAK NAZWAĆ TĘ FUNKCJĘ, ALE JEST CZADERSKA!

Ponieważ pralnia to nasza druga kuchnia, nareszcie zamontowaliśmy w niej filtr do wody pitnej, o którym tyle wam wcześniej trąbiłam!

Zdecydowaliśmy się na to rozwiązanie, bo dotychczas produkowaliśmy naprawdę dużo plastiku i szukaliśmy sposobu, jak to ograniczyć. Niestety, woda kranowa w Poznaniu jest ohydna w smaku. No nie da się jej przełknąć! Filtr FITaqua nie tylko ją oczyszcza z wszelkich zanieczyszczeń, chloru, metali ciężkich, pestycydów oraz detergentów, ale jeszcze uzdatnia o dodatkowe minerały.

Te minerały są wyczuwalne w smaku, ale nie są jakieś intensywne. Po prostu czujesz, że pijesz wodę mineralną, a nie źródlaną czy zwykłą kranówkę.

Pytałyście mnie o montaż. Wygląda on tak, że przyjeżdża pan ze swoim magicznym sprzętem i po godzinie można już pić wodę prosto z kranu.

Możesz zamontować dla tej wody oddzielny mały kranik lub (tak jak my) zrezygnować z wody ciepłej lub zimnej w swoim kranie – zamiast niej poleci woda uzdatniona do picia. My zrezygnowaliśmy z zimnej, bo w pralni jej nie potrzebujemy.

Żeby założyć filtr FITaqua potrzebujesz jeszcze miejsce w szafce pod zlewem lub gdzieś obok. Sprzęt filtrujący zajmuje jakąś 1/3 takiej szafki.

Domyślam się, że interesują was również koszty tego filtra. Ile dokładnie można dzięki niemu zaoszczędzić (odliczając koszt montażu) przeczytasz TUTAJ. Te obliczenia są genialne!


PO CZWARTE: SPIŻARNIA

Ponieważ nasza piwnica nie jest jeszcze gotowa i nie mam spiżarki przy kuchni, tę funkcję przejęła właśnie pralnia.

Trzymamy w niej zapasy jedzenia, słoiki, makarony, kasze, jakieś większe zakupy, zgrzewki mleka oraz… Słodycze! ;)


I PO PIĄTE: GARDEROBA

Na pewno na poprzednim zdjęciu wypatrzyłaś ręczniki oraz ścierki kuchenne. Nie, nie przewidziało ci się! Nasza pralnia robi także za garderobę, której nie mamy przy sypialniach.

Kiedy okazało się, że nie da się wygospodarować garderoby na piętrze naszego starego domu, byłam załamana. Kombinowałam, żeby wpakować ją do łazienki, ale w końcu rozum wziął górę i stwierdziłam, że duże szafy PAX z IKEA na pewno nam wystarczą.

W pralni chowam za to wszystko, czego nie nosimy na co dzień. Okrycia wierzchnie, większość butów, ale również: ręczniki, pościel czy zasłony.

Brakuje jeszcze uchwytów przy frontach, ale pewnie już się przyzwyczaiłaś, że nie jestem jakoś specjalnie decyzyjna i wszystko trwa u nas trochę dłużej niż u innych, którzy się budują czy wykańczają.

Ale jak to mawia moja mama: „Wyobraź sobie, jak bardzo byś się nudziła do śmierci, gdybyś od razu wszystko miała w tym domu zrobione”. No. Także ten. Każdego dnia, kiedy z domem (a zwłaszcza ogrodem) nic nie rusza do przodu, pocieszam się właśnie tymi słowami!


Podoba Ci się ten wpis? Daj mi o tym znać, to naprawdę wiele dla mnie znaczy!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o