Mum and the city

Facet w połogu kazałby postawić sobie pomnik. A my robimy z tego temat tabu!

9 września 2018

Na początku chciałabym ci zadać pytanie, na które (mam nadzieję) odpowiesz szczerze: Z iloma kobietami rozmawiałaś o swoim połogu? Zauważyłam, że chętnie mówimy o ciąży i macierzyństwie, nawet poród przestał być już tematem tabu, jednak połóg w naszych babskich opowieściach z jakiegoś dziwnego powodu zostaje przemilczany. Czy dlatego, że jest nieważny? A może dlatego, że jest… Trudny?

Zanim zostałam mamą po raz pierwszy, oczywiście widywałam kobiety w połogu!
Zazwyczaj wyglądały tak:

połóg

ale też tak:

połóg

W sumie ja tam nic do nich i ich płaskich brzuchów nie mam! Ale przeraziłam się nie na żarty, kiedy jedna z czołowych polskich blogerek pokazała się ostatnio 9 dni po porodzie na jednym z eventów. Nie przeraziło mnie to, że wyszła bez dziecka, bo która nie miała ochoty tak sobie wyjść, niech pierwsza rzuci kamieniem. Nie przeraziło mnie też to, że miała odwagę ubrać białą sukienkę ;). Włosy stanęły mi dęba dopiero po przeczytaniu komentarzy:

  • „Mnie cały czas straszą wizją, że z dzieckiem nic się nie da zrobić. To jest straszne, bo wszystko jest kwestią organizacji.”
  • „Jak super! Jak kiedyś zostanę mamą, to też tak chcę! Ja też będę miała swobodę, swoje życie!”
  • „Jesteś cudowna, kto powiedział, że mama ma się zamknąć z maleństwem w domu?”
  • „Lubię takie normalne mamy, które oprócz faktu posiadania dziecka mają jeszcze normalne życie.”
  • „Mama ma prawo do dnia wolnego! Mam termin za 3 tygodnie, obym też szybko doszła do siebie.”
  • „Przecież wszystko jest kwestią organizacji!”
  • „Jak moja mała przyjdzie na świat za 3 miesiące to mam nadzieję, że będę taka jak ty.”
  • „Mamą jeszcze nie jestem, ale jak już będę, to będę taka jak ty.”
  • „Jesteś dla mnie wzorem.”
  • „Kurczę, kobieta po urodzeniu jak dbała o siebie wcześniej, tak dalej powinna dbać.”
  • „Kobiety są leniwe i zwalają to na macierzyństwo.”
  • „Nie mam dzieci, ale mam nadzieję że gdy się kiedyś pojawią nie będę spuchnięta w wyciągniętym dresie latała po chałupie.”
  • „Moje macierzyństwo też takie będzie.”
  • „Jesteś dla nas inspiracją.”
  • „Wszystko zależy od nastawienia.”
  • „Niestety dla większości dziecko to zasłona dymna, żeby nie musieć iść do pracy, wyjść z domu, żeby nie musieć ćwiczyć.”


JA TEŻ MYŚLAŁAM, ŻE BĘDĘ IDEALNĄ MAMĄ W IDEALNYM MAKIJAŻU,
KTÓRA POPITALA Z IDEALNYM WÓZKIEM PO IDEALNIE PROSTEJ DRODZE

Bo przecież to tylko kwestia nastawienia.
Czy też innej organizacji.
Nie, nie będę leniwą matką. Phi!
Skoro inne mogą, to ja też!

A potem zostałam pokonana przez własną fizjologię i co tu dużo mówić, hormony, które ostro dały mi w kość. Bo połóg to taki PMS razy tysiąc, czyli że jak dotychczas przed okresem miałaś ochotę wysłać męża na księżyc, tak teraz najchętniej wysłałabyś tam cały świat, najlepiej razem z dzieckiem, co ma w zwyczaju budzić się co 15 minut, nie szanując zupełnie twojej potrzeby snu.

I jak chodziłam tak w pół zgięta, i z trudem myłam włosy, za to z łatwością omdlewałam, to w mojej głowie pojawiła się jedna wielka pretensja, zupełnie znienacka, jak oskarżycielskie billboardy wyborcze pojawiły nagle nad miastem: „Zostałam oszukana! Oszukano mnie! Inaczej to miało wyglądać! Miał być poród, a potem już tylko tęcza, brokat i jednorożce!!!”. Ale ponieważ kobieta w połogu zmienną jest, to jeszcze czasami miałam przebłyski w stylu: „Co jest ze mną, do jasnej cholerci, nie tak???”.

A wszystko było przecież w porządku. Te kobiety, te gwiazdy, to nie jakieś nadludzie, co połogu nie przechodzą wcale albo przechodzą go wyjątkowo lekko, podczas gdy u mnie burza z piorunami. One tam stoją na tych czerwonych dywanach i drżą, czy im podkład poporodowy nie przecieka i tylko czekają, aż to wszystko się skończy i będą mogły się położyć.

One tam stoją, bo MUSZĄ. Bo taką mają PRACĘ.

Nie można mieć do nich pretensji, że do końca grają swoją rolę, kreując przy tym obraz nierealnego, wyidealizowanego aż do bólu pupy macierzyństwa. Taka Lima nie wyzna przecież głośno: „Musiałam wyjść w bieliźnie i pomachać cyckami, bo straciłabym miliony”, księżna Kate się nie pożali, że wcale nie miała ochoty pozować pod szpitalem, a Instagramerka nie cyknie foty, kiedy jest akurat w piżamie, bo jej obserwatorki, te wszystkie wannabe niezależne mamuśki, oczekują od niej kreacji, a nie prawdziwego życia.


Zobacz jak to wygląda u mnie ;) -> Instagram (klik) 



BRAKUJE MI JEDNAK BARDZO GŁOSU Z DRUGIEJ STRONY BARYKADY

Więc mam pretensje do nas, zastępów zwykłych kobiet, które temat „połóg” traktują jak tabu. A do siebie pretensję mam największą, bo ja również temat połogu na moim blogu skrzętnie przemilczałam. I wiesz co, pamiętasz moje pytanie z początku wpisu? Nie rozmawiałam o tym z absolutnie ŻADNĄ kobietą, a przyszłą mamą, bo głupio mi było wyznać w cztery oczy, co się wtedy z naszym ciałem i psychiką dzieje.

Połóg to temat, o którym lepiej nie mówić, tak jak kiedyś nie mówiło się głośno o tym, co działo się za zamkniętymi drzwiami porodówki, choć kobiety przez to jeszcze bardziej cierpiały.

Kiedy ktoś odwiedza świeżo upieczoną mamę, to pyta, jak tam maluszek, bo głupio zapytać, jak czuje się kobieta, skoro wiadomo, że fatalnie.

Poradniki również skupiają się na maluszku w tych pierwszych dniach, a nie na mamie w połogu. W czasie ciąży ginekolog wcale o połogu nie wspomina, a na szkole rodzenia położne pokazują głównie jak po porodzie doprowadzić do porządku berbecia (przewinąć, wykąpać), a nie siebie.


FACET W POŁOGU KAZAŁBY POSTAWIĆ SOBIE POMNIK!

Wiesz jak zachowałby się facet w połogu? Kazałby postawić sobie pomnik! Na każdym kroku przypominałby, że go boli i że cierpi, krew się z niego leje i oczekiwałby, że się nim zajmiemy zupełnie jak wtedy, kiedy ma 37 stopni.

A my zgrywamy bohaterki i kiedy nimi nie jesteśmy, to jedna przed drugą udaje, że nie było tematu.

Więc będę pierwsza i to napiszę: połóg to krew, pot i łzy. Ktoś, to stworzył to powiedzenie, musiał być kobietą w połogu właśnie, bo też płyny fizjologiczne, co z ciebie wyciekają, pojawiają się dokładnie w takiej kolejności. Rana ciągnie, usiąść ciężko, trzeba wrzucić po prostu na luz i tylko wtedy będzie dobrze. I nie ma co się oszukiwać, że dziecko nie zmieni twojego życia, bo zmieni je CAŁKOWICIE i NIEODWRACALNIE.

Dobra wiadomość jest taka, że wcale nie na gorsze. Ale nie wmawiaj sobie, że dalej będziesz niezależną kobietą, że pozostaniesz sobą sprzed porodu, bo odtąd przez kilka miesięcy będziesz tworzyć z dzieckiem jedność, a jak wiadomo, trudno być dawną sobą, kiedy ciągle tachasz kogoś pod pachą. Kogoś, kto w 100% zależy od ciebie, bo nic samo nie potrafi, tak bardzo jest bezbronne i tak bardzo tobie ufa, że głupio mu nawet powiedzieć: „A weź idź, bo mama musi teraz zakręcić włosy jak gwiazda!”.

Połóg to tak naprawdę czas bolesnego pożegnania ze sobą, bo razem z dzieckiem narodziła się nowa kobieta. Taka, która już nie siebie będzie od teraz na pierwszym miejscu stawiać.

Ale nie ma tego złego, bo właśnie w tym czasie tworzy się więź największa, najpiękniejsza taka i na życie całe. Z żadnym facetem takiej więzi nie stworzysz i w sumie nie kumam, czemu my kobiety tak się przed nią wzbraniamy? Ta miłość jest ważniejsza niż spacer wyczesanym wózkiem w wyczesanym makijażu po wyczesanym chodniku ulicami wyczesanego miasta. Nie przegap jej, kurczowo trzymając się dawnego życia, tylko wpuść do swojego serca. Jak tylko zapuka.


Podoba Ci się ten wpis? Daj mi o tym znać, to naprawdę wiele dla mnie znaczy!


Dziękuję, że jesteś ze mną!

Dodaj komentarz

26 komentarzy do "Facet w połogu kazałby postawić sobie pomnik. A my robimy z tego temat tabu!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Seso
Gość

Mnie tam nie przerazaja teksty „super ja tez taka bede po porodzie”. Ja sobie zaparzam kawke, siadam i czekam obserwujac co sie wydarzy buahaha ? Dla mnie nawet zdjecia ksieznej Kate to jakies niewyobrazalne standardy. Mamy z mezem takie dwa zdjecia z tej samej szpitalnej windy: jedno tuz przed cesarka- spakowani, zwarci, gotowi. I drugie przy wypisie: on rozczochrany w dwudniowej koszuli ja wymieta z obledem w oczach ?

Agnieszka
Gość
Agnieszka
Tak naprawdę to nie tylko o sam połóg chodzi. Bo po 6 tygodniach przychodzą następne, a razem z nimi nowe wyzwania -ząbkowanie, raczkowanie, czasami wręcz tych karmień w nocy jest więcej… napiszę tylko jak było u mnie. Dwukrotnie połóg okazał się być lepszy niż mi mówiono. Macica bolała kurcząc się tylko po drugim porodzie, przy pierwszym prawie wcale. Piersi obolałe tylko po pierwszym, po drugim nic nie bolało. Krwawienie – w szpitalu dokuczliwe, no bo nie miałam 5 koszul na zmianę, więc bardzo uważałam żeby szybko nie ubrudzić się zanadto. A poza tym czułam się dobrze, dużo lepiej niż w… Czytaj więcej »
Sylwia
Gość
Sylwia

?

e-milka
Gość
e-milka
Mit dobrej organizacji trzyma sie tak mocno, ze kobiety w szpitalu, a jeszcze lepiej w ostatnim trymestrze powinny dostawac taka broszurke: „Dobra organizacja i inne mity”. Proponuje z wzorcem listu „Pozegnanie z moja dawna ja”. Nie, nie rozmawialam o pologu przed narodzinami dzieci, jedyne co pamietam, ze ktos mi zalecil kupno podkladow. A np. juz o wkladkach laktacyjnych (mialam hiperlaktacje, oczywiscie wtedy nie znalam nawet tej nazwy, znam ja stad: https://www.wymagajace.pl/kleska-urodzaju-hiperlaktacja-a-sen-niemowlecia/) dowiedzialam sie praktycznie post factum (na szczescie polozna dala mi kilka). Ale sa kobiety, ktore o tym wiedza – polozne. Moja miala tak sprytnie ulozone wizyty, ze rano odwiedzala… Czytaj więcej »
Ola
Gość

Jeszcze to, że w połogu pójście do toalety jest wielkim stresem. Pamiętam, że w szpitalu położne nas goniły, a ja miałam jakąś dziwną blokadę i bałam się o szwy.

Marti
Gość

Pamiętam siebie po pordzie, po cc. Bolało, nie umiałam zejść z łóżka, chodziłam zgięta w pół, słabo mi było, pociłam się i głośno o tym mówiłam… rodzinie… przez pierwsze 3 dni, bo po tym czasie zostałam szybko i skutecznie sprowadzona na ziemię, przez moją mamę… słowami: „przestań się nad sobą użalać i skup się na dziecku…”. Wtedy właśnie zakończył się mój połóg…

Magda
Gość
Pamiętam jak po pierwszym porodzie i nacięciu czułam się tak fatalnie, że przez dwa tygodnie prawie nie umiałam chodzić, siedzieć nie mówiąc już o pójściu do toalety (skoro już tak mówimy o wszystkim :P ) I dokładnie pamiętam jak się wkurzałam, że nikt mnie na to nie przygotował. Nikt nie powiedział, że tak może być. Mówili tylko, że jak już mi po porodzie dadzą dziecko na ręce – to już nic innego nie będzie się dla mnie istotne. A tu jeszcze trzeba urodzić łożysko, przeżyć szycie i dochodzić do siebie w fatalnie kiepskim tempie. Oczywiście, każdy poród i połóg jest… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość
Agnieszka

A i pamiętajmy-za każdą tą wypielęgnowaną, wymalowaną i uczesaną panią stoi ktoś – partner, mama, teściowa, siostra – kto ogarnie maleństwo i może też posiłki i sprzątanie, żeby ona mogła tak wyglądać. Ewentualnie stoi za tym chętny do spania w dzień maluch! Moje spały max. 2 godziny raz dziennie, także tego…pranie zdążyłam wstawić, odkurzyć, zjeść kanapkę i the end!!! A mogłam czasem włosy zakręcić hehehe….

e-milka
Gość
e-milka

Też zawsze to mówię, za każdą „ogarnięta” kobietą stoi inna kobieta. Są oczywiście wyjątki – zdarzają się bardzo spokojne noworodki, ale sporadycznie. Kiedyś miałam taką znajomą dziecko miała ksiazkowe. Po jednej nocy z ząbkami była „strasznie” zmęczona. Dla mnie ząbki nic nie zmieniły – moje dzieci od początku spały źle, nieregularnie i krótko.

Ola
Gość
Ja rodziłam w styczniu. Porod naturalny. Temat połogu (głównie chodziło o ciapanie krwią) miałam obgadany z przyjaciółką, która rodziła 4 miesiące wcześniej. Opowiadała mi jak to było u niej (CC), co mam sobie kupic, bo na pewno mi się przyda (podkłady, majtki siateczkowe). Potem chodziłam do szkoły rodzenia przy dużym, uniwersyteckim szpitalu z mega położną, która bez żadnych ceregieli na zajęciach z połogu opowiedziała wszystko – że krew się leje, że czasami może śmierdzieć (bakterie, bo o nie tam nie trudno), że myć się najlepiej tylko wodą, bo najlepiej goi, a mydła, nawet najdelikatniejsze, rozpuszczają za szybko chińskie nici (Oskara… Czytaj więcej »
AgiOli
Gość
AgiOli

Konkretna polozna. Powiedziala chyba wszystko tak jak jest, bez ogrodek:)

AgiOli
Gość
AgiOli
Temat pologu rzeczywiscie jest przemilczany. Powinno sie o tym mowic, choc ja bedac w pierwszej ciazy nie pytalam za duzo i malo czytalam na ten temat. Nie chcialam sie negatywnie nastawic i wystarszyc. Do samego konca mialam super pozytywne nastawienie i zarowno porod jak i polog byl znacznie trudniejszy niz w moich wyobrazeniach :D Nie wiem jednak, czy gdybym wiedziala te wszystkie rzeczy to bym zdecydowala sie na porod naturalny i czy by mi to w jakis sposob pomoglo. Za dwa miesiace mam rodzic drugie dziecko i znowu ma byc ‚maly olbrzym’. Co raz czesciej mysle o cesarce , dziecko… Czytaj więcej »
Magda
Gość
Skad ja to znam… Tez myslalam ze po narodzinach dziecka bede zyc po staremu (z drobnymi zmianami). Ale zycie wywrocilo mi sie do gory nogami. Zaskoczona jestem ze o tym trudach po porodzie sie nie mowi – ja postanowilam nie milczec i kazdej kolezance opowiadam jaki to ciezki czas. Niestety czesc osob (glownie pokolenie mojej mamy) uwaza ze przesadzam, bo mam cudowna coreczke i to powinno mi wystarczyc do szczescia. A ja chce jeszcze powrotu do swojego poprzedniego zycia… Moze gdybym byla bardziej swiadoma jak wyglada zycie po porodzie to latwiej byloby mi zniesc ten czas. Minelo juz 5 miesiecy,… Czytaj więcej »
Mila
Gość

Dzieki za ten tekst. Swiadomosc tego jak bedzie wygladac Twoje zycie zaraz po urodzeniu dziecka jest bardzo niska. Ja zmagalam sie z ogromna depresja po porodzie, burza hormonow, noworodek wiszacy na mnie godzinami, bol, lzy, zmeczenie tak straszne po kolejnej malo przespanej nocy…i pomimo wsparcia rodziny i partnera jednak totalna w tym wszystkim samotnosc.