Mum and the city

Podróż samolotem z małymi dziećmi – czy jest się czego bać?

11 września 2017

Podróż samolotem z małym dzieckiem

Na pierwszą podróż samolotem z dziećmi zdecydowaliśmy się dopiero teraz. Czyli późno. I chociaż paszport synka wyrobiliśmy już w pierwszym roku jego życia, to ciągle odkładaliśmy w czasie wycieczkę do ciepłych krajów, bo nasłuchałam się tylu mrożących krew w żyłach opowieści (np. o tym, jak małe dzieci cierpią przez zmiany ciśnienia, co może się skończyć poważną chorobą, a nawet niedosłuchem), że wyjazd nad polskie morze – choć zimne, brr…! – wydawał się nam sielanką, a lot z małym dzieckiem sportem ekstremalnym porównywalnym ze wspinaczką na Kilimandżaro.

Podróż samolotem z niemowlakiem


A JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Podróż samolotem z małymi dziećmi

Na lotnisku musisz być dwie godziny przed odlotem samolotu. Najpierw odbierasz bilety i oddajesz bagaż. Okazało się, że z maluchami jest najłatwiej, bo zarówno w Poznaniu jak i w Bułgarii stworzono osobne kolejki dla rodzin z dziećmi, więc nie musisz stać w długim sznureczku – jesteś przyjmowana zaraz za osobami niepełnosprawnymi. Wyglądało to tak, że w kolejce dla rodzin z dziećmi stoi przed tobą może z pięć osób, a w tej nieuprzywilejowanej – ponad sto.

Dzięki temu jako jedna z pierwszych docierasz do bramek z kontrolą osobistą, zanim na dobre zacznie się przy nich młyn. Jednak mała nerwówka już tam jest: wszyscy się spieszą, a obsługa krzyczy, żebyś na hurra rozpakowała swój bagaż podręczny: wyjęła telefon i aparat fotograficzny z torebki, rozłożyła laptopa, zdjęła całą biżuterię. Z dziećmi na rękach wszystko oczywiście idzie wolniej, a one same są zdezorientowane i nie wiedzą, gdzie się podziać, żeby nie przeszkadzać, ale również nie zgubić. Całe szczęście dzieje się tyle, że nie zdążą się nawet rozpłakać :).

Moja rada jest więc jedna: nie ubieraj na lot ŻADNEJ biżuterii. Ja w Poznaniu byłam obwieszona jak choinka (kolczyki, zegarek, pasek przy spodniach i jakieś tam bransoletki), za to na powrót mądrzejsza o doświadczenia całą biżuterię spakowałam do walizek, a na tyłek wciągnęłam legginsy zamiast dżinsów z paskiem :). Nie zakładaj też bluzy z zamkiem – ani sobie, ani dzieciom.

Ze względu na bezpieczeństwo można przewozić do 100 ml płynu, ale chociaż Basia nadal pije mleczko co 3 godziny, nie zabraliśmy ze sobą żadnej wody, z czego potem się cieszyliśmy, widząc rodziny, które do kontroli musiały opróżniać bagaż podręczny nie tylko ze sprzętów elektronicznych, ale również ze wszystkich słoiczków, musów owocowych czy butelek. Wodę oraz sok na podróż kupiliśmy po prostu zaraz za bramkami – w strefie bezcłowej. O wrzątek można też bez problemu poprosić na pokładzie samolotu.


PO ODPRAWIE MOŻESZ ZACZĄĆ CIESZYĆ SIĘ WAKACJAMI

ciśnienie w uszach

dziecko w samolocie

z dzieckiem w samolocie

podróżowanie z dzieckiem

Co prawda my byliśmy zestresowani, bo myśleliśmy, że najgorsze dopiero przed nami, ale… Nie. Okazało się, że na lotnisku w Poznaniu zbudowali małą makietę samolotu ze zjeżdżalnią oraz zabawkami dla dzieci, a w bułgarskim Burgas to już w ogóle full wypas, bo do dyspozycji najmłodszych był caaały placyk zabaw i to na świeżym powietrzu!

dziecko w samolocie

dziecko do ciepłych krajów

I chociaż do odlotu trzeba jeszcze poczekać dobrą godzinę, to dzieciaki są tak zajęte zabawą, że ta godzina mija nie wiadomo kiedy :). Szybkie zakupy, zaliczenie toalety i już ludziki ustawiają się w kolejce do samolotu.

Tutaj nie ma oczywiście pierwszeństwa dla rodzin z dziećmi, dlatego najlepiej wcześniej zarezerwować sobie miejsce w samolocie. Kosztuje to 30 złotych za jedną osobę (w jedną stronę), ale nie musisz nigdzie pędzić, przepychać się i szukać, żeby siedzieć razem. Nie męczysz też niepotrzebnie dzieci staniem w entej kolejce, po prostu zgarniasz je z placu zabaw w ostatniej chwili i wchodzisz na pokład. My wchodziliśmy jako ostatni, a miejsca i tak mieliśmy… Najlepsze! Wszystko dzięki Piotrowi, który trochę świata już zwiedził i zarezerwował nam miejsca na samym przedzie samolotu. Raz, że blisko toalety, a dwa – pod siedzeniami w pierwszym rzędzie jest dwa razy tyle miejsca na nogi (ja na przykład mogłam je swobodnie rozprostować, a i Basia miała gdzie pospacerować). Więc pamiętaj w czasie rezerwacji: ZAWSZE PIERWSZE MIEJSCA.


NO TO ZIUUUM! LECIMY!!!

Podróż samolotem z małymi dziećmi

To właśnie lotu bałam się najbardziej i tego, jak dzieci wytrzymają kilka godzin siedzenia? Dlatego na pierwszy lot wybraliśmy sobie Bułgarię, bo to tylko niecałe dwie godziny.

Wózek (parasolkę) oddaliśmy przed samym wejściem do środka samolotu, zostały nam więc tylko ręce i… Tula. Ta Tula uratowała nasze dwa loty, ale o tym za chwilę.

Na start i lądowanie KONIECZNIE kup w strefie bezcłowej coś do picia dla dzieci. Basia miała mleczko w butelce (specjalnie przetrzymaliśmy ją „na głodniaka”), a starsze dziecko może pić soczek przez słomkę albo wodę/soczek z małej butelki z takim specjalnym dziubkiem (niekapkiem). Kiedy dziecko pije, uszy automatycznie się odtykają, dzięki czemu zmiany ciśnienia są prawie nieodczuwalne!

Na początku jest sielanka, bo dzieci są tak zafascynowane widokiem miasta z lotu ptaka, że patrzą przez okienko i podziwiają, a potem… Potem wyciągnij jakieś przekąski typu ciastka, kanapki, jabłka albo banany. Zawsze to kilka dodatkowych minut w ciszy i spokoju ;). Przygotuj też zabawki na lot. Kiedy znaleźliśmy się już nad chmurami, starszak niepedagogicznie dostał tablet z grami, które działają w trybie samolotowym (przetestuj to przed wylotem, bo niektóre potrzebują działającego internetu). Jego mieliśmy więc z głowy i tylko ze współczuciem patrzyliśmy na rodziny wokół, które zabawek nie zabrały i przez godzinę męczyły się ze znudzonymi oraz wyjącymi kilkulatkami.

Basia za to trafiła do Tuli, gdzie od razu zasnęła, więc ją też mieliśmy z głowy przynajmniej do odbioru bagażu na lądzie. Błogosławiłam dzień, w którym postanowiłam się w nosidło ergonomiczne zaopatrzyć :). Małe dziecko dobrze przetrzymać w ciągu dnia bez drzemki (lub pozwolić na krótszą niż zwykle drzemkę), żeby na górze szybko zasnęło.


LOT SAMOLOTEM JEST ŁATWIEJSZY NIŻ PRZEPRAWA SAMOCHODEM!

Jeśli twoje dziecko bez problemu wytrzymuje w samochodzie kilka godzin (Basia nie wytrzymuje), to naprawdę nie masz się czego bać! Z moich obserwacji wynikało też, że im mniejsze dziecko – tym łatwiej. Taki kilkulatek, który nie śpi już w dzień, może być zmęczony i marudny. Na lotnisku cały czas musisz go pilnować, żeby nie zgubił się w tłumie. Nie włożysz go do wózka ani do nosidła, nie zatkasz mleczkiem, nie uspokoisz kołysanką czy grą w kosi kosi łapki, nie utrzymasz długo na kolanach.

Jeśli masz więc małe dziecko – zamiast niepotrzebnie się stresować, ciesz się. A jeśli starsze – to o ile nie lecicie kilkanaście godzin, jesteś w stanie zaplanować wszystko tak, żeby wasza podróż samolotem była jednym z najciekawszych wspomnień z caaałych wakacji :).

Podróż samolotem z małymi dziećmi


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • polajkujesz go albo udostępnisz na moim fanpejdżu,
  • dasz mi o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz mojego Facebooka, żeby być ze wszystkim na bieżąco,
  • dołączysz do nas na Instagramie :)
  • Beata

    My też byliśmy w tym roku w Bułgarii. Rewelacyjnie krótki lot, dla dziecka super ( i dla nas zresztą też) :-) Była to jego 4 podróż samolotem, pierwszą „zaliczył” w wieku 15 miesięcy. I naprawdę z każdym rokiem jest łatwiej. Pozdrawiam

  • Olga

    Fajny wpis :) my jeszcze z naszym smykiem nigdzie nie lecieliśmy, ale w samochodzie to anioł i spokojnie możemy sobie jechać kilka godzin (pod warunkiem, że nie jest ciemno, bo wtedy nie chce spać i dodatkowo marudzi, że ciemno i nic nie widać) więc samolot pewnie nie byłby straszny, ale jakoś tak wyszło, że na wakacje wybieraliśmy samochód. Zobaczymy jak będzie z drugim dzieckiem i jego zamiłowaniem do podróży jak już znajdzie się na świecie ;)

    Jedna poprawka do tekstu „można przewozić do 100 ml płynu” nawet 50ml płynu nie pozwolą Ci przewieźć jeśli będziesz miała w butelce np. 300 mililitrowej. Można przewozić płyn tylko w opakowaniach do 100ml. A to jest różnica ;) Wyjątkiem jest np. butelka z mlekiem czy herbatką dla dziecka- tą z reguły po prostu każą rodzicowi spróbować na bramkach i wpuszczają (przynajmniej tak wynika z moich obserwacji z lotów przed dzieckiem ;))

    • Aaa, możliwe, że stąd wyniknął mój błąd – mieliśmy w drodze powrotnej odrobinę wody w butelce Basi (210 ml) i bez problemu nas wpuścili :). Wcześniej na jakimś plakacie rzuciło mi się w oczy, że można mieć 100 ml, dlatego nie szukaliśmy toalety, żeby ją wylewać. Nikt nie robił problemu.

      Natomiast rodzice przewozili pełne butelki wody, soczki, musy owocowe i słoiczki – widziałam tylko jak je wypakowują na taśmę, a czy mogli je zabrać dalej – nie wiem, bo dzięki temu, że my nie mieliśmy nic, przeszliśmy w pierwszej kolejności :)

  • Martyna Czopek

    Za miesiąc lecimy z naszą teraz 8-miesięczną córką do Grecji, uspokoiłaś mnie tym wpisem bo trochę się stresowałam :)

  • Zofia Bogusławska

    Nie tylko z przodu sa fajne miejsca. Jesli nie ma juz wolnych z przodu, to przy wyjsciach awaryjnych mniej wiecej po srodku samolotu tez jest wiecej miejsca na nogi ;)

    Waro zapytac tez gdzie jest toaleta z przewijakiem (zazwyczaj na koncu) :)

    Moge jeszcze dodac ze zamiast kocyka dla malego dziecka (w samolocie chlodno, zazwyczaj przykrywamy male dzieci do spania) warto zabrac chuste (taką jak apaszke, tylko duzą) – zajmuje mega malo miejsca i malo wazy a zazwyczaj swietnie nadaje sie wlasnie na samolotowe spanko :)

  • e-milka

    My z duza tez sie wybralismy dopiero, jak miala 4 lata, chociaz to bardziej ze wzgledow finansowych niz innych, natomiast z malym dalismy sobie tylko spokoj w pierwszym roku, bo akurat byl w fazie wielkiej ruchliwosci wkladania wszystkiego do buzi. No i takie roczniaki, dwulatki wywlekaja z walizek wszystko, co zapakujemy. :) Nie lubie latac samolotem, ale moje dzieciaki znosza to lepiej ode mnie. :) Aha zapomnialam dodac – dwulatek nam sie zgubil na lotnisku w Turcji. Cale szczescie, ze nie do konca zdawalam sobie sprawe, myslalam, ze jest z tata, maz myslal, ze ze mna, corka spanikowala totalnie, a maly znalazl sie jak gdyby nigdy nic. :) On mi sie tak trzy razy zgubil, w tym szalonym wieku 2-3 lata i za kazdym razem bylo tak, ze byl pod reka, np. przepuszczalam go w drzwiach bo wozek, a pol minuty pozniej go nie bylo, diachol jeden. :) Odchodzilam doslownie od zmyslow i zawsze sie znajdowal zadowolony z siebie i z zycia.

  • Avenlin Nilneva

    My lecieliśmy z córką pierwszy raz kiedy miała 5 miesięcy i im dziecko mniejsze tym łatwiej :D
    Do kontroli bezpieczeństwa szykujemy się już podczas pakowania (elektronika w jedno miejsce, płyny w opakowaniach do 100 ml w plastikowy worek itp.). Na niektórych lotniskach wózek można nadać na początku, z walizką a do bramek podjechać lotniskową bryką, to też wygodne :) i chyba najważniejsze: jedzenie i przekąski dla dzieci nie są objęte restrykcjami dotyczącymi objętości, można wziąć ze sobą np. Wodę w butelce na mleko i przy dziecku poniżej 2 lat nie powinni robić problemów.