Mum and the city

Po co nam te wszystkie zabawki?

15 marca 2016

DSC_6631

Kiedy byłam jeszcze młoda i głupia, tzn. przed pierwszą ciążą – bo zasadniczo nie znałam wtedy życia, chociaż wydawało mi się, że wiem absolutnie wszystko, zwłaszcza na temat wychowania ;) – mówiłam często, że w moim domu NIE będzie zabawek. A dziecko godzinami będzie się bawić kijem znalezionym w lesie, ewentualnie grzecznie usiądzie na kanapie, żeby porozmawiać z dorosłymi na temat – czy ja wiem? – rozmnażania ślimaka winniczka na przykład (sic!). Potem jednak dorosłam, to znaczy urodziłam i zrozumiałam jedną podstawową kwestię, a mianowicie: PO CO KUPUJEMY ZABAWKI. Czy robimy to dla dziecka? Trochę tak. Na pewno. Ale przede wszystkim – kupujemy je przecież dla siebie!

A właściwie dla tej chwili spokoju i ciszy, która następuje po rozpakowaniu kartonu. Dla tego wolnego czasu. Dla tej ciepłej kawy i możliwości wzięcia prysznica przy zamkniętych drzwiach łazienki.

Bo jeśli trafisz z prezentem – jedna zabawka może zająć twojego malucha na dłuuugie godziny, a nawet dni czy tygodnie. Jeśli nie – maksymalnie na kwadrans. Ryzyko zawsze istnieje, nie będę ukrywać. U nas tak było w przypadku warsztatu – wydawało nam się, że śrubki i młotki to coś, co chłopcy lubią najbardziej, ale okazało się, że… Nie Kostek. Pobawił się chwil kilka i rzucił śrubokręt w kąt.

To była cenna lekcja. Dowiedziałam się, że muszę go uważnie obserwować: co lubi robić z rodzicami? Jakie zabawki interesują go na placach zabawach lub w domach kolegów? Przy których półkach zatrzymuje się dłużej w sklepie?

I tak zauważyłam, że od jakiegoś czasu uwielbia przystawiać sobie stołek w kuchni w trakcie gotowania. Asystuje przy obieraniu ziemniaków, zagląda do garnków, patelni, stoi przy piekarniku i pilnuje, żeby mięso się nie spaliło. Wielokrotnie przepadał też bez wieści w pokoju kuzynki, żeby zaparzyć herbatkę, korzystając z jej serwisu dla lalek.

Poszłam więc za ciosem i zaczęłam kompletować drewniane produkty spożywcze. To był strzał w dziesiątkę, bo Kostek potrafi godzinami kroić pomidory, smażyć jajka sadzone i przygotowywać kanapki, ćwicząc przy tym sprawność manualną.

A ja dopiero wtedy odkryłam, co to znaczy czas wolny. I że jak jesteś rodzicem, to też możesz sobie w spokoju serial obejrzeć czy książkę poczytać.

DSC_6479

DSC_6583

Jednak nadal nie przeczuwałam, jakim hitem w naszym domu stanie się kuchenka! Dałam sobie czas i długo szukałam czegoś odpowiedniego: najlepiej drewnianego, a nie ze sklejki czy plastiku, w uniwersalnych, a nie dziewczyńskich kolorach, nie zajmującego połowy pokoju i… Niezbyt (jak na lite drewno ofc) drogiego. I wtedy wpadła mi w oko ONA. Bingo! Tak, tak! Miłość od pierwszego wejrzenia.

DSC_6458

DSC_6465

DSC_6473

DSC_6515

DSC_6518

DSC_6522

Kiedy tylko przyjechała, zaczęło się szaleństwo. Mały gotuje całymi dniami!

A ja, widząc, jak pod koniec dnia uważnie przeciera ściereczką płytkę i zlew, wiem, że tak naprawdę w zabawie naśladuje mnie (nie zasnę, kiedy w kuchni jest bałagan).

Z tą różnicą, że jemu gotowanie wychodzi znacznie lepiej ;).

DSC_6541

DSC_6552
DSC_6556

DSC_6563
DSC_6574

DSC_6495
DSC_6503

DSC_6611

produkty spożywcze i akcesoria – TUTAJ
kuchenka z drewna bambusowego – STĄD

Bez nazwy-1

Dodaj komentarz

17 komentarzy do "Po co nam te wszystkie zabawki?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
salus salus
Gość
salus salus

Extra kuchnia.
Na taki poczęstunek mogę przyjść ?

majniaki
Gość

Mój jeszcze niestety nie interesuje się zabawkami. A szkoda…
Fajna kuchnia i te dodatki ;)

Justyna Kaczor
Gość

Super post. :-) Pozdrawiam!

Bizimummy
Gość

Och jaka szkoda, że nie napisałaś tego tekstu w grudniu :) właśnie pod choinkę kupiliśmy kuchnię dla naszej Hanki i też okazała się hitem. Bardzo lubi się nią bawić. Długo szukałam i szukałam i zdecydować się nie mogłam aż w końcu kupiłam i jakość mnie rozczarowała. Jest ok w tej chwili, ale pewnie za rok będę musiała pomyśleć o nowej, a Wasza jest piękna!

Jan Machyński
Gość

Fajne są te ostatnie zdjęcia. Mała i duża kuchnia w takim układzie wyglądają strasznie uroczo. Młody sam wybrał miejsce? :D

Paulina Paulina
Gość
Paulina Paulina

Masz średnicę patelni :D Myślałam, że to pasek (ostatnie zdjęcie)

Ania Andrzejewska
Gość

Na ostatnim zdjęciu idealnie wpasowałaś się w patelnię :D A kuchenka wspaniała, Młody razem ze mną ogląda i zgadnij, co chce na urodziny :D już nie rower :D

Asia
Gość

Akcesoria do kuchni i produkty sa wspaniałe. Co za szkoda, ze nie przydadza sie dla dwumiesiecznego malucha ;D

Our Creative Steps
Gość

Sama bym sie taka kuchnia pobawila :)

Gizanka
Gość

Ta kuchnia jest boska! Szkoda, że nie widziałam jej wcześniej, bo kupiłam Ali identyczną w konstrukcji tylko malowaną, a ta wygląda o niebo lepiej.