Life and the city

Plany na Nowy Rok

30 grudnia 2013

DSC_0563

Lubię tak. Z kubkiem gorącej herbaty, nocą, wokół cisza absolutna, bo wszyscy już śpią. Tylko wtedy mam czas pomyśleć, zastanowić się nad swoim życiem. Czy jest dobre. Na pewno. Czy może być lepsze? Zawsze.

„Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś”
                                                                                                                                              Mark Twain

Nigdy nie spisuję (nawet w głowie!) noworocznych planów, postanowień – nie czuję takiej potrzeby. Zmiany wprowadza się teraz, zaraz, w tej samej sekundzie, w której o nich pomyślimy. Wyznaczanie jakieś magicznej daty jest wymówką. Po co odkładać na potem coś, na czym nam zależy? No chyba, że nie zależy…

I nie można się bać, że coś nam nie wyjdzie, bo nie o to chodzi. Tylko o to, ile się nauczyliśmy. Czy wyciągamy wnioski i następnym razem wybieramy właściwie. Porażki kształtują nas lepiej niż sukcesy. Po czasie patrzymy na nie bez żalu, bo zaprowadziły nas tam, gdzie jesteśmy.

Tego Wam właśnie życzę. Aby za rok niczego nie żałować. Abyście byli dokładnie tam, gdzie chcecie być.

Próbujcie życia. Nic nie smakuje lepiej…

  • Zmyślanki Anki

    A ja w nowym roku życzę Ci i Twoim czytelnikom więcej cierpienia…Cierpienia nie w znaczeniu fizycznego czy psychicznego bólu, ale tego
    uczucia dyskomfortu, które towarzyszy nam, gdy czujemy się źle. Takie
    uczucie jest nam potrzebne, bo dzięki niemu możemy mieć motywację, żeby
    coś zmienić, wprowadzić nowe. Jesteśmy niewolnikami przyzwyczajeń, bo?
    tak jest nam wygodniej. Ale ludzie wielcy, o których najczęściej
    słyszymy w inspirujących opowieściach, mieli siłę, wiarę i odwagę, by
    wyrwać się z tej niewoli. Zastanów się teraz, kiedy robiłeś/ robiłaś coś
    po raz pierwszy? Tego właśnie chciałabym życzyć. Cierpienia, które
    towarzyszy, gdy robisz coś, czego nigdy wcześniej nie zdarzyło Ci się
    robić, które towarzyszy niepewności, może lękowi. A wiesz dlaczego? Bo
    te wszystkie oklepane życzeniowe formułki: spełnienia marzeń,
    zrealizowania wszystkich swoich planów, itp. mają szansę spełnić się
    dopiero wówczas, gdy opuszczasz swoją bezpieczną strefę komfortu,
    przyzwyczajeń i utartych schematów. Jeśli chcesz coś zmienić, zrób to
    teraz! Innego życia nie będzie.
    Ania

  • Gajzo

    Mamuniu, życzę Ci, aby ten nowy 2014 rok dał Ci szansę na rozwinięcie blogowych skrzydeł (jak zwał, tak zwał),w końcu tak przyjemnie się na to patrzy. Aby Kuku zdrowo dorastał, a Tata Kuka dzielnie Cię wspierał :). Baaa życzę Ci, abyś zarażała innych chęcią tworzenia czegoś własnego (chyba wiesz o czym myślę?). Ja jestem zdeterminowana i w niemałych bólach powstaje coś, co być może zawiśnie na moim przyszłym blogu :). Mam nadzieję, że zachęci Cię to do kulinarnych wyczynów :D

    • Kuku-Mamuniu

      Dzięki Dziewczyny za życzenia!

      Gajzo, czy ja dobrze widzę? Zdjęcia fenomenalne, nie zapomnij pochwalić się adresem do Twojego nowego miejsca, jak już wszystko będzie dopięte na ostatni guzik!
      Jedną stałą czytelniczkę już masz ;).

      • Gajzo

        O kurcze, nawet nie wiesz jak mi miło! Ciągle wzdycham do porządnego (profesjonalnego) obiektywu. Ten standardowy czasem płata niezłe figle. W końcu mam motywację, żeby na niego odłożyć :).

        • Kuku-Mamuniu

          Robiąc zdjęcia standardowym obiektywem najgorszym ograniczeniem okazuje się brak światła – znam to aż zbyt dobrze. Z głębią ostrości radzisz sobie świetnie, w ogóle fotki wyglądają jak zrobione dobrym sprzętem, więc z profesjonalnym obiektywem w ogóle będziesz wymiatać :).

          • Gajzo

            Trafiłaś w sedno. Właśnie o światło się tu rozchodzi. Najgorsze jest to, że po powrocie z pracy (zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym) o świetle dziennym mogę sobie co najwyżej pomarzyć. To mnie zawsze demotywowało, bo jak tu prowadzić bloga na poziomie, skoro fotki w tygodniu będą średnio wyględne. Ok, można produkować się tylko w weekendy… I piec, piec, gotować (uwieczniając to potem na fotografiach). Nie chciałabym jednak zobaczyć miny mojego faceta, który na obiad, zamiast np.kawałka dobrego mięsa dostaje przecudnej urody czekoladową pralinkę, :). Focić muszę zatem nocą, późną nocą. Mam nadzieję, że zdjęcia tego nie zdradzają. Praca w ostrym świetle żarówek, to moja największa zmora. W ogóle mam niemały problem z tym całym blogowaniem. W internecie, aż roi się od stron o tematyce kulinarnej. Nie chcę powielać pewnych schematów, dodawać wciąż tych samych przepisów. Mętlik mam… Założenie jest więc takie, aby stworzyć miejsce w którym każdy znajdzie dla siebie MAŁE conieco. To ma być taka mała opozycja względem blogów, których przepisy muszę zwykle dzielić na 3, aby nie zostać z blachą ciasta na tydzień :D.

          • Ven

            o super! :) Gajzo to ja również czekam i kibicuję. Mnie również przeraża upieczenie wielkiej blachy ciasta, oczywiście przynajmniej pół dostają teściowie ale drugie pół zjeść trzeba. Ja mam swoje dwa ulubione blogi kulinarne i nie boję się próbować z nich nowych przepisów, mam nadzieję że tak też będzie z Twoim. Trzymam kciuki! :)

          • Kuku-Mamuniu

            Według mnie pomysł super, bo sama rzadko piekę właśnie dlatego, że potem nie ma kto zjeść całej blachy. A tak lubię słodkości!

            Z tego co wiem, kulinaria sprzedają się najlepiej, a blogi kulinarne cieszą się największą popularnością. Ja osobiście kilka razy się sparzyłam i teraz już nie zaglądam na żadnego – tak jak pisze Ven, nie mam zaufania i spore wątpliwości, czy osoby prezentujące przepisy w ogóle wypróbowały je w praktyce? Wyjątkiem jest blog Kasi Tusk, ale to ze względu na zdjęcia.

            Gajzo, oby do wiosny! Potem będzie już łatwiej ze światłem – sama na to czekam, bo nasze ostatnie zdjęcia wyglądają jak wyglądają (czyt. średnio) właśnie przez brak światła.

          • Gajzo

            Oczekiwania duże, a ja mam w głowie tyyyyle wątpliwości… :)