Mum and the city

Pierwsze książki

27 stycznia 2014


DSC_0981

Chciałabym, aby książki były dla mojego dziecka ważne.

Dlatego ładnie wyeksponowane w pokoju syna czekają na swój czas. Wtedy Kuku, analizując obrazki na okładkach, będzie potrafił wskazać mamie, z którą książką chciałby się bliżej zapoznać. A jest w czym wybierać!

DSC_0991

Przed snem czytamy nieśmiertelne bajki Jana Brzechwy (o czym pisałam tutaj). Jednak w ciągu dnia mojemu dziecku brakuje cierpliwości. Już po pierwszym słowie zaczyna ciamkać niezadowolony, po dwóch próbuje wyrwać mi książkę i ją zjeść, przy wyrazie trzecim nerwowo gniecie papier, aby podejrzeć, co jest na następnej stronie lub jak wygląda okładka, a kiedy kończę czytać pierwsze zdanie – dziecka nie ma już na moich kolanach! Siedzi pod stołem kilka metrów dalej, zagląda do szuflady lub poszukuje innego ciekawszego zajęcia.

DSC_0921

Jestem tym faktem rozgoryczona, ale cóż począć? Cierpliwie czekam, aż dziecię moje dojrzeje do czytania książek. A nie, sorry, to nie o mnie! Nie mam zamiaru cierpliwie czekać, więc jeśli nie kijkiem, to marchewką, zaganiam Kuka do książek każdego dnia, bacznie przy tym obserwując, czy coś go ciekawi.

Tym oto sposobem wyłowiłam z biblioteczki kilka fajnych pozycji. Dzisiaj zaprezentuję Wam trzy z nich – na pierwszy rzut oka każda wydaje się inna, ale mają cechy wspólne, dzięki którym świetnie sprawdzają się podczas pierwszego kontaktu dziecka z literaturą:

1. Stron nie można zjeść. Są z grubej tektury, materiału, plastiku. Dziecko szybko zauważa, że nie jest to nic, co można odgryźć, przeżuć i połknąć, więc po kilku liźnięciach daje sobie spokój. Dodatkowym plusem takich książek jest to, że małe rączki bez trudu potrafią przerzucać kartki i zaglądać, co jest na następnej stronie. Książki takie – w przeciwieństwie do zwykłych, papierowych – nie gniotą się i nie niszczą.
2. Mało treści, bo dla dziecka nie treść jest najważniejsza!
3. Duże, kolorowe obrazki. Jeszcze lepiej, jeśli na stronie narysowano mało elementów i wyeksponowano najważniejsze.

„Książeczka – poduszeczka o zwierzętach” ilustracje: Agnieszka Żelewska, wyd. Muchomor, Warszawa.

DSC_0923

DSC_0949

Kuku lubi, kiedy opowiadam, co znajduje się na obrazku. Nie czytam, nie recytuję, po prostu opowiadam (chociaż słowo „opowiadam” też jest sporym nadużyciem). Informuję najkrócej jak się da: „To jest krowa” i wskazuję rzeczonego zwierza. Jeśli się zapędzę i dodam: „Krowa daje mleko i robi: muuuu”, mogę być pewna, że znudzone moimi wywodami dziecko zwieje gdzie pieprz rośnie. Bo on jest ciekawy, co znajduje się na następnej stronie, a nie co robi krowa! Dlatego szybciutko kartkujemy, a ja dźgam palcem zwierzęta i je nazywam. A potem „czytamy” książkę w taki sam sposób, tylko od tyłu. I od początku. I jeszcze raz. I do góry nogami. W międzyczasie sto razy wracamy do okładki, która interesuje mojego syna najbardziej. Po godzinie potrafi już sam pokazać ulubionego bohatera książki – misia. Następnego dnia oczywiście żadnego misia nie pamięta – i to jest w tym wszystkim najlepsze, bo całą zabawę można zacząć od początku!

DSC_0947

DSC_0987

Tak, mama nigdy nie ma dość książek…

„Mały piesek” tekst: Beata Janczewska, ilustracje: Agata Nowak, wyd. WILGA, Warszawa.

DSC_0925

Fajne, kolorowe rysunki przyciągają smyka, który zwraca uwagę dosłownie na wszystko: małą biedronkę, niewielką pszczołę, jabłko czy kość w tle. Ja nazywam i wskazuję poszczególne elementy, a synek – wciąż bezskutecznie! – szuka małego pieska.

DSC_0962

DSC_0965

U nas „czytanie” w całości książek z bogatszymi ilustracjami nie wchodzi w grę. Każdorazowo (i tylko wtedy, kiedy mamy lepszy dzień!) zatrzymujemy się tylko na jednej (zazwyczaj nie całej!) stronie, a resztę szybciutko przeglądamy. Wielokrotnie. Wierzę, że dzięki temu mój syn któregoś pięknego dnia odnajdzie tytułowego bohatera.

DSC_09411

DSC_0967

„Królisia Puszysia” tekst: Patrycja Zarawska, ilustracje: Helen Poole, wyd. DEBIT, Bielsko-Biała.

DSC_0971

Tą książką przede wszystkim się bawimy. Kuku lubi nią potrząsać, ponieważ w środku znajduje się grzechotka. Dostaje ją do łóżeczka przed snem lub w czasie kąpieli. Jest wodoszczelna, więc strony można jeść, gryźć i ślinić do woli. Prawdopodobnie właśnie dlatego jest to ulubiona pozycja mojego synka!

DSC_0972

DSC_0970

I o to w tym wszystkim chodzi – aby na tym etapie książki kojarzyły się po prostu z fajną zabawą.

DSC_0960

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Pierwsze książki"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Kasia
Gość
u nas 1 ulubiona ksiazka to Mala krowka (z tej serii, ktora macie o Malym piesku). do dzis pozostala mi 1 kartka z tej ksiazki na pamiatke. ksiazka byla dosc konkretnie uzytkowana, dlatego tylko 1 kartka i to dosc pogryziona na dodatek :) ja na poczatku nie za bardzo moglam czytac dziecku do snu (dziecko mi wyrywalo ksiazke i chcialo sie bawic nia, zamiast sluchac, tym bardziej nie zachecalo go to do spania) wiec mu opowiadalam z pamieci bajki, ktore znam lub wymyslalam swoje. jednak mimo tego rytual czytania ksiazek sie dosc szybko zadomowil u nas i codziennie czytamy ok… Czytaj więcej »
Monika Mo
Gość

Pulpet też się bawi takimi niejadalnymi książkami, a do snu mu czytam Harrego Pottera ;)

Kuku-Mamuniu
Gość

To też jest myśl – czytać coś dla siebie, żeby się nie nudzić.
Myślę, że dzieciom w tym wieku jest jeszcze wszystko jedno, co mama czyta, byle siedziała obok i żeby można było czas zaśnięcia odwlec jak najdalej.

Monika Mo
Gość

Na samym początku to mu czytałam na głos zupełnie „swoje, dorosłe” książki, ale teraz może i by już coś tam zrozumiał, dlatego przerzuciłam się na bardziej młodzieżową literaturę co by i sobie i jemu jednocześnie dogodzić ;)

Mamut Blog
Gość

:) Wszystko u nas wygląda podobnie :) Zabawy = zwiedzanie mieszkania. Czytanie = zjadanie książeczek. Ignaś i Kuku są w podobnym wieku zatem to prawidłowe cechy rozwoju dzieci w tym okresie. Dla mnie czytanie też jest bardzo istotną formą rozwoju. Niestety syn mój nie podziela mojego zdania. Kiedy był mniejszy i nie mógł uciekać czytanie było pestką :) Wręcz radość była ogromna kiedy otwierałam kolejną książeczkę. Teraz przyszedł czas wzmożonego rozwoju fizycznego, ale wierzę, że pasję do czytania uda mi się w nim zaszczepić.
P.S. Kuku jest niemożliwy! :) Na pierwszy rzut oka widać, jaki z niego bystrzacha :)

Kuku-Mamuniu
Gość

O, dokładnie to samo zauważyłam w zeszłym tygodniu – przede wszystkim rozwój fizyczny: raczkowanie i wstawanie. A ja go do książek gonię ;).

Urszula
Gość

Dodam te książeczki do listy do kupienia :) Podoba mi się szczególnie Królisia Puszysia ze względu na praktyczność i mam nadzieje, że mój pierworodny podzieli mój zachwyt ;)

annNS
Gość

nic sie nie martw – zainteresowanie ksiazeczkami nadejdzie :) zarowno moja mala lobuzica jak i starszak bez czytania nie poloza sie do spania a z tego co pamietam to poczatki byly bardzo podobne :D z ta niewielka roznica ze starszak szanowal literature ;) a mloda zniszczyla juz prawie wszystkie ksiazeczki odziedziczone po starszym bracie ;)

Mamiczka_Malucha
Gość

U nas książki też są numerem jeden :) Czytałam Maluchowi jak był w brzuchu. Teraz ma ponad 2 lata i nic się w tej kwestii nie zmieniło ;)

error: Content is protected !!