Mum and the city

Okiem mamy : zalety BLW

28 lipca 2014

DSC_0124

Na początku – jako urodzona pedantka i obsesyjnie wręcz dbająca o czystość domu gospodyni – bardzo sceptycznie podchodziłam do tego pomysłu. Phi! Ot, kolejna dziwna moda! Że samo dziecko ma jeść? Z kawałkiem mięsa rozprawić się dwoma zębami? I kto potem ten cały syf posprząta? Że ja? O nie, jeszcze mi życie miłe!

Jednak, kto obserwuje nasz Instagram, ten wie, że dziecko moje od wielu miesięcy z powodzeniem je – zazwyczaj – samo. Co mnie do tego skłoniło?

POWÓD 1: Moje dziecko uwielbia poznawać nowe smaki.

Najlepiej z talerza mamy i taty. Prawdopodobnie dlatego, że często wychodzimy do restauracji, gdzie nie zawsze zamawiamy mu oddzielne danie. W ten sposób nauczył się, że to co nasze, jest również jego. Spróbuj wyjąć przy nim coś z lodówki i nie poczęstować go! Albo przejść obok straganu ze skrzynkami po brzegi wypełnionymi kolorowymi owocami i niczego nie kupić! Ślina po pas, mielenie językiem oraz oczy kota ze Shreka…

Tak to się zaczęło. Nie wszystko nadawało się do zmielenia na papkę, więc Kostek zaczął jeść większe kawałki. Świetnie sobie radził, więc nie widziałam przeszkód, żeby całkowicie zrezygnować ze zmiksowanego jedzenia.

Teraz często widzę dzieci starsze od niego, które skutecznie uchylają się przed podaniem łyżeczki pełnej papki ze słoiczka. Rodzice się dziwią, dwoją i troją. Za mamusię, za tatusia, za babcię, dziadka, wszystkie ciotki, pociotki, sąsiadów z ulicy, koleżanki znane z imienia i tylko z widzenia… Zawsze mam wtedy ochotę zawołać: „Na Boga! Dajcie mu ziemniaka ze swojego talerza, niech poczuje w ręce, a potem na języku jego konsystencję! A sami zjedzcie tego zmielonego z marchewką i groszkiem!”.

Mam nawet swoją teorię, którą wysnułam na podstawie wnikliwych obserwacji. Dzieci, które długo są karmione papkami, w późniejszych latach z rezerwą podchodzą do wszelkich nowości na swoim talerzu. Prawda to?

POWÓD 2: Oszczędzam czas.

Kiedyś myślałam, że BLW = armagedon. Nie myliłam się! Jednak sprzątanie po dziecku, które karmiłam, również zajmowało sporo czasu. Zawsze coś, gdzieś skapnie, posypią się okruchy, mały wypluje na siebie jaglankę, bo wyszła zbyt gorzka, więc trzeba wymyć dziecko, nierzadko przebrać, przejechać szmatką po krzesełku, odkurzyć podłogę w miejscu rażenia. W sumie roboty tyle samo!

Ale za to nie muszę przygotowywać dwóch posiłków: oddzielnego dla nas, oddzielnego dla dziecka. Nie muszę rozkładać blendera, miksować, myć, chować. Wysypuję przed dzieckiem ugotowane oraz przestudzone warzywa prosto z durszlaka i… Smacznego!

POWÓD 3: Skoro oszczędzam czas, mam go więcej dla siebie!

Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje nie je, tylko ucztuje. Ogląda pod światło, wącha, sprawdza językiem, smakuje, ciumka, gryzie, a na końcu liże palce. Każdym posiłkiem delektuje się minimum pół godziny. Pół cennej godziny tylko dla mnie! W tym czasie mogę posprzątać gary po gotowaniu, obmyć kuchnię, zjeść razem z dzieckiem i jeszcze wypić w spokoju kawę oraz odpisać na Wasze komentarze. Nierealne w świecie młodej mamy? A jednak!

POWÓD 4: Ominęliśmy ten niewdzięczny moment, kiedy dziecko nie je jeszcze samo i trzeba je karmić, nawet jeśli umieramy właśnie z głodu.

Wszystkie posiłki możemy jeść razem! Czyli w praktyce rodzice nie jedzą przestudzonych obiadów, nie połykają w pośpiechu nie do końca pogryzionych kawałków i nie muszą mieć dwóch par rąk, żeby nakarmić siebie oraz dziecko.

POWÓD 5: Przeforsowałam w moim domu zdrową dietę.

Fakt, że dziecko je dokładnie to, co my, sprawił, że mój mąż przestał z uporem maniaka upierać się przy dosalaniu potraw. W końcu docenił to, co tak długo próbowałam mu uzmysłowić: że najpyszniej jest wtedy, kiedy ziemniak smakuje ziemniakiem, kalafior kalafiorem, a pomidor pomidorem, a nie solą czy kostką rosołową!

Poza tym jemy więcej warzyw i ryb, a mniej mięsa. Unikamy również wieprzowiny. Dla mnie to idealna sytuacja, bo właśnie taką dietę lubię najbardziej!

POWÓD 6: Kostek jest sprawny manualnie, co oznacza, że być może jednak zostanie architektem ;).

Sprawność nabył prawdopodobnie podczas nauki samodzielnego jedzenia, bo nigdy jakoś specjalnie nie goniłam go do sortera, klocków czy rysowania. A jednak! Jak on łapie zabawki, kredki, piłeczkę! Zdarzało mi się słyszeć od przypadkowych osób, że pięknie operuje rączkami, bawi się małymi przedmiotami, je. Duma matki – poziom ekspert.

POWÓD 7: Maluch uczy się mówić na długo przed wypowiedzeniem pierwszego słowa!

Moje dziecko jeszcze nie mówi niczego poza wzywaniem ojca swego nadaremno, kiedy ten wyszedł właśnie do pracy, ale wierzę, że dzięki metodzie BLW ćwiczy żuchwę, a więc aparat mowy. Dlatego nic straconego! Nawet jeśli nie wybierze zawodu architekta, czeka go świetlana przyszłość, bo ze swoimi umiejętnościami krasomówczymi będzie mógł zostać prawnikiem, politykiem albo Krzysiem Ibiszem!

Widzicie – nie takie BLW straszne, jak je malują!

Bo każdy lubi wybór! Dajecie go swoim dzieciom?

DSC_0108

Dodaj komentarz

29 komentarzy do "Okiem mamy : zalety BLW"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Iwona
Gość
Moje dziecko ok 11 mies samo zaczęło interesować się samodzielnym jedzeniem wtykając ciągle palce do swojej (pełnej) miski. Tak więc, aby uniknąć rozchlapanej papki po całej kuchni zaczęłam mu podawać warzywa w kawałkach i okazało się, że świetnie sobie radzi, a bałaganu przy tym mniej :) Jedynie On sam jest udekorowany tym co z buzi wypadnie :) Wcześniej dławił się kawałkami więc nie dawałam. I u nas też ciągle tata tata, coraz ładniej to wypowiada, dwoma sylabami jak należy, a jak mówi mamamama to znaczy, że głodny. I nieustannie udaje samochód „brrrr” i psa „ha ha” i tyle w naszym… Czytaj więcej »
Lucy eS
Gość

Dałam, ale wzgardziło. Ludzie do karmienia to fanaberia Zołziny :)

Basia
Gość

Czytasz w moich myślach, właśnie czytałam wczoraj o tej metodzie. Napewno ją wykorzystam, ale póki co dzisiaj moję dziecie zjadło pierwszą łyżeczkę marchewki :-)
PS. Co to za krzesełko? Właśnie przymierzamy się do kupna, a Wasze wygląda na całkiem solidne.

Tedi
Gość

Wiesz, mój synek, gdy miał ok 10 miesięcy sam się przestawił. Wcześniej próbowałam BLW, ale nie bardzo mu wychodziło łapanie jedzonka w łapki. Teraz je sam, ja przy nim też jem, albo mam czas coś posprzątać i jest super. Trzeba się wsłuchać w dziecko a ono sam nam powie co i jak :-)

Ali
Gość

U nas BLW to wybawienie, bo Mlody nie chce znac zadnych papek, kremow itp nigdy ich nie chcial jesc. Karmic lyzeczka sie nie daje w ogole – chyba ze jogurtem – wtedy mu sie podoba. W zwiazku z tym metode BLW wprowadzilismy juz od 6 miesiaca (Rafik sam siedzial bardzo szybko wiec bylo latwiej) – teraz ma 9 miesiecy i swietnie sobie radzi z jedzeniem, aczkolwiek wybredny jest :)))) Nauczyl sie juz jednak ze jak cos mu nie smakuje to nalezy tym pomachac lapka za krzeselkiem i pies juz czeka na „spadajacy” kawalek :PPPPP Nic sie wiec nie marnuje ;)

małgosia
Gość
małgosia

A ile kostek mial jak zaczelas blw? Startowalas ze zwyklymi papkami czy od razu kawalki jedzenia?

PasjoMatka
Gość

Ja stosuję łączenie: karmienie (obecnie jako wspomaganie nauki samodzielnego używania łyżki) oraz BLW.
Swoją drogą wszystko zależy od dziecka, z tym brudzeniem też (no mi się akurat trafił taki głodozmorek, że prawie nie brudzi, bo nic się nie może zmarnować, jeszcze ze stoliczka pozbiera, jeśli jakoś coś się zgubi ;p) ale też chwalę sobie BLW, bo dzięki temu mogę normalnie zjeść śniadanie z dzieckiem. w sprawach obiadowych to już nie ma większego znaczenia, bo syn je 0,5-1h wcześniej niż my.

Czytambolubie
Gość
Czytambolubie

Moje dzieci jadly prawie wszystko, a jezeli czegos nie chcialy, tez nie bylo z tego wielkiego dramatu. Prawda jest taka, ze KAZDE dziecko wyrosnie, nawet niejadek. Ilona kiedy bedzie nowy wpis? POzdrawiam

Aleksandra
Gość
Aleksandra
My wystartowaliśmy jak córeczka skończyła pół roku, mniej więcej wtedy zaczęła siedzieć. Na początku gotowane/uparowane warzywa do łapki, niemalże od razu załapała „z czym to się je” :) Bardziej na najadaniu zależało nam na poszerzaniu jej smakowych horyzontów. Na ząbki nie ma co czekać drogie Mamy, jak któraś nie próbowała to polecam sprawdzić na własnych palcach moc dziąseł małego ssaka:) U nas zęby zaczęły wychodzić dopiero po skończeniu 9 miesiąca a Mała już wcześniej skrobała sobie surowe jabłuszko, aż się trzęsła, podejrzewam że też taki naturalny „gryzak” jej pomagał. I jakoś nie wyobrażam sobie papek u takiego dużego niemowlaka (papek… Czytaj więcej »
Kasia
Gość
Ja mam trochę inne obserwacje na podstawie naszego dziecka. Nie dawałam długo papek, stosowałam różne urozmaicenia w diecie. i początkowo (tak do 2-3lat) dziecko jadło ładnie pięknie, bez większego wybrzydzania i z chęcią co mu tam w łapki wpadło. warzywa, owoce, mięsa różniste. Mama chodziła cała dumna jak to ona dobrze swoje dziecko karmi i z wyższością patrzyła na inne niejadki :P Niestety ten piękny okres już minął i teraz dziecko je tylko kilka wybranych swoich produktów i żadne sposoby na zachęcenie do zjedzenia czegoś nie przyniosły efektu (np robienie na kanapkach figur z różnych warzyw, sera, wędliny – dziecko… Czytaj więcej »
Kamila Łukawiecka
Gość
Kamila Łukawiecka
mam corke 6l.i synka 3l.oboje gdy tylko sami juz siedzieli dostali swoje miejsce przy stole.Dziecko poznawalo samo smaki,jadlo w jaki sposob tylko chcialo,reką.łyzka jak wygodniej,byle by sie najadło i bylo zadowolone.Nie wyobrarzam sobie bieganie z łyzka za dzieckim i kombinowanie z jedzeniem czy miksowanie jedzenia i robienie zupek jakis specjalnych.przesada jakas jak widze ze niektorzy dla 8miesiecznego jeszcze miksuja i daja papke jak dla 5miesiecznego,to jest tylko opóznianie rozwoju dziecka.takie moje zdanie,Moje dzieci w wieku 10miesiecy jadly wszytko i prawie same.ale wiekszosc rodzicow dla wlasnej wygody wola nakarmic dziecko,tak ja tez jesem wygodna ale nie w takiej sytuacji dzie na… Czytaj więcej »