Mum and the city

Ochraniać czy uczyć?

12 listopada 2014

anigif

Po wejściu do naszego domu tylko zabawki porozrzucane na dywanie wskazują na to, że mieszka z nami dziecko.

Dostępu do schodów nie broni barierka. Gniazdka nie są zabezpieczone. Ostre kanty mebli również. Nie mamy żadnych gadżetów uniemożliwiających otwieranie szafek czy szuflad.

Mimo mojej „bezmyślności” dziecku nigdy nie stała się krzywda. „Do czasu!” – uśmiechacie się pewnie pod nosem.

Nie sądzę.

Kostek jest ostrożny, bo świadomy zagrożeń. Nie kombinuje przy gniazdkach, bo wie, że nie wolno. Szafki i szuflady zamyka powoli, z ogromnym skupieniem, uważając przy tym na palce. Włączony piekarnik obchodzi szerokim łukiem, tłumacząc mi: „Hyyy… Hyyy…!”. Czasami atakuje schody, ale zawsze wtedy z szelmowskim uśmiechem obserwuje mnie zza balustrady, jakby pytał: „I co ty na to mama? Co teraz zrobisz?”. Dochodzi maksymalnie do trzeciego stopnia i czeka, bo wie, że bez rodziców nie można wyżej. Zresztą, zawsze jestem przy nim i naprawdę nie wyobrażam sobie sytuacji, że wbiegłby na samą górę, a ja mogłabym tego nie zauważyć! To raz. A dwa – nawet gdyby wbiegł, to nauczyłam go schodzenia: powolutku, tyłem, na czworakach, najlepiej przy samej ścianie.

Czasami celowo pozwalam, żeby się sparzył. Dotknął kubka z gorącą kawą i poczuł, co znaczy owo: „Hy-hy”. Przyciął palca przy zamykaniu szafki, aby wiedzieć, że trzeba na nie uważać. Nabił na czole guza o kant stołu i zapamiętał, w których miejscach lepiej nie brać zbyt nonszalanckiego rozbiegu.

Kiedy moje dziecko się przewraca, nie podkładam mu poduszki łagodzącej upadek pod tyłek.

Bo nie zawsze przy nim będę. Bo niezabezpieczone schody, gniazdka czy szafki spotykamy na każdym kroku poza domem i on musi wiedzieć, że brak blokady nie oznacza: „wstęp wolny”. I dobrze, żeby wiedział również: dlaczego?

Nie przeżyję życia za moje dziecko, nawet jeśli bardzo bym chciała. Nie uchronię go przed złem całego świata. Nie nauczy się żyć tylko dzięki moim opowieściom. Nie poradzi sobie, jeśli będę go trzymała pod kloszem.

Chciałabym wychować myślącego, przewidującego, odpowiedzialnego za swoje czyny i samodzielnego człowieka. Kiedy mam zacząć, jak nie teraz?

Dodaj komentarz

36 komentarzy do "Ochraniać czy uczyć?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
figa
Gość

Nie mamy żadnych ochraniaczy, żadnych gumek na szafkach, meble, jak stały, tak stoją, gniazdka „gołe”, jedyne zabezpieczenie to bramka na schodach. Da się żyć, mała uczy się, co wolno, a co nie. Jestem przeciwna tworzeniem „sztucznych” przestrzeni dla dziecka.

Patrycja
Gość
Patrycja
Mieszkamy w domu jednorodzinnymi na piętrze wiec tam przy schodach jest bramka. Zdarza się ze ktoś w pośpiechu jej nie zamknie ale Alex wtedy podchodzi i wola zeby ją zamknąć bo wie że tak jest bezpieczniej i gdyby jej nie było mógłby zrobic sobie krzywdę. To tyle z zabezpieczeń. Również pozwalamy mu się uczyć na błędach, wie ze kawa czy herbata jest u nas „sii”, sam sprząta zabawki i odkłada je na swoje miejsce żeby się nie potknac i nie zrobić „ała”. Gdy składam pranie on swoje odkłada do szaf i szuflad zamykając je powoli. Wie tez, ze jeśli jest… Czytaj więcej »
chivas
Gość

Bardzo fajnie. Metoda – SUPER! Też jestem za tym. Ale to działa gdy dziecko nie jest nadpobudliwe i rozumie. Mój syn nie kapuje. Mamy bardzo strome schody, z dziurami między szczeblami a nasz mały jest na tyle sprawny że wbiegał na czworaka po nich już w wieku 9 – 10 miesięcy. W dodatku jest bardzo uparty i nie odpuszcza po 5 próbach odwrócenia uwagi. I możemy stać mu nad głową i gadać że nie wolno a on nie rozumie bo jest za mały. Z kominkiem tak samo. Barierka na schody zatem jest.

lavinka
Gość

U nas jest tylko jedna blokada na gniazdu, do którego łatwo wlać wodę (złodziejka), poza tym większość gniazdek jest zawalona różnymi rzeczami i dziecię nie ma szans się do nich dostać (uroki bałaganu w domu). Do kuchni i łazienki ma wolny dostęp, niebezpieczna chemia schowana wysoko, póki co poza zasięgiem. U nas „nie wolno” działa jak zachęta do zabawy, staram się unikać tej frazy i nawet mi wychodzi. :)

aneta
Gość

A co to za słowo „hy-hy”????

Iwona
Gość
Czytam, czytam i zazdroszczę takich grzecznych dzieci ;) Ja setki razy mówię nie wolno i w końcu nie wytrzymuje i zabezpieczam szafki, zwłaszcza w kuchni. Zabezpieczyłam szafkę ze szkłem (dla bezpieczeństwa szkła), potem uwziął się na szafkę ze śmieciami, jak nie może otworzyć śmieci to otwiera szuflady z przyprawami i roznosi po całym domu, po omacku chwyta sztućce, bo ledwo sięga, jak nie domknę to otwiera zmywarkę, na piec mówi „gaga” czyt. gorące, ale i tak kręci pokrętłami… Odliczam dni, aż mi włączy pustą pralkę, pokrętło już opanował. W sypialni mam stolik ze szkłem, raz popukał drewnianym klockiem, a ja… Czytaj więcej »
FlowMum
Gość
zgadzam się, chociaż nie do końca. Oczywiście, że trzeba dziecku pozwolić popełniać błędy, upadać. Ale… miałam dokłądnie takie podejście jak Ty- kiedy Fifek był mały „nie upadnie, nie nauczy się”. Moje myślenie zweryfikował Brunek. Nie latam za nim, nie sprawdzam co 5 min co robi, ale bramkę na schodach mam, niektóre szafki też są zabezpieczone, bo niestety moje dziecko nie wie co to strach, leci pod pędzący samochód, biegnie jak widzi schody pomimo tego, że już raz z nich upadł, zeskakuje na główkę z kanapy, chociaż już dwa razy zaliczył podłogę ową głową. Filipek był ostrożny, Brunek to mały kamikadze… Czytaj więcej »
magda
Gość

Bosze jak ci zazdroszczę-moi chłopcy mają 5 miesięcy a ja juz myśle co trzeba będzie pousuwać jak zaczną raczkować.Ale taką chyba będę nadopiekuńczą matką ;)

Iwona
Gość

Najlepiej usuwać na bieżąco co im w ręce wpadnie, a nóż czegoś nie zauważą ;)

Magda
Gość

mam nadzieję,że noż im w ręce nie wpadnie ;)))))

Monika Mo
Gość

Ja mam bramkę, Pulpet zamyka ją i otwiera. Wchodzi po schodach i z nich schodzi. Czasem tego nie zauważam. Nigdy nie spadł. Często woła bym go zniosła lub wniosła gdy samemu mu się nie chce.
Palce do kontaktów wkłada. Wtyczki też. I żyje.

Żona elektryka :)
Gość
Żona elektryka :)

Technicznie rzecz biorąc, dostępnym najbardziej niebezpiecznym elementem jest prąd. Jeśli mamy w domu kontakty w dobrej kondycji i żadne kabelki nie wiszą lub kontak nie jest z lat 70tych, nie ma możliwości by dziecko włożyło tam paluszka. Otwory są zbyt małe. Jedyne zadrożenie jest gdy posiada jaki element metalowy jak gwóźdź czy drut, no ale takich chyba nie dajemy do zabawy :) Przez plastikową zabawkę się nie popieści.

Susanna szyje
Gość
Nie wyobrażam sobie nie mieć pozabezpieczanych gniazdek – mamy ich w domu miliony ;) nie no na serio mamy bardzo dużo gniazdek (mieliśmy 5 lat temu kapitalny remont) i wszystkie są nisko, młody bez problemu dosięga i pcha te paluchy gdzie nie wolno. Niby nic nie powinno mu się stać ale ja i tak się boję. Wolę powkładać te zaślepki. Poza tym on nie reaguje jeszcze na „nie wolno”. Albo inaczej – wie, że nie może tego dotknąć ale patrzy mi w oczy, uśmiecha się i dotyka tego czego zabraniam. Testuje mnie a ja mam ochotę wyjść czasem z siebie… Czytaj więcej »
adam
Gość

dziecko to nie jajko

Alicja
Gość
Alicja
A musi byc albo? Wydaje mi sie, że nie zawsze. U nas było najpierw ochraniac a potem uczyc. U mojej córki rozwój motoryki znacznie wyprzedził rozwój „umysłowy”. W wieku 10 miesięcy zaczęła chodzić, ale nie zaczeła jeszcze rozumiec wielu zagrożeń. Zabezpieczenia szuflad i szafek sprawdziły się świetnie – zapobiegły nie tylko upadkom przy próbach wspinania sie po szufladach, ale tez oszczędziły mój czas, bo nie musiałam sprzątac maki, cukru, itp wysypanego z szafek. Obecnie córka ma dwa lata i wszystkie zabezpieczenia są pozdejmowane. Po prostu dorosła do zrozumienia idei niebiezpiecznie, nie dotykaj, itp. Wydaje mi się, że ton Twojego postu… Czytaj więcej »
Kasia A.
Gość
Kasia A.
Popieram :) Jednak dawno temu dałam ‚złapać się’ na włożenie zatyczek do dwóch gniazdek (po lekturze artykułu jak trzeba zabezpieczyć dom przed dziećmi;). ale je po jakimś czasie usunęłam, bo ciągle szukałam tego ‚kluczyka’ plastikowego, którym się to zdejmuje i sama nie mogłam ich używać. Należy uważać z chemią i lekarstwami. lepiej żeby dziecko tego nie testowało na własnej skórze :) i gorącymi herbatami i kawami :) (tu moze jestem przewrazliwiona, ale sama sie oparzylam jako dziecko goraca woda z pralki frania, a maz jako 8/mies wylał na siebie gotujaca wode z garnka – tesciowa mi do dzis mowi, ze… Czytaj więcej »
pestki
Gość
pestki
Gratuluję dziecka które wszystko rozumie i jak czegoś nie wolno bo mama tak powiedziała to nie robi tego. My mamy bramkę na schodach, zabezpieczone gniazdka, ograniczniki w szufladach bo nie wolno nie wystarczy no chyba, że poczuje na własnej skórze, że nie wolno a i to nie zawsze zadziała. Dodatkowo raczej nie chciałabym żeby mój synek nauczył się, że na schody nie wchodzimy spadając z nich czy też kalecząc się nożem bo szuflada była otwarta. Co wtedy robi mama? Np. kroi marchewkę na zupę czy też jest w toalecie. Takie zabezpieczenia dają mi minimum bezpieczeństwa co w żaden sposób nie… Czytaj więcej »