Mum and the city

Obowiązkowy urlop rodzicielski dla ojców – dobry czy poroniony pomysł?

2 lipca 2017

DSC_1715

Kiedy Unia Europejska po raz pierwszy zaproponowała, żeby we wszystkich krajach członkowskich wprowadzić obowiązkowy, trwający cztery miesiące urlop rodzicielski dla ojców – ucieszyłam się. Trochę dlatego, że wiem, jak fajna więź wytworzyła się między moją córką a jej tatą, który przejął część urlopu macierzyńskiego ode mnie. Ale nie ukrywam również, że przede wszystkim ja sama mogłam trochę odetchnąć. Podzielenie się obowiązkami przy dzieciach oraz tymi związanymi z prowadzeniem domu to zawsze dobry pomysł! Jednak szybko okazało się, jak bardzo jestem w swoim myśleniu osamotniona…

DSC_1709


TYLKO CO PIĄTY TATA

Pomysł od razu storpedowali polscy politycy, twierdząc, że jest to działanie wbrew naturze oraz Bogu.

Okazało się, że także panowie nie są zbyt chętni, żeby „siedzieć” z dzieckiem w domu, bo według nich jest to zajęcie totalnie niemęskie. Wiesz, zamiast biegać z maczugą po lesie musieliby teraz przewijać pieluchy, więc ogólnie dramat, bo co na to POWIEDZĄ KOLEDZY? O tym, że mój mąż idzie bardzo pod prąd i tworzymy niestandardową rodzinę, świadczą przede wszystkim liczby. W 2017 roku z dobrowolnego urlopu rodzicielskiego skorzystało zaledwie 2 tys. mężczyzn oraz aż 230 tys. kobiet! Co jednak boli mnie najbardziej to fakt, że na dwutygodniowy urlop ojcowski także zdecydowało się tylko 50 tys. mężczyzn, czyli co piąty młody tata.

Ja to widzę tak, że tylko co piąta młoda mama mogła liczyć na pomoc swojego faceta w tym najtrudniejszym dla niej czasie, czyli po porodzie – i jest to dla mnie prawdziwy DRAMAT.

DSC_1740


RĘCE STWORZONE DO NOSZENIA DZIECI?

Jednak to same kobiety patrzą często na urlopy ojcowskie jak na skarpetki zakładane do sandałów, czyli niby jest ostatnio taki trend, ale ja jednak wolę nie, podziękuję. Postoję z boku i pośmieję się z tych, co tak robią. Nie od dziś wiadomo, że to my mamy ręce stworzone do noszenia małych dzieci, podczas gdy ręce naszych panów, bo ja wiem, są stworzone raczej do stukania w klawiaturę i podnoszenia kubka z ciepłą kawą codziennie rano za biurkiem.

Tylko że nie. Mam w domu żywy dowód (a raczej dwa dowody, bo mój osobisty tata również radzi sobie z małymi dziećmi nie gorzej od babci), że mężczyzna i pieluchę potrafi przewinąć, i marchewkę utrzeć na małych oczkach jak trzeba. I robi to wcale nie gorzej od nas! Trzeba mu tylko na to pozwolić!

DSC_1760

DSC_1762

DSC_1756

DSC_1752


NIE JESTEŚMY PRZECIEŻ GŁUPSZE CZY MNIEJ WYKSZTAŁCONE!

Choć podejrzewam, że i tak najczęściej to kobiety decydują się zostać w domu wcale nie dlatego, że zostały do tego stworzone przez Boga, tylko z czysto ekonomicznego punktu widzenia. W Polsce to mężczyzna jest głównym żywicielem rodziny. To on zarabia więcej, to również on ma dobrą posadę na stałe i wyższe stanowisko.

Jak myślisz, dlaczego?
Czy jesteśmy głupsze? Nie, wystarczy tylko przypomnieć sobie, jakie oceny dostawałyśmy w szkole, a jakie dostawali nasi koledzy z ławki (i nie mam tutaj na myśli w-fu ;)).
To może na którymś z etapów powinęła nam się noga i mamy gorsze wykształcenie? Również nie: nadal to jednak kobiety idą chętniej na studia i częściej je kończą.
Więc być może nie jesteśmy aż tak wydajne? Wykonujemy zadania wolniej? Nie potrafimy ogarniać kilku spraw na raz? Haha, zostaw na jeden dzień faceta z dwójką dzieci i domem do ogarnięcia, a szybko przekonasz się, kto pracuje efektywniej. Mój mąż na przykład jak bawi się z dzieckiem, to bawi się z dzieckiem. Ja w tym samym czasie bawię się, gotuję, piorę i jeszcze zdążę poćwiczyć oraz odpisać na najważniejsze maile.

DSC_1730

Więc powiem ci już dlaczego: bo na rozmowie kwalifikacyjnej przyszły pracodawca widzi tylko, że ta pani za moment przyjdzie z brzuchem i zostawi na jego biurku L4, po czym wróci (może, może) za trzy lata, podczas gdy osobnik pod krawatem i w spodniach nie „ucieknie” nawet na dwutygodniowy urlop ojcowski. To kto nie tylko tę pracę dostanie, ale również wyższą pensję i stanowisko?

To nie nasza wina oczywiście. Przez państwo znajdujemy się w czarnej dupie: niby przysługuje nam roczny macierzyński, ale to taka niedźwiedzia przysługa, bo co potem? Miejsc w żłobkach jest zaledwie dla 9% dzieciaków w Polsce! Po płatnym macierzyńskim jesteśmy więc zostawione same sobie i kiedy mamy wracać do kiepsko opłacanej pracy, to zwyczajnie nam się to nie kalkuje (więcej będzie przecież kosztować niania lub prywatny żłobek!), więc zostajemy w domu, dopóki nasze dzieci nie pójdą do przedszkola lub dłużej, bo spróbuj wrócić po trzech latach przerwy na rynek pracy, powodzenia!

DOBRY CZY PORONIONY POMYSŁ?

A można to rozwiązać w łatwy sposób, który proponowała ostatnio Unia Europejska: wprowadzając obowiązkowy urlop również dla ojców. Czyli że ty masz swoje osiem miesięcy, a twój partner przejmuje kolejne cztery. Jeśli nie chce – urlop przepada. Chodzi przede wszystkim o to, żeby tym naszym panom opłacało się „siedzieć” w domu, bo wiem, że są tacy, których do pieluch tak samo ciężko przekonać jak do zbierania po sobie skarpetek.

Ale dzięki temu w oczach pracodawcy będziemy tak samo wartościowe jak ubiegający się o pracę mężczyźni! Żeby ten nasz szef wiedział, że mama wcale nie jest gorszym pracownikiem od taty, bo on też ma jakieś życie osobiste i rodzinę, on też pójdzie na urlop i będzie się zajmował dziećmi.

DSC_1727

DSC_1745

No i w kraju, w którym tylko co piąty mężczyzna w pełni angażuje się w życie swojej rodziny, jest to potrzebne z różnych innych powodów, których nie muszę chyba teraz tłumaczyć, co?

Zamiast utrudniać dostęp do tabletki „po” i wywieszać w miastach billboardy, że aborcja powoduje raka oka, wystarczyłoby zachęcać mężczyzn do włączania się w wychowanie dzieci. Na przykładzie Norwegii (gdzie taki system urlopów funkcjonuje od dawna!) widać najlepiej, o ile chętniej kobiety decydują się wtedy na powiększenie rodziny!

Dlatego ja tam widzę same plusy takiego rozwiązania! A ty? Co o nim myślisz? To dobry czy poroniony pomysł?

DSC_1763


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

Dodaj komentarz

30 komentarzy do "Obowiązkowy urlop rodzicielski dla ojców – dobry czy poroniony pomysł?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania
Gość

Według mnie poroniony. W sytuacji kiedy mężczyzna ma własną działalność (a u nas tak jest) urlop by przepadł, bo i tak musiałby przez ten czas pracować, a ja musiałabym wrócić wcześniej do pracy. Najwiecej ojców bierze tacierzynski wtedy kiedy oni pracują na etacie a żona prowadzi działalność, której nie opłaca się zawieszać ( tak samo jak i u Was). Niech każdy wybierze sobie co dla niego jest najkorzystniejsze, bez odgórnych wymogów :)

mamazpowolania.pl
Gość
Ja z pewnością nie skorzystalabym z takiego rozwiązania dzielonego urlopu macierzyńskiego więc oczywiście jestem przeciwko. Nie czuje się też gorzej przez To, ze to ja siedzę z dzieckiem w domu. Jestem szczęśliwa, że mój mąż zarabia tyle, że możemy sobie na to pozwolić. A co do zawodu i zarobkow- być może w pewnych przypadkach tak jest, jak piszesz, natomiast ja mam inne doświadczenia. Mój mąż zarabiał na tym samym etapie co ja dużo więcej ode mnie. Wykonujemy ten sam zawód. Z tym, ze ja uważam, ze zarabiał więcej, bo był po prostu dużo lepszy ode mnie. I to nie ma… Czytaj więcej »
Tekściara
Gość
Nie rozumiem trochę tej kwestii zarobkowej ;) Czemu to jest ważne, kto więcej zarabia w związku? Przecież i jedno, i drugie dostaje 80% podczas urlopu. I ok, że w przypadku, kiedy kobieta zarabia 2 tys, a facet 4 tys, to te 20% jest trochę inne ( większa strata), ale koniec końców to tylko kilka stowek i niewielka różnica. A jak do wygrania jest lepsza sytuacja zawodowa kobiet i bajeczna wręcz możliwość doświadczenia rodzicielstwa przez tatę, to jest to tego warte. To w końcu tylko 4 miesiące i tylko pieniądze ;) Można tą różnice nawet odłożyć :D. A życie jest jedno.
mamazpowolania.pl
Gość

Tak, i jedno i drugie dostaje 80% podczas urlopu. Z tym, ze 80% z 2000, to liczba dwukrotnie mniejsza niż 80% z 4000, a to dla wielu rodzin różnica być a nie być, bo z tej pierwszej kwoty utrzymać rodzinę byłoby ciężko (nie jest to bynajmniej różnica kilku stówek! :)) A jeśli ktoś uważa, że jego sytuacja zawodowa wymaga poprawy, albo chce przeżyć bajeczną przygodę rodzicielstwa, to super, ale w świetle obecnego prawa również może to robić, więc dlaczego zmuszać do tego też tych, którzy postrzegają to inaczej?

Radek Paczyński
Gość
Radek Paczyński

Co do co 5 taty na urlopie ojcowskim…odpoiwedz jest prosta…taki mamy dobrobyt w kraju ze pracodawcy wszystkim.chetnie pozwalaja brac wolne . Niby sie nalezy ale to jest 10dni dodatkowo wolne plus 26 dni urlopu plus dwa na opieke I mamy juz prawie 40dni wolnego… zmiany musza byc systemowe…z deugiej strony nasi rodzice mieli duzo.mniej przywilejow a ja.uwazam.sie.za dobrze wychowanego.z.duza wiezia z rodzicami wiec to chyba nie w systemie urlopow I.macierzynskiego.jest teraz problem.w wychowaniu dzieci

Agata Sargalska
Gość
Agata Sargalska
Pewnie wiele odpowiedzi zależy od doświadczeń z tacierzyństwem (oho – komputer próbuje mi tu zmienić słowo na macierzyństwem*). Ile znasz ojców na takich urlopach? Ja znam tylko jednego. W innych przypadkach w sytuacji powrotu Mamy do pracy w grę wchodziła niania i żłobek. Niektórzy nawet nie myślą o tym, że mogliby wejść w rolę „siedzę w domu z dzieckiem”. Tatusiowie są super, kiedy da się im szansę na to. Mieliśmy sytuację, w której Tatuś biegał z pracy do domu na „dyżury”, bo ja miałam swoje obowiązki. I do teraz słyszę, że z chęcią by się ze mną zamienił! Tylko, że… Czytaj więcej »
Olga
Gość
Ogólnie pomysł mi się podoba, mój mąż też chętnie zostałby dłużej w domu niż 2 tygodnie aby spędzać czas z dzieckiem. Tylko pytanie dla mnie podstawowe – jak wyglądałaby wtedy sprawa urlopu wychowawczego? Czy mogłabym po 8 miesiącach przejść na wychowawczy i spędzić ten czas z mężem i dzieckiem czy na czas męża urlopu ja musiałabym wrócić do pracy a na wychowawczy mogłabym przejść dopiero po zakończeniu jego urlopu? Bo pójście do pracy na 4 miesiące byłoby do kitu – szczególnie dla pracodawcy, który przyjął kogoś na zastępstwo, potem musiałby mnie znów upchnąć na jakieś stanowisko na 4 miesiące lub… Czytaj więcej »
frrnk
Gość
Mieszkamy w Holandii, zdecydowaliśmy się na ten kraj ze względu na to, że jest wg nas „family friendly”. Mamy dwójkę dzieci, trzecie w drodze. Oboje pracujemy. Urlop macierzyński trwa tu 16 tyg. więc jakby nie ma się czym dzielić… ALE nie ma problemu, żeby znaleźć opiekę dla dzieci po powrocie do pracy (zajęło mi to jakiś tydzień i nie zdążyłam przejrzeć wszystkich ofert). Dopłaty do tej opieki od państwa są bardzo duże, pod warunkiem, że OBOJE rodziców pracują. Elastyczne godziny pracy i/lub praca z domu dla rodziców są na porządku dziennym. Praca na część etatu, która nadal się opłaca i… Czytaj więcej »
Mariusz
Gość
Mariusz
Pomysł jest poroniony. Jest to kolejny sposób ograniczania ludzkiej wolności i wtrącania się państwa do życia obywateli.Możliwość dzielenia urlopów – super, jestem za, ale narzucanie czegoś z góry, bo „państwo wie lepiej” jest moim zdaniem nie do przyjęcia. Przecież rodzice sami wiedzą co im się najbardziej opłaca. Tak się składa, że jestem mężczyzną mającym wolny zawód. Pracuję kiedy chcę i ile chcę i głównie są to nocki w weekendy. W związku z tym od poniedziałku do piątku jestem w domu a żona pracuje na etacie od 8-16. Mimo takiej sytuacji zarówno przy 1dziecku jak i nadchodzącym, żona bierze roczny urlop… Czytaj więcej »
M_art
Gość
Dokładnie tak! Przecież to sprawa miedzy mną a moim mężem kto zostanie w domu i nie wyobrażam sobie żeby ktoś miał nam to narzucać. Dla mnie możliwość rocznego macierzyńskiego jest super i nie chciałabym oddać tych 4 miesięcy bo jestem bardzo szczęśliwa zajmując się dzieckiem i domem. Ja rozumiem, że nie każdy musi to lubić, wiele mam chce szybko mieć możliwość powrotu do pracy i nie ma w tym nic złego, ale nie mierzmy wszystkich jedną miarą. Dla mnie tak samo niesprawiedliwe jest takie myślenie, że kobieta taka biedna bo „siedzi w domu” a facet to ma super bo wychodzi… Czytaj więcej »
Herne
Gość
Zgadzam się całkowicie! Należę właśnie do tych kobiet, które chcą karmić piersią jak najdłużej (choć przed porodem wydawało mi się to nie do pomyślenia ;)). Synowi właśnie wybiło 9 miesięcy i mleko jest wciąż jego głównym pożywieniem (abstrahując już od aktualnych wytycznych WHO i MZ, taki mam promleczny egzemplarz). Nie wyobrażam sobie powrotu do pracy przed ukończeniem przez niego co najmniej roku. Mam przy tym to szczęście, że mój mąż należy do tej szczytnej 1/5, która wykorzystała ojcowski, weźmie też ostatni miesiąc z urlopu rodzicielskiego (ja wtedy będę wykorzystywać zaległe wypoczynkowe). U nas akurat to ja zarabiam lepiej, więc gdybyśmy… Czytaj więcej »
Seso
Gość

Mnie się nigdy nie spodoba przymus.Obecnie mamy do wyboru kto decyduje się na urlop i tak wg mnie wygląda partnerstwo. Wiadomo, głównie jest to mama bo karmi piersia, dziecko ma ciągłość opieki, gorzej zarabia itp itd Kobieta po porodzie ma teoretycznie do wzięcia obowiązkowy urlop ale fizycznie musi mieć trochę czasu na ogarnięcie się ;) A pracodawcy (kiepscy) i tak będą krzywo patrzeć, bo facet l4 w ciąży nie weźmie. Kobiety zachodzą w ciążę i rodzą dzieci, nie ma co ukrywać i wyrównywać tego faktu, dopóki tego nie zaakceptujemy na rynku pracy, dopóty będą takie obawy i pomysły…

Wszystkocomniezachwyca
Gość

Wiesz, pracuje i mieszkam w kraju, w ktorym ojciec ma prawo do 6 miesiecy urlopu dopoki dziecko nie ukonczy (chyba) 5 roku zycia. I powiem Ci, ze moi koledzy chetnie z tego korzystaja. I to mi sie podoba. Tak jak mowisz, zdecydowanie poprawia to pozycje kobiet na rynku pracy