Health and the city

O czym powinna pamiętać mama przedszkolaka, żeby chronić jego zdrowie?

26 września 2016

DSC_3733

Mama przedszkolaka jest jak Lara Croft, tylko w dłuższych spodenkach i z trochę mniejszym dekoltem. Ale tak samo silna i uzbrojona po zęby. Zawsze gotowa do ataku w obronie swojego dziecka, szybko musi się nauczyć, jak walczyć z chorobami przynoszonymi w tym pierwszym okresie przedszkolnym do domu na potęgę. Bo przecież szybka reakcja = brak powikłań. A co jeszcze można zrobić, żeby obezwładnić niewidzialnego wroga? Dzisiaj zdradzam moje sposoby. Tak naprawdę nie jest to wpis tylko dla mam przedszkolaków, bo na dbanie o odporność dziecka nigdy nie jest za wcześnie.

DSC_3719

1. Znajdź pediatrę, który nie przepisuje antybiotyku „na wszelki wypadek”.

Z „badań rynkowych”, które w ostatnim czasie przeprowadziłam wynika, że tacy lekarze istnieją, ale zazwyczaj są to pediatrzy z dodatkową specjalizacją jak alergolog czy pneumolog.

Nie każda mama wie, że nie trzeba podawać antybiotyku, kiedy tylko przypałęta się zapalenie oskrzeli. Tak naprawdę antybiotyk działa tylko na bakterie, a większość chorób oskrzeli ma podłoże wirusowe (do nadkażenia bakteryjnego może dojść później). Właśnie z powodu ryzyka tego nadkażenia lekarze przepisują antybiotyk już na początku choroby, żeby dmuchać na zimne i zapobiegać komplikacjom. I nie ma problemu, jeśli dziecko choruje rzadko, powiedzmy raz/dwa razy w roku: jesienią i wiosną. Gorzej, jeśli jest to mały przedszkolak, który dopiero nabiera odporności i potrafi chorować… Co dwa tygodnie. Właśnie z takimi mniej odpornymi pacjentami mają zazwyczaj do czynienia alergolodzy i pneumolodzy, dlatego oni są ostrożniejsi w przepisywaniu silnych lekarstw, a całe leczenie zaczynają od inhalacji, antybiotyk podając w ostateczności, żeby nie osłabiać bez potrzeby układu odpornościowego. Takie leczenie trwa dłużej (od dwóch do trzech tygodni), wymaga wielu kontroli i jest obarczone ryzykiem powikłań, dlatego nigdy sama bym się na nie nie zdecydowała, choć wiem, że są mamy, które leczą zapalenie oskrzeli wziewami na własną rękę, to znaczy same zlecają badanie CRP (na obecność bakterii) i po analizie tego badania decydują, co robić. Jednak na początku choroby poziom bakterii we krwi jest niski, łatwo przegapić moment krytyczny, więc lepiej zaufać doświadczonemu lekarzowi, który osłuchując dziecko, potrafi rozpoznać etap choroby, bez narażanie na niepotrzebne kłucie igłą.

DSC_3747

2. Podawaj witaminę D.

To nie jest tak, że witaminę D potrzebują tylko niemowlaki, choć o jej suplementacji mówi się głównie właśnie w przypadku najmłodszych. Dlatego niewielu rodziców wie (ja do niedawna nie wiedziałam!), że według najnowszych zaleceń powinniśmy ją podawać dzieciom przynajmniej do osiemnastego roku życia, a nawet sami przyjmować i to przez dwanaście miesięcy, a nie tylko w okresie jesienno-zimowym.

Witamina D nie tylko buduje kości i zęby, ale odpowiada również za sprawne funkcjonowanie układu odpornościowego, a że w Polsce mamy tego słońca ile mamy (czyli stanowczo za mało!), warto pamiętać o witaminie w kapsułkach.

3. Wzmacniaj odporność innymi naturalnymi suplementami diety.

Ponieważ u nas każdy łyk tranu okupiony jest długimi negocjacjami, podarowałam sobie wszystkie dodatkowe specyfiki jak syrop z czarnego bzu czy inne ziółka. Poprzestajemy na wspomnianym tranie i probiotykach, bo wydaje mi się, że warto, ale poza tym organizm dziecka staram się po prostu wzmacniać zbilansowaną dietą, bo w nią wierzę bardziej niż w odporność zamkniętą w tabletkach.

DSC_3739

DSC_3723

4. Dbaj o urozmaiconą dietę.

W ciągu ostatnich dwóch lat wyspecjalizowałam się w przemycie drogocennych składników na szeroką skalę: dodaję czosnek do mięsa czy sosu, miód do lemoniady i marchewkę do klopsów oraz soków mojego syna. Odporność płynie z brzuszka i mam na to dowody: mój brat, który od zawsze jadł wszystko, nie choruje wcale, a ja – typowy wybrzydus przy stole – co rusz łapię jakąś infekcję.

I chociaż wiem doskonale, ile czasami się trzeba napocić, żeby maluch zjadł z apetytem brokuła, moim zdaniem od małego trzeba uczyć dobrych nawyków żywieniowych. Mogę się w tym temacie pochwalić fenomenalnymi efektami (Kostek polubił warzywa!), więc jeśli tylko chcesz, spróbuję przygotować o tym osobny wpis.

5. Pamiętaj, żeby zawsze mieć w apteczce Nurofen dla dzieci z ważną datą przydatności do spożycia.

Miałam okazję wziąć ostatnio udział w reklamie Nurofenu dla dzieci (tak, OMG, będziemy w telewizji!), choć tak naprawdę nie była to zwykła reklama, bo poproszono mnie po prostu, żebym opowiedziała przed kamerą o moich doświadczeniach z pierwszymi chorobami starszaka.

Dlaczego to takie ważne, żeby zawsze mieć w domu (i w podróży) środek na zbicie temperatury? Tylko posłuchaj:

Mam nadzieję, że moje wskazówki pomogą niejednej z was, a jeśli uważasz, że ten wpis może się jeszcze komuś przydać, podaj go dalej na moim Facebooku :).

DSC_3755

Dodaj komentarz

18 komentarzy do "O czym powinna pamiętać mama przedszkolaka, żeby chronić jego zdrowie?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gabrysia
Gość
Gabrysia

Jeśli chodzi o tran to polecam bezbolesną formę rybki z firmy mollers. Dodatkowym atutem jest zawartość wit D. Mój Antoś (4lata) je rybki regularnie- sam o tym pamięta- i bardzo bardzo rzadko coś łapie.
Pozdrawiam ; )

Gajzo
Gość

A nie macie problemu po tabletce, że potem przez pół dnia odbija się rybą? Ja próbowałam łykać, ale nie dałam rady.

e-milka
Gość
e-milka
Na pocieche wszystkim mamom, ktore w poniedzialek oddaja malucha do przedszkola, a w srode juz go odbieraja z goraczka i tak w rytmie jedno-dwutygodniowym (tez tak mialam) – budowanie odpornosci potrzebuje czasu. Jesli chodzi o alergie i astme – ujawnia sie od ok. trzeciego roku zycia, wiec przy nawracajacych zapaleniach oskrzeli z atakami dusznosci lub dlugotrwalym kaszlu (z tymze do 6 tygodni to jest jeszcze podobno w normie), warto sprawdzic u pulmonologa. U mnie wykryto to dopiero w wieku szkolnym i szpikowano niepotrzebnie antybiotykami. Z witamina D – upewnic sie u zaufanego pediatry, poniewaz, choc rzadko, moga byc przeciwskazania (np.… Czytaj więcej »
Kasia A.
Gość
Kasia A.

a gdzie ta reklame bedzie mozna zobaczyc – oprocz tego ze w TV – tak jak normalne inne reklamy?
juz pomijajac fakt, ze to wpis sponsorowany, to sie podpisuje pod stwierdzeniem z nurofenem :) ostatnio z siostra stwierdzilysmy, ze to najczesciej uzywany lek u nas i faktycznie ratuje czasem zycie :)

Gajzo
Gość

No co zrobisz. Gwiazda. Najpierw Baśka z Mamą, teraz Kostek :D.

Izu
Gość

I znowu reklama,widzac tytul twoich postow jestem w stanie stwierdzic czy tekst bedzie rekalama czy nie

Aneta
Gość

Świetny wpis i oczywiście na czasie bo okres przeziębień u nas w pełni! Mam pytanko :-) Probiotyki podajesz na co dzień? Czy tylko po jakiejś chorobie/ antybiotykoterapii żeby odbudować florę bakteryjną ? pozdrawiam serdecznie :-)

ola
Gość

Proszę napisz o tych warzywach – jak nauczyć dziecko jeść warzywa. Wiem że ważny jest przykład, ale całą rodziną jemy je przy stole a mój 4 latek nie tknie…więc może masz inne pomysły?