Mum and the city

Nie nadaję się do żłobka

16 listopada 2017

Czy posłać dziecko do żłobka

Za nami przygoda ze żłobkiem. Wytrzymałam dwa dni. Tak. Całe DWA DNI. Co takiego strasznego się stało, że postanowiłam zabrać stamtąd moje dziecko? I że w ogóle cały pomysł ze żłobkiem uważam za poroniony? Naprawdę, bardzo współczuję rodzicom, którzy nie mają innego wyjścia, ale kompletnie nie rozumiem tych, którzy nie muszą, ale mimo wszystko do żłobka swoje dzieci posyłają!


KIEDYŚ

Żłobek kojarzył mi się ze wszystkim, co najgorsze. Słyszałam dużo niepochlebnych opinii, że to taka przechowalnia i w duchu się z nimi zgadzałam. Ja? Ja będę inną matką! Zostanę z dzieckiem w domu, jak długo będzie tego potrzebować!

Dlatego po pierwszym porodzie nawet nie szukałam pracy, bo wiedziałam, że na nianię średnio nas stać (w szkole zarobiłabym tyle samo, ile wydałabym na opiekunkę), a żłobek nie wchodził w rachubę. Pobyt w nim traktowałam trochę jak pobyt w szpitalu, czyli: „Unikaj, póki możesz”.

Potem jednak moje myślenie zaczęło się zmieniać…


POTEM

Okazało się, że praca w domu z dzieckiem na kolanach brzmi świetnie, ale… Tylko w teorii. Bo tak naprawdę nie jesteś ani z dzieckiem, ani w pracy. Mam w głowie mnóstwo planów, ale dopóki w ciągu dnia zajmuję się dzieckiem – z niczym nie mogę ruszyć pełną parą.

W końcu zaczęło mnie to frustrować. Te zarwane noce, kiedy cała rodzina już spała, a ja do drugiej-trzeciej stuk, stuk w klawiaturę. Ten brak czasu dla męża, bo dziećmi zajmujemy się na zmianę: kiedy on pracuje, ja zabieram je na spacer; kiedy ja ogarniam sprawy zawodowe, on jedzie do babci na obiad. Dały mi już w kość te cztery lata bez wolnych wieczorów, bo kiedy tylko dzieci kładą się spać, siadamy do komputerów i zamiast patrzeć sobie w oczy, patrzymy w migający kursor myszy, wymieniając zdawkowe: „Ty bierzesz maila od Kasi, a ja od Marianny, ok?”.

W dodatku byłam mega zadowolona z przedszkola starszaka: widziałam, z jakim uśmiechem z niego wraca, z jakim błyskiem w oku opowiada o swoich kumplach, lekcjach angielskiego, jak recytuje wiersze, śpiewa, rysuje i lepi. Ile pomysłów na zabawy stamtąd przynosi! I smakują mu dania, których w domu w życiu by nie tknął, na przykład jaglanka czy zupa szczawiowa!

Basia patrzyła na brata z zazdrością. Za każdym razem, kiedy wychodził do przedszkola, stała ze swoimi bucikami w drzwiach – również gotowa do wyjścia. Kiedy odbierała ze mną Kostka po południu, pierwsze co robiła, to biegła do sali pełnej dzieci. Widziałam, że potrzebuje kontaktu z rówieśnikami. Że w domu się nudzi.

Wtedy zapadła decyzja: wysyłamy Basię do żłobka! Na kilka godzin tylko, pobawi się, a ja i Piotr ogarniemy, co mamy do ogarnięcia i dzięki temu popołudnia całe, wieczory oraz weekendy będziemy mieli wyłącznie dla rodziny.


TERAZ

Basia poszła do żłobka chętnie. Jeszcze w szatni z niecierpliwością przebierała nogami i nie patrząc na nas – swoim zwyczajem pobiegła do sali pełnej dzieci. Zapłakanych dzieci. To jej nie zraziło: przez okno widziałam, jak chwyta zabawkę – jeździk jakiś – i zasuwa z rozwianym włosem przez dywan.

Odetchnęłam z ulgą. Tego dnia w żłobku była dwie godziny.

Na drugi dzień pobiegła z takim samym entuzjazmem, znowu przywitał ją ryk dzieci, więc na moment zwątpiła, ale zaaferowana uspokajaniem całej grupy opiekunka szybko zamknęła za nią drzwi. Basia została w środku, a ja na zewnątrz.

„To normalne, że dzieci płaczą” – uspokajali mnie, czy raczej siebie rodzice przed budynkiem żłobka. Wiem, że to normalne. U starszaka w przedszkolu też płakali. Ale na Boga! Dwójka czy trójka dzieci, a nie wszyscy na raz, w dodatku tylko we wrześniu, a my mamy już listopad!

Z sercem na temblaku wróciłam po córkę tak jak pierwszego dnia – dwie godziny później. Zajrzałam przez okno. Snuła się po sali z podkówką na twarzy, cała spocona, z zaczerwienionymi i opuchniętymi od płaczu powiekami. Widać było, że jest wykończona i wyglądała tak, jakby szukała kogoś, kto zwróci na nią uwagę, przytuli, uspokoi. Pani w kącie pokoju ogarniała maluchy, które były w gorszym stanie od mojej Basi. Tam chyba nie było dziecka, które nie wyłoby w rozpaczy! Mój wzrok spotkał się ze wzrokiem mojej córki, która podbiegła do okna, a ja – jak najszybciej pognałam do sali.

Dzieciaki za ścianą wyły jeszcze gorzej niż rano, kiedy były odprowadzane przez rodziców. Myślałam, że wyważę drzwi, za którymi się znajdowały!

„To normalne, że płaczą” – powiedziała opiekunka na mój widok. I że Basia naprawdę dzielnie sobie radzi, zaczęła płakać tylko dlatego, że inne dzieci płakały. Nie obchodziło mnie to. Już w tym momencie nie wyobrażałam sobie, żeby przez kilka godzin dziennie, CODZIENNIE miała chodzić do miejsca, gdzie wszyscy ryczą. Serio. Dorosły by tego nie zniósł!

Kiedy ją ubierałam, płakałam głośniej od niej. Niewiele myśląc, zabrałam z półki wszystkie jej rzeczy. Bo w momencie, w którym nasz wzrok spotkał się przez szybę i zobaczyłam to rozpaczliwe: „Mamo! Gdzie byłaś???” postanowiłam, że już nigdy do żłobka nie pójdziemy.

Wszystko, co kiedyś myślałam o żłobku okazało się… Prawdą. To przechowalnia, gdzie dzieci zostają nakarmione i przewinięte, ale nic poza tym. Może czasami się pobawią, ale częściej płaczą, bo są zwyczajnie… Maleńkie jeszcze i w większości na żłobek niegotowe. Pani za to jest jedna na kilku i chociaż się stara – nie jest w stanie zastąpić im mamy!

Nie wiem, może to za wcześnie dla Basi.
Może źle trafiliśmy.
Może to ja jestem przewrażliwiona?
Może to normalne, że dzieci płaczą…

Jednak nasza dwudniowa przygoda otworzyła mi oczy. Przypomniałam sobie, dlaczego chciałam zostać z dziećmi przez trzy lata – dopóki nie pójdą do przedszkola – w domu. I wiem jedno: własna wygoda jest ostatnim, czym powinna się kierować matka, posyłając dziecko do żłobka. Jeśli nie musisz – nie rób tego i naprawdę nie wierz matkom, które twierdzą, że tak będzie dla dziecka lepiej. Ja im uwierzyłam, a prawda jest taka, że to rodzicom będzie lepiej. Tak małemu dziecku za to najlepiej jest w domu. Przy mamie. Tobie się krzywda nie stanie. A jemu niestety może.


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • polajkujesz go albo udostępnisz TUTAJ,
  • dasz mi o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz mojego Facebooka, żeby być ze wszystkim na bieżąco,
  • dołączysz do nas na Instagramie :)

Dodaj komentarz

91 komentarzy do "Nie nadaję się do żłobka"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kasia A.
Gość
Kasia A.
u mnie taka sama sytuacja była z młodszym synem, tyle, ze w przedszkolu. puscilismy go gdy był na ukonczeniu lat 3 – wiek sie wydaje odpowiedni. starszy miał 3,5 jak poszedł do przedszkola. jednak widze, ze mimo tego, ze syn lubi bawic sie z rówieśnikami i jakos sobie radzi (chodzil tez na zajecia wcześniej i bywal w bratem w tym przedszkolu dużo razy), to jest to dla niego stresujaca sytuacja. często sie budzi w nocy i placze ze nie chce isc do przedszkola, jak wychodzi to mowi, ze jest smutny beze mnie. i jest najszczęśliwszy, gdy jest chory i zostaje… Czytaj więcej »
Kasia
Gość
Moje dzieci poszly do zlobka w wieku 7 miesiecy i byly tam najstarsze (tak, tak, jest to zagranica). W tym wieku nie ma problemu z separacja, placzem, przyzwyczajaniem sie. Dzieki zlobkowi dzieci rozwijaja sie wspaniale, maja zjezdzalnie, pufy do wspinania i wiele zajec, ktorych nie bylabym im w stanie zapewnic. No i w dodatku do dwoch jezykow, ktorymi poslogujemy sie z mezem w domu (polski i angileski), zajecia w zlobku sa po francusku. I od razu odpowiadam – nie ma problemu, dzieci nie sa oszolomione ta mnogoscia i pieknie wykonukja polecenia wydane w kazdym z tych jezykow. Czy choruja? Tak!… Czytaj więcej »
anjanka
Gość

Myślę, że źle trafiłaś niestety i nie dziwię się, że nie chcesz próbować więcej. Mój syn trafił super, co prawda żłobek prywatny, ale 2 panie na 10 dzieci. Każde było dopieszczone tyle, ile potrzebowało. Zresztą było widać z jaka radością rano dzieci biegną do cioci do sali.
Mieliśmy po prostu szczęście.

Niedoskonała Mama
Gość

Ja przy drugim dziecku też kombinowałam, jak miał 2,5 roku zapisałam do prywatnego przedszkola. Tak jak nigdy nie chorował i nie brał antybiotyków, tak wziął dwukrotnie w ciągu 2 tygodni. Ponadto zrobił się bardzo nerwowy. Wycofałam się z tego. Miałam już dość bycia w domu z dziećmi, ale zacisnęłam zęby. I nie żałuję tego.

Katarzyna Zdyb
Gość

Ja muszę moją młodą posyłać do żłobka. Najbardziej cierpi mój mąż, kiedy ją odprowadza. Żali się, że Zocha nawet na niego nie spojrzy, kiedy otwierają się drzwi sali ? Młoda ma 16 miesięcy, od trzech miesięcy chodzi do żłobka i oprócz chorób od czasu do czasu nie mamy problemów. Ona po prostu uwielbia tam chodzić.

Dorota Starybrat
Gość
Dorota Starybrat
A ja mam totalnie inne zdanie. Córka poszła do żłobka kilka dni po ukończeniu 1 roku życia. Troszkę popłakiwała przez 3-4 dni, ale potem z chęcią biegła do dzieci i cioć. Potem jak skończyła 2,5 płynnie przeszła do przedszkola i od zawsze uwielbiała tam chodzić. Teraz ma 4,5 roku. Synek rozpoczął przygodę ze żłobkiem 2 tygodnie przed 1 urodzinami. Było jeszcze lepiej niż z córką, bo ani razu nie zostawiałam go z płaczem. Ciocie przejmowały go z moich rąk, a on z chęcią do nich szedł. Nie widziałam też, żeby inne dzieci płakały. Teraz mija 2 miesiąc w żłobku, a… Czytaj więcej »
Ania
Gość
U nas w żłobku super, chodzą dzieci od 1r.ż. do 3. płaczą tylko nowe albo te co akurat mają zły humor. Córa chętnie chodzi mimo, że często chora. Panie są 3 chwilami 2. Wiadomo maluszki wymagają więcej uwagi i też mi niekiedy żal bo Pani wszystkich nie przytuli. Zgodzę się, że to są dzieci maleńkie i często niegotowe ale że to przechowalnia to niekoniecznie. Panie się starają organizują zabawy, zajęcia, nawiązują kontakt z dzieckiem. Z tym że przy tych dzieciach jest też wiecej pracy, są mniej samodzielne przez co niekiedy jest zamieszanie. Sama wiem jak pracowałam w przedszkolu z trzylatkami… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika
Czytam Pani bloga od jakiegoś czasu, pierwszy raz komentuję, bo poczułam się lekko urażona. Muszę stanąć w obronie żłobków. Możliwe, że źle Pani trafiła. Nasza córcia poszła do żłobka w wieku 14 miesięcy. Faktycznie pierwsze kilka dni szła dość niechętnie, płakała jak się rozstawałyśmy i na powitanie. Jednak dzięki podglądowi on-line na bawialnie wiedziałam, że nic złego się nie dzieje. Trzeba też wybrać odpowiednią placówkę. W naszym żłobku są bardzo ciekawe zajęcia, których nie byłabym w stanie zapewnić w domu (m.in rytmika, zabawa z j.ang, różne doświadczenia, wspólne prace plastyczne, nauka piosenek, wierszyków, teatrzyki, rehabilitacja). Mogłam zakończyć przygodę ze żłobkiem… Czytaj więcej »
Ania Komosa
Gość
Ania Komosa

Koło mojego bloku otworzyli we wrześniu żłobek. Codziennie przechodzę obok idąc na spacer lub do sklepu i widzę płaczące dzieci, ale to nie wszystko… Widziałam jak panie były na spacerze z dziećmi w 6-cio osobowym wózku. Siedziały na ławce we dwie i rozmawiały nie obchodziło ich, że niektóre dzieci zasnęły na siedząco z zwisającą głową. Reszta dzieci się nudziło. Nigdy bym nie posłała tam dziecka. ?

Sharkmum.com
Gość
Sharkmum.com
Cóż. Ja mam inne zdanie. Być może nam się po prostu udało dobrze trafić. Ja od początku wiedziałam, że chcę aby moje dziecko chodziło do złobka i wiem, że prawdopodobnie wiele osób ma mnie w tym momencie za wyrodną matkę-karierowiczkę, ale… no właśnie, jak widzę z jaką radością Rekiniątko wbiega na salę, jak „przynosi” ze żłobka różne umiejętności, głownie te społeczne, jak pocieszanie czy dzielenie się, jak słodko macha z uśmiechem na pożegnanie ciociom, wysyłając im buziaczki na pozegnanie, kiedy go odbieramy, to wiem, że podjęłam dobrą decyzję. Nie traktuję żłobka jak przechowalni. Wiem, że nie każde dziecko potrafi się… Czytaj więcej »
Joanna Ludwin
Gość
Joanna Ludwin
Wybacz Ilona ale mnie osobiście nie podoba się Twój post tym razem :( za dużo w nim subiektywne oceny :( oczywiście piszesz (i slusznie), że są rodzice którzy nie mają wyjścia i dzieci muszą iść do żłobka ale boję się, że tym postem zasiejesz jeszcze większy strach i panikę w oczach rodziców którzy we wrześniu posłali swoje pociechy do tych placówek. Ja wraz z moim synkiem (obecnie 2 lata) również przechodzilismy przez żłobek. I owszem może i mogłam z nim zostać w domu ale wtedy nie byłoby szans na taki standard życia jaki mamy teraz i wszyscy z tego korzystamy… Czytaj więcej »
jejmosc.pl
Gość
Możliwe, że coś jest w Twojej opinii, bo ja faktycznie jak przeczytałam post Ilony to poczułam się bardzo źle z tym , że oddaje młoda do żłobka (zdaje sobie sprawę, że nie taki był cel tego posta). Ja Musiałam wrócić do pracy. Po przeczytaniu wpisu zaczęłam się jednak zastanawiać, że może nie powinnam mieć jeszcze dziecka skoro nie stać mnie na to żeby zostać dłużej w domu… trochę jak taka zła matka się poczułam. No i oczywiście mam schize, czy czasem tam jej niezaniedbują, ale nigdy ich nie naszłam na niczym takim. No i mała obecnie już bardzo dobrze reaguję… Czytaj więcej »
Daga
Gość
No to ja nie o żłobku a o przedszkolu. Młody drugi rok chodzi. Oddałam go w zeszłym roku bo miałam dwulatkę i jego (mocno absorbujące dziecko lekko mówiąc) a dodatkowo dom na głowie. Oddałam go, przyznaję, z wygody. I nie żałuję. Miał kilka pierwszych dni bardzo trudnych ale przetrwaliśmy. Przewaga plusów „przedszkolowania” w stosunku do minusów jest miażdżąca. Młody lepiej się rozwija, nauczył się wielu rzeczy i dochodzę do wniosku, że mój egoizm wyszedł mu na dobre. W stosunku do przedszkola mam mocno mieszane uczucia. Do pań opiekunek grupy również, jeśli chodzi o porozumienie na liście rodzic—> wychowawca a jednak… Czytaj więcej »
Kamila Smółkowska Bernaś
Gość
Kamila Smółkowska Bernaś
popieram w 100% córkę posłałam, wszyscy namawiali. Ja miałam obiekcje, bo wiedziałam jak to wygląda od zaplecza, jednak no może da radę ma dobre opinie ten złobek. Posłałam córkę z alergią na mleko przyniesiony papier od lekarza przypominanie kilka tysięcy razy w zlobku, o alergii i co? Moje dziecko ktore zwykle latalo do dzieci z usmiechem po 2 dniach wpila we mnie swoje male raczki i blagala abym ja zabrala serce mi pekalo. Tego dnia zostala jej podana zupa mleczna rozcienczona woda tlumaczenie Pan „Bo ona tak bardzo chciala” wyladowala w szpitalu podlaczona do aparatury, nie mogla oddychac. Nikomu tego… Czytaj więcej »
chivas
Gość

mój syn też ma alergię na mleko, ale po wypiciu nie ma aż takich rzutów, aby musieć być „podłączonym do aparatury” ;D

Michalina
Gość
Michalina
A ja mam przeciwne zdanie co do żłobków. Mój synek miał 13 m-cy jak musiałam wrócić do pracy. Niania nie wchodziła w grę, uważałam to za najgorszy scenariusz. Więc padło na żlobek. Szukaliśmy prywatnego, z niedużą ilością dzieci w grupie, z ciekawymi zajęciami i przytulnym wnętrzem. Udało się:-) wiadomo początki nie były łatwe, szczególne dla mnie. Dlatego do żłobka odprowadza go mąż, a ja odbieram. Przez pierwsze dwa tygodnie popłakiwał przy oddaniu, nadal mu się to zdarza (chodzi 2,5 mca) ale za chwilę przestaje bo Pani czymś to zabawi, coś pokarze i jest ok. Nie słychać płaczu też innych dzieci.… Czytaj więcej »
dezemka
Gość
dezemka
Chyba faktycznie źle trafiliście, my też w Poznaniu i mieliśmy super żłobek. Zresztą znam wiele dzieci żłobkowych zadowolonych ze swojego bytu. Nasz synek chodził do żłobka od 1.5 roku, czasami faktycznie niespecjalnie chciał iść, ale czekałam pod drzwiami i okazywało się, że po maksymalnie 2 min się uspokajał. Zawsze Pani go czymś zajęła i było ok. Nigdy, przenigdy nie widziałam żeby dzieci płakały dłużej niż chwilkę. Był kiedyś jeden chłopiec który przy rozstaniu z mamą płakał i trwało to miesiąc (ale nie że ciągle przez 8h tylko chwilę rano) i po miesiącu mu przeszło. Żłobek był fajnym wstępem do przedszkola,… Czytaj więcej »
Zofia Bogusławska
Gość
Zofia Bogusławska

To zależy od placówki. Ale i od dziecka. Najstarsze moje zaczeło chodzić kiedy miał rok i 4 miesiace. Wbił się w grupę od pierwszego dnia. Kochał żłobek (prywatne żłobko-przedszkole) i uwielbiał tam chodzić. Średnia córa poszła w to samo miejsce( a chodzila od urodzenia odprowadzac brata i znała wszystko bardzo dobrze, chadzała na uroczystosci i tak dalej) w okolicy roku. Do samego końca chodziła tam bo musiała. nie bylo dramatu, ale oddawac trzeba było na rączki do pani, bo nie chciała wchodzic do sali. Takze wiesz, nigdy nie wiadomo jak dziecko zareaguje ;)

Marta Syrocka
Gość
Marta Syrocka
I teraz po raz pierwszy sie nie zgadzam. Moje dzieci sa w zlobku i u niani od najmlodszego – starszy mial 2,5 miesiaca jak poszedl do niani, 6 jak do zlobka, a mloda 3,5 jak do obydwu. Zadne nigdy nie plakalo, nawet jesli w zlobku czasem inne dzieci plakaly. Z obydwu placowek jestem strasznie zadowolona i pracuje wiedzac, de krzywda im sie nie dzieje. Moze wiec lepiej nie wrzucac wszystkich do jednego worka i nie wywolywac poczucia winy u matek pracujacych piszac: „… naprawdę nie wierz matkom, które twierdzą, że tak będzie dla dziecka lepiej. Ja im uwierzyłam, a prawda… Czytaj więcej »
matka
Gość

Dziecko, które ma 2,5 miesiąca i jest posyłane do niani, zaś 6 miesięcy do żłobka będzie dobrze się czuło
wszędzie. By nie pisać zbyt mocnych słów – takie cygańskie maleństwo :-)

gość
Gość
gość
Ja się nie zgodzę. Moją córkę zapisałam do żłobka, gdy miała skończone 14 miesięcy. Owszem, pierwsze dni płaczu za nami, pierwsze tygodnie chodzenia w kratkę (tydzień zdrowia, tydzień przeziębienia), ale ten etap już za nami. Obecnie moja córka na pytanie „Chcesz jechać do żłobka?” odpowiada radosnym tak, a płacze tylko jak ją odbieram i ucieka mi, bo nie chce wracać do domu. Żłobek w moim mieście jest rewelacyjny, jestem bardzo zadowolona i co najważniejsze moje dziecko też. Drogie Mamy, badajmy potrzeby naszego dziecka i pamiętajmy, że dziecko nie jest tylko dla nas, potrzebuje kontaktu z rówieśnikami, a żłobek ma swoje… Czytaj więcej »
Aleksandra Mariacher
Gość
Aleksandra Mariacher
Ale zle trafiliescie!!! Ja mam zupelnie inne doswiadczenie ze zlobkiem! U nas wygladalo to jak z marzen! Mam nadzieje ze wiecej placowek bedzie czynilo to tak jak nasza. Dlatego podziele sie moim doswiadczeniem z wami. Sama sie obawialam i mialam watpliwosci czy zlobek to dobry pomysl. Ale wyjscia tak na prawde innego nie mialam. Ogladalam 4 zlobki w okolicy i wybralam chyba jednak ten najlepszy. Co Prawda troche drozszy niz inne ale jak zobaczylam wnetrza zlobka, jego urzadzenie i podejscie personelu koncept bedagogiczny to zrozumialam, ze to jest miejsce dla mojego syna. Jest to zupelnie inna bajka niz to co… Czytaj więcej »
TosiMama
Gość

Jestem w szoku. Tosia chodziła do żłobka 18 miesięcy i nigdy nie byłam świadkiem takiej sytuacji. Szczerze? Nigdy nie słyszałam i nie widziałam, żeby jakiekolwiek dziecko tam płakało. Fakt, na maleńką, góra dziesięcioosobową grupę przypadały trzy-cztery opiekunki, maluszki były osobno, starsze dzieci osobno. Pewnie, że miałam wyrzuty sumienia, że ona musiała pójść do żłobka, ja do pracy, ale wiedziałam też, że nic złego tam się nie dzieje. A Wasza sytuacja? Myślę, że gdyby Tosia trafiła tak, jak Basia podjęlibyśmy taką samą decyzję i ją z tego żłobka po prostu zabrali.

Kamila Ordyńska-Walczak
Gość
Kamila Ordyńska-Walczak
Hej, ja miałam ogromne szczęście jeśli chodzi o żłobek. Jest to żłobek prywatny i kosztuje więcej niż państwowy, ale poza tym jest cała masa plusów. Mój synek ma 21miesięcy. Do tej pory w domu był głównie ze mną, jednak jestem w tej chwili juz w 7miesiącu ciąży i troszkę zaczelo brakować mi siły i refleksu do calodziennej gonitwy za rezolutnym maluchem. Mąż pracuje w systemie zmianowym wiec nuestety czesto go nie ma. Staraliśmy się wychodzić z Mlodym do znajomych, ale to nie to samo. Zależało mi by moje dziecko potrafilo się bawić z dziećmi różnymi nie tylko znajomymi. Z mysla… Czytaj więcej »
Kinga
Gość
Dobry wieczór. Myślę, że nie można się tutaj dac ponieść emocjom – wszystko zależy od placówki. Większość dzieci lubi przebywać w gronie rówieśników nawet tych naprawdę malutkich i żłobek nie jest dla nich traumatycznym doświadczeniem. Jeśli dzieci ryczy cały dzień w listopadzie to znaczy tylko jedno- mieliście Państwo pecha bo to była okropna placówka bez zespołu pedagogów, organizacji i podejścia do dzieci. Dobry żłobek i dobre przedszkole to miejsca w których dzieci czują się szczęśliwe i tracą poczucie czasu, bo są zajęte zabawą. Myślę że przed zapisaniem dziecka trzeba porządnie rozeznać się do do placówki popytać znajomych wybrać się na… Czytaj więcej »
Małgorzata Oo
Gość
Małgorzata Oo

Czasami nie ma się wyjścia. Posłałam mojego synka do żłobka gdy miał 18miesięcy – musiałam wrocić do pracy. Byłam przerażona ale teraz widzę ogrom plusów. Synek trafił do prywatnego żłobka z dofinansowanirm z UE. Na 10dzieci są 3ciocie. Biegnie do żłobka z radoscia i z uśmiechem wychodzi. Przez pierwsze dni siedziałam w szatni i sie przysłuchowalam. Ciocie zwracają się do dzieci z taka radością i energią. Do tego codziennie mam dokładne streszczenie dnia dziecka. Wszystko zależy od podejścia opiekunek i aklimatyzacji

Gotująca Mama
Gość

Moja córka jest w tym samym wieku co Basia. Kilka miesięcy temu chciałam posłać ją do żłobka, aby móc skupić się na własnej pracy. Gdy przyszło co do czego odpuściłam temat. Młoda przechodzi obecnie lęk separacyjny do tego stopnia, że podczas mojej nieobecności potrafi godzinę siedzieć pod drzwiami płacząc. Nawet z tatą nie zostanie sama na dłużej. Gdy orientuje się, że wyszłam z pokoju i nie ma mnie kilka minut od razu zaczyna biegać po mieszkaniu i szukać. Taki stan utrzymuje się już 3 tygodnie. Nie chcę oddawać dziecka do żłobka i narażać na niepotrzebny stres.

Angelika Solecka
Gość
Angelika Solecka

Chyba trafiłaś na zły zlobek, nigdy nie widziałam, żeby w jakimkolwiek żłobku wszystkie dzieci płakały. Mój syn chodził do żłobka chętniej niż teraz do przedszkola. Zawsze był zadowolony, nigdy nie płakał. Rzadko zdarzało się, żeby ktores dziecko lamentowalo. Ciocie były sympatyczne, ale i stanowcze. Jak miały jakiś problem to mówiły. Rzeczywiście może 3 pierwsze dni były ciężkie, ale to tyle.

Małgorzata
Gość
Małgorzata

Moim zdaniem nudzisz 2 dni? Błagam kolejna matka i kasza w głowie. Dzieci płaczą to normalnie oczywiście jest to trwa mega długo trzeba rozważyć możliwości ale 2 dni? Ja nie miałam wyjścia był meksyk przez miesiąc a potem uśmiech itp wiec sorry ale dla mnie wieje twoim wyborem

Zuzi Clowes
Gość
Zuzi Clowes
Kurczę, ja mam zupełnie inne doświadczenia żłobkowe. Róża poszła we wrześniu kiedy miałą 14 miesięcy. Przy pierwszym dziecku sobie tego kompletnei nie wyobrażałam, przy drugim byłam już jednak gotowa żeby choć trochę wrócić do żywych i do pracy. Z totalnym luzem że jak będzie płacz i rozpacz to oleję pracę i będę dalej z Różą w domu. Ona tymczasem przyjęła to super. Zaaklimatyzowała się od razu, nie płakała kiedy wychodziłam, machała mi rączką i szła do nowych zabawek, nowych dzieci, nowych przygód. Nawet Panie w żłobku były zdziwione jak bezproblemowo weszłą w ten system. Myślę że odwożenie starszej siostry do… Czytaj więcej »
Mum
Gość
Masakra ten post :-( czesto czytam z przymruzeniem oka, lubie twojego bloga i do niego wracam, nie biore wszystkiego na serio ale tym razem nie ma tu krzty wyczucia i umiejetnosci przekazania tego co chcesz napisac. To co napisalas jest tak strasznie subiektywne ale przekaz jest jak kawa na lawe: mam to szczescie ze ocalilam moje dzieci od tego strasznego wiezienia jakim jest zloek a inni chcac czy nie chcac niech przez to przechodza, ja nie musze hahaha! Biedne matki biednych dzieci! Zabolalo mnie to bo stawiasz sie na pozycji wyzszej, tej lepszej i to nie jest zbyt mile. Ps.… Czytaj więcej »
robotnabezrobotna
Gość

Ja gdybym mogła ty bym zabrała syna z przedszkola bo i tak jest tak rzadziej niz w domu przez choroby, i za kazdym razem jest placz.ze on nie chce mimo tego ze jak wracamy do domu to mowi ze bylo super

Karolina Bednarek
Gość
Karolina Bednarek
O dzieki Ci Pani za ten tekst! Bo juz myslalam,ze to ja jestem dziwna i przedpotopowa, bo przeciez teraz super modne i lanserskie jet dac berbecia do żłobka i chwalenie sie tym wokolo jakie to moje niemowle jest dorosle. Najgorsze,ze niektore matki to robia,zeby spokojnie isc na zakupy, do kosmetyczki czy zwyczajnie polezec w domu przed TV. Odebrac dziecko o 17tej, cyknac z nim fotke na insta i podpisac #calumojswiat :D teraz troche przesadzilam,wiem przepraszam. Ale wiele moich kolezanek,ktore maja dzieci w wieku mojego poslali swoje dzieci do zlobkow mimo,ze albo wcale nie musialy wrocic do pracy tylko chcialy, albo… Czytaj więcej »
M
Gość
Nie zgodzę się. Moje dziecko chodzi od 5 miesiąca życia do zlobka i to najlepsza decyzja pod słońcem. W naszym żłobku dzieci nie płaczą a nawet jeśli to Panie z nimi pracują. Ja córeczce zawsze mówię, ze będzie super, ze ciocie są cudowne i będzie bawić się z dziećmi. Efekt taki, ze dzieci nie chcą wychodzic a w sobotę przynosi mi buty i domaga się odwiezienia. Są piosenki, zabawy, prace plastyczne. Nawet dostałam laurkę na dzień mamy jak miała roczek. Zrobiła stempelki w formie kwiatków. Poszła rowno w 20 tyg życia. Ale była przygotowana do tego bo nie usypiała na… Czytaj więcej »
renjaa
Gość
renjaa
No cóż, ja też się nie zgodzę… zanim zdecydowałam się na żłobek czytałam trochę wpisów blogowych w podobnym tonie co Twój – o tym, ze żłobki to przechowalnie… Ale stwierdziłam (nabywając się przez te lektury wyrzutów sumienia), ze zaryzykuję. Nasz synek poszedł do żłobka miesiąc przed drugimi urodzinami – widziałam, że ani ja ani niania nie jesteśmy mu w stanie zapewnić już takich atrakcji, jakimi będą zajęcia w żłobku i kontakt z dziećmi, które zawsze uwielbiał ;-) Pierwsze 2-3 tygodnie to była adaptacja, później chodził bardzo chętnie ?Chodzi do żłobka już od 9 miesięcy i widzę, jak wiele wiedzy przynosi… Czytaj więcej »
gocha
Gość

ja tez wszystkim odradzam zlobki, niestety corka chodzila ponad rok do takiej placowki. I mimo, iz byla to prywatna instytucja, to na slabym poziomie. Dzieci sie czesto snuly smutne i znudzone. Zabralismy ja stamtad z powodu chorob. Żaluje, ze nie zrobilismy tego wczesniej. Teraz jest starsza, chodzi do przedszkola i jest ok. Jako 3 latek byly jeszcze problemy, jako 4 latek jest bardzo zadowolona. Mysle, ze duzo zalezy od charakteru dziecka. Moje sie nie nadawalo do zlobka. Inne dzieci moga miec inny character, temperament i w zlobku beda szczesliwe.

Wiktoria Marszałek
Gość
Wiktoria Marszałek
Ten post zgarnął już wystarczająco dużo negatywnych komentarzy, powiem tylko, że chyba trochę się z nim pospieszyłaś. Dwa razy po dwie godziny to naprawdę niewiele. Dziecko nie ma szansy się przyzwyczaić. Gdybyś dała dziecku z miesiąc – okej. Chociaż i tak uważam, że trzeba próbować z kilkoma placówkami. Tak naprawdę użyłaś tych dwóch króciutkich dni, żeby znaleźć potwierdzenie dla swoich wcześniejszych uprzedzeń do żłobków. Moja dwuletnia siostrzenica była bardzo niechętna, stosowała szantaż emocjonalny, ale rodzice się nie ugięli – po dwóch tygodniach, nie to dziecko. Przyzwyczaiła się, stała się mniej marudna, niż kiedy była w domu i teraz chodzi bardzo… Czytaj więcej »
e-milka
Gość
e-milka
My nie mielismy wyboru, oboje byli w zlobku, bo ja po roku musialam podjac w pierwszym przypadku drugie studia, w drugim prace. To byla bardzo trudna decyzja, zwlaszcza ze oboje nie przepadaja. U corki poprawilo sie, kiedy rowiesnicy dorosli do wspolnych zabaw i przyjazni (sama byla juz wczesniej na tym etapie, ale starsze dzieci nie braly jej serio ze wzgledu na dziecinny wyglad, a mlodsze nie wiedzialy, o co jej chodzi), wczesniej nawiazywala kontakty glownie z doroslymi. Nie powiem, martwilo mnie to, kiedy odbieralam ja w pierwszym okresie praktycznie zawsze z kolan pan (z drugiej strony – poradzila sobie i… Czytaj więcej »
Monia
Gość
W wieku kiedy dzieciaczki są oddawane do żłobka, przeżywają lek separacyjny po raz pierwszy. Drugi jest gdzieś w wieku przedszkolnym. Osobiście uważam, że oddanie w tak wczesnym wieku dziecka pod opiekę innych (żłobka w szczególności, czasem niani) jest niedobre, bo dziecko powolutku traci zaufanie do rodzica. Bo gdy płaczę a rodzic nie przychodzi? Tak przecież było do tej pory prawda? Jak były w domu z mamą czy tatą. Wiem że niektórzy nie mają wyboru. Że nie wszystkie żłobki są straszne, ale trafić na dobry jest baaaardzo ciężko. Te pierwsze lata są ogromnie ważne w życiu dziecka i jeśli jest to… Czytaj więcej »
mamoza
Gość

Piękny tekst. Aż mi łzy naplynely do oczu. Też mieliśmy krótką przygodę ze zlobkiem. Bo przecież po macierzyńskim wraca się do pracy. A ja miałam wątpliwości. Adaptacja byle jak bo żłobek dopiero się otwierał. Po pierwszym dniu zrezygnowałam. Trudno mi określić na ile niegotowy był mój roczny syn ale ja byłam totalnie nieprzygotowana na zostawienie go w żłobku. Poszłam na urlop wychowawczy. Słyszę od wielu rodziców ile to ich dzieci w żłobku się nauczyły i ile to traci mój syn. Bzdura. Dzieci po prostu w tym wieku się intensywnie rozwijają i najlepiej gdy robią to przy mamie.

Dominika Rosiek
Gość
Dominika Rosiek

Kompletnie nie zgadzam się z tym wpisem. Pracuję w żłobku jako wychowawca małego dziecka i mimo krótkiego stażu wielu rodziców widziałam. Jak sama piszesz to Ty nie jesteś gotowa na żłobek, nie Twoje dziecko. U nas adaptacje zaczynają się od kilkunastu minut pierwszego dnia do całego dnia ostatniego, zwykle cały proces trwa około dwóch tygodni. Nasza najcięższa adaptacja trwała ponad dwa miesiące. Gdy już wszyscy powoli zaczynali wątpić w jej powodzenie dziewczynka przestała płakać, a zaczęła normalnie się bawić i współpracować. Po dwóch dniach nie da się stwierdzić czy dziecko nadaje się do żłobka czy nie.

Klaudia Waligóra
Gość
Klaudia Waligóra

U nas jest naprawdę ok młodą chodzi do żłobka odkądskonczyla rok, kilka razy zdarzyło sie że płakały wszystkie dzieci na raz, młoda zawsze chętnie szła do dzieci. Dziś jest w ostatniej grupie i aż żal mi ją zabierać do przedszkola jak widzę jak zrzyta jest z „ciociami”. Wiec chyba nie każdy żłobek jest taki zły.

jejmosc.pl
Gość
Moim zdaniem to oczywiste że najlepiej ż mamusią? aczkolwiek u nas ja po roku wracałam do pracy i poszła młoda do żłobka. Mamy doświadczenia z 2 żłobków (zmieniliśmy że względu na lokalizację) i moim zdaniem błędem rodzica jest wysyłanie we wrześniu bo wtedy jest pełno nowych dzieci i to jest przerażające jak wszystkie płaczą – tak było w pierwszej placówce. W drugiej placówce na adaptacji w tym samym momencie była moja córka + jeden chłopczyk. Nikt nie płakał? a gdy moja młoda albo chłopczyk trochę zaczynali to pani już przy nich i tulila. A że 3 panie są na tą… Czytaj więcej »
Basia
Gość
A ja mam bardzo dobre doświadczenia ze żłobkiem. Nie wiem może to przypadek, że trafiliśmy na taki, a może u nas po prostu jest lepiej. Mój synek poszedł do żłobka mając skończony roczek. Nie było innego wyjścia. Nie mamy pomocy ze strony dziadków a ja nie pracuję w domu. Poza tym może jestem wyrodną matką, trudno, ale nie miałam z tym większego problemu. Liczbę dni gdy mój mały zapłakał przy oddawaniu można policzyć na palcach dwóch rąk. Był zawsze zadbany i uśmiechnięty, codziennie zaskakiwał nas nowymi umiejętnościami, śpiewał piosenki. Dzieci płakały, to prawda, ale we wrześniu, bo to jednak miesiąc… Czytaj więcej »
Agata Okrucińska
Gość
Agata Okrucińska
Hmm tak czytam wasze komentarze i stwierdzam, że chyba naprawdę z tymi żłobkami jest jakiś problem. Ale chciałabym też dodać coś od siebie. Moja córka ( teraz 2,5 roczku) poszła do państwowego żłobka ( na którego czekaliśmy 8 miesięcy) mając 1rok i 3 miesiące nie miałam z nią żadnych problemów. Rzeczywiście na początku niektóre dzieci płakały ale z czasem to przeszło. Moja Tamara nie płakała, zawsze wychodziła zadowolona, chętnie tez szła do żłobka, zreszta do teraz chodzi a mnie cieszy to ze tablica w żłobku jest zawsze zapełniona pracami wykonanymi przez dzieci i widzę jak bardzo nudzi sie weekendami w… Czytaj więcej »
nesska
Gość
nesska
Szczerz mówiąc zdziwiłam się, że Basia idzie do żłobka i pierwsza moja myśl była taka, że zapewne masz jakieś super extra sprawdzone miejsce za które ręczysz…. Moim zdaniem żłobek to trochę jednak ‚przechowalnia’, niewiele się tam nauczy -bo jest za małe, dzieci jest za dużo i właśnie większość tylko płacze. Poza tym takie małe dzieci raczej nie potrzebują kontaktów z rówieśnikami ( ewidentnie wolą zabawy ze starszymi dziećmi ) a wręcz przeciwnie, lubią jak uwaga dorosłego opiekuna jest skupiona tylko na nich. I co najważniejsze – małe 1,5 roczne dziecko nie powie mamie co się dzieje a praktyki niestety w… Czytaj więcej »
#kruczkowakrawcowa
Gość
#kruczkowakrawcowa

Faktycznie źle trafiłaś ? Ja jestem zadowolona z naszego żłobka. Jest prywatny i dzieciaki mają czas zapełniony różnymi zajeciami: plastyka, muzyka, angielski, logopedia, rytmika ect. (tak, piszę o żłobku, gdyby ktoś miał wątpliwości).Panie organizują im czas w 100%. Może to, że mają moc atrakcji powoduje, że nie płaczą. Jak ją zaprowadzam i odbieram to widzę jakie dzieciaki są szczęśliwe. Maluchy chętnie chodzą do tego żłobka. Widzę za to inne minusy…. choroby. Ala chodząc tydzień do żłobka, kolejny tydzień siedzi w domu i choruje ?

Marta
Gość

Ja również jestem bardzo zadowolona ze żłobka, gdzie chodzi teraz 15-miesieczny syn,a wcześniej chodziła córka. Jest to zlobek prywatny. Znam inne żłobki które działają jak przechowalnie i nie posalalabym tam dziecka.Zgadzam się z opinią, że źle trafiliście i taka ostra opinia z Twojej strony jest trochę niesprawiedliwa.

Kasia Silencio
Gość
Kasia Silencio
Moja roczna córka poszła do Klubu z chęcią, pierwsze dwa dni było super. Odbierana przed obiadem więc dla niej rewelacja. Ja wróciłam do pracy miesiąc później (ten pierwszy miesiąc miał przygotować ja i mnie). Więc po powrocie do pracy to ja miałam depresję. Młoda polubiła klub, zdarzały się dzieci płaczące, jej też zdarzało się płakać, ale zawsze stałam pod drzwiami i słuchałam jak długo to trwa… Nigdy dłużej niż 3minuty. Aktualnie pod brama przedszkola mówi nam, że to ona idzie do dzieci, nie mama i tata. Ale fakt jest taki, dostajemy fotki naszych dzieci z każdego prawie dnia, lodówka od… Czytaj więcej »
Mi
Gość
Przykry ten tekst- przypinasz automatycznie latke „zlej matki” kazdej kobiecie, ktora dokonala innego wyboru. Ja poslalam roczniaka do zlobka- w Danii 90% dzieci zaczyna swoja przygode ze zlobkiem okolo 12-miesiaca zycia. I jakos nie slychac o masowych traumach- z tych dzieci wyrastaja naprawde fajni, zrownowazeni i spolecznie dojrzali ludzie. Bywam z corka na placach zabaw w Polsce i mam wrazenie, ze dunskie dzieci sa bardziej radosne i otwarte od polskich. O umiejetnosciach sojalnych juz nie wspomne. I nie prawda, ze dzieci do 3-go roku zycia nie potrzebuja towarzystwa. Corka w zlobku poznala grupe przyjaciol, sa obecnie w jednej grupie przedszkolnej… Czytaj więcej »
Klaudia
Gość

Ja też tak zawsze myślałam, że żłobek to zło, ale w moim przypadku miło się zaskoczyłam. Dzieci przychodzą do żłobka uśmiechnięte, córka uwielbia tam chodzić i rano sama szykuje buty do wyjścia, lubi też Panie opiekunki, bo to widać z ich relacji :) Gdybym miała takie wrażenia jak opisujesz i widziałabym same płaczące dzieci to pewnie też bym ją zabrała do domu, więc się nie dziwię. Pozdrawiam!

Martyna K
Gość
Martyna K
Moje dziecko ma niecałe 14 miesięcy, a ja od czterech lat jestem freelancerką (tłumaczem) na pierdyliard etatów naraz (czyt. praca po 16-18 godzin na dobę, jeśli jest taka potrzeba, żadnych weekendów, świąt, bla bla). Sytuacja u nas zupełnie jak u Was – jak Małż w pracy, to ja ogarniam młodego. Jak Małż wraca, to on ogarnia młodego, a ja siadam do pracy. Potem oboje ogarniamy młodego w ramach rytuału dobranockowego. Młody zasypia, ja siadam do pracy. I nagle kurde jest 5 nad ranem. I tak codziennie. I nie wiadomo jak długo jeszcze. I też mi żłobek przez myśl przechodzi co… Czytaj więcej »
Alicja Sternal
Gość
Alicja Sternal
Mam bardzo podobne doświadczenia ze starsza córką. Jak miała ledwo ponad roczek mój tata, ktory opiekowal sie Mają zaczął miec powazne problemy z kregoslupem. Ja i moja mama pracowałysmy. Udalo mi sie cudem zalatwic zlobek. Dzien pierwszy na jakies dwie godziny, odebralam zaryczaną, ale myslalam, okej, to pierwszy dzien. Jak drugiego dnia pojechalam po dziecko i zobaczylam przez szybę, że moje dziecko siedzi w wózku przypieta pasami, na sali, zaryczana, obrzygana, to myslalam, ze mnie jasny szlag trafi i serce pęknie z rozpaczy. Kilkoro innych dzieci rowniez tak siedzialo. Panie nie reagowaly, za duzo dzieci mialy pod opieka. Corka trzesla… Czytaj więcej »
Kasia
Gość
Super. „Bardzo” mi Twoj wpis pomogl. Moja corka bardzo zle znosi zlobek, placze i trzesie sie na sam widok budynku…chodzi tam od wrzesnia. Trafilam na Twojego bloga poprzez google, szukajac porad na temat adaptacji dzieciaczkow w zlobku. Oboje z mezem musimy pracowac, mieszkamy za granica i nie mamy tu zadnych cioc i dziadkow do pomocy. Co mam zrobic? Jest mi szalenie przykro, a po przeczytaniu Twojej notki jeszcze mocniej. Moze nie jestem wystarczajaco dobra mama? Moze jestem zbyt malo zaradna? Inne dzieci maja bardziej ogarniete matki? Takie mysli mi sie kotluja, ale zaraz przypominam sobie, ze radzimy sobie jak mozemy… Czytaj więcej »