Mum and the city

Najlepiej cofnijmy wszystkie reformy i przesiądźmy się na bryczki!

28 października 2015

happy-kid

Ogólnie w Polsce jest tak, że co ekipa to nowe pomysły. Przyjdzie jeden i powie: „Tutaj wybudujemy osiedle mieszkalne. Takie tereny! Szkoda by było ich nie wykorzystać!”. A potem przyjdzie drugi i zdecyduje: „Takie tereny! W sam raz na oczyszczalnię!” i jebs, stawia ją tuż pod oknami ludzi, którzy na niego zagłosowali.

Każdy chce się wykazać. Ale nie na zasadzie: zrobię coś fajnego. Nie. Raczej: pokażę, jaką głupotę zrobił poprzednik.

I TAK SOBIE ZAWRACAMY KIJEM WISŁĘ

Zamiast płynąć do przodu.

Niby że to dla nas, dla ludzi jest. Są tacy, którzy wierzą. I się cieszą. Nie wiem z czego, bo my to w sumie tylko króliki doświadczalne jesteśmy. Ale my to my. Teraz królikami mają być nasze dzieci. Choć to w sumie nic nowego…

ZA GRUBY HAJS OD WIELU LAT PRZEPROWADZANA JEST REFORMA EDUKACJI

Postawili nowe budynki, doposażyli je, zatrudnili nauczycieli, otworzyli gimnazja.

Zmienili plany nauczania, podręczniki, obniżyli wymagania. Zakupili nowy sprzęt: mniejsze krzesełka, przewiesili tablice, nawet kibelki w toaletach, a razem z nimi obniżyli wiek szkolny.

A potem przyszedł nowy i powiedział: „Nie, to bez sensu jest”.

Ja się w sumie po naszych politykach niczego mądrego nigdy nie spodziewałam. Łatwo wydawać kasę, która nie jest ich. Wybudować dom, po czym stwierdzić: „Panowie! Burzymy! Nikt tu mieszkać nie będzie!”. Jakby mi ktoś dał na drugi i trzeci, to też bym się tyle razy budowała. Bo czemu nie?

Więc nie na politykach. Zawiodłam się na rodzicach.
Tak, na tobie.

NIE WIERZYSZ WE WŁASNE DZIECKO

Ale po cichu cię tłumaczę. Bo może nie wiesz, jak bardzo szkoła się przez te kilka lat reform zmieniła? Że w klasach 1-3 nie ma już ocen. Że nie ma nawet sztywnych lekcji i nikt nie każe dzieciom siedzieć przez 45 minut w ławkach. Zamiast tego nauczyciel zarządza przerwę, kiedy tylko widzi, że dzieci są zmęczone, a co kilka minut organizuje gimnastykę śródlekcyjną. Że nauka poprzez zabawę i kiedy my w czwartej klasie czytaliśmy już Mickiewicza, dzisiaj dzieci czytają wierszyki o kotkach i pieskach.

Nie dlatego przecież, że dzisiejsze dzieci są głupsze. Moje jest nawet bystrzejsze ode mnie i Piotra razem wziętych. Zwłaszcza, kiedy chce jeszcze oglądać „Teletubisie”, a mama każe iść spać. Zawsze wie, jak nas przechytrzyć i postawić na swoim! Twoje pewnie też?

Dlatego nie rozumiem, dlaczego cieszysz się, gdy ktoś do szkoły przygotowanej dla sześciolatków chce posłać (czyt. uwstecznić) twoje siedmioletnie dziecko. I przetrzymać je przez dwa lata na etapie pięciolatków w przedszkolu. Dlaczego w ogóle sama zastanawiasz się, czy tego nie zrobić?

NIE BARDZO WIEM, JAK MIAŁOBY TO WYGLĄDAĆ

Znowu zmienić podręczniki? Pod młodszych, żeby starsi się nudzili, czy pod starszych, żeby młodsi nadganiali? Prowadzić równolegle dwa różne roczniki? Czy może wymieszać dzieci sześcio- i siedmioletnie w jednej klasie? Już widzę, jacy rodzice będą zadowoleni, skoro teraz z takiego stanu rzeczy – nie są.

Najłatwiej jest z hukiem zburzyć to, co zrobili poprzednicy. Ale czy na pewno najlepiej dla nas?

Nie da się wybudować spójnej przyszłości tego kraju bez planu. Ale takiego sięgającego na wiele dziesiątek lat do przodu, a nie tylko do końca kadencji rządzącej właśnie partii.

źródło zdjęcia: srtrends.com

Dodaj komentarz

58 komentarzy do "Najlepiej cofnijmy wszystkie reformy i przesiądźmy się na bryczki!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
anjanka
Gość
Moja córka ma dopiero 4,5 roku, więc niejako temat mnie nie dotyczy, bo przez najbliższe dwa lata to wszystko może się jeszcze zmienić i to kilka razy. Ale! W UK dzieci idą do szkoły w wielu 4 czy 5 lat w Irlandii chyba w wielu 5 lat, a u nas afera o dzieci sześcioletnie. Wiem, że nie każda szkoła jest przygotowana, sale wyposażenie itd, ale litości my jako dzieci mające 7 lat szliśmy do szkoły i nikt się nie przejmował tym, że do WC nikt nie sięga, że ławka zbyt wysoka. Moja córka chodzi do zerówki, będzie do niej chodzić… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika
W takim razie jak wg Ciebie powinno to wyglądać, żeby było dobrze? Skoro sama na końcu piszesz, że sama nie wiesz jak to miałoby wyglądać… Ehh dlatego mamy w Polsce tak jak mamy, bo nie było planu ani tym bardziej kompetentnych ludzi, którzy potrafiliby go zrealizować, czasem trzeba wszystko zburzyć, by móc zbudować silne fundamenty, to jak z budową domu Ilona, jak fundamenty nie osiądą, to i dom lata stał nie będzie, to końcu jak z nauką, czym skorupka za młodu nasiąknie… jak nie ma silnych podstaw to choćbyśmy jak się starali to ukryć to i tak prędzej czy później… Czytaj więcej »
jamaska
Gość

Ja dziecia wyślę w 2017 jako sześciolatka do szkoły i już! A tak serio pisząc, likwidacja gimnazjów to nie taki zły pomysł, ale nie można tego zrobić tak od raz bez planu. Czytałam gdzieś opracowania psychologów nt zmiany środowiska w wieku burzy hormonalnej – mało komu to służy.

radoSHE
Gość
Ilona! Tak bardzo Cię dzisiaj lubię! (Nie żebym wcześniej nie lubiła ;)) Jak widzę te hurraoptymistyczne komentarze, że – czary-mary hokus-pokus – i w przyszłym roku likwidujemy gimnazja, to nie wiem czy dyskutować czy nad komentującymi płakać. Jasne, że idea może i dobra, ale tego przecież nie robi się OT TAK, zwłaszcza że poprzednia reforma gimnazjalna pochłonęła ogrom czasu, pieniędzy i zaangażowania tych wszystkich, którzy pracowali nad nią oddolnie. I doskonale pamiętam jak długie dyskusje ją poprzedzały. Obecne propozycje przypominają mi jakiś bardzo kiepski eksperyment, który nie jest poparty NICZYM INNYM jak chęcią wyrazistego odróżnienia się od poprzedniej władzy. To… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika

Wiesz, myślę jednak, ze 8 lat to było odpowiednio dużo czasu na zmiany :) Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem tylko brać się w garść i do roboty. Ale żaden to eksperyment, to coś co już było :)

radoSHE
Gość

Nie rozumiem pierwszego zdania, bo nie o tym piszę, ale ok ;) Przeprowadzenie reformy edukacyjnej w rok, na zasadzie BO TAK, to jednak jest pewien eksperyment. I nie zmienia tego fakt, że kiedyś to już było. Ps. I żeby była jasność, ne jestem przeciwniczką tego pomysłu, tylko chciałabym, aby ta reforma miała racjonalne umotywowanie i w ten sposób została też przeprowadzona.

Monika
Gość
Monika

Ja bym się jednak powstrzymała przed osądami czegoś czego jeszcze nie ma, a poprzednia władza nie zrobiła nic, by cokolwiek zmienić, oprócz przymusu posyłania 6- latków do szkoły. Poczekamy- zobaczymy :)

Monika Kilijańska
Gość
Gimnazja miały rację bytu… przed II wojną światową, kiedy były wyrazem mądrości osób do nich chodzących. Bo gimnazjalista to był ktoś – jak później licealista, jeszcze później student. Teraz student to nikt. Bo nauka do 18 roku życia przymusowa, zwykle nie nauka zawodu. Może jednak czas wrócić do przekonania, że nie papier- a fach w ręku jest podstawą dobrobytu i znalezienia/stworzenia pracy? Po co komu gimnazjum, skoro i tak musi się w nim uczyć tego samego co w innych? Może zamiast tego zrobić właśnie 8-letnią szkołę, a nawet 10-letnią, a potem tylko przyuczenie do zawodu lub matury? Nikomu nie są… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika

Ale niby każdy to wie, ale to wstyd iść niektórym do zawodówki (wiem, bo uczyłam), ale już magistrem na kasie siedzieć to nie, no bo co tu robić jak bezrobocie jest jednocyfrowe w Polsce :) A studentów nadal będzie masa i magistrów bez pracy, bo dzieci coraz mniej i uczelnie, szkoły biją się o ucznia, by przetrwać…

Kasia
Gość
A ja jestem jak najbardziej za tym żeby powrócił stary system, nie trafiają do mnie argumenty w stylu bo w innych krajach a co mnie to obchodzi jak wygląda tam edukacja ja wiem ze moją siostrą która kończyła szkołę po nowemu z gimnazjami to sama stwierdz ze poziom wiedzy jaką im kazali przyswoić była śmieszna a teraz jest podobno jeszcze gorzej żeby nie było hjstori polskiego geografi to co te dzieci się teraz uczą ani tak się słyszy ze dzieciaki nie wyrabiaja z nauką…czy za naszych czasów było źle ja jestem z rocznika 78 i uważam ze moją wiedza z… Czytaj więcej »
Renia Hanolajnen | Ronja
Gość

Ech, masz rację – te zmiany to taka pokazówka. Mają przede wszystkim podkreślić, jak to do tej pory było źle. Przeraża mnie to jak łatwo politycy przekreślają całą dotychczasową pracę, grubą kasę wpompowaną w reformę i niszczą zamiast udoskonalać to co jest.
Jedyne co dają nowe reformy co kadencję, to świetne wymówki w przypadku niepowodzenia – przecież tak poważne zmiany wymagają czasu, czyż nie? ;)

marzi84
Gość
marzi84
Tak pięknie to niestety tylko w teorii. Mój syn ma w tej chwili 10 lat, poszedł do pierwszej klasy jako sześciolatek (wtedy była możliwość wyboru). Też wydawało mi się, że to dobry pomysł – brak sztywnych lekcji, 30 minut nauki, 15 minut nauki (zabawy na dywanie, który leżał zwinięty pod ścianą). Problem polegał na tym, że wraz z rozpoczęciem roku szkolnego żadna z obietnic nie była dotrzymana. Czar prysł. Siedzenie w ławce 45 minut, codzienne prace domowe, a dywan ani razu nie został rozwinięty. Za to na wywiadówkach narzekanie wychowawczyni, że dzieci się nie skupiają, rozmawiają, przynoszą zabawki do szkoły… Czytaj więcej »
MartynaG.pl
Gość

I cóż tu dodać więcej? Skwitowałaś całą sytuację polityczną ostatnim zdaniem. Przykre jest to, że rząd nie skupia się na tym co dobre dla państwa i społeczności a na przepychaniu się ze stołków – i tu wszystkie chwyty dozwolone a najbardziej popularnym jest podważanie czyjejś racji/wiedzy/doświadczeni.

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Przeciez do tej pory juz sa klasy mieszane lub mieszane zerowki (moja siostrzenica lat 5 chodzi z 4latkami). wiec chyba az takiego szoku nie bedzie. to nie jest tak, ze teraz rzadzi kto inny i wprowadza bałagan, bo ten bałagan już był od dawna :P

Monika
Gość
Monika
Wiesz dlaczego smuteczek się w klasie nie trafił? Bo jak moja koleżanka ze studiów dostała pracę w podstawówce, to pierwsze co jej powiedzieli na dzień dobry w nowej pracy to to, że dzieci mają mieć dobre oceny i żeby rodzice się nie skarżyli o.O, mówię autentycznie. A jedzenie w trakcie lekcji? Teraz już wiem, skąd było zdziwienie w mojej szkole, jak powiedziałam jasno i wyraźnie, że komórki mają być na lekcji schowane a o jedzeniu to nie ma mowy wogóle, ja nie jem na lekcji, oczywiście z wielkim zdziwieniem zaakceptowali, ale powiedzieli, że na innych lekcjach mogą o.O, tylko nie… Czytaj więcej »
Natalia
Gość
Natalia
Sama chodziłam do gimnazjum i mogę potwierdzić, że ich tworzenie było straszną głupotą. W gimnazjum było powtarzane to,co w podstawówce, bo „każdy przyszedł z innej szkoły i trzeba wyrównać poziom poprzez powtarzanie tych samych wiadomości”,a z kolei w liceum znowu przerabialiśmy przez 1 klasę to,co w gimnazjum,bo problem ponoć taki sam. Więc po co tworzone były gimnazja? Żeby stracić 2 lata nauki na powtarzanie wszystkiego? Jednakże wiele też zależy od samych nauczycieli. Każdy może to potwierdzić, że jedni to tacy,co uczą z pasją i fajnie się do nich chodzi na lekcje,za to inni uczą nas pod „klucz” (coś,co Komisja wymyśliła)… Czytaj więcej »