Mum and the city

Naczynia połączone

21 września 2014

DSC_0030

Jesteśmy zupełnie różni.
A tacy podobni!
Czasami mam wrażenie, że ta pępowina przecięta przy porodzie – ona wcale nie została przerwana. Bo jak wytłumaczyć fakt, że cieszymy się tak samo? A kiedy się złościmy, to nagle i nieprzewidywalnie?

I że w spojrzeniu mojego dziecka tak często widzę siebie. Ty też?

Nawet nie chodzi o to, że jest wrażliwy i uparty zupełnie jak mama. On przegląda się w moich emocjach jak w lustrze. Czuje dokładnie to samo, co ja. Na świat patrzy moimi oczami.

Dosyć późno to odkryłam. Jechaliśmy gdzieś samochodem, wykłócając się o trasę:
– Tu skręć!
– Gdzie?!
– No tu, w lewo!
– A pokazujesz w prawo!!!
– No tak, w to drugie lewo! I przejechałeś!
– Przez ciebie…
– Trzeba było spojrzeć na mapę przed wyjazdem!!!
– Trzeba było…
– Yyyyy!!! – usłyszeliśmy pisk z tylnego siedzenia. Kostek uderzał piąstkami o kolana. Zły nagle, cały naburmuszony, jak balon nadmuchany negatywnymi emocjami. Naszymi emocjami.

Oprzytomnieliśmy. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, a nie na siebie krzyczeć.

DSC_0152

DSC_0044

DSC_0054

DSC_0083

Pamiętacie jak pisałam, że moje dziecko zmieniło się tuż przed pierwszymi urodzinami? To nieprawda. Ono jest takie samo. To ja się zmieniłam. Odnalazłam w sobie luz i spokój. Przestałam zadręczać się myślą, czy jestem dobrą mamą. I wtedy się nią po prostu stałam.

DSC_0107

DSC_0086

Już nie reaguję panicznym strachem na łzy mojego dziecka. Że płacze, bo coś źle zrobiłam, bo nie potrafię… Nawet jeśli, w tym momencie to przysłowiowa musztarda po obiedzie. Tylko spokój nas uratuje. Uśmiech, ciepłe słowo, buziak w rozpaloną główkę. Nie daję się wyprowadzić z równowagi przy dziecku, chociaż potrafi położyć się płasko pod ruchomymi schodami w centrum handlowym i wszyscy, dosłownie wszyscy się na nas patrzą. Czasami palcem wytykają. Ja wiem, że tylko spokój… Bo moja złość stanie się jego złością.

DSC_0175

Mama i dziecko. Jesteśmy jak te naczynia połączone, przez które przepływa ta sama ciecz. Radości i smutki.

Chcesz mieć szczęśliwe dziecko? To bądź szczęśliwym człowiekiem!

DSC_0051

Kostek: bluza z wąsem – Zara | spodnie – H&M | buty – Emel
Mama: sweter – Massimo Dutti | spódniczka – River Island | buty – Converse | naszyjnik – Ania Kruk | okulary – Hogan

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Naczynia połączone"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Nessie
Gość

Pięknie to napisałaś. Często ostatnio mam takie reflekse. Mój 11-miesięczny syn jest kopią ojca pod względem wyglądu i temperamentu, a ja obserwuję jak starszy czterolatek coraz bardziej upodabnia się do mnie. To cudowne i jednocześne trochę przerażające, bo moje wady też kopiuje.

mama-dietetyk.blogspot.com
Gość
mama-dietetyk.blogspot.com

Moja Maryśka też jest do mnie podobno i też niedawno to odkryłam. Jak coś idzie nie po Jej myśli to bardzo wyraźnie do pokazuje. Aż się boję co z Niej wyrośnie :P ja jeszcze czasem muszę się uczyć być taką opanowaną Mamą :)

Agnieszka
Gość
Ja ostatnio przyłapuje się coraz częściej na tym, że rozmawiamy przy dziecku o rzeczach wulgarnych, o sprawach dorosłych, i często ta wymiana zdań jest burzliwa. Niekiedy potrafimy krzyczeć na siebie, uderzyć w stół itp. A nasze dziecko stoi obok i choć bawi się samochodzikiem do chłonie każde słowo, każde zachowanie, każde emocje. Dziecko wszystko Ci odda. Jesteś radosna, dziecko jest radosne. Jesteś smutna, dziecko jest smutne – i tu mogę przywołać moje doświadczenie w pierwszych dniach przedszkola. 2 pierwsze dni poszedł zadowolony, szczęśliwy. A trzeciego dnia we mnie coś pękło, zaczęłam myśleć, że może za wcześnie go posłałam, że tęskni,… Czytaj więcej »
Tedi
Gość

Dokładnie to znam. Zawsze, gdy jestem zdenerwowana, moje dziecko jest jeszcze bardziej zdenerwowane. Staram się teraz jakoś opanowywać te swoje emocje.

Faszyrka
Gość
Faszyrka
Ja jeszcze przed urodzeniem dziecka umówiłam się z mężem, że przy dzieciach nie będziemy się kłócić. Niestety nie zawsze to wychodzi, bo mąż bywa porywczy i nie potrafi odłożyć kłótni tylko dlatego, że dziecko słucha:-( Faktem jest, że wychował się w domu, w którym rodzice codziennie wykłócali się o byle pierdołę. Ja z kolei nie przypominam sobie, żebym słyszała kłótnię moich rodziców. W zasadzie dopiero gdy byłam nastolatką, zdarzała im się sprzeczka w samochodzie o to, w którą stronę jechać… Nigdy też nie zdarzyło się, żeby mieli odmienne zdanie, gdy pytałam ich np. o możliwość wyjścia na dyskotekę. Zawsze słyszałam,… Czytaj więcej »