Mum and the city

Musisz sprawdzić koniecznie, żeby nie popełnić mojego błędu! ;)

7 lutego 2017

DSC_7548

Jakbyś mało miała na głowie. A przecież dostajesz go wraz z testem ciążowym, na którym za moment zobaczysz dwie kreski. W prezencie ci to dołączyli, w takiej promocji, że 2 w cenie 1 i niby masz się teraz cieszyć, ale przecież wiadomo, że to szajs jakiś jest, na półkach sklepowych od dawna zalega, więc trzeba to było jakoś upchać po kryjomu do twojej foliówki, do testu dołączyć, żeby się tego pozbyć. Bo inaczej nie zejdzie, nikt go przecież nie chce, ale matka przyjąć musi. Strach.

Od tych dwóch kresek wszystko się zaczyna. Czy zdrowe? Ale na pewno? Muszę się do lekarza jak najszybciej zapisać!

Ale panie doktorze, jak się rozwija? Ile już waży? Czy serduszko bije prawidłowo? A moje wyniki badań? Które witaminy? Jak często? Bo ja chcę mieć pewność, że wszystko w porządku!

Nigdy tej pewności nie masz. Nawet jak już się urodzi całe i zdrowe, dziesięć punktów w skali Apgar, to i tak będziesz się o nie martwić w każdej godzinie waszego wspólnego życia. Obserwować z kalendarzem w ręce. A przekręca się? A siedzi? W którym miesiącu i czy na pewno tak jak rówieśnicy?

Nie spadnie z kanapy?
A ze schodów?
Szuflady trzeba zabezpieczyć! I wszystkie gniazdka!

Strach to taki niewidzialny brat bliźniak twojego dziecka, który rośnie razem z nim.

DSC_7544


ALE SĄ TACY, KTÓRZY TWIERDZĄ, ŻE MARTWISZ SIĘ WCIĄŻ ZA MAŁO

To jakaś plaga, zaraźliwa choroba przenoszona drogą kropelkową facebookowo-forumową.

Na przykład był sobie kiedyś materac. Niemowlęcy, zwykły. Zapomniałam już czy z kokosa, czy z gryki, ale na potrzeby tego wpisu zaczęłam wpisywać w Googlu zapytanie: „materac z koko…” i przeglądarka podpowiedziała mi z automatu najczęściej wyszukiwaną w Polsce frazę: „materac z kokosa robaki”. Nie inaczej.

Całe zastępy matek z zapamiętaniem pracowały na to, żeby inne – matki przyszłe, kompletujące dopiero wyprawkę – na pewno dowiedziały się o tych robakach, co żyją sobie w dziecięcych materacykach. Sama nie jestem lepsza, bo jak tylko gruchnęła o tym wiadomość, zrobiło mi się słabo. Basia przecież nie sypia zbyt dobrze, czyżbym znalazła powód? Wysłałam więc męża, żeby rozciął jej materac i zajrzał do środka – co zrobił, bo spróbowałby nie! Ale co się przy tym naśmiał ze mnie to jego :).

Podejrzewam, że w każdym szanującym się polskim domu był to dzień prucia materacy.

A ile z nas robaki znalazło? Pewnie żadna, ale informacja i tak zaczęła żyć własnym życiem, powtarzana w każdym zakątku internetu, szerowana, wyszukiwana, podparta jednym, jedynym dostępnym zdjęciem, więc to musiała być prawda i nagminna sytuacja, trzeba ostrzec inne matki, bo może u mnie nie, ale u nich na pewno. Drapię się teraz nerwowo po głowie, kiedy o tym piszę ;).

Potem na tapecie był francuski gryzak, który niby pleśnią załazi od środka. To ulubiony gryzak Basi, więc zajrzałam już bez rozcinania :). Był leżaczek, co powoduje upośledzenie ruchowe, dlatego Kostek nigdy leżaczka nie miał, bo na początku macierzyńskiej drogi wszystko robiłam z książką w ręce, co niestety nie znaczy z automatu, że wychodziło jak trzeba.

DSC_7534

Kiedyś była też chusta, w której dzieci się podduszają (dlatego moja mama zbladła na widok Basi w chuście) i Hello Kitty jako pomiot szatana. W sumie nie ma tygodnia, żebym nie dowiedziała się czegoś strasznego: że źle zrobiłam, kupiłam, muszę sprawdzić czy jeszcze bardziej uważać. A ja naprawdę nie wiem, czy da się bardziej uważać, przecież mam już trzy głowy, a wokół każdej z nich oczy!

UWAŻAJ NA WIADERKO Z WODĄ!

Żyjemy w świecie łatwego dostępu do informacji, wystarczy odpalić telefon i masz, a że telefon ciągle przy tobie, to masz non stop. Wiele matek wtedy świruje całkowicie, bo ich strach z takiego zwykłego lęku, czy dziecko nie dotknie rozgrzanego piekarnika, zamienia się w strach o-dosłownie-wszystko: gryzaka; kołderkę, spod której niemowlę nie potrafi się wyswobodzić; cukier, co czai się na każdym rogu i krople do nosa, których lepiej nie używać.

Zawód matka jest emocjonujący prawie tak samo jak przechadzka po dżungli nocą. Taka matka nigdy na przykład nie wie, za którym drzewem czai się dziki zwierz, ale czuje, że się czai, co sprzedawcy, dziennikarze i blogerzy parentingowi (tak, biję się w pierś!) odkryli już dawno temu :). Nikt tak nie reaguje jak matka! Nikt tak szybko nie klika, żeby sprawdzić i tak chętnie nie udostępnia ku przestrodze innych. Więc tworzy się sensacyjne wiadomości na kolanie: tu trochę podkoloruje dla wzmocnienia efektu, tam uogólni, że dosłownie „wszyscy”, „wszędzie”, „zawsze” i jak zostawisz na środku pokoju wiaderko z wodą, to twoje dziecko na bank się w nim utopi (autentyk!).

Niech więc was nie zmylą nagłówki: „Uważaj na…!”, „Ta jedna informacja może uratować życie!”, „Na pewno nie wiedziałaś, że…”, „Musisz sprawdzić koniecznie, żeby nie popełnić mojego błędu!”. Prawdopodobnie przeczytasz tam coś, o czym już wiesz, a jeśli nie wiesz, to znaczy, że jest to informacja nie warta funta kłaków, wymyślona tylko po to, żebyś się zdziwiła i – w dobrej wierze, bo przecież inni też na pewno nie wiedzą! – puściła ją w świat. Nie rób mi tego, proszę, mam już dość moich codziennych zmartwień i strachów – nie dokładaj mi nowych. Bo myślę, że właśnie rozdmuchiwanie wszystkich sensacyjnych informacji bardziej matce i jej dziecku szkodzi, niż ten niewinny materacyk z kokosa.

DSC_7552


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Zofia Bogusławska

    Ale jaki materac, jakie robaki? Cos mnie ominelo? Serio? Ktos rozcinal materac zeby szukac robakow? Ee.. ja mysle ze mimo wszystko wiecej jest matek co to nie doszukują sie problemow w kazdym miejscu i nie szukają nerwowo w internecie czy gryzak A nie zabije ich dziecka ;)

    • Podobno w naturalnych materacach (kokos, gryka) lęgną się robaki. Bo tu pieluszka przecieknie, tam dziecko uleje, ogólnie sprzyjające dla robactwa wilgotne środowisko. Pomijam fakt, że materace są obleczone wodoodpornym materiałem, przez który nie wiem, jak robaki miałyby wejść (plus często podkład + prześcieradło + pieluszka flanelowa lub płaska podusia pod główką), no ale… Matki na moment oblał zimny pot ;).

      • Kasia

        Niestety w naszym materacu, ale już większej 4 latki, były robaki. Pobladlam jak tylko zobaczyłam pod pokrowcem wijące się czarne larwy.

  • Olga

    ale po ?Musisz sprawdzić koniecznie, żeby nie popełnić mojego błędu!” dowiedziałam się, że krople na katar mogą powodować katar, co uważam za ważną rzecz :) Wg mnie są sprawy pt uważaj wycofali produkt, musisz oddać go do sklepu/foteliki tyłem są bezpieczniejsza a sprawy „jak wyjdziesz na 2 min z pokoju na siku to dziecko na bank zrobi sobie krzywdę będąc same w łóżeczku” :)

    • Hmmm… No ja wiedziałam, że ogólnie nadmiar lekarstw szkodzi (takie krople np. podrażniają i wysuszają śluzówkę), a dziecko w foteliku wozi się tyłem, póki się da.

      Co do oddawania lekarstw, to zazwyczaj jest jakaś partia, ale wszyscy wtedy trąbią, że to lekarstwo jest złe (nie tylko partia) :). Niezmiennie mnie to bawi, bo przypomina zabawę w „głuchy telefon”.

  • asiks

    Też mam już dosyć tych nagłówków: uważaj na to, uważaj na tamto, wszędzie czai się niebezpieczenstwo, a matka potem traci rozeznanie, czego bać się naprawdę, a czego nie. Czy pasta z fluorem czy bez, bo różnie pisali? Czy dla niemowlaka woda źródlana z butelki czy trzeba przegotować? Szczepić nie szczepić? Każdy co innego.

  • Lana

    Brawo za ten wpis, jestem takiego samego zdania! Czasami mam wrażenie, że atakują mnie nagłowki rodem z Pudelka, a zaprzyjaxnione mamy podają je dalej :/

  • Michalina Micha

    Z tym materacem też się nabrałam a mąż identycznie jak twoj twierdził, że to niemożliwe, ale poszedł sprawdzić, bo ja się bałam tam zaglądać. Potem jeszcze przez tydzień mi gadał, jak mogłam podejrzewac jakies robaki w materacu.

  • Pixi

    Uśmiałam się bo jakbym siebie widziała (zwłaszcza fragment z materacem)!!

  • MUSISZ WIEDZIEĆ, ŻE ABSOLUTNIE KAŻDY kto to przeczyta, z tęsknotą spojrzy w przeszłość i z żalem w sercu wspomni Bogu ducha winny materacyk i wyprutą z flaków żyrafę Sophie… :) PS. Bogu dzięki mój materac ocalał, żyrafa tez, a wiadro stoi na środku pokoju, ale dziecko jeszcze nie raczkuje, więc szansę na utopienie ma potencjalnie niewielkie. :)

  • oli82

    o materacyku nie slyszalam. Pewnie przypadek jeden na milion, ale gdzies sie zdarzyl. Moi rodzice maja posciel z welny ( Lama Gold,czy cos takiego- swego czasu naciagali na nia emerytow;) ) i niestety, ale mieli takie jak by przescieradla czy pokrowce na materac wypelnione chyba ziarnami gorczycy i zaleglo im sie w tym robactwo… brr! Tak w ogole to zgadzam sie z wszystkim co napisalas i nie ma co za bardzo straszyc rodzicow. We wszystkim trzeba tez zachowac troche rozsadku:)

  • tru.
    a spróbuj nie mieć idealnych badań? dwa razy w ciąży byłam w szpitalu kontrolnie. te kilka godzin spędzonych na forach było straszne. bo wiesz, jak nie wiadomo, co Ci dolega, to prędzej czy później okaże się, że nowotwór złośliwy/ciąża pozamaciczna w kolanie :)
    dziecko zdrowe.

  • e-milka

    Materacyk? Ale znam to tez, w koncu dziewiec lat siedze w tym biznesie. W kazdym razie kilka razy poczulam sie tez nieswojo: bio wafle ryzowe moga zawierac arsen, bo ryz czesto uprawia sie po bawelnie, ktora jest spryskiwana czyms tam, by latwiej bylo ja zbierac. Oczywiscie nie wspomne, ile takich wafelkow moje dzieci zjadly. Starsza uwielbiala w nosidelku buzia do przodu, a pomijajac, ze nie pomyslalam o przebodzcowaniu to jeszcze, jak sie dowiedzialam od innej mamy, przeciez nawet nie widze, jakby np. osa kolo buzi. Moje dzieci w sumie trzy razy padly ofiara os, dwa razy widzialam cholernice, ale za pozno. Fluor to temat od lat, na przemian wzmacnia, przebarwia zeby i zabija (w poniedzialki to pierwsze, a w druga srode miesiaca to drugie). Plastykowe zwierzatka znanej marki (wygladaja jak prawdziwe) dostaly ocene zaledwie dostateczna w testach ekologicznych. A szczepienia? Jestem ze starej szkoly – moje maja caly zalecany komplet plus maly norowirusy, ale chyba kazda mama musiala sie tlumaczyc czemu tak, czemu nie i czemu w ten sposob (np. skojarzone a nie pojedyncze lub odwrotnie). Ale parafrazujac cytat z „Notting Hill” – dzisiejsze wyniki badan i testow wyscielaja jutrzejsze smietniki. I z tym optymistycznym akcentem…

  • Dlatego ja zrezygnowałam z wszelkich poradników, bo strach potęgowały dosłownie o WSZYSTKO. W dodatku wpędzały w kompleksy. To samo tyczy się forów. Jeśli już coś czytam to wszystkie rewelacje staram się traktować z przymrużeniem oka. Świat oszalał na punkcie bezpieczeństwa, a przecież Nasze babcie czy mamy wychowywały Nas bez specjalnych wtyczek do kontaktów i w nie jednej kuchni balia z wodą stała. Były też i piece. O zgrozo.

  • Wiola

    Niestety robaki w materacu to szczera prawda i całe szczęście że natrafiłam na taki artykuł bo w życiu bym o czymś takim nie pomyślała.

  • Robaki w materacach o których piszesz to niestety nagminne zjawisko. W naszym też były, a synek był pogryziony. Obrzydliwość. Przerzuciliśmy się na zwykły piankowy.

  • Kasia

    Mamy materac z kokosa. Robaków w gratisie brak. Wszystko zależy od warunków przechowywania.