Mum and the city

Moje dziecko nie bawi się samo – gdzie popełniłam błąd?

24 lutego 2015

DSC_1213_1

Zanim urodziłam dziecko myślałam, że to, jakie będzie, w głównej mierze zależy od wychowania. Na upartego można przecież wszystkiego nauczyć! Samodzielnego usypiania, nie grymaszenia przy stole, śmiałości czy… Zabawy w pojedynkę.

Nie jest tak, że zupełnie nie doceniam roli genów, ale wierzyłam, że niemal wszystko jest do przeskoczenia, wystarczy odpowiednie podejście. Wierzę? Teraz to już nie wiem, co mam myśleć!

Na pewno z zazdrością patrzę na mamy, które mogą poczytać w spokoju książkę, obejrzeć Dzień Dobry TVN o poranku przy filiżance ciepłej kawy czy nawet popracować z domu. Których dzieci ze spokojem w okresie niemowlęcym leżały w łóżeczku, siedziały w kojcu, bawiły się na dywanie nieopodal. Patrzyły na karuzelkę, przez piętnaście minut miętoliły zabawkę lub zajmowały się swoją skarpetką. Ja tego nie znam.

Już od pierwszych dni jakiekolwiek odłożenie młodego kończyło się lamentem. Nie, to nie było postękiwanie, bo mój mały jest zero-jedynkowy: jak czegoś chce, to oznajmia to naprawdę donośnym krzykiem, nie uznając żadnych półśrodków. Mamy więc naprzemiennie albo ogromną radość (kiedy mama – najlepiej z tatą – jest obok), albo od razu płacz z całym arsenałem dostępnych metod. Myślę , że inne mamy high need babies doskonale wiedzą, o czym mówię!

Teraz jest lepiej, bo z powodzeniem mogę zaangażować Kostka w wiele prac domowych, które z zapałem wykonuje przy mojej nodze, naśladując mnie, ale na przykład ugotowanie obiadu nadal graniczy z cudem, bo przecież nie pozwolę mu obierać ziemniaków czy smażyć mięsa, więc kiedy to robię, on w tym czasie szarpie mnie i próbuje odwrócić moją uwagę od garnków.

Nie jest też tak, że moje dziecko na placu zabaw puści się samotnie w kierunku zjeżdżalni czy kulek. Każdorazowo ciągnie nas za rękę. Musimy być przy nim, patrzeć jak się bawi, a najlepiej aktywnie w tych zabawach uczestniczyć. Nawet kiedy Kostek rysuje, ktoś musi być obok, żeby nazywać kolory, kiedy układa puzzle, trzeba nazywać elementy na obrazku lub po prostu podawać klocki, gdy powstaje wieża. Serio.

DSC_1221_1

DSC_1230_1

DSC_1238_1

Brzmi jak paranoja? Nie wiem, dla mnie to norma, od dawna nie patrzę na to jak na coś niepokojącego, bo – całe szczęście! – w przyrodzie zawsze musi być zachowana równowaga, więc dla tej równowagi mój mały całkiem sporo śpi, a ja w tym czasie mogę zrobić, co do mnie należy. Zazwyczaj. No ale rozmawiam z innymi mamami, żywo interesuję się tematem wychowania i wyszło mi z tego wszystkiego, że niechybnie popełniłam gdzieś błąd! Jaki? Opinie są sprzeczne:
1. Przyzwyczaiłam go do ciągłej obecności kogoś dorosłego, to teraz mam.
2. Daję mu tej obecności za mało, dlatego non toper się jej domaga.

Ad. 1. Nie wiem, jak to robią inne mamy, nie przyzwyczajając, bo u mnie takie nieprzyzwyczajanie musiałoby polegać na wysłuchiwaniu wielogodzinnego płaczu dziecka od pierwszych niemal dni.
Ad. 2. No próbowałam przetestować tę opcję wielokrotnie i dawałam mojemu dziecku z siebie 100% normy, uskuteczniając kilkugodzinne intensywne zabawy z licznymi przytulasami, żeby chociaż na moment miał mnie dość i zapragnął własnej przestrzeni. Zawsze kończyło się tak samo: „Mama, ja chcę jeszcze i jeszcze!”. Czyli jak pokazałam, że z mamą fajnie się biega wokół stołu i czołga pod krzesłami, to potem musiałam tak biegać i czołgać się przez wiele godzin/dni/tygodni/miesięcy. Tata po powrocie z pracy też musiał. Bez przerwy na obiad czy kolację!

DSC_1235_1

Teraz wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że moje nieznoszące sprzeciwu dziecko jest… Rozpieszczone. A ja nadal nie wiem czy to kwestia błędów wychowawczych, czy jednak charakteru?

DSC_1248_1

Dodaj komentarz

59 komentarzy do "Moje dziecko nie bawi się samo – gdzie popełniłam błąd?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
lavinka
Gość
Jakbym czytała o moim dziecku. Nawet jak łazimy po lesie, to nas maluch skrzykuje, żebyśmy się nie rozłazili. I to ona prowadzi trasę. Mały przewodnik. Kiedyś odwiedzili nas znajomi z dziećmi. Po osiedlu chodziła niespełna dwulatka z orszakiem sześciorga ludzi w wieku różnym. Taka zabawa! Ten typ chyba tak ma. I to nie jest tak, że ona ma lęki, że boi się nas opuszczać. Tak samo raźnie reaguje na zupełnie obce osoby, im więcej ludzi do zabawy tym lepiej. Dopiero teraz pomalutku zaczyna się sama bawić. Jeździ koparkami i samochodami po meblach, karmi zwierzątka, tuli, kładzie do snu. Albo rysuje,… Czytaj więcej »
dleonarda
Gość
dleonarda
Nie wiem, czy to kwestia charakteru, czy przyzwyczajenia… Fakt, ze moje dzieci potrafią się bawić same. Ale! na przykładzie mojej średniej córki (obecnie 8 lat). Na co dzień potrzebuje chwili samotności, idzie do swojego pokoju pobawić się poczytać czy cokolwiek innego. Ale niech no tylko przyjedzie Babcia! Nie może jej zostawić na 5min! Babcia nie porozmawia z nami, nie usiądzie przy stole, nie może zobaczyć czegokolwiek, bo już, teraz jest potrzebna! Ze mną wszystkie zabawy się kończą, z Babcią niestety nie… A najmłodszy (prawie w wieku Kostka) też musi prawie wszystko robić za mną, razem sprzątamy, razem gotujemy, a niech… Czytaj więcej »
M
Gość
Oj jak ja cie rozumiem. Juz wczesniej pisalam w komentarzach ze czytam Ciebie, bo wydaje mi sie, ze nasze dzieci sa podobne charakterem. Moja B. tez jest wymagajaca. Od pierwszych dni. Jaki to byl szok dla mnie kiedy z totalnej swobody musialam sie przestawic na bycie do calodobowej dyspozycji. Ile to razy zabieralam ja ze soba nawet do toalety (w bujaczku).Teraz jest lepiej, bo przynajmniej jak chce byc przy mnie to po prostu za mna idzie. Smieje sie teraz z tego, ale wtedy nie bylo wesolo. I nie, ze to minelo i dlatego jest mi tak do smiechu. Mala po… Czytaj więcej »
Beata
Gość

Mój Jasiek zachowuje się dokładnie tak, jak Kostek. Ciągle ktoś musi być przy nim, rozmawiać, bawić się, zwracać uwagę. Kiedy jestem z nim sama czasem dochodzi do tego że nie mogę nawet do toalety iść bo biegnie za mną i mnie uderzy – bo nie mogę iść siusiu. A tatuś wczoraj do mnie z teksem wyskoczył – sama go tak nauczyłaś. Sama, owszem, bo po pracy jestem non stop sama z dzieckiem a tatuś na trening, zakupy albo do pracy. Ostatnio nie mam już siły :-(

Kasia A.
Gość
Kasia A.

u nas jest to samo niestety :( i z drugim dzieciem sie tez tak zapowiada. niestety nie jestem w stanie sluchac tego wycia, wiec biore na rece jak juz naprawde mi puchna uszy. moze metoda jest to ignorowac (ale jest to nie do wytrzymania), zeby dziecko sie uczylo byc same od malego ;)

pestki
Gość
pestki

Jak już z komentarzy widzisz nie jesteś w tym odosobniona ?. U nas to samo. Często też wystarczy, że siedzę na kanapie przy której się bawi ale nie ma mowy żebym stała w kuchni, która odległa jest od kanapy o dwa metry! Za to od czasu do czasu mogę coś przeczytać. Na szczęście w towarzystwie innych dzieci nie jestem już potrzebna do zabawy za to muszę uważać żeby nie ciągnął dzieci za włosy ?. Ja raczej przychylam się do stwierdzenia, że taki ma charakter, po mamusi, jak twierdzi mój tata ?.

Mama ze stażem
Gość
Mama ze stażem

Hej!. Moim skromnym zdaniem powinnaś małemu jak najszybciej zapewnić towarzystwo rówieśników. Jak się wciągnie w dobrą zabawę to zapomni o mamusi.

Julita
Gość
Julita

U nas niestety maz przyzwyczaił nasza roczna Hanie do noszenia na rękach, i pomimo tego ze w ciagu dnia swietnie potrafi sie sobą zajac, bawiąc sie zabawkami, oglądając książeczki to w momencie kiedy tylko maz przekracza próg jest atak histerii i płaczu bo ma ją natychmiast wziąć na rece, o pójściu do ubikacji nie wspomnę. Mam nadzieje ze to chwile i jej minie bo lada chwila sąsiedzi zaczną na nas dziwnie spoglądać … ;)

Jak ona to robi
Gość

Drugie dziecko będzie Ci się wydawać aniołem ;

Natalia
Gość
Natalia

Gdzie jest ta sala zabaw? :)

coralic blog
Gość

Jak skończy 3 lata będzie lepiej ;) przynajmniej mój zluzowal i jak widzi że jestem zajęta, sprzątam czy gotuje to mi głowy nie zawraca i bawi się sam, ew.poprosi żebym bajkę włączyla bo nudzi się. Ale jak już siadam wygodnie w fotelu i popijać kawę to nie ma już tak fajnie i bawić się muszę bo przecież nic nie robię..

mamajster.blogspot.com
Gość
mamajster.blogspot.com
Kiedyś (dopóki nie urodziłam Hani) też uważałam, że to na pewno kwestia wychowania. Ale teraz, uważam, że do odpowiedniego wychowania wymagana jest odpowiednia podstawa. Bo jak mogę mówić o tym, że nauczyłam moje dziecko bawić się samo, skoro ono od początku chętnie to robiło. Tym bardziej, jak mam odpowiadać wszystkim ekspertom, że moje dziecko, pomimo że czasem śpi z nami, nie przyzwyczaiło się do tego i w łóżeczku śpi równie chętnie? Hania jest jaka jest, a ja mogę ewentualnie nad jej zachowaniami pracować. Na to jeszcze pewnie przyjdzie czas, bo ma dopiero 7 miesięcy. Wydaje mi się jednak, że kluczowe… Czytaj więcej »
Mamorki
Gość
Oj chciałabym móc napisać, że rzeczywiście jest na to rozwiązanie, ale obawiam się, że nie. I mimo iż sama popełniłam tekst w temacie ( http://wp.me/p5eGb3-9w ), bo moje dziecko, jak akurat ma momenty, że potrafi się sobą zająć, tak mam wrażenie, że inne aspekty szwankują, Więc to jest dokładnie jak sama napisałaś – Młody się nie bawi, ale super śpi i wtedy masz czas. Moja się bawi, ale serwuje po dwie nocne pobudki i chodzi spać paskudnie późno, więc gdyby nie to, że potrafi się sobą zająć, nie wiem kiedy mogłabym zrobić cokolwiek! I też się zastanawiam, czy gdzieś popełniłam… Czytaj więcej »
Monika
Gość
Monika
Ilona, gdyby Twoje dziecko było high need to zapomnij o dobrym spaniu i w dodatku, żeby spał sam w łóżeczku (nic z tych rzeczy) to raczej coś innego… ja sama takim dzieckiem byłam, tylko wtedy nazywało się takie dziecko o zgrozo niegrzecznym, o ile niemowlę może być niegrzeczne, bo co to niby ma znaczyć, że jest kulturalne, tylko się uśmiecha, nie beka i pierdzi w miejscach publicznych, co do większych dzieci to już inna sprawa… Cóż na pocieszenie powiem Ci, że moja młodsza siostra to istne zaprzeczenie mnie, tzn mama sprawdzała czy oddycha, bo tak długo śpi i jest spokój…… Czytaj więcej »
Tedi
Gość

Taki ma charakter. Mój synek od samego początku lubił własną przestrzeń. Ponoć ma to po mnie, bo zachowywałam się podobnie w dzieciństwie. Nie było mowy, żeby wziąć go do łóżka. Nawet gdy miał kata i wstawałam do niego co 15 minut. Jak już był dużym niemowlęciem, uwielbiał bawić się sam, a denerwował się, gdy ja próbowałam bawić się z nim. Jakaś masakra. Żadnego przytulania. Żadnej bliskości. Teraz lubi, gdy siedzę obok w czasie zabawy. Lubi się czasem z nami pobawić. Ale nadal potrafi długi czas siedzieć sam nad puzzlami, czy klockami. Taki typ. Przytulać nadal się nie lubi.

szczypiorki.pl
Gość

Cierpliwości :) nasz Synek ok trzecich urodzin zaczął bawić się sam ;),

Ali
Gość
O boziu, dzieki Ilona za ten tekst bo juz myslalam ze z moim dzieckiem (lub ze mna) cos nie tak! ;))))) Moj ma 16 miesiecy i tez od urodzenia byl z gatunku high need, a teraz jeszcze doszly jazdy z buntem choc nie wiem dlaczego nazwanym dwulatkowym skoro zaczyna sie tuz po skonczeniu roczku! Tez nie dosc ze sam ani na minute nie moze sie soba zajac i nawet w toalecie musi mi wiecznie towarzyszyc to jeszcze wszedl w taki etap ze kazda zmiana pieluchy czy ubrania to dramat! Na dokladke Ty jestes szczesciara bo Twoj chociaz spi dobrze, a… Czytaj więcej »
Susanna szyje
Gość
Hmm tekst jak o moim synku ? widzę, że jest nas więcej :D Nie usiedzi sekundy na miejscu, nie potrafi się na niczym skupić, żadne zabawki go nie interesują, nie bawi się praktycznie niczym sam, dużo płacze, dużo krzyczy, ciągle ciągnie mnie za palec wskazujący i prowadzi gdzie chce, ugotowanie dwudaniowego (niestety!) obiadu dla 4 dorosłych osób i dziecka graniczy z cudem ale ja ten cud popełniam codziennie! W Kościele jest najbardziej rozbieganym i rozbrykanym dzieckiem. I teraz uwaga: to chyba sprawa genów! Otóż gdybym nie widziała tego na własne oczy to bym nie uwierzyła: znam 16 miesięczne dziecko, które… Czytaj więcej »
Gość
Gość
Gość

Nic dziwnego, że chce maluch ciągle z mamą, jak ma taką fajną mamę ????

Kasia
Gość
szukam własnie inforamacji o tym czy z moim dzieckiem wszystko ok i trafilam tu . Czytając to mysle ze chyba ja to pisałam :D pamietam jak dzis dzien jeszcze w szpitalu jak płakał bo nie był obok mojego cyca ehh (nawet myslałam czy to wina tego ze miałam go dopiero nastepnego dnia obok siebie z powodu ciezkiego porodu i tego ze mdlałam ) i takjuzł było zawsze, wyjscie do ubikacjii płaczzz usypianie samemu płacz… na szczescie nauczyłam go smoczka chodz bywały i takie tyogodnie ze jak tylko chciała wyjac cyca a dac smoczka odrazu sie budził! Teraz ma 9 miesiecy… Czytaj więcej »
madame b
Gość

Niestety u nas jest to samo. Słyszałam już wiele teorii.. ale sorry inaczej się nie da. Jeśli nie wzięłam go na ręce to nie było krzyku…była awantura na cały blok. Jak dawałam z siebie 100% to chciało więcej. Jeszcze przy dziadkach, czy tacie jest luz… ale jak pojawię się w zasięgu wzroku… masakra. Też nie wiem co z tym zrobić… powoli się przyzwyczaiłam.

Shila
Gość

U mnie to samo, tylko jeszcze brak drzemek i wczesne pobudki…. czasem łapią mnie jeszcze wątpliwości, czy to na pewno nie moja wina…. i czasem zazdrość, jak patrzę na dzieci, które bez płaczu jadą w wózku albo samodzielnie się bawią… ciepła kawa przy tv ,_ marzenie ściętej głowy….

Dulka
Gość
Tia….no cóż…wypisz wymaluj…mój syn – to właśnie TEN typ. W październiku skończył 5 lat i wcale nie jest lepiej. Z perspektywy tych pięciu lat zaczęłam się zastanwiać, gdzie popełniłam błąd. Przecież zawsze starałam się mądrze odpowiadać na jego potrzeby, dbam o jego aktywny i zdrowy rozwój, wpsieram mocne strony, eliminuję negatywne zachowania itp., itd…. Mój aktualny problem to samodzielność…a właściwie jej brak. W wieku 5 lat dziecko przecież powinno już samodzielnie się ubrać, rozebrać, umyć, conieco posprzątać…robi to wszystko, choć niechętnie i z przymusem. Ale największy problem to brak umiejętności samodzielnej zabawy. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego tak jest? Po pierwsze… Czytaj więcej »
Patrycja Kinga Tarka
Gość
Patrycja Kinga Tarka

Proszę powiedzcie mi czy jestem wyrodną matką jeśli włączam córce (1,5 oku) bajki na godzinę w ciągu dnia by cokolwiek zrobić? Jest bardzo absorbujacym dzieckiem i nie jest w stanie pobawić się sama ani minuty :( jak próbuje zrobić coś sama np. Wysuszyć sobie włosy to jest atak histerii że nie biorę jej na ręce…

Simonka26
Gość
Simonka26

Bajki to przyjaciel mamy. Moja ma 3 lata i bez bajek też nie mogłabym zrobić wielu rzeczy. Także nic się nie przejmuj i rób swoje!

Ania- MayaBobo
Gość

WIem, ze juz jakis czas minal od tego wpisu ale bardzo bede wdzieczna za mala aktualizacje;-) Daj znac czy cos sie zmienilo? Jestesmy z mezem w takiej samej sytuacji a nasza corka ma juz 3 latka. Czy jest dla nas jakas nadzieja? Pozdrawiam serdecznie, Ania

Olga M.
Gość
Olga M.

Jej, to inne dzieci też takie są…. ufff:) Młody wczoraj, jak robiłam obiad, próbował na różne sposoby mnie odciągnąć od blatu. Ostatecznie otworzył szufladę, włożył paluszki do wewnątrz i NAJPIERW zaczął płakać, a POTEM je sobie delikatnie przytrzasnął… amejzing!:/

Natalia
Gość
Natalia

O Boże ja mam dokładnie tak samo…

Karolina
Gość
Karolina

Zaczął się tak bawić sam z siebie? Jaki czas po pójściu do przedszkolu? Co mogę zrobić, żeby pomóc się córce takiej zabawy nauczyć? Właśnie poszła do przedszkola w wieku 2,5. Póki co idzie średnio.. ?

error: Content is protected !!