Mum and the city

Czy mleko modyfikowane to trucizna?

25 lipca 2016

milk-cow

Wszystko zaczęło się od tego tekstu. Krótko po jego opublikowaniu dostałam od was informację, że najpopularniejsza wśród blogerek propagatorka karmienia piersią odpowiedziała na niego na swojej stronie. Oczywiście nie mam jej tego za złe – taka jest jej misja (i chwała jej za to!), ale… Zupełnie niepotrzebnie zajrzałam w komentarze. I wystraszyłam się, że przez przypadkowe kliknięcie przeniosłam się na grupę dyskusyjną antyszczepionkowców czy innych fanatyków religijnych. Już wiem, dlaczego nigdy wcześniej nie zapuszczałam się w te rejony internetu ;). No ale co poczytałam to moje i przekonałam się, ile prawdy jest w zdaniu: „co raz zobaczone, już się nie odzobaczy”. Spotkałam je po raz kolejny. Terrorystki laktacyjne, tylko że tym razem były ich setki, a nie jedna czy dwie ;). Jakie są? Przede wszystkim myślą schematami, nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa, nie czytają/nie słuchają do końca, tylko w kółko powtarzają swoje (kilka trafiło na mojego bloga, więc już wiem, jak ciężko prowadzić z nimi jakąkolwiek merytoryczną dyskusję, bo nawet jeśli ja przyznawałam: „Tak, masz rację” to one do mnie nadal z pretensjami: „Ale ja mam rację!” zupełnie jak mój zbuntowany trzylatek, chociaż z nim jednak można się szybciej dogadać).

Dla rozładowania napięcia powstał więc ten tekst. Podzieliłam terrorystki na kilka grup, które wyłoniły mi się na podstawie ich komentarzy. Przytaczam je poniżej kolorem szarym, pisownię pozostawiając bez zmian, żeby w pełni zachować ten fantastyczny klimat!!!1

1. IGNORANTKA.

Kobieta, dla której świat jest czarno-biały. Zna trzy kobiety na krzyż i na tej podstawie wysnuwa wnioski na temat wszystkich kobiet na świecie. Że takie same są.

To myślenie w stylu: potrafię przebiec półmaraton, więc każdy dałby radę. Tak naprawdę to kwestia samych chęci – jak ktoś chce, to to zrobi, nawet jeśli nie ma nogi lub cierpi na astmę. Wszystko jest przecież w naszej głowie ;).

Lub: mi się udało urodzić naturalnie, mimo wąskich bioder. Moja teściowa urodziła dziecko w ułożeniu pośladkowym, a znajoma powiła bliźniaki. Jesteśmy do tego stworzone, więc jak ktoś ma cesarskie cięcie, robi to z wygody i nie uwierzę w jakiekolwiek wskazania medyczne, o!

Mnie często nachodzi myśl :”Karmienie piersią jest tak oczywiste i instynktowne, skąd te wszystkie burze i miliony problemów „?!??!?

widocznie im nie zależało… tu nie trzeba specjalnego sposobu. Wystarczy podstawowa wiedza na temat kp i chęci. Nie uwierzę, że kobieta, która chciała karmić nie karmi, bo nie znalazła wsparcia.

każda kobieta może karmić… pokarm sam nie zanika. To mit.

Karmienie zaczyna się w głowie. Jeśli bardzo chcesz, to będziesz.

Nie chcesz karmić Twoją sprawą, ale nie opowiadaj, że mleka nie miałaś.

jestem pewna, że jakby te matki, gdzie pokarm w ogóle się nie pojawił żyły by na bezludnej wyspie bez dostępu do mm to pokarm by wypłynął z piersi.

2. CIERPIĘTNICA.

A ja nie lubię karmić wnerwia mnie to :/ a troje wykarmilam męcząc się okrutnie

Trochę to rozumiem, bo po moim pierwszym porodzie byłam autentycznie obrażona na cały świat. Że jak to? Dlaczego nikt mi nie powiedział, jak to wygląda NAPRAWDĘ?! Węszyłam nawet spisek matek rodzących siłami natury – wiesz, ja miałam przesrane, ale nie powiem tego głośno, niech inni też trafią pod gilotynę ;). Miałam za złe wszystkim kobietom, co po cesarce na życzenie, że ja tu dla dobra dziecka się namęczyłam, a wyszło jak zawsze, tymczasem one dla dobra swojego i nie spotkała je za to żadna kara, wprost przeciwnie, ich dziecko tryska zdrowiem. Nie masz sprawiedliwości na tym świecie! Bardzo więc chciałam, żeby wszyscy, dosłownie wszyscy (także mężczyźni ;)) przeszli przez to, co ja. Bo niby dlaczego sama mam cierpieć?

Teraz dopiero wiem, że kobieta pogodzona ze swoim życiem i swoimi decyzjami nie ma tak silnej potrzeby nawracania innych. Żyje swoim życiem – po prostu – i daje żyć innym.

ale mimo przeciwności nie przestała? Ja walczylam trzy miesiące , potem pół miesiąca. I karmię do dziś. Tak trzeba u tyle.

3. PROPAGATORKA.

Zdrowego stylu życia ofc. To ta kobieta, która mówi innym mamom, że mm jest trucizną. I wierzy, że to tak, jakby one od pierwszych miesięcy podawały niemowlakom cukierki. A producenci mleka w zmowie z rządem i lekarzami podtruwają nam społeczeństwo, bo fajnie, jak wszyscy chorują na raka, a co! I wiecie, mleko modyfikowane to pasza. No nie może być, że jakieś dzieci się na tym dobrze chowają! Stąd te historie o otyłości, chorobach nieuleczalnych i ślepocie po mieszance.

Dla jasności: nie ma żadnych badań potwierdzających te teorie. Mleko matki jest najbezpieczniejsze (bo naturalne!) i najlepiej dostosowane do potrzeb dziecka (po dziś dzień nikt nie potrafi go podrobić!), zapewnia też najlepszą ochronę przed chorobami w okresie, kiedy maluch jest nim karmiony, ale co potem, to na razie jedna wielka niewiadoma. Bo na zdrową logikę tyle rzeczy wpływa na nasze zdrowie (geny, środowisko, późniejszy styl życia), że trzeba by wziąć pod lupę setki par bliźniaków, z których jedno było karmione piersią, a drugie nie, żeby cokolwiek stwierdzić. W praktyce nierealne. W dodatku skład mieszanek bardzo się zmienia z roku na rok – więc trzeba poczekać, aż dzisiejsze pokolenie dorośnie, żeby ocenić, czy matka butelkowa faktycznie swojemu dziecku szkodzi.

No ale one wiedzą lepiej, bo widziały, jak tym na mieszance wyrasta brzuch nie do zgubienia i druga głowa.

nagonka na kobiety, które nie karmią piersią nie jest niczym złym bo nie było, nie ma i nie będzie lepszego pokarmu dla noworodka i niemowlaka jak mleko matki więc zrozum

Bo przecież pozornie nikt od tego świństwa nie ucierpiał. A potem chorują, a źle się czują a inne historie.

Tak samo jak kp wkurza mnie karmienie słoiczkami i wpieranie ze ich lenistwo to nie lenistwo

Dla mnie mm to świństwo którego powinni zabronić! Po przejściach z córką która dostała pewnego dnia mm i po tym same same problemy z brzuszkiem ze skórą że wszystkim! Nigdy nie zrozumiem tłumaczenia „że dając mm robię to z miłości by nie zagłodzic! ” wrrr!

Mm nie powinno stać na półkach w sklepie, tyle.

tylko raz w swoim życiu widziałam otyłe na maxa dziecko karmione kp. Nawiasem mówiąc w wieku przedszkolnym już otyłości nie miał a teraz jest wyczynowym sportowcem. Może taki dobry był ten pokarm? :) A jeśli widzę malucha „papusnego” i „nabitego” to w 90% okazuje się , że jest karmiony mm. (…) Mamuśki,nie hejtujmy,ale pomagajmy sobie! (…) wspierajmy się :))

pod warunkiem, że myślisz i robisz tak jak ja ;).

4. KOCHAJĄCA.

Dlaczego matka karmiąca butlą tak często podkreśla, że kocha swoje dziecko? Bo jej zarzucają, że nie!

Wkurwia mnie to gadanie „nie chce kp, to mój wybor, nie ważne jak karmię i tak kocham moje dziecko, wazne, że nie glodze” itp. No cholera. To skoro tak kochasz, to dajze mu to swoje mleko, nic cie to nie kosztuje, chociaż ten rok.

A ja nie sądzę żeby zazwyczaj im brakowało wsparcia…nie wierzę, że wykształcona kobieta, robiąca karierę, która nie ma żadnych przeciwskazań do karmienia decyduje się na podawanie dziecku sztucznego mleka bo nikt jest nie wspiera…przecież nie potrzeba nikomu wsparcia w miłości do dziecka! litości…skoro kocham swoje dziecko, jest dla mnie najważniejsze to daję mu to co najlepsze…czyli kp…

co to znaczy „kochać”? Dla mnie to robić wszystko dla dobra drugiej strony, dbać, dowiadywać się czym ten dobrostan jest i dążyć do tego, przyłożyć się do własnego samorozwoju i dokształcenia, żeby być świadomym i podejmować decyzje związane z naszym dzieckiem właśnie świadomie a nie „lecieć z prądem”, bo „wszyscy tak robią”. Zapomina się, że dziecko MA PRAWO! do najlepszego dla siebie pokarmu, na początku kp a później stałego.

5. OFIARA.

Dziewczyny ale wytlumaczcie mi, dlaczego wciaz slyszy sie o terrorze laktacyjnym skoro to reklamy mm nas otaczaja dookola, krzycza z plakatow, telewizorow (…) Jak to nazwac? Czemu nikt nie mowi o mieszankoterroryzmie? :(

Rodziłam w dwóch różnych szpitalach i w żadnym nie goniono mnie z butelką mleka po korytarzu, wprost przeciwnie, nakazywano karmienie piersią (i słowo „nakazywano” nie jest żadną przesadą). Już na patologii ciąży na ścianie były powieszone wielkie plakaty: „Karmienie piersią to najlepsze, co możesz swojemu dziecku dać” oraz instrukcje przystawiania noworodka do piersi. Także pediatrzy przy Kostku pouczali mnie, dlaczego źle czynię, karmiąc go mlekiem modyfikowanym. Nigdzie nie ma reklam mleka modyfikowanego jedynki, bo są ustawowo zabronione, a na stronie producenta musisz najpierw przebrnąć przez długą informację dotyczącą korzyści płynących z karmienia piersią, zanim w ogóle się na nią wbijesz. I dobrze!

Wierzę oczywiście, że matka karmiąca długo spotyka się już ze zdziwieniem otoczenia i niewygodnymi pytaniami oraz nakłanianiem, żeby przestała, bo po co to, a na co, ale… To i tak nadal NIC w porównaniu z tym, czego musi wysłuchiwać matka butelkowa.

Całe szczęście dzięki trzem latom blogowania tyłek stwardniał mi bardziej niż od biegania, więc jakoś szczególnie mnie to nie ruszyło. Tylko przykro mi trochę, że jest sobie blogerka, która odwala kawał dobrej roboty w temacie kp, a wokół niej gromadzą się babki, które całą tę pracę niweczą. Sprawiają, że grupa matek żywo zainteresowanych promowaniem karmienia naturalnego jawi się jako nawiedzona banda czarownic, do których lepiej nie podchodzić. I potem – jak ktoś ma autentyczny problem – nie podejdzie. Ze strachu przed oceną chociażby. A wystarczyłaby odrobina empatii, po prostu.

Nie ma niczego piękniejszego niż widok matki karmiącej swoje dziecko piersią.

Nie ma niczego gorszego niż matka robiąca jatkę w internetach tylko dlatego, że ktoś żyje inaczej niż ona.

Dodaj komentarz

38 komentarzy do "Czy mleko modyfikowane to trucizna?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Olga
Gość
Odważyłam się na blogu o którym piszesz napisać w komentarzu do jakiegoś posta o żywieniu dziecka, że: dbam o to co je synek, uważnie czytam składy i…że po 11 miesiącach kp przeszłam na mm bo nie chciałam dalej karmić – istny armagedon, że skrzywdziłam moje dziecko, że wszystkie nawyki żywieniowe zaczynają się od kp i przez to mm moje dziecko będzie nie wiadomo co… Mogłam karmić to karmiłam, choć euforii przy tym nie odczuwałam, cierpieć też nie cierpiałam. Dla mnie kp było jak (sorry za określenie) zmiana pieluszki – coś co muszę zrobić. Mogłam wcześniej przejść na mm, ale cena… Czytaj więcej »
Agata - Ruby Times
Gość

Mam podobnie :)

Marlena
Gość
Marlena
Tak czasem myślę, że te wszystkie „idealne Matki” po prostu chcą się podbudować, że są jeszcze bardziej idealne niż rzeczywiście są, bo męczą się, bo cierpią, a karmią dziecko naturalnie, bo to zdrowe, bo do tego są stworzone bla bla bla. Ja karmiłam swoje dziecko naturalnie jakieś hm.. może 5 dni + 2-3 tygodnie walczyłam ze ściąganiem pokarmu na pół z mlekiem modyfikowanym. Po tym czasie niestety poszłam pod nóż i można nazwać mnie egoistka albo złą matką, ale… NIE! nie miałam zamiaru dawać, aby moje dziecko ssało już pociętą, obolałą pierś. i tu uprzedzając – nie byłam wstanie znieść… Czytaj więcej »
Magda
Gość
Marlena, bardzo mi przykro, że masz takie doświadczenia. Nikt nie powinien oceniać innej osoby, jeśli nie był w jej skórze – ja tak uważam. Ja dziecko karmiłam rok, bo miało alergię i lekarze twierdzili, że szybciej córka z nich wyrośnie… cóż… jej koleżanka z porodówki (obie mają już 4 lata) była prawie od początku karmiona mm i wyrosła z alergii a u nas się pogłębiają bo wchodzimy w wziewne… i jaki tu morał :) żaden… każde dziecko jest inne. Każde potrzebuje czego innego, tak samo każda matka. Jest wiele prawdy w tych szalonych tekstach … bo wiele dziewczyn po prostu… Czytaj więcej »
Nina Bartelik
Gość
Nina Bartelik

Nie spotkałam się dotychczas z terroryzmem laktacyjnym osobiście, ale bardzo współczuję. Nie lubię mieć narzucanego zdania w żadnej kwestii. To ja jestem matką, ja chcę decydować, co dla mojego dziecka, mojej rodziny dobre, a nie zgraja przypadkowych osób. Bo komentarze od bliskich pewnie jeszcze bym ścierpiała, dusząc złość w sobie, ale gdy obcy zaczepiają mnie dając „dobre rady”, to się we mnie gotuje. Nie umiem być tak twarda jak Ty, Ilono, nie dałabym rady prowadzić bloga właśnie z powodu komentowania.

Aneta Królikowska
Gość
Aneta Królikowska

„Moja teściowa urodziła dziecko w położeniu główkowym” a co to za wyczyn? Moze chodziło Ci o ułożenie pośladkowe?

Agniecha
Gość
Agniecha
Mojego pierwszego synka kp 2 tygodnie później przeszłam na mm.Myslałam ,że zwariuje, pediatra i cała reszta nawiedzonych osób starało mi wmówić jak złą matką jestem.Czułam sie fatalnie.Przy każdej wizycie u lekarza były durne uwagi i aluzje co do mojego złego wyboru.Drugi syn ma 11 miesięcy i nadal karmię piersią. Może to kwestia wygody. Innego podejścia.I co….też źle.Że to czas skończyć, że już za duży i inne uwagi również ze strony lekarzy. Więc mam zasadę że już nie słucham innych. Moje cycki moja sprawa.Moje dzieci i sama decyduje . Nikt nie ma prawa nas oceniać jakimi matkami jestemś tylko potym czy… Czytaj więcej »
Jola
Gość
Ja mojego synka kp pół roku długie i ciężkie walczyła z teściowa męża siostra i nawet teść się wypowiadał na temat moich ‚cycków’ cytat:-) i nikt mi nie w mówi ze laktacja zaczyna się w głowie może w głowie jakiejś zakręconej na tym punkcie mamuśki to ze mały je teraz mm to w sumie jego wybór bo jeśli dziecko tydzień odmawia jedzenia piersi i żyje na wodzie odmawia jedzenia czego kolwiek innego to człowiek chwyta się wszytkiego dziwne ze młody wypił butle mleka na noc a rano wszystko wróciło do normy a nigdy wcześniej nie jadł mm i może powtórzę… Czytaj więcej »
msrn
Gość
To jest jakiś popularniejszy blog o karmieniu niż hafija? Jakoś nic takiego tam nie wyczytałam… Karmię drugiego ssaka naturalnie, ale nigdy nie odważyłabym się oceniać dziewczyn, które wybierają mieszankę. Uważam, że ktoś kto pisze, że wie, że kp jest najlepsze, ale wybiera mm „bo tak”, ma wielkie jaja i właśnie za tą otwartość należy mu się szacunek. I to jego sprawa czym karmi swoje dziecko. Dla mnie problem Twojego tekstu polega głównie na tym, że pojawiła się w nim reklama mm. Sądzę, że stąd ta gównoburza (no i może jeszcze stąd, że generalnie matki przez ciągłe uwagi i porównania nie… Czytaj więcej »
Aleksandra
Gość
Aleksandra
Ja bardzo chcialam kp, karmilam niecale 2 tygodnie i nie wytrzymałam. Podczas kp nie mogłam wcale jesc(przez jakies kolejne 3 tyg po kp wmuszalam w siebie jedzenie). Co z tego, ze wszyscy mnie w tym wspierali skoro sama nie dawalam sobie z tym rady, podczas kp tyle się naplakalam, ze nie moge karmic (chodziło głównie o moja psychikę przez to co sie nasluchalam od matek-polek karmiących do 3r.z itd.. Nie twierdzac ze to zle). Polozna i moja mama mi najbardziej pomogly przejsc ten okres. Mowily, ze to nic złego karmic mm mowiac przy tym, ze wiadomo iz mleko matki to… Czytaj więcej »
OlaKombinuje
Gość

Aż mnie głowa rozbolala. Brak mi słów na niektóre komentarze. Niestety nie każdy jest taki sam i nie wszystko w życiu jest ułożone wedlug schematu. Więcej empati nikomu by na świecie nie zaszkodziła. I niestety masz rację z tym, że przez takie komentarze wiele matek z problemem laktacyjnym boi się zwrócić o pomoc.

Karolina
Gość
Karolina

Ojej xD a ciekawe jakie mają rady dla kobiet, które nie mają pokarmu :D pewnie powiedzą, że to jest nierealne hehe

Łukasz
Gość
Łukasz

Kiedyś jak matka nie miała pokarmu to dziecko karmiła inna kobieta która miała go nadmiar. Mamka. Wiadomo, że są teraz inne czasy, ale nie broniłbym tak na siłę mm, bo jestem po biotechu i wiem co w trawie piszczy. Tzn właściwie to nie wiem, bo nowe mm roznia się znacznie od tych sprzedawanych kilkanaście lat temu. Niektóre (nowe) składniki niestety są otrzymywane niezbyt ciekawymi sposobami.

Iwona
Gość
Pierwsze dziecko też karmiłam mm, bo przez pierwszy miesiąc ledwie wyrównał wagę urodzeniową na moim cycku, a wszystko przez moją cudowną pediatrę, która natychmiast kazała dokarmiać skoro się nie najada. Po 3 dniach „dokarmiania” młody z cycka zrobił już tylko smoczek i po karmieniu. Byłam u doradcy laktacyjnego ale nic nie dały cenne porady. Przeszłam na mm, bo inaczej wylądowałabym z depresją u psychologa. Młody ciągle był głodny a ja ciągle z laktatorem siedziałam. Teraz jestem w ciąży i mam mocne postanowienie że zrobię wszystko żeby karmić piersią, no ale jeśli moja teoria (o zbyt wczesnym podaniu butelki) się nie… Czytaj więcej »
Justyna
Gość
Justyna
Tak naprawdę to nie potrafię zrozumieć czemu temat karmienia dziecka jest tak bardzo burzliwym tematem. Żyjemy w świecie, w którym każdy ma prawo wyboru. Bycie dobrą matką nie kończy się na wyborze sposobu żywienia swoich niemowląt. Osobiście mam dwie córeczki. Jedna ma 6 lat a druga 5 miesięcy. Każda z nich rodziła się w inny sposób. Pierwszą córkę urodziłam przez cesarkę (z przyczyn medycznych), natomiast drugą sn. Cieszy mnie to niezmiernie, ale nie dlatego, że jestem przeciwna cc. Każdy ma prawo wyboru. Nie rozumiem, dlaczego ktoś miałby mi narzucać, co robię ze swoim ciałem. Pierwszą córkę karmiłam piersią i drugą… Czytaj więcej »
Magda
Gość

No to jest strzał w dziesiątkę, karmienie w miejscach publicznych…. masakra… ja się chowałam po kątach z pieluszką, bo jak ktoś zobaczył to z obrzydzeniem patrzyli, bo w galerii to chyba trzeba mieć w butelce naszykowane :) w życiu nie poszłabym do WC karmić dziecka
Żyjemy w świecie pełnym sprzeczności i pełnym nienawiści, zawiści, zazdrości… zamiast wzajemnie się wspierać, dzielić doświadczeniami… my wolimy ukrzyżować kogoś bo jest inny niż my

Ilona
Gość

Normalnie uwielbiam cię za ten tekst:)

Justyna
Gość
Justyna

;-)

Tamara Tur
Gość
Brawo, świetny tekst, choć na pewno ściągnie terrorystki. Też pisałam nie raz w tym temacie i to zawsze się dzieje ;) Z mojej strony dodałabym jeszcze do charakterystyki smoczkofobki, które jadą za jakiekolwiek podanie butelki, nawet ze swoim pokarmem (bo laktację zaburzysz), czy smoczka, bo to ty masz leżeć 24h z dzieckiem, nie opiekować się starszym dzieckiem, tylko służyć za smoczek małego ssaka. I jeszcze jedzie się kobiety, które w pewnym momencie chcą odstawić dziecko od piersi, nawet jak ma 1,5 roku są za to jechane równo. Bo dziecko musi pić mleko matki dopóki potrzebuje, może najlepiej tak do studiów.… Czytaj więcej »
Renia Hanolajnen | Ronja
Gość

Też nie ogarniam tej nagonki na smoczki. Zdanie dziewczyn z kilku grup na fb jest w tym temacie bardziej radykalne niż wykwalifikowanych doradczyń laktacyjnych i promotorek kp.

e-milka
Gość
e-milka
Tamaro, nie slyszalam, by podawanie butelki zaburzalo laktacje, natomiast mnie mowiono, ze niemowle moze miec po butelce problemy z kp, poniewaz ssanie smoczka jest duzo latwiejsze i dlatego sie odzwyczaja. Szczerze mowiac nie wiem, czy jest to oparte na badaniach czy obserwacjach. Tyle teoria. U nas w praktyce zastosowanie butelki ok. 2,5 mies. ze wzgledu na wazny termin nie mialo negatywnego wplywu na dalsze kp. W poscie justicii czytam, ze podawala butelke na poczatku samym i przeszla na kp, wiec moze rzeczywiscie pora zrewidowac poglady. Wiem, ze piszesz o smoczkofobkach, sa jednak jeszcze inne powody bezsmoczkowych dzieci. Nie wszystkie toleruja… Czytaj więcej »
e-milka
Gość
e-milka
Masz racje – strasznie emocjonalny temat. Przy stole ani slowa o pieniadzach, polityce, cesarce i kp, bo krew sie poleje. ;) Tak jakby wszystko w zyciu dalo sie zaplanowac i dzieki rozsadkowi i zdrowym checiom opanowac. A przeciez najpozniej w ciazy albo przy porodzie czlowiek przekonuje sie, ile naprawde ma do powiedzenia. Ponadto – badzmy swiadome – zalecenia zmieniaja sie ciagle. Przy corce mowiono, ze wylacznie kp do 6 miesiaca. A u mojej pierwsze zabki w piatym i wzrok jak u spaniela, kiedy jedlismy. Dawalam wiec cos do pogryzienia, ale oczywiscie nie przyznawalam sie do tego (jak rowniez do tego,… Czytaj więcej »
Anna Valetta
Gość
Ilona, olbrzymi ukłon w Twoją stronę za odwagę, by w sposób otwarty napisać o tym co się od dawna dzieje wokół każdego nas. W sposób humorystyczny i wyważony – co jest wyzwaniem przy tak mocno dotykającym Cię bezpośrednio zagadnieniu. Zapominamy o podstawowej zasadzie, że „każdy człowiek ma prawo żyć inaczej niż ja”. Wiele z nas o tym zdaje się nie pamiętać albo nie chce pamiętać. Oceniane, narzucanie w sposób autorytarny własnej opinii / zdania/ postępowania. Czy wynika to z ignorancji, przekonania o własnej nieomylności czy też pewności, że to co robimy jest jedyne i słuszne? Zapominamy, że ktoś może mieć… Czytaj więcej »
Agnieszka
Gość
Agnieszka

Cudowny, wspaniały artykuł. Oby więcej było takich osób na tym świecie jak Ty. Gdybym trafiła na taki artykuł lub podobny, gdy byłam w ciąży lub w ciągu pierwszych trzech miesięcy życia mojego synka, byłoby mi na pewno łatwiej, i ten okres byłby piękniejszy dla mnie i dla niego… Mam ochotę Cię uściskać, Autorko.

Renia Hanolajnen | Ronja
Gość
Aż włos się jeży… :( Weźmy pod lupę taką ignorantkę, która zakłada, że „jej koleżanki, bla bla bla…”. A ja mam na odwrót: większość dziewczyn w moim otoczeniu karmi mm, te karmiące kp można policzyć na palcach jednej ręki (w tym mnie). I jaki z tego wniosek? Żaden, bo to nie jest reprezentatywna grupa statystyczna. Miałam podobne komentarze, kiedy opublikowałam na blogu wpis o VBAC. Jego ton nie był hurraoptymistyczny, tylko zdroworozsądkowy. Zaatakowały mnie zwolenniczki porodu naturalnego za wszelką cenę. Miały do mnie pretensje, że „promuję cesarskie cięcie”, że powinnam „pisać obiektywnie” (!) i podjąć próbę porodu naturalnego. Czytaj: 1)… Czytaj więcej »
e-milka
Gość
e-milka
Czytalam Twoj wpis o VBAC i uwazam, ze rzeczowo to przedstawilas. Sama jestem przykladem na udane VBAC (z Twojej listy mialam jedno przeciwskazanie), ale rzeczywiscie to nie tak rozowo. Po cc raczej nie wolno miec np. porodu w wannie, rzeczywiscie rodzi sie pod KTG i ma sie ograniczone ruchy, a ja czulam olbrzymia potrzebe ruchu, musi byc lekarz i interweniuje on o wiele szybciej, niz u kobiety, ktora nie ma takiej historii. Po dwoch cc VBAC jest juz odradzane. Dobrze jest szerzyc wiedze o tej opcji („Panie doktorze, to znaczy teraz to juz zawsze cc?” – to bylo moje pierwsze… Czytaj więcej »
ewellins
Gość
ewellins

Przepraszam, przepraszam porodów”naturalnych” już nie ma! Jeśli rodzisz w szpitalu i dostajesz np. znieczulenie, gaz rozweselający, oksytocynę, podlaczona jesteś do sprzętu, nacinana itd itp to niestety ale poród ten jest nie naturalny tylko ZMEDYKALIZOWANY!! I jak juz się czepiać nie jest on „naturalny” acz pochwowy ? Jeśli którakolwiek używa laktatora do odciagania to tez nie jest naturalne bo naturalnie to dziecko powinno ssać.? Takze proszę was najgorzej jest się przejmować tymi pseudo aktywistkami „dobra” ?

ala
Gość
To moze ja takze sie podzielę swoimi doświadczeniami i uwagami. Kiedy bylam w ciąż kupując wyprawde zaopatrzylam sie w trzy pudelka wkladek laktacyjnych. Moja mama miała nawal pokarmu przy mnie i przy bracie aż do zapalenia piersi. Bylam pewna. Laktator wkladki to podstawa. Chciałam karmić piersią dlatego w ciąży nawet nie czytalam info w poradnikach na temat mm. Nic o modyfikowanym nie wiedziałam ale za to karmieniu piersi wiedziała wszystko? Moze prawie wszystko. Urodzilam o 4 rano piersze przestawienie. Piers idealna syn od razu zalapal o co chodzi w ssaniu. Pięknie ? wielkie szczęście. Prawie caly dzień na cycku ale… Czytaj więcej »
Asia
Gość

Kurde, az mi jajecznicę z mozgu zrobilo… sorry kobietki, ale
TE BABY TO SA TAKIE GLUPIE… ze az rece i cycki opadaja…

Marta
Gość
Polecam poczytac raport NIKu na temat porodow w Polsce – tam ladnie widac dlaczego mamy KP tak zawziecie mowia i pisza o KP. To jest wstyd jak kiepskie wyniki KP sa w Polsce a jak piekne wyniki finansowe maja producenci MM… Post pisany w emocjach i przez to calkowicie oderwany od rzeczywistosci i przerysowany. Kobieto obudz sie – piszesz o laktoterroryzmie a sama na prawo i lewo ‚terroryzujesz’ i wysmiewasz dziewczyny KP i z radoscia reklamujesz MM, butelki, smoczki i innych ‚zabojcow’ laktacji i nie widzisz w tym niczego zlego. I pewnie i tak nie pozwolisz na publikacje tego komentarza… Czytaj więcej »
Iza
Gość
Macierzyństwo to ogromne emocje… Chyba dlatego wokół tematu karmienia robi się tyle szumu. Szczególnie w tych pierwszych miesiącach po porodzie wszystko wydaje się trudne, a wtedy widzimy terroryzm laktacyjny i butelkowy ;) Od początku chciałam karmić piersią i przyszło mi to bez problemu (nie potrafię powiedzieć, jak karmiłabym, gdybym musiała walczyć), więc kiedy w szpitalu po porodzie przynieśli mi maluszka, mówiąc, że już nakarmiony, wkurzałam się, że podają mm bez mojej zgody. A szpital miał wspierać karmienie piersią… Obok mnie leżała mama, która od początku nie bardzo chciała karmić, ale postanowiła spróbować. Przystawiła córeczkę, mała nie umiała ssać, położne zaproponowały… Czytaj więcej »
Grażyna
Gość
Grażyna
A mój synek sam stwierdzil, ze mleko modyfikowane jest sztuczne, niedobre i ble i chce pic tylko to z piersi a po modyfikowanym za kazdym razem rzygal jak kot. Natura wie najlepiej co dobre. Oczywiscie znajda sie przeciwnicy tego zdania ale to sa ci, ktorych sponsoruja marki typu nutricia Itd. Oczywiscie jesli kobieta (z roznych wzgledow) nie moze karmic piersia to niech nie karmi szkoda tylko, ze podajac mleko modyfikowane do konca nie wie co mu podaje:( Sklad na etykiecie, zapewnienia i certyfikaty mnie nie przekonuja. Dzisiejszym swiatem niestety rzadzi pieniadz i beda nam wszystkie firmy wmawiac jakie to mleko… Czytaj więcej »