Mum and the city

Matki Polki Facebookowe vol. 2

23 marca 2017

DSC_8414

Po moim pierwszym wpisie o typach matek, które na pewno spotkasz na Facebooku (TUTAJ) pojawiło się tyle komentarzy z waszymi propozycjami, że nie mogłam nie dopisać części drugiej! Oto one: Matki Polki Facebookowe, a dokładnie…

Matka Polka Wszechwiedząca

Ona wie. Po prostu wie. Nawet jeśli nie wie, to i tak wie. Możesz tego nie rozumieć, ale ona już tak. Bo ona wie.

Generalnie to dzięki niej rozumiem, jak musi czuć się mój mąż, kiedy się kłócimy. Matka Polka Wszechwiedząca ZAWSZE ma rację, nawet wtedy, kiedy jej nie ma. W rozmowie mogłoby się wydawać, że skończyła studia: medyczne, dietetyczne, chemiczne, rehabilitację oraz pielęgniarstwo i położnictwo, choć tak naprawdę całą wiedzę czerpie z uniwersytetu zwanego Googlem, a doświadczenie zyskała, wychowując swoje jedyne dziecko.

Matka Polka Anarchistka

Ona też wie. Że wszystko ma w dupie.

Do roku nie powinno się dosalać jedzenia dla niemowląt? Jej sześciomiesięczniaka na pewno zobaczysz z kabanosem w ręce! Dzieci muszą jeździć w kasku na rowerku? A kto to w ogóle wymyślił?! Że wisiadło szkodzi na bioderka? Nie wierzę! Foteliki mają atesty? Przecież atesty można kupić! A w ogóle przewożenie dziecka bez fotelika jeszcze nikomu nie zaszkodziło – przecież my też tak kiedyś podróżowaliśmy :). A teraz wymyślają jakieś głupoty, że tyłem do kierunku jazdy, kto by się tym w ogóle przejmował? No, ona na pewno nie.

Matka Polka Rozszerzająca

Dietę. PO szóstym miesiącu. Przyznaj się gdzieś publicznie, że twoje dziecko zjadło łyżeczkę marchewki W szóstym miesiącu życia, a dowiesz się, że chyba chcesz je zabić, wstrzymać laktację na ziemi i ruch planet wokół słońca.

Sama kiedyś napisałam posta pt.: „6 wskazówek NA 6 miesiąc, czyli o rozszerzaniu diety niemowlaka” i przeżyłam jedyny w swoim rodzaju najazd Matek Polek Rozszerzających, które wklejały mi linki do zaleceń WHO, w których jak byk jest napisane, że dietę należy zacząć rozszerzać nie PO szóstym miesiącu, a OKOŁO niego. Co równie dobrze oznaczać może miesiąc 7 jak i… 6 właśnie. Tak czy siak skapitulowałam i dla świętego spokoju oraz bezpieczeństwa narodowego tytuł zmieniłam na: „6 wskazówek PO 6 miesiącu”.

Matka Polka Paranoiczka vel Sraczka

Ogólnie to się boi. Wiadomo, każda z nas się boi, ale ona boi się jeszcze bardziej. Gdyby tylko mogła, cały dom poobkładałaby poduszkami, a dziecko przywiązała do krzesła, niech siedzi, przynajmniej nic sobie nie zrobi.

To ta, która ZAWSZE zwróci ci uwagę, kiedy zobaczy twoje dziecko bez czapeczki. Albo biegające samopas po placu zabaw. Ona NIE ROZUMIE jak można dawać dziecku bułkę do ręki – przecież się zakrztusi! Jak można chodzić na spacer do lasu – przecież tam są komary i kleszcze! Jak można chodzić po mieście? Przecież spaliny! Uważnie czyta wszystkie etykiety i na wszelki wypadek nie kupuje produktów z E, nawet z E 300 (czyli z witaminą C). Ty też lepiej ich nie kupuj. W przeciwieństwie do paranoi – E szkodzi zdrowiu.

Matka Polka Zarazkowa

Bliska siostra Matki poprzedniej. Na moje ma po prostu za dużo czasu i potrzebuje jeszcze przynajmniej z trójki dzieci. Ale od początku.

To ta matka, która wygotowuje ubrania dziecka, a potem jeszcze dla pewności każdą sztukę (w tym skarpetki) – prasuje. A kiedy jej dziecku coś upadnie, może ono zapomnieć, że dostanie to z powrotem do rąk – bo przecież trzeba WYPARZYĆ. Matka Polka Zarazkowa przy tym wyparzaniu się relaksuje. Wyparza zabawki nowe, a raz w tygodniu stare. Co kilka dni wyparza butelki, smoczki, bidony, talerzyki i sztućce, z którymi jej dziecko może mieć jakikolwiek kontakt. Gdyby tylko mogła, wyparzyłaby całe mieszkanie i wózek sklepowy.

Boi się ludzi. Podobno nie zawsze myją ręce ;).

Nikt jej nigdy nie widział w środkach komunikacji miejskiej, a fakt istnienia piaskownicy ukrywa przed dzieckiem do osiemnastego roku życia.

Matka Polka Dziecka Idealnego

„A moje dziecko to nigdy…”, „A moje dziecko zawsze…” – to jej ulubione stwierdzenia. Najbardziej lubi komentować sprawy, które jej nie dotyczą. Pod artykułem o niejadku napisze: „A moje je wszystko, nawet szpinak”, pod tym o buncie dwulatka: „Ja nie wiem, czym jest bunt”, a pod zdjęciem dziecka, które zamalowało całą ścianę w salonie czerwoną farbką: „U nas to się nie zdarza. Moje dziecko jest grzeczne i dobrze wychowane”. Niestety, tego samego nie można powiedzieć o rodzicielce ;).

Matka Polka Naklejkowa

Nie wiadomo, czy umie mówić i pisać, ale na pewno potrafi wklejać naklejki w komentarzach, co robi non stop!

Matka Polka Blogerka

I na koniec znowu ja :). Namnożyło się nas w ostatnim czasie więcej niż rybików w łazience po zgaszeniu światła. Jesteśmy wszędzie. Wyłazimy z każdego zakamarka internetu. Jesteśmy zabawne lub wkurzające – nie mnie jednak oceniać, do której grupy blogerek mnie zaliczasz ;).


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • Idealnie opisany każdy typ matki! Mnie irytują skrajności! Uważam, że zawsze „złoty środek” i „zdrowy rozsądek” jest najbardziej potrzebny :)

    • No jasne, kiedy to pisałam, zdałam sobie sprawę, że: sama bywam Matką Wszechwiedzącą, czasami Anarchistką (inaczej bym zwariowała!) czy Mamą Idealnego Dziecka, itp. Ale kluczowe jest tutaj słowo: „bywam” :).

      • Jeśli to widzimy i potrafimy to kontrolować to myślę, że jest OK. Gorzej jak nie spojrzymy na siebie obiektywnie :)

  • e-milka

    Trudno nie byc czasem anarchistka, jak zalecenia sie zmieniaja. :) Ale tych Zarazkowych i Wyparzajacych boje sie jak zarazy. A do Wszechwiedzacej mam wariant: Marketingowa. Nie, nawet nie ma z tego materialnych korzysci, ale wierzy, ze na kazdy problem mozna kupic antidotum. „Tez mielismy ten problem, ale kupilismy … i juz nie mamy”. Zazdroszcze jej tej wiary w proste rozwiazania. Kiedy nie ma dzieci lub dzieci mlodsze chetnie Ci doradzi. Rada jest zakamuflowana w pytaniu: „A dlaczego nie kupicie…?”

    • Matka Polka Marketingowa! Że też o niej nie pomyślałam przy wpisie, haha ;)

  • e-milka

    Nie mylic z Blogerka. :) O ile Blogerka jest swiadoma, ze nie wszystko dla wszystkich i poleca, ale pozostaje inspiracja, o tyle Marketingowa wie, ze jej rozwiazanie jest jedynym slusznym, a jej dziecko miara wszechrzeczy, ktore decyduje o skutecznosci danego produktu dla wszystkich innych dzieci.

  • asia

    Jestem matka Polka zarazkowa. Na sama myśl, ze np starszy kuzyn mojego niemowlaka, wlasnie wyszedł z toalety, gdzie robił kupę i nie wymyl rak, po czym chwyta mojego ząbkującego syna za rączki (które Młody pakuje do buzi non stop), trafia mnie najjaśniejszy szlag. I zeby nie bylo, mam dwójkę dzieci, wiec moja ‚fobia’ nie jest typowa dla mam jedynakow.
    I guzik mnie obchodzi, ze ktoś nazywa mnie przewrażliwiona panikara, dla mnie to naruszenie podstawowych zasad higieny.

    Ps uprzedzając stwierdzenia typu ‚wiecej bakterii jest na pilocie do telewizora’-niemowlakowi nie daje go do użytku ;) pozdrawiam ;)

    • Moja non stop się bawi pilotami :) a i kuzynostwa od niej nie odganiam ;)

      • asia

        O to, to! ;) moi tesciowie nigdy sie tego nie naucza. I jesli chodzi o moja 3,5 latke, to juz mi to nie przeszkadza, bo wiem, ze nie oblizuje rak, natomiast Młody zaraz skończy 9 miesięcy i jak pisałam wyzej-ręce w buzi non stop. A oni maja manierę chwytania dzieci za dłonie, jak juz nie myja rak, to niech chociaż za stope chwyca, eh :/

        • Monika

          za dłonie chwytają?! bezczelni! nie daj Boże żeby przyszło im do głowy dać dziecku buziaka ;) postaraj się o sądowy zakaz zbliżania dziadków do wnuków ;)

          • asia

            Acha, oto i ona – Matka Polka Dobra Rada ;) idź radzić komuś innemu :-)

  • Ewa

    Matka Polka Rozszerzająca! To mój numer jeden, zjadłaby mnie na surowo gdyby się dowiedziała, że ja moim dzieciom ZACZĘŁAM dawać niewielkie ilości warzyw, owoców i kaszek przed 6 miesiącem…a dzieci ani alergii, prawie wszystko jedzą (zależy jaki dzień tyg, czy akurat marchewka jest na topie czy nie;p) i jakoś tak nie chorują;p

    Dodałabym Matkę Polkę Hipochondryczkę, która z pierwszym kichnięciem leci do lekarza, a dziecka z domu nie wypuści przed czerwcem „bo się zaziębi”;)

  • Myślę, że nie ma matki, którą można by zaszufladkować. Każda z Nas ma coś wspólnego z Matką Polką Wszechwiedzącą, Zarazkową, Paranoiczką ale i Anarchistką, a już na pewno z Matką Polką Dziecka Idealnego ( bo czy Wasze dzieci nie są NAJ? Moje jest :D ).

  • Gajzo

    Kurcze, to serio robi się taką gównoburzę o rozszerzanie diety niemowlaka przed 6 miesiącem?
    Rozmawiałam ostatnio z położną i na pytanie kiedy rozszerzać dietę dziecka, wyraźnie powiedziała, że po 4 miesiącu – jej stwierdzenie odnosiło się przede wszystkim do dzieci na mm.
    Zalecenia WHO, dotyczą głównie(!!!) matek karmiących piersią (bo jakby nie było, taki jest zewsząd narzucany sposób karmienia dziecka)- choć dla mnie, to tez tylko sugestie, a nie jakieś sztywne ramy. Prawda jest taka, ze mleko z piersi w zależności od tego co je matka zmienia smak i w jakiś sposób kształtuje układ trawienny niemowlaka. A to na mieszance je ciągle coś co absolutnie za każdym razem smakuje jednakowo (i nie ma nic wspólnego z pokarmami np. alergizującymi). Dlatego są słoiki po 4 miesiącu. Nie dla każdego, ale jednak są takie potrzeby i takie produkty powstają. Z resztą w 4 miesiącu, to chyba mimo wszystko skromnie karmi się dziecko pokarmami stałymi… Ale co ja tam wiem.
    Pewnie wyszło, że jestem jednocześnie pierwszym i drugim typem matki, bo nie dość, że „wszystko wiedząca”, to na dodatek ma w tyłku zalecenia WHO , ale co tam :D.

    • Ostatnie zalecenia WHO dotyczą TYLKO dzieci karmionych piersią. Pamiętam, że jeszcze trzy lata temu, kiedy rozszerzałam dietę synkowi, był podział na dzieci karmione mm i piersią, dzisiaj takiego podziału nie ma, bo zaleca się wyłączne karmienie piersią przez pierwszych sześć miesięcy życia. Pozostaje to w małej sprzeczności z kolejnym zapisem, że dietę rozszerzać można „około szóstego miesiąca życia”. W każdym razie stąd pewnie bojowe stanowisko niektórych matek, bo skoro wyłączne karmienie piersią przez pół roku, to przez pół roku i ani dnia krócej :).

      Z drugiej strony, skoro zalecenia zmieniają się co 3 lata, to chyba tak naprawdę nie ma co kruszyć kopii o tydzień w tą czy w tą – niech matka robi jak uważa/co pasuje do jej sytuacji (karmienie piersią/mm/rozwój dziecka, itp.) :).

    • Aneta Królikowska

      Mmm z tego co ja wiem to do 6 mc tylko mleko nie ważne czy mm czy kp. Kiedyś to rozdzielano, a teraz nie, bo zalecenia są takie same dla obu sposobów karmienia. Dla zainteresowanych można poczytać co nieco u Małgorzaty Jackowskiej – dietetyczki dziecięcej.

  • Mam prawie pół roczną córkę i do trzeciego miesiąca jej życia ciągle popadałam ze skrajności w skrajność. Chciałam być eko, byłam „matką zarazkową” i ciągle dążyłam do tego, żeby być „matką dziecka idealnego”. Długo trwało mi ogarnięcie się i odnalezienie prawdziwej siebie w roli matki. Dopiero od jakiegoś czasu -kiedy zaczęłam słuchać siebie i instynktu , czuję że jestem dobrą matką i nieważne, że popełniam błędy. ;))

    Anielkowe.pl

    • A to normalne jest, że potrzebujemy czasu, żeby wyluzować :)

      • Ale ja tego nie wiedziałam , że mi to minie! ;(

  • Kaja

    Kocham Cie <3 inaczej nie umiem wyrazić euforii spowodowanej przeczytaniem tego wpisu :-) ja jeszcze nie urodzilsm a juz mam serdecznie dosyc pouczania :-)

  • Kasia

    Witam, wydaje mi się że matki które znam w zależności od stopnia zmęczenia pochodzą pod każdy z opisanych typów ?

  • Ewa Gondela

    brakuje mi jeszcze Matki Polki Narzekającej!!! Która narzeka na wszystko a nic z problemem nie robi… ale narzeka!

  • karjola

    A ja bywam paranoiczka vel sraczka :( a bardzo nie chce i się z tym męcze :) natomiast bardzo bardzo nie trawie Matka Polka Dziecka idealnego…no nie trawię tekstów:” A moje dziecko od urodzenia samo sobie pupę podciera i robi na nocnik, ja nie wiem co to uczenie nocnika”…no nie znoszę ;)

  • Z całą pewnością zaliczam się do ostatniego typu matek, a pozostałe czasem spotykam :P