Life and the city

Sposoby na oszczędzanie: kupuj taniej niż wszyscy!

24 września 2017

Czyli jak oszczędzać na zakupach? Ja wiem, większości z nas oszczędzanie kojarzy się z NIE robieniem zakupów. Ale coś jeść przecież trzeba! I ubrać się też trzeba :). Dlatego dzisiaj w trzynastu szczęśliwych punktach pokazuję, co zrobić, żeby nie odmawiać sobie na każdym kroku, ale żeby pod koniec miesiąca w twoim portfelu została jeszcze spora sumka pieniędzy.


1. Zakupy rób z listą.

O ile kompletnie nie sprawdza się to u mnie w przypadku zakupów ubraniowych (ilekroć nastawię się na zakup nowej sukienki – żadnej sensownej znaleźć nie mogę, za to szałowe dżinsy są wtedy wszędzie!), to jeśli chodzi o spożywkę, nie ma lepszego patentu.

Najlepiej mieć jakiś notatnik powieszony na ścianie lub położony na biurku (może być też w telefonie), w którym w ciągu tygodnia zapisuję, że oho! Jajka się skończyły. Albo mleko. Kiedy jedziemy po zakupy, po prostu wyrywam kartkę albo wysyłam mężowi sms-a skopiowanego z notatnika w telefonie :). W efekcie o wszystkim pamiętamy i niepotrzebnie nie błądzimy między regałami, dokładając to czy tamto. Od czasu, kiedy stosujemy ten patent, nie zdarzyło się też kupić nam np. mąki, gdy ta była jeszcze w szafce (co wcześniej przytrafiało się notorycznie, bo dzieci miały ochotę na naleśniki, a ja nie byłam pewna, czy po ostatnim pieczeniu coś zostało!).


2. Zjedz przed wyjściem!

Na głodniaka pakuję do koszyka dosłownie wszystko jak leci. Bo na wszystko mam ochotę! Najgorzej, że kupuję wtedy masę gotowych produktów, bo aż mi ślinka cieknie na widok sałatki i wyobrażam sobie, jak jem ją zaraz po wyjściu ze sklepu.

A co jest złego w gotowcach?


3. Nie kupuj gotowych produktów!

Są niesmaczne, niezdrowe, ale ja nie o tym. Bo gotowa na obiad ryba w sosie brokułowym (z tych co to tylko do piekarnika) kosztuje 12,99 za 360 g (czyli posiłek dla jednej osoby). W tej samej cenie możesz mieć obiad dla 4 osób! Nie wierzysz? Podlicz: cały brokuł – 2,90; pół kilograma mrożonego mintaja – 9 zł; kubek śmietanki – 1,59. Prawda, że rachunek jest prosty?


4. Planuj posiłki.

Tu mogę się tylko powymądrzać, bo czytałam o tym wielokrotnie, ale jakoś… Nie potrafię wprowadzić w życie.

Ale wyobraź sobie tylko: raz w tygodniu siadasz z ołówkiem, ustalasz, co będziecie jeść na śniadanie, obiad, kolację, spisujesz potrzebne do przygotowania tych dań produkty i idziesz do sklepu. Tylko po nie. To jest dopiero oszczędność level master!


5. Kalkuluj, czy na pewno opłaca ci się kupić duże opakowanie?

Jest to łatwiejsze niż przewinięcie uciekającego roczniaka, bo zazwyczaj małymi literami na etykiecie sklepowej masz cenę za kilogram (tak, tak, producenci wiedzą, że nikt tego nie czyta!), więc łatwo sobie porównać. I tak np. okazuje się, że mleko litrowe wychodzi taniej od półtoralitrowego, a mały jogurt – od dużego. Dokładniej opisywałam to TUTAJ.


6. Wkładaj do koszyka wielopaki tylko wtedy, kiedy NAPRAWDĘ ich potrzebujesz.

Piotr na przykład UWIELBIA kupować 2 w cenie 1, w efekcie mamy w domu: 10 past do zębów czy 5 takich samych szamponów („bo były sprzedawane po okazyjnej cenie, Ilona!”), które zużyję na świętego nigdy.


7. Uważaj na ceny z końcówką 99 groszy!

zarobić kasę

To jest jakaś masakra, bo niby taka jestem świadoma, ale do dzisiaj mówię mężowi: „Patrz! To kosztuje tylko 2 złote!” podczas gdy na etykiecie jak byk jest cena 2,99, czyli tak naprawdę… 3 złote!


8. Sprawdzaj, czy na pewno nabite przez kasjera ceny zgadzają się z tymi, które pamiętasz z etykiet na regałach.

To historia, której jestem bohaterką dość często. Nawet nie masz pojęcia, ile razy cena na rachunku nie zgadzała się z tą deklarowaną przez sklep! Czasami jest to zwykła pomyłka, bo ludziki zdążyły opisać regał, ale nie wprowadziły nowej (niższej) ceny do systemu. Tak czy siak: prawo jest po twojej stronie. Wystarczy iść do informacji, powiedzieć, że „Panie! Ale tam jest napisane, że to kosztuje 25 zeta, a nie 32!” i MUSZĄ ci zwrócić 7 złotych.


9. Płać gotówką, a nie kartą.

To potwierdzone naukowo: gotówką boli bardziej, a co za tym idzie: kupujesz mniej.


10. 
Nie kupuj na kredyt.

Tak naprawdę nie ogarniam ludzi, którzy biorą kredyt, żeby opłacić np. nowy telewizor. Co za problem odkładać na niego przez kilka miesięcy i kupić dopiero wtedy, kiedy mamy już potrzebną sumę na koncie (bez potrzeby płacenia odsetek)?

Nie umiesz odłożyć? To znaczy, że nie stać cię na nowy telewizor!


11. O ile to tylko możliwe: nie zabieraj na zakupy dzieci!

jak zarobić pieniądze

sklep internetowy

Sobie potrafię odmówić. Ale dziecku???

tanie zakupy


12. Rób więc zakupy w internecie.

Z kilku powodów. Po pierwsze: w internecie ceny są niższe niż stacjonarnie. Po drugie: nie tracisz paliwa ani czasu (osobiście – jako mama dwójki dzieci – uważam, że czas to wcale nie pieniądz: on ma wartość wielokrotnie wyższą od pieniądza!). Po trzecie: możesz przemyśleć swoją decyzję, nie działasz impulsywnie. I po czwarte: co prawda nie płacisz gotówką, ale pilnujesz się nawet bardziej, bo po opłaceniu rachunku czarno na białym widzisz, ile kasy ubywa ci z konta.


13. A nawet krok dalej: zarabiaj na zakupach przez internet!

Czyli połącz przyjemne z pożytecznym, żebyś nie musiała już dłużej tłumaczyć się mężowi z zakupu nowej pary potrzebnych ci przecież na zimę butów :). Jak to zrobić? Nic prostszego!

jak zarobić

oszczędzić pieniądze

dobre ceny

Wszystko dzięki serwisowi Bonusway.pl, dzięki któremu oszczędzasz nie tylko pieniądze, ale jeszcze cenniejszy czas, robiąc zakupy w internecie! A to dlatego, że na stronie znajdziesz wszystkie chyba sklepy, czyli czujesz się jak w centrum handlowym, tylko nie musisz po nim biegać z wywieszonym językiem, wystarczy kliknąć, żeby ze Smyka przenieść się do Wojasa, Gino Rossi, Nike czy kupić kosmetyki marki Tołpa albo sukienkę z Simple. Na tej stronie jest naprawdę wszystko, nawet Castorama, w której spędzam ostatnio najwięcej czasu, a jeśli nie wierzysz – zerknij sama do zakładki ze sklepami.

najtaniej w sieci

kupić tanio

Możesz też skorzystać z zakładki WYPRZEDAŻE , żeby w łatwy i szybki sposób zrobić zakupy w promocyjnej cenie, bez stania w kolejkach i bitwy na wieszaki. A oprócz promocji czekają na ciebie specjalne kody rabatowe z dodatkowymi zniżkami, np. na darmową dostawę!

ALE robiąc zakupy przez tę stronkę NAPRAWDĘ OSZCZĘDZASZ, bo wraca do ciebie prowizja! Już tłumaczę, jak to działa. Załóżmy, że kończy ci się tusz do rzęs, podkład albo perfumy. Szukasz sklepu Avon na stronie Bonusway.pl – nie inaczej, bo tylko tu za zakup nowych mazideł możesz dostać aż do 11 zł zwrotu! Jest też Booking.com, z którego namiętnie z Piotrem korzystamy, rezerwując miejsca na wakacje. Aż szkoda, że nie znałam Bonusway.pl wcześniej, bo np. jak byliśmy w Międzyzdrojach i płaciliśmy 2 tys. za nocleg, to mogło do nas wrócić – uwaga! – 100 zł. No ale nic straconego, przed nami przecież jeszcze sporo podróży :).


Dodatkowo teraz za pierwsze zakupy na stronie Bonusway.pl TUTAJ otrzymasz 15 zł!


jak oszczędzać pieniądze

Jeśli miałabym w jednym zdaniu napisać: „Jak oszczędzać na zakupach?” to poradziłabym po prostu: kupuj to, czego naprawdę potrzebujesz. Niby banalne, ale wiem, że my – kobiety – mamy z tym duuuży problem! Jeśli w twojej łazience stoją dwa kremy i sięgasz na półkę sklepową po następny, bo takiego przecież jeszcze nie masz, bo widziałaś reklamę, bo okazyjna cena która już więcej może się nie trafić, bo do opakowania dołączyli też krem pod oczy – to muszę cię rozczarować, ale TO NIE JEST OSZCZĘDZANIE.

Ja na przykład z powodzeniem stosuję i wszystkim polecam zasadę „pustego pudełka” – dopóki nie zobaczę dna opakowania, nie kupię następnego kosmetyku. Dopóki z lodówki nie zniknie ostatni ogórek – nie proszę Piotra o przywiezienie czegoś na sałatkę. Dopóki doszczętnie nie zniszczę mojej zimowej kurtki – nie rozglądam się za inną.

Szkoda mi po prostu miejsca na kolejną nieprzydatną rzecz – i w szafie, i w życiu!

jak zarobić pieniądze

* wpis powstał we współpracy z Bonusway.pl


SPODOBAŁ CI SIĘ TEN WPIS? UWAŻASZ, ŻE JESZCZE KOMUŚ MOŻE SIĘ PRZYDAĆ? BĘDZIE MI BARDZO MIŁO, JEŚLI:

  • polajkujesz go albo udostępnisz na moim fanpejdżu,
  • dasz mi o tym znać komentarzem,
  • zaobserwujesz mojego Facebooka, żeby być ze wszystkim na bieżąco,
  • dołączysz do nas na Instagramie :)
  • Olga

    Z jednej strony się zgadzam, z drugiej ALE produkty używane regularnie i mające dłuższą datę ważności jak kasze, makarony, przeciery pomidorowe itp kupujemy w dużych ilościach w promocji np. 2 w cenie 1 (najlepiej jak się orientujemy w normalnej cenie produktu aby nie okazało się, że super promocja tylko 12zł zamiast 25 to tak naprawdę 12zł z 14 :P) i wtedy nie muszę się martwić „czy mam makaron w domu?” i kupować go w normalnej cenie tylko mam go kupionego i to taniej. Oczywiście ważnym jest posiadanie miejsca gdzie można przechować zapasy, oraz nie kupowanie rzeczy typu pasta do zębów w ilości 10 sztuk, jak zużywamy 4 na rok :P

    • Tak, ogólnie nie jestem przeciwna kupowaniu wielopaków, bo np. w ten sposób kupujemy: pieluchy, przeciery pomidorowe tak jak Ty, groszek konserwowy, fasolkę, czyli wszystko to, czego zużywamy dużo.

      Natomiast nie lubię kupować większych ilości rzeczy, które schodzą powoli. Mój mąż kupił np. kilka lat temu wielopak nitki do zębów. Chyba z 6 opakowań tam było. Chociaż (chyba) nie mają daty ważności i zajmują mało miejsca, dla mnie to wyrzucanie kasy w błoto, bo ze 4 nadal mamy zachomikowane w szafce, o czym oczywiście Piotrek zupełnie nie pamięta i dokupuje nowe :). Podobnie jest ze środkiem do odkamieniania – znalazłam ostatnio kilka butelek, używam tego sporadycznie, raz na miesiąc może, więc stoi niepotrzebnie i zajmuje miejsce. Ale jakby mi kupił czteropak Domestosu czy innego Cifu (leję co kilka dni w łazience), no to spoko, bo zużyję szybko i tutaj nie ma czegoś takiego jak za duże ilości :).

    • e-milka

      Zgadzam sie, my tez kupujemy w promocji, sa produkty, ktore schodza u nas zawsze, dlatego jesli pojawiaja sie w korzystnej cenie, kupujemy kilka opakowaN. Chociaz tutaj czesto jest tak, ze jesli jeden produkt jest w promocji w sklepie A, to za tydzien, gora dwa, bedzie tez w promocji w sklepie B – poniewaz mieszkamy teraz tak, ze mozemy idac kilkaset metrow jedna z ulic zrobic zakupy od eko po dyskonty spozywcze i drogeryjne, mozemy na biezaco korzystac z ofert. Gdy nie mieszkalismy tak korzystnie, tez „chomikowalismy” wiecej.

  • Sylwia Tokarek

    Planowanie posiłków warto! Mówię wam warto! Siadam w piątek, planuje głównie obiady – pozostałe posiłki ramowo i robię listę zakupów pod ten jadłospis, do tego dodaję chemię i kosmetyki które się skończyły i w sobotę robię zakupy na tydzień (wyjątkiem jest pieczywo i wędliny – wolę świeże niż np mrożone – choć wiele osób praktykuje mrożenie i sobie chwali). Nie ma wywalania, oszczędzam czas w tygodniu bo sprawniej się gotuje kiedy ma się wszystko zaplanowane no i oczywiście pieniądze oszczędzam – bo nie ma nieplanowanych ekstra dodatków w koszyku. Resztę zasad stosuję z powodzeniem od dawna. Warto jeszcze dorzucić sobie do telefonu aplikację typu blix – promocje na bieżąco mam pod ręką.

    • Brzmi super i chyba w końcu się za to zabiorę.

      To również oszczędność czasu, bo na razie jeździmy do sklepu co dwa dni, a nawet codziennie! Tracąc ponad godzinę, bo ciągle okazuje się, że nie ma np. mięsa na obiad albo czegoś na surówkę.

      • e-milka

        Wiecie, ja planuje tylko na imprezy i jak przyjezdzaja goscie. Na urodzinki na przyklad mamy zawsze to samo menu, od lat, dzieci lubia nasze jedzenie, to znaczy ostatnio musielismy dodac jeszcze cos wegetarianskiego, bo „gimbaza” czasem nie jada miesa (nie moja, ale jej przyjaciolki). Jak goscie przyjezdzaja, to chce z nimi spedzac jak najwiecej czasu, wiec planuje. I naprawde widze, jakie to praktyczne, bo zastanawiam sie raz, nad kartka papieru, a nie codziennie, co sie da kupuje wczesniej, zeby nie taszczyc siat wielkich. Ale na codzien nie umiem, nie chce, nie daje rady?