Mum and the city

Książki „do poczytania” dla kilkulatków

29 marca 2016

DSC_6946

Czekałam, czekałam… No i się doczekałam. Moje dziecko poza oglądaniem obrazków w końcu zaczęło interesować się ukrytą na kartach książki historią. Tymi wszystkimi dziwnymi znaczkami układającymi się w wyrazy i zdania całe. Przepiękne wydania obrazkowe schowaliśmy więc w głębi półki dla najmłodszej w rodzinie, a ja sięgnęłam po książki dla starszych i… Zonk. Pierwsze, drugie czytanie – co to w ogóle ma być? Nic się kupy nie trzyma! Ja się nudzę, młody nie rozumie, morał z historii nie płynie żaden, a zakończenie zostało wymyślone na siłę i to przez kogoś w wieku mojego syna chyba! I tak dowiedziałam się, że o ile we współczesnych wydaniach obrazkowych można wybierać i przebierać, o tyle wiele książek „z treścią” to jakaś żenada.

Trochę mnie to kosztowało, nie powiem ;). Jednak metodą prób i błędów udało nam się wykopać spod ziemi kilka naprawdę fajnych tytułów, które dzisiaj puszczam dalej w świat. Bo warto!

1. GUNILLA BERGSTROM „SPRYTNIE, ALBERCIE”, WYD. ZAKAMARKI.

DSC_6764

W zalewie pozycji o księżniczkach, których na półkach w księgarniach jest chyba najwięcej, książki o Albercie to naprawdę fajna odmiana. Książki, bo o tym chłopcu powstała cała seria! Którą koniecznie musimy skompletować. Dlaczego?

Od razu zauważyłam, że to nie jest historia o jakimś tam Albercie, a o moim… Synku! On też ma starszych kuzynów, którzy noszą już zegarki i traktują go jak małe dziecko oraz babcię, u której można podkradać ciastka ze spiżarki. Widzę, że Kostek bardzo przejmuje się przygodami Alberta, bo utożsamia się z głównym bohaterem. Ale co najfajniejsze: równocześnie dowiaduje się, że nie jest ze swoimi kłopotami sam!

Polecam każdej mamie kilkulatka.

2. MARTA GALEWSKA-KUSTRA „Z MUCHĄ NA LUZIE ĆWICZYMY BUZIE”, WYD. NASZA KSIĘGARNIA.

DSC_6694

Książka, którą spokojnie można czytać z młodszymi dziećmi niż Kostek – takimi, które uczą się powtarzać za rodzicem proste dźwięki.

DSC_6696

Ale to nie tylko ćwiczenia logopedyczne – to po prostu bardzo fajna historia o Fefe, która jest muchą inną niż wszystkie…

DSC_6700

DSC_6703

3. AGNIESZKA FRĄCZEK „ŚMIECHU WARTE”, WYD. LITERATURA.

DSC_6682

DSC_6691

Tę książkę (podobnie jak poprzednią) wygrzebałam w koszu w Biedronce. To zbiór wesołych wierszyków i ilustracji, nad którymi również warto się zatrzymać, bo są naprawdę piękne!

DSC_6683

DSC_6689

DSC_6690

4. EMILIA DZIUBAK „GRATKA DLA MAŁEGO NIEJADKA”, WYD. ALBUS.

Ponieważ kulinaria są u nas na tapecie za sprawą nowej kuchenki, wypadało kupić Kostkowi pierwszą książkę kucharską.

DSC_6926

DSC_6923

Poza prostymi przepisami znajdziesz tu wywiad z marchewką, krótką pogadankę na temat witamin oraz kilka wesołych ćwiczeń.

DSC_6950

DSC_6949

DSC_6925

5. DOROTA SUMIŃSKA „DLACZEGO OCZY KOTA ŚWIECĄ W NOCY? I INNE SEKRETY ŚWIATA ZWIERZĄT”, WYD. LITERACKIE.

DSC_6705

To moja ulubiona książka z biblioteczki dziecka – ulubiona, bo też ilu ja się ciekawych rzeczy z niej dowiedziałam! I to takich, o których naprawdę nie miałam wcześniej pojęcia!

DSC_6707

Dlaczego kogut ma grzebień?
Co robią trutnie?
Dlaczego sarna ma białą plamę na pupie?

DSC_6708

Chyba nic dziwnego, że za każdym razem siadam do czytania zaciekawiona nawet bardziej od mojego syna?

Który mądrzy się potem, układając puzzle:
– O! To jest klowa. Klowa daje mleko. Z książki to wiem!

DSC_6952

Dodaj komentarz

11 komentarzy do "Książki „do poczytania” dla kilkulatków"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
msrn
Gość
Czekałam na ten wpis bo szukałam ostatnio czegoś nowego :). U nas od dawna świetnie sprawdzają się wiersze. Jedziemy klasyką – Brzechwa, Tuwim. Młody uwielbia zwłaszcza „Pchłę Szachrajkę” i „Lokomotywę”, „Pana Maluśkiewicza”. Polecam również „Rymobranie” Agnieszki Frączek – „Śmiechu warte” wezmę w ciemno! Zwłaszcza z ilustracjami Szymanowicza! :) Jako pamiątkę z ICHOTu kupiliśmy „Koziołki pana zegarmistrza” Wandy Chotomskiej. Nieźle się czyta, jest element patriotyzmu lokalnego i rytm który bardzo skutecznie usypia dziecko ;). W poszukiwaniu nowości i pierwszej „poważnej” książki trafiliśmy na „Lato Stiny” Leny Anderson (wyd. Zakamarki) i odlecieliśmy oboje. Przecudowne ilustracje i dwie bardzo pozytywne historie. U nas… Czytaj więcej »
salus salus
Gość
salus salus

Rewelacyjne ilustracje! !

Bizimummy
Gość

My mamy na tapecie Elmera. Hanka uwielbia książki z tym kolorowym słoniem. Przy kolejnych zakupach będę pamiętała o Twoich propozycjach ;)

jamaska
Gość

Jeśli podoba CI się „Albert” to koniecznie poszukaj książek Piji Lindenbaum i innych skandynawskich autorów – dla mnie za każdem razem strzał w 10. U nas sprawdziła się jeszcze seria kwadratowych książek „chłopięcych” takich jak „karetka Mietka”, „śmieciarka Marka” etc – mam chyba wszystkie.

Magda
Gość

Książki świetne, fajnie kiedy nadchodzi czas zamiany obrazu na tekst czytany. Na blogu http://www.dzieci-smieci.pl dużo o książkach dla dzieci i tych o wychowaniu. Zapraszam serdecznie!

Ania
Gość

Ksoazeczki obrazkowe, czyli zupelnie pozbawione tekstu? Nie do konca rozumiem.. Bo nie chce mi sie wierzyc, ze dopiero teraz zaczynacie czytac. A na rynku przecie cale mnustwo pieknych i madrych ksiazek :)

yasmin
Gość
yasmin

Dziekuje za ten wpis, zaintrygowala mnie „Dlaczego oczy kota swieca w nocy? (…)”. A muche Fefe tez mamy i jest super ;)