Książki „do poczytania” dla kilkulatków

Czekałam, czekałam… No i się doczekałam. Moje dziecko poza oglądaniem obrazków w końcu zaczęło interesować się ukrytą na kartach książki historią. Tymi wszystkimi dziwnymi znaczkami układającymi się w wyrazy i zdania całe. Przepiękne wydania obrazkowe schowaliśmy więc w głębi półki dla najmłodszej w rodzinie, a ja sięgnęłam po książki dla starszych i… Zonk. Pierwsze, drugie czytanie – co to w ogóle ma być? Nic się kupy nie trzyma! Ja się nudzę, młody nie rozumie, morał z historii nie płynie żaden, a zakończenie zostało wymyślone na siłę i to przez kogoś w wieku mojego syna chyba! I tak dowiedziałam się, że o ile we współczesnych wydaniach obrazkowych można wybierać i przebierać, o tyle wiele książek „z treścią” to jakaś żenada.

Trochę mnie to kosztowało, nie powiem ;). Jednak metodą prób i błędów udało nam się wykopać spod ziemi kilka naprawdę fajnych tytułów, które dzisiaj puszczam dalej w świat. Bo warto!

1. GUNILLA BERGSTROM „SPRYTNIE, ALBERCIE”, WYD. ZAKAMARKI.

W zalewie pozycji o księżniczkach, których na półkach w księgarniach jest chyba najwięcej, książki o Albercie to naprawdę fajna odmiana. Książki, bo o tym chłopcu powstała cała seria! Którą koniecznie musimy skompletować. Dlaczego?

Od razu zauważyłam, że to nie jest historia o jakimś tam Albercie, a o moim… Synku! On też ma starszych kuzynów, którzy noszą już zegarki i traktują go jak małe dziecko oraz babcię, u której można podkradać ciastka ze spiżarki. Widzę, że Kostek bardzo przejmuje się przygodami Alberta, bo utożsamia się z głównym bohaterem. Ale co najfajniejsze: równocześnie dowiaduje się, że nie jest ze swoimi kłopotami sam!

Polecam każdej mamie kilkulatka.

2. MARTA GALEWSKA-KUSTRA „Z MUCHĄ NA LUZIE ĆWICZYMY BUZIE”, WYD. NASZA KSIĘGARNIA.

Książka, którą spokojnie można czytać z młodszymi dziećmi niż Kostek – takimi, które uczą się powtarzać za rodzicem proste dźwięki.

Ale to nie tylko ćwiczenia logopedyczne – to po prostu bardzo fajna historia o Fefe, która jest muchą inną niż wszystkie…

3. AGNIESZKA FRĄCZEK „ŚMIECHU WARTE”, WYD. LITERATURA.

Tę książkę (podobnie jak poprzednią) wygrzebałam w koszu w Biedronce. To zbiór wesołych wierszyków i ilustracji, nad którymi również warto się zatrzymać, bo są naprawdę piękne!

4. EMILIA DZIUBAK „GRATKA DLA MAŁEGO NIEJADKA”, WYD. ALBUS.

Ponieważ kulinaria są u nas na tapecie za sprawą nowej kuchenki, wypadało kupić Kostkowi pierwszą książkę kucharską.

Poza prostymi przepisami znajdziesz tu wywiad z marchewką, krótką pogadankę na temat witamin oraz kilka wesołych ćwiczeń.

5. DOROTA SUMIŃSKA „DLACZEGO OCZY KOTA ŚWIECĄ W NOCY? I INNE SEKRETY ŚWIATA ZWIERZĄT”, WYD. LITERACKIE.

To moja ulubiona książka z biblioteczki dziecka – ulubiona, bo też ilu ja się ciekawych rzeczy z niej dowiedziałam! I to takich, o których naprawdę nie miałam wcześniej pojęcia!

Dlaczego kogut ma grzebień?
Co robią trutnie?
Dlaczego sarna ma białą plamę na pupie?

Chyba nic dziwnego, że za każdym razem siadam do czytania zaciekawiona nawet bardziej od mojego syna?

Który mądrzy się potem, układając puzzle:
– O! To jest klowa. Klowa daje mleko. Z książki to wiem!

11
Dodaj komentarz

7 Comment threads
4 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
9 Comment authors
Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Gość
msrn

Czekałam na ten wpis bo szukałam ostatnio czegoś nowego :). U nas od dawna świetnie sprawdzają się wiersze. Jedziemy klasyką – Brzechwa, Tuwim. Młody uwielbia zwłaszcza „Pchłę Szachrajkę” i „Lokomotywę”, „Pana Maluśkiewicza”. Polecam również „Rymobranie” Agnieszki Frączek – „Śmiechu warte” wezmę w ciemno! Zwłaszcza z ilustracjami Szymanowicza! :) Jako pamiątkę z ICHOTu kupiliśmy „Koziołki pana zegarmistrza” Wandy Chotomskiej. Nieźle się czyta, jest element patriotyzmu lokalnego i rytm który bardzo skutecznie usypia dziecko ;). W poszukiwaniu nowości i pierwszej „poważnej” książki trafiliśmy na „Lato Stiny” Leny Anderson (wyd. Zakamarki) i odlecieliśmy oboje. Przecudowne ilustracje i dwie bardzo pozytywne historie. U nas… Czytaj więcej »

Gość
salus salus

Rewelacyjne ilustracje! !

Gość

My mamy na tapecie Elmera. Hanka uwielbia książki z tym kolorowym słoniem. Przy kolejnych zakupach będę pamiętała o Twoich propozycjach ;)

Gość

Jeśli podoba CI się „Albert” to koniecznie poszukaj książek Piji Lindenbaum i innych skandynawskich autorów – dla mnie za każdem razem strzał w 10. U nas sprawdziła się jeszcze seria kwadratowych książek „chłopięcych” takich jak „karetka Mietka”, „śmieciarka Marka” etc – mam chyba wszystkie.

Gość
Magda

Książki świetne, fajnie kiedy nadchodzi czas zamiany obrazu na tekst czytany. Na blogu http://www.dzieci-smieci.pl dużo o książkach dla dzieci i tych o wychowaniu. Zapraszam serdecznie!

Gość
Ania

Ksoazeczki obrazkowe, czyli zupelnie pozbawione tekstu? Nie do konca rozumiem.. Bo nie chce mi sie wierzyc, ze dopiero teraz zaczynacie czytac. A na rynku przecie cale mnustwo pieknych i madrych ksiazek :)

Gość
yasmin

Dziekuje za ten wpis, zaintrygowala mnie „Dlaczego oczy kota swieca w nocy? (…)”. A muche Fefe tez mamy i jest super ;)