Mum and the city

Kobiety, rodźcie dzieci!

23 czerwca 2015

download

Właściwie nie wiem, dlaczego mnie to zdziwiło. Bo teoretycznie nic już nie powinno mnie dziwić. Wystarczy tylko przypomnieć sobie od początku jak to leciało:

1. Ustanowienie rocznego urlopu macierzyńskiego, przez co stałyśmy się niewidoczne na rynku pracy.
2. Przyznanie każdej bezrobotnej rocznego zasiłku macierzyńskiego w wysokości tysiąca złotych miesięcznie.
3. Głośna kampania Fundacji Mamy i Taty: „Zdążyłam zrobić specjalizację i karierę, zdążyłam być w Tokio i w Paryżu, zdążyłam kupić mieszkanie i wyremontować dom, ale nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję.”

No i teraz to. Ostatnia cegła na wieży misternie budowanej wokół nas:

4. Macierzyński dla prowadzących firmę w wysokości 17,77 zł. Miesięcznie.

NIE ZDĄŻYŁAM MIEĆ DRUGIEGO DZIECKA

Sprawa bezpośrednio dotyczy mnie. Po rocznym macierzyńskim nie miałam do czego wracać, więc wymyśliłam biznes. Założyłam firmę. Nie, wcale nie z myślą o tym, żeby zachodzić w ciążę. Cały czas waham się, czy chciałabym mieć drugie dziecko. To nigdy nie jest łatwa ani oczywista decyzja. Więc właściwie powinnam podziękować naszym politykom, bo podjęli ją za mnie. Przez najbliższe dwa lata nie będę mogła sobie pozwolić na to, żeby kilka tygodni/miesięcy żyć bez zleceń i całkowicie zająć się dzieckiem po porodzie. Pilnować biznesu, leżąc w połogu? Dziękuję, postoję.

A za dwa lata to ja już będę na to po prostu za stara.

Założyłam firmę. Nie zdążyłam mieć drugiego dziecka.
A trzeba było siedzieć na bezrobociu i zachodzić w ciążę. To mi się pracować zachciało…

Takich kobiet jak ja jest tysiące. Takich, które prowadzą małe biznesy, bo politycy poprzez swoje decyzje odebrali im możliwość znalezienia pracy na etacie. Takich, które mimo że są bizneswoman – nie zarabiają tysięcy złotych. A teraz – mimo opłacanych składek – nie mogą wziąć nawet płatnego urlopu macierzyńskiego, podczas gdy każda bezrobotna – która tych składek nie płaci! – otrzyma 1000 zł zasiłku.

BO WYŁUDZENIA I NADUŻYCIA

Oczywiście, nie twierdzę, że ich nie było. Jednak tak się składa, że jestem krótko po szkoleniu z przedsiębiorczości prowadzonym przez księgowego, który na co dzień spotyka się z setkami właścicieli firm. I już w pierwszych godzinach poinformował nas, że są kontrole. Jeśli tylko kobieta zakłada firmę, opłaca podwyższony ZUS i nagle w ciągu kilku miesięcy rodzi – do jej drzwi pukają urzędnicy. Te sprawy są wychwytywane na bieżąco! A delikwentka zamiast zasiłku macierzyńskiego dostaje wezwanie do sądu. Więc czy naprawdę chodzi o nadużycia? Nie. Czyli o co?

Wystarczy dodać punkt pierwszy do drugiego, trzeciego i czwartego, żeby zobaczyć, co się dzieje.

Kobiety, rodźcie dzieci, zamiast myśleć o karierze.

kobietypracujace

źródło: deon.pl

  • Mała Mi

    Za dwa lata za stara na drugie dziecko??!! Przecież bedziesz nie dopiero 33!!
    Co do reszty tekstu-masz rację.

    • Ej, no właśnie, też o tym pomyślałam. Ja myślę o drugim dziecku, a nawet trzecim, a przy trzecim to pewnie pod 40-stkę będę :P

      • Moja mama rodziła mnie jak miała 34 lata.
        Sorki, ale dla mnie to późno ;). Różnica pokoleniowa – przepaść. Po prostu przepaść nie do przeskoczenia.
        No i za dwa lata to już mi się nie będzie chciało z powrotem w pieluchy wchodzić ;). Teraz mi się nie chce, a co dopiero, jak będę miała już odchowane i samodzielne dziecko?

        • Kasia

          Ale nawet jak byś w tym roku zaszla w ciaze to i tak byś juz miała 32 jak urodzisz. To chyba rok nie robi różnicy? Czy zle liczę?

          • No niby nie ;). Za późno zabrałam się za te dzieci, zdecydowanie za późno, haha ;).

          • Kasia

            No ja tez nie za wcześnie :) ale pytanie tez kiedy kobieta ma sie zabrać jak chce po studiach troche popracować. I tym sposobem kolo 30 ma 1 dziecko a potem?

          • Eee nie przesadzaj, młoda jesteś :) Ja mam 30 lat i powoli zaczynam myśleć o drugim dziecku, więc pewnie urodzę ok. 31-32. Tylko że moja Lenka ma teraz roczek, więc na stałe jestem w pieluchach ;) Ale gdzieś tam tli mi się jeszcze pomysł na trzecie dziecko, ale to właśnie pewnie dopiero ok. 35 lat. Zobaczymy :)
            Teraz kobiety raczej standardowo rodzą po 30, więc wcale nie zabrałaś się za dzieci za późno :)

          • Mała Mi

            Ja jeszcze pózniej-miałam skończone 30 (właściwie prawie 31) jak urodziłam pierwsze dziecko. Moj synek ma teraz niecałe 11 miesięcy i niedługo pomyślimy o drugim. A moze i jeszcze o trzecim… Wiekszosc moich koleżanek urodzila jeszcze pozniej niż ja- pierwsze dziecko w wieku 34-36 lat, a potem zaraz drugie :)

        • właśnie dla tego ponownego wchodzenia w pieluchy na dziecko zdecydowałam się teraz ;-) i to była dobra decyzja, bo potwierdzę co napisałaś… teraz jak Aleks ma już 2 latka i staje się taki samodzielny to ciężko byłoby mi tą decyzję podjąć, właśnie dla tego „nie chce mi się” ;-) ja też mam swoją działalność, przeraziłaś mnie tym. To się nazywa kampania vs. rzeczywistość!

        • marzena

          Oj tam Oj tam. 2 lata nie robia roznicy pokoleniowej-przepasci. A co takiego innego robi dziecko z mama, ktora je urodzila dwa lata wczesiej, a nie zrobi z mama ktora urodzila go po trzydziestce, bo to juz za duza przepasc? To milosc ma wplyw na relacje matka-dziecko, a nie wiek. Teraz swiat tak idzie do przodu, ze chocbys urodzila dziecko w wieku 15 lat to i tak bedziesz daleko w tyle i nienadazysz. Sorry… taki mamy klimat.
          Juz bardziej jestem w stanie wyobrazic sobie niechec do powrotu do pieluch, sterylizacji butelek, wstawania w nocy, kolek, balaganu, krzyku i walajacych sie zabawek. Ale moze wlasnie jak bedziesz miala odchowane i samodzielne dziecko to wlsanie zatesknisz za takim stylem zycia.

          • Dziewczyny, jak dziecko wejdzie w wiek dojrzewania to wspomnicie moje słowa ;).
            No i wnuki. Jak pomagać przy wnukach, gdy ma się… 70 lat?
            Ja to znam z autopsji, bo i ja i mój mąż jesteśmy „późnymi” dziećmi.

          • Kasia

            I tak nie będziemy pomagać przy wnukach, bo musimy do 67 pracować :D Ja się zgadzam, ze lepiej rodzic dzieci wczesniej, tylko jak to zrobić jak np ja zaraz po studiach nie myślałam jeszcze o dzieciach, chciałam pracować. Nie można miec wszystkiego

          • No jasne, że jest to praktycznie niemożliwe, bo poza samorealizacją (studia, praca) dochodzi jeszcze kwestia spotkania odpowiedniego człowieka, z którym można te dzieci mieć :).

            Ja zawsze chciałam być młodą mamą (urodzić najlepiej na studiach, wziąć dziekankę, a potem skończyć je i martwić się już tylko pracą), ale mojego męża poznałam dopiero w wieku 25 lat :).

          • i co, żałujesz, że się urodziłaś? ;)

          • marzena

            No wszystko sie zgadza, ale kto tam mysli czy bedzie sie zajmowal wnukiem w wieku 60, 65 czy 70 lat. Moze za 40 lat, my babcie, bedziemy tak ostro wyluzowane ze w gloawach nam beda imprezy, medyatacja, fitness i podroze a nie zajmowanie sie wnukami. A moze juz dawno bedziemy wachac kwiatki od spodu, kto wie?
            Ilonka to juz Twoj drugi wpis o tym czy decydowac sie na drugie dziecko czy nie i widac, ze … tego bardzo pragniesz, ale ciezko Ci podjac ostateczna decyje.
            Olej system i do dziela, bo teraz jest frustacja i poczucie niesparwiedliwosci (trudno takich mamy politykow) ale za 15 lat nie bedziesz myslala czy starcilas kase, czy nie wystarczajaco wyciagnelas na macierzynskim i jakby to zycie wygladalo jakbys miale te 1000zl miesiecznie. Za to dzieciaczka (juz wtedy nastolatka- jakos drugi chlopiec mi do Ciebie pasuje) bedziesz miala jak z obrazka.

          • mama JJ’a

            Ty jesteś „późnym” dzieckiem?! To co dopiero ja mam powiedzieć: moi rodzice mieli 42 i 43 lata w chwili mojego urodzenia, a moje rodzeństwo 20 i 15lat!!! Tego własnym dzieciom/wnukom na pewno nie zrobię, ale po 30stce to tak jak dziewczyny piszą czasy się zmieniają i za pewnymi sprawami i tak się nie nadąży niezależnie od wieku, w którym się rodziło…

  • To nie do końca tak. Minimalny zasiłek ma wynosić 1000 zł i kobiety-biznesmenki, którym z wyliczeń wychodzi to śmieszne 17 mają dostawać tysiaka po opłaceniu składek.
    Mam nadzieję, że tak to właśnie zgodnie z deklaracjami ministerstwa będzie wyglądało – inaczej – czysty absurd by to był.

    • Też o tym słyszałam, że ma wejść druga ustawa, wg której przedsiębiorcze matki mają dostawać 1000 zł. Ale i tak, sorry, ja, prowadząca działalność, ciężko pracująca i do tego godząca karierę z macierzyństwem, będę dostawać tyle samo, co kobieta, która nigdy się pracą nie skalała. Krew mnie zalewa.

    • ma wynosić od stycznia, o ile wejdzie w życie. A na jesieni wyjadaj kit z okien…

    • Anna

      To też budzi wiele wątpliwości. Bo niby czemu kobieta opłacająca preferencyjny ZUS (jakoś około 400 zł) ma otrzymać zaisłek w wysokości 1000 zł a kobieta opłacająca wyższą składkę ZUS – 1092 zł otrzyma po opłaceniu składki zdrowotnej 1065 zł… czyli różnica żadna a jednak ta druga „zasiliła” ZUS dwa razy wyższymi składkami…

  • Ministerstwo już odpowiedziało na burzę. Jest tekst na gazecie, o tym że mają wyrównywać ten zasiłek do 1000zł. Tyle, że ta ustawa nawet nie weszła w życie, więc 17 zł jest bardzo bardzo prawdopodobne. Ja również w związku z tym nie będę miała 2 dziecka. Za coś trzeba żyć, a firmy nie porzucę, by być bezrobotną.

  • dokładnie tak, zachciało się Kasi jagódek, kariery. Do pieluch i czekać na męża z obiadem! Tylko ile kobiet chce być matkami i jednocześnie mieć prawo do emerytury? Kogo stać, żeby przez rok mieć 17,77 na wydatki? Żony przy mężach i to bogatych, bo kto tysiakiem za frajer pogardzi?

  • Kasia

    Faktycznie ten kierunek nie do konca prorodzinny. A co do tych lat, to spokojnie. Ja 33 i urodzilam drugie a jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa :D a pracować tez bym chciała, a nie tylko w domu z dziecmi ( choc to tez praca:).

  • Ja w wieku 33 pewnie bd mieć pierwsze…

  • magda

    Co do punktu pierwszego to nikt przecież nie kazał Ci iść na roczny macierzyński, mogłaś wrócić do pracy wcześniej ;-) dla mnie roczny macierzyński to ogromny plus. Z resztą tekstu się zgadzam.

    • Kiedy właśnie tej pracy już nie było, bo zgarniali ją mężczyźni (pracodawcy boją się przyjąć mnie, w wieku reprodukcyjnym). Nigdy nie byłyśmy równo traktowane na rynku pracy, a roczny macierzyński na pewno tego nie ułatwia.

      Ja byłam gotowa wrócić do pracy w 4. miesiącu po porodzie. Wtedy założyłam bloga, bo przestało mi wystarczać samo siedzenie z dzieckiem w domu, roznosiło mnie, potrzebowałam czegoś innego.

      • Nie rozumiem, na Twoje miejsce przyjęli jakiegoś faceta podczas gdy byłaś na urlopie macierzyńskim? Przecież to łamanie prawa, na macierzyńskim jesteś pod ochroną (choć nie wiem jaką umowę o pracę miałaś i nie chcę za mocno wnikać w Twoje prywatne sprawy). Z tym brakiem równouprawnienia w kwestiach zawodowych: ja się nigdy z tym nie spotkałam, a pracuję w dziale Human resources, ale kto wie, może jeszcze się spotkam, dopiero urodziłam pierwsze dziecko, wszystko przede mną :)

  • Maria Mirowska-Jon

    dziewczyny, żeby była jasność w temacie: przy opłacanych najniższych, preferencyjnych składkach będzie można otrzymywać ten 1000 co „bezrobotne”. Trzeba o tym wiedzieć i pisać!

    • Magda

      Och, to super! Będziemy jak za PRL równi – czy wykształceni i przedsiębiorczy, czy leniwi i żyjący z zasiłków. Mój kraj, taki piękny!

  • Masz rację, coś tu, że tak brzydko powiem, śmierdzi. A 17 złotych dla kobiet przedsiębiorczych jest kpiną. Jednak nie zgodzę się co do ustanowienia rocznego urlopu macierzyńskiego, że to punkt negatywny bo to jest nic więcej jak ustanowienie możliwości wyboru: mama może przecież wrócić do pracy po pół roku, tak jak to było dawniej. Ja wolałam wykorzystać cały rok mimo obniżonej pensji (80% przez cały rok). Cieszę się, że ten wybór miałam.

  • Zmoknieta

    Obawiam się, że to zakamuflowany powrót do Średniowiecza, gdzie kobiety służyły do rodzenia synów. Cieszę się, że już urodziłam swoją dwójkę, martwię się o moje córki.

  • Marta

    Ja trochę patrzę na te wszystkie zmiany pod innym kątem. Rozumiem, wyższe zasiłki dla uboższych, starania o likwidacje niżu demograficznego itp. Ale czy ktoś pomyślał, że w nasym społeczeństwie jest dużo ludzi z tzw.marginesu a oni doskonale wykorzystają ustawę o 1000zł zasiłku. Będą rodzić dzieci na potęgę, przez rok starać się i w miarę dbać, żeby tylko kasy nie stracić a po roku…pracownicy MOPRów będą mieć ręce pełne roboty przy odbieraniu dzieci rodzinom patologicznym, alkoholikom itp. Czy ktoś pomyślał o takich sytuacjach? Już teraz obserwuje matki przed 30stką bezrobotne z 5tką dzieci, stojące w kolejce pod MOPRem. Czy ktoś tam u góry myśli o tych dzieciah, jaka je przyszłość czeka.

  • Ania

    Ta nowelizacja dzieli kobiety na trzy grupy:
    1) bezrobotne- w ogóle nie zasilające ZUS-u,
    2) z własną działalnością a opłacające preferencyjne składki,
    3) z własną działalnością a opłacające wyższe składki

    I wszystkie maja dostać 1000 zł. Z czego te bezrobotne to raczej na pewno (bo ustawa raczej wejdzie, jest już po pracach komisji), a projekt o tym, że 1000 zł obejmie tez matki z własną działalnością nie wiadomo kiedy i czy w ogóle wejdzie w życie.

  • A po roku macierzyńskiego znowu chorobowe, bo depresja poporodowa (tylko psychiatra ma prawo wystawiać zwolnienie na 6 miesięcy, więc kobiety chętnie z tego korzystają ;)).

  • Matko Zabawko

    To co wymyślili nasi politycy jest żenujące…co to za śmieszna kwota :/

    A jeśli chodzi o roczny macierzyński, nikt nam nie karze korzystać z całego, możemy wrócić do pracy chociażby po 3 miesiącach :p

    • No jasne, że nie, ale myślisz, że pracodawcę to uspokaja?
      Nadal widząc kobietę 25+ i mężczyznę 25+ na rozmowie kwalifikacyjnej, pierwsze co pomyśli, to: „Oho! Ta mi niedługo ucieknie na rok, nie warto w nią inwestować”.

      • Matko Zabawko

        To prawda! Jesteśmy od razu skreślone na starcie na rozmowie kwalifikacyjnej, zdaje sobie sprawę.

  • dominika

    To chyba tylko ja sie tak pospieszylam ???? jestem 23 letnia matka pracujaca moja starsza corka ma 4 lata a mlfsza w pazdzierniku 2 ????

  • Zuzka

    Wyjaśnijcie mi proszę jedną sprawę, bo nie wiem, czy dobrze rozumiem. Jako osoba opłacająca preferencyjne składki w wyniku nowelizacji ustawy mam otrzymać 1000 zł zasiłku, z czego muszę jeszcze opłacić składkę zdrowotną będąc na macierzyńskim, to zostaje około 700 zł „na czysto” z ZUS-u? A bezrobotna otrzyma ten tysiąc „na rękę”?
    Jeśli tak jest, to naprawdę opłaca się zamknąć firmę bo nie ponosi się żadnych kosztów, nie denerwuje jakimiś ewentualnymi kontrolami z ZUS-u itd.

  • Kozbajaruda

    Apropo jedynaków, sąsiadka(jedynaczka) zaczęła mnie ostatnio uświadamiać nt. jedynaków, W ogromnym skrócie powiedziała że nie można nic gorszego zrobić własnemu dziecku, jej rodzice nie zyją, dzieci dorosły i rozjechały się po Polsce, z mężem się rozwiodła i jest teraz sama jak palec, niema nikogo…. :(

  • kasia

    Zamiast na ustawodawcow, pracodawcow i mezczyzn najsprawiedliwiej byloby ponarzekac na matke nature bo to ona wszystkiemu winna. Czytam to i wydaje mi sie ze bardzo chcesz drugiego dziecka. Jezeli masz co do garnka wlozyc to olej reszte i nie wyszukuj przeciwnosci i problemow. Dzieci sa najwazniejsze! A z reszta na pewno sobie poradzicie. Zycie, rodzenie i wychowanie dzieci najlzejsze jest tym, ktorzy za duzo nie analizuja tylko zyja na spontanie z dnia na dzien;)

  • Nika

    Mam 24 lata- mały biznes, powrót z urlopu dziekańskiego na głowie…oraz ciążę z drugim dzieckiem. Biznes skromny i dopiero na etapie budowy. Od 1.5 roku płacę swój zus- moja druga połowa prowadzi swoją firmę, również opłacając składki. W nagrodę za młody wiek ;) chęć kształcenia i bycia młodymi rodzicami- nie dotyczy mnie macierzyński, taniej będzie zrezygnować z jednej firmy (co wiąże się ze zwolnieniem 1 pracownicy), niż dokładać do interesu. Nie ukrywam- na swoje miejsce chciałam jeszcze szukać zastępstwa na uczciwą umowę (jak do tej pory czyniłam)- jednak rozwiązanie przypada na zimę, wówczas mam mniej zamówień. Nie stać mnie w tej stytuacji na dodatkowy zus plus pensję, podatki etc. Drugie Dziecko jest nieplanowane, ale tzw.chciane. Od 20 tygodnia ciąży chciałam podnieść zus do ok.2 tys, aby zapewnić sobie kilka tyg spokoju po urodzeniu Maluszka, albo i przed-gdyby konieczne było zwolnienie. Teraz zamierzam prowadzić działalność do porodu- by wywiązać się z zamówień, a po porodzie zawieszam działalność i po kilku miesiącach zaczynam od zera. Pracownica już wie, że w mojej sytuacji to jedyne rozwiązanie- bo sama na danym stanowisku fizycznie nie da rady, a ze swoich skromnych oszczędności wolę kupić wyprawkę, aniżeli kilka mcy dopłacać do biznesu, samej będąc na lodzie ;). Pierwszą ciążę przeszłam rewelacyjnie. Druga- choć po 5 latach, jest fizycznie trudniejsza, mdłości nawet w 2 trymestrze :/ i kilka innych dolegliwości.

    • Naprawdę współczuję :(.

      A już najbardziej rozwala mnie niefrasobliwość naszych polityków:”Można działalność zawiesić” – a co z pracownikami? Czy serio w tym kraju chodzi o to, żeby niszczyć każdy mały biznes? Oni naprawdę nie mają nawet elementarnej wiedzy z zakresu ekonomii?

      I dokładnie tak jak piszesz, nie chodzi o rok macierzyńskiego, tylko o kilka tygodni, dokładnie tyle, żeby się wylizać po porodzie i pobyć trochę z maleńkim dzieckiem, które wtedy najbardziej nas potrzebuje, bo każdy kto prowadzi firmę wie, że nigdy nie jest się tak naprawdę na urlopie (zawsze trzeba coś tam doglądać), więc roczna przerwa to zdecydowanie za dużo, ale kurcze, te kilka tygodni? Serio się nam nie należy?

  • Kreska

    Nie do końca się z Tobą zgodzę.. Ciąż zagrożonych pewnie nie ma aż tak wiele, natomiast nie każdy w ciąży czuje się na siłach pracować.. ja też chojrakowałam, ciąża to nie choroba itp, dopóki nie zaszłam w ciążę.. faktycznie, to nie choroba, w życiu nie byłam tak długo chora, wymioty przez 6 miesięcy codziennie od rana do 14-15, bóle brzucha, pleców, zgaga, nudności, obrzęki.. A gwoździem do trumny dla pracodawcy nie jest, przecież pracodawca nie płaci kobiecie na L4 ani na macierzyńskim, tylko ZUS.. Taka prawda, że jak ktoś ma grypę jelitową, to siedzi w domu albo łyka tonę leków i modli się żeby przeszło/podziałało jak najszybciej.. A co można zrobić w ciąży.. tylko się modlić :P a nie działa tak szybko jak loperamid czy torecan ;P

    • marzena

      No ok, ale Ty bylas chora, tak? Wiec jak najbardziej Ci sie to chorobowe nalezalo. Ile jest dziewczyn i lekarzy ktorzy tego naduzywaja?
      A pracodawca owszem ze traci, zawsze. Pal cie licho korporacje, bo oni sobie odbija, wycisna innych pracownikow jak cytryny i praca bedzie zrobiona, gorzej z tymi malymi pracodawcami. Taki maly biznesik raczej nie zatrudni nikogo na Twoje miejsce jak jestes na chorobowym (nawet nie wiem czy moze), no i raczej nie ma wystarczajacej sily roboczej zeby pokryc Twoja nieobecnosc-9 miesiecy kuleje. Poza tym nie wie tak naprawde kiedy wrocisz. Urlop wypoczynkowy za czas nieobecnosci musi Ci wyplacic. Zatrudnia (lub nie) nowego pracownika na czas Twojego macierzynskiego. Szkoli go, placi mu, a jak juz jest przetrenowany, Ty wracasz.
      Duzo zalezy od charakteru zatrudnienia/zawodu, ale generalnie z punktu widzenia kazdego pracodawcy kobieta w ciazy jest problemem, glownie ze wzgledu na to, ze czas powrotu do pracy jes nieprzewidywalny. Tak jak pisalam wyzej jak zachodzisz w ciaze jedna po drugiej moze cie nawet nie byc 4 lata (chorobowe+macierzynski+urlop wypoczynkowy+ druga ciaza/chorobowe+drugi macierzynski+urlop wypoczynkowy=4lata).
      Ja sama jestem mama i chcialabym dla siebie i mojego dziecka jak najlepiej, ale jak pomysle od strony pracodawcy to zal mi tych uczciwych biedaczkow z biznesikami i sytuacji opisanych powyzej.

  • Moja Droga! Toż to jest „polityka PRO_RODZINNA” najwyższego kalibru ;) Na kimś w końcu trzeba zaoszczędzić żeby załatać dziurę w budżecie – padło na matki

  • Było mi przykro gdy dowiedziałam się o tej nowej ustawie. Mnie to już na szczęście nie dotyczy. Rozkręcam biznes.. W Niemczech. Gdzie przedsiębiorczyni za sam fakt, że nie oddaje dziecka do żłobka, tylko organizuje sobie home office, dostaje co miesiąc od państwa grant na małe przyjemności. Gdzie każda kobieta pracująca (na etacie, na zlecenie, jako freelancerka) może ubiegać się o kolejny grant – na małe przyjemności, dla siebie, dla dziecka, dla rodziny – co by sobie trochę zrekompensować niewygody podwójnego życia. Gdzie każda kobieta, która prowadzi działalność i musi np. pojechać na ważną konferencję czy spotkanie z klientem, dostaje od państwa z urzędu darmową opiekunkę, która zajmuje się dzieckiem podczas gdy ojciec jest w swojej pracy, jeśli ta pokrywa się z ową konferencją czy spotkaniem z klientem. Wreszcie – jeśli kobieta dopiero rozkręca biznes i jej miesięczne przychody nie przekraczają pułapu – nie musi płacić sama składek ubezpieczeniowych, państwo pokrywa je do czasu, aż biznes lepiej się będzie kręcił. No i z racji posiadania dziecka – jej kwota wolna od podatku to kilkanaście tysięcy euro. Gdzie miesięczny zasiłek macierzyński nie jest ekwiwalentem ceny 3/4 paczki najtańszych pieluch, a jak czegoś zabraknie do wyprawki, a akurat cisza w branży i nie ma super rentownych zleceń – to też bez mrugnięcia okiem przyznaje grant, co by przyszła mama przedsiębiorczyni nie musiała sobie włosów rwać z głowy, tylko mogła się skupić na swoich sprawach. A, i urlop wychowawczy jest płatny. Dziękuję. Nie wracam do Polski. Ciao!

  • Dorota

    Mam 36 lat, prawie rok temu urodziłam synka, mam jeszcze córcię 5-letnią, po rodzicielskim gwarancję zatrudnienia na rok, potem nie wiadomo. Kiedy myślałam o drugim dziecku miałam mieszane uczucia, rzeczywiście – jak ma się jedno odchowane, to niespecjalnie ma się ochotę wchodzić w to znowu. Decydujący argument był taki, żeby moja córcia miała rodzeństwo, żeby nie została sama. Kuzyni i przyjaciele to nie to samo co siostra czy brat. Bardzo dbam o relacje moich dzieci i widzę, że to była dobra decyzja. Mimo różnicy wieku widzę tę miłość – opiekuńczą córci i pełną uwielbienia synka, cieszę się że mają siebie nawzajem.
    PS. wolę moje „mniej niż średnia krajowa” za pracę, niż tysiąc na bezrobociu ;)