Mum and the city

Kim będzie moje dziecko?

24 lutego 2014


str

Nie ma chyba rodzica, który nie zadawałby sobie tego pytania.

Równocześnie wszyscy, których znam, głośno twierdzą: „Nieważne, kim zostanie, byle był szczęśliwy”. Jakby planowanie przyszłości dziecka było czymś złym, wstydliwym, nie na miejscu. Zupełnie nie rozumiem!

DSC_1082

Nie od dziś wiadomo, że rodzice chcą dla swojego dziecka jak najlepiej. Nawet jeśli poprzez dziecko chcieliby zrealizować własne, nieudane pomysły na życie – co z tego? Dzięki zdobytemu doświadczeniu prawdopodobnie wiedzą, jak potoczyłoby się ich życie, gdyby robili coś innego. Ja na przykład zawsze lubiłam rysować. Pluję sobie w brodę, że w żaden sposób nie wykorzystałam tego talentu. Dlatego Kuku – o ile wykaże jakiekolwiek zdolności plastyczne (a wykaże, bo i z jego taty rysownik był przedni!) – zostanie architektem.

Jeśli nie będzie chciał się uczyć – nic straconego! Mąż przepowiada mu karierę piłkarską, o której sam marzył w dzieciństwie.

DSC_1098

Oczywiście, żartuję sobie – ale nie do końca! Bo właśnie ważne, kim będzie moje dziecko. Mam zamiar je obserwować (co lubi, co umie robić najlepiej) i w odpowiednim czasie mądrze podpowiedzieć. Nie, nie chciałabym, aby Kuku został na przykład ochroniarzem w Biedronce. Nawet jeśli miałoby mu to sprawiać ogromną frajdę.

Całe szczęście mojemu synowi to nie grozi. Za sprawą nowej czapki z Zary za całe 5,90 (spieszcie się, może jeszcze zdążycie na wyprzedaże wyprzedaży!)  krystalizuje się przed nim całkiem świetlana przyszłość.

DSC_1052

Tym razem przepowiedziana przez dziadków, którzy na jego widok zgodnie orzekli, że będzie…

url

Premierem!

źródło zdjęcia: SE

  • oll

    hahaha ahh te zdjęcie

  • Miss Torpeda

    o matko, ale się uśmiałam … jakby juz to Kuku byłby z pewnością przystojniejszym premierem ;)

  • Gajzo

    Oj Mamuniu, proszę nie umniejszać ochroniarzom z Biedronki :p. Od czegoś zaczać trzeba… Tak jak w sławetnej reklamie znanej „restauracji” typu fast food. Od kuchcika do kierownika :D

  • Moje Urwisy

    heheh oj mój starszy syn też chce zostać piłkarzem spełnia marzenia swoje i taty, średni synek to chyba będzie politykiem z taką wyobraźnią i gatką innej kariery mu nie wróżę ( no i trzeba hurtem zakupić takie świetne czapusie dla wszystkich w sejmie), a najmłodszy to chyba zostanie komikiem ciągle się śmieje i rozsmiesza innych…a co z tego wyjdzie zobaczymy, napewno żaden nie bedzie chciał zostać malarzem,tancerzem lub aktorem ani policjantem jak mama :P

  • Mama Filipa

    Brawo;))))

  • Ida

    A ja sie pozwole nie zgodzic :) Uwazam, ze nie ma nic gorszego niz niespelnione marzenia rodzicow..
    Wiadomo, ze kazdy rodzic, widzac zainteresowania dziecka sie bedzie staral pokierowac rozwoj w odpowiednim kierunku.
    Ale kazde dziecko tez ma prawo popelnic blad i zalowac, ze sie czegos nie wybralo w imie innego wyboru (nie mam na mysli tu malych dzieci ale takie juz faktycznie podejmujace samodzielne decyzje).
    Sama mialam taka sytuacje, ze na studiach stanelam na rozdrozu i marzylam o tym, zeby rodzice podjeli za mnie decyzje.
    NIGDY nie uslyszalam, wybierz to a tamto nie, bo NAM sie to nie podoba (a ja zawsze sie chcialam tym zajmowac, ty masz teraz szanse i z tego rezygnujesz). i bardzo im za to dziekuje. nauczylam sie ponosc odpowiedzialnosc za wlasne wybory i cale zycie czulam, ze nie jestem do niczego zmuszana przez nich. wbrew pozorom taka wolnosc wyboru spowodowala ze zawsze sie dokladniej zastanawiam co wybrac, bo ostatecznie to ja decydowalam. dlatego tez nie chce niczego narzucac swojemu dziecku. jezel bedzie chcialo byc ochroniarzem w biedronce (bo to faktycznie bedzie wynikac z jego zainteresowan i go uszczesliwi, a nie bedzie wynikac np z lenistwa), to niech zostanie,
    tylko nie piszcie mi tu, a jezeli bedzie chcialo brac np narkotyki to tez niech bierze, bo nie o to tu chodzi :P