Mum and the city

Każda z nas ma wyrzuty sumienia. Ale nie każda się do tego przyznaje!

27 listopada 2016

DSC_5639

Cześć, mam na imię Ilona. Jestem mamą dwójki dzieci i czasami zżerają mnie wyrzuty sumienia. Że nie mam dla nich wystarczająco dużo czasu – to przede wszystkim. Są dni, że cierpliwości też mi brakuje. A wieczorem tylko patrzę na zegarek i czekam, aż pójdą spać. Kiedy czytam synkowi po raz tysięczny tę samą książkę na dobranoc i widzę, że nie do końca mnie słucha, omijam całe linijki tekstu, żeby jak najszybciej skończyć, zejść na dół, do salonu, nie przegapić nawet minuty z rozpoczynającego się za chwilę programu „Azja Express”. Mam wyrzuty sumienia, kiedy daję mu do ręki parówkę zamiast pełnowartościowego śniadania, ale czasami po prostu padam na pysk tak bardzo, że chcę się tylko położyć na kanapie i udawać, że wcale mnie tu nie ma. Nigdy nie miałam problemu, żeby mówić o tym głośno, choć w świecie bardzo oceniającym matki czuję się trochę samotna.

A ja się ostatnio z nimi spotkałam. Z tymi matkami co uśmiechają się do mnie na fejsie pod koniec każdego, nawet najbardziej wyczerpującego dnia, a potem szerują i niosą w świat informacje z artykułu, że do trzeciego roku życia dziecko absolutnie nie powinno oglądać żadnej telewizji. Moje oglądało.

GDZIEŚ TAK PRZY TRZECIM DRINKU WSZYSTKIM NAM ROZWIĄZAŁ SIĘ JĘZYK

Choć jak to zwykle między mamami bywa, rozmowa kleiła się od samego początku. Wyglądała zupełnie inaczej niż ta, której przyglądają się inni. A ile twoje dzieci mają lat? Dajesz radę? Ja nie wiem, jak daję, naprawdę. To chyba jest tak, że jak musisz, to jedziesz. Byle do przodu, każdego dnia. Jak auto na rezerwie, tylko się modlisz, żeby dociągnąć do wieczora, dojechać do stacji. Zazwyczaj się udaje. Zazwyczaj…

– Wiesz co, czasami mam ochotę zamknąć je w ciemnej komórce z kneblem na ustach i udawać, że nie mam dzieci. Nie słyszeć tego ciągłego jazgotania. Gadania, że nie te spodnie, tylko tamte, czekolada nie potem, tylko teraz – wyznała po cichu mama bliźniaków, ale i tak wszystkie ją usłyszałyśmy.

– A ja mam ochotę wyjść. Zamknąć za sobą drzwi i udawać, że mam dziesięć lat mniej. Że jeszcze nie mam dzieci. Poczuć się przez chwilę tak, jak czułam się, kiedy ich nie było – wtrąciła od razu inna.

– To ja mam wyrzuty sumienia, że za dużo pracuję. Ciągle mnie nie ma, a moja córka, zamiast cieszyć się na mój widok, cieszy się rano, kiedy przychodzi niania. Kiedy ja wracam z delegacji, pyta tylko: „Co mi kupiłaś?”.

– Ja ostatnio przez pracę musiałam zaprowadzić dziecko do przedszkola. Chore. W tamtym miesiącu nie było mnie już ponad dwa tygodnie, bo ciągle katar i kaszel. Lekarz mi zabronił, ale wiedziałam, że jeszcze kilka dni i za moim biurkiem usiądzie ktoś inny – wyznała Agnieszka pracująca w dużej agencji, gdzie deadline goni deadline i wszystko jest na ASAP.

– To jak ja piszę, włączam starszakowi Play Station, a młodsze w tym czasie oglądają Youtuba. Tylko wtedy się nie kłócą, a ja potrzebuję chwili ciszy, żeby się skupić – znana blogerka opowiedziała, jak to wygląda u niej.

Wiedziałyśmy, że jesteśmy tam same, nikt tego nie spisze ani nie pokaże światu (ekhem…) i chyba tylko dlatego pozwoliłyśmy sobie na tę chwilę szczerości.

A PRZECIEŻ KAŻDA Z NAS JEST TAKA SAMA

Bo publicznie matka to taki robot z wiecznie przyklejonym uśmiechem i głosem szczebioczącym z radości. Publicznie to się mówi: „Nigdy nie miałam tyle cierpliwości co właśnie po urodzeniu dziecka” oraz: „Kto to słyszał krzyczeć!”. A także: „Moje nigdy nie jadło słodyczy” i „Poświęcam dziecku naprawdę dużo czasu”. Ale potem, kiedy widzimy zdjęcie księżnej Kate tłumaczącej coś swojemu dziecku przez zaciśnięte zęby, to oddychamy z ulgą.

Bo przecież każda z nas jest taka sama. I nawet te, które wydają się być idealne, są takie jak ja. Wcale nie lepsze. Ani trochę gorsze.

CZASAMI WOLĘ SCROLLOWAĆ FEJSA

Cześć, mam na imię Ilona. Wstydzę się, że wolę scrollować fejsa, zamiast puszczać z synkiem autka i układać klocki w spektakularnie wysokie wieże. Czasami w nocy udaję, że nie słyszę mojego dziecka, żeby to Piotr do niego wstał, a potem już nawet nie wiem, co się dzieje, bo momentalnie zasypiam. Wstydzę się, bo mama powinna być czujna nawet o trzeciej nad ranem, a ja nigdy nie spałam tak dobrze i twardo jak teraz, od kiedy jestem właśnie mamą dwójki.

Wstydzę się, że nie mam tyle siły, ile powinnam mieć, zwłaszcza przed pierwszą kawą.
A ty?

podwpis

Dodaj komentarz

9 komentarzy do "Każda z nas ma wyrzuty sumienia. Ale nie każda się do tego przyznaje!"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
e-milka
Gość
e-milka
Podpisuje sie pod wszystkimi punktami. Bo pracuje na caly etat, wiec mnie nie ma, bo padam na twarz i ciesze sie, ze youtube ma filmiki „Swinka Peppa, caly sezon, 74 minuty”. Bo jak wreszcie zamkne sie w lazience, chocby z fizjologiczna potrzeba, to kiedy one reaguja na trzasniecie drzwiami jak psy Pavlova i juz pod nimi stoja, to mam ochote nie spokojnie tlumaczyc, ze wyjde za piec minut, ale wyjsc z tymi drzwiami jak Godzilla siejac zniszczenie. Bo bedac na firmowej Wigilii wlaczylam komorke na tryb lotniczy. Bo sama chcialam i teraz mam za swoje. Bo wiem przeciez, ze to… Czytaj więcej »
Mała Mi
Gość
Mała Mi

Całkowicie się zgadzam.

Pytanie z innej beczki: skąd ta fajna koszula?

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Oczywiście, że mam i ja wyrzuty sumienia :)

Kayenn
Gość
Bywa, że mam wyrzuty sumienia, że powinnam poświęcić więcej czasu dzieciom czy zrobić dłuższy spacer. Ale jestem trochę z tych samolubnych wiesz… lubię mieć czas dla siebie, nie mam wyrzutów, że daję parówkę… sama je lubię choć wiem, że są mało zdrowe a od swojej mamy ciągle słyszę, żeby tego nie jeść. Nie mam wyrzutów kiedy daję bajkę do obejrzenia a ja w tym czasie spokojnie mogę wypić kawę czy obejrzeć serial. Inaczej bym zwariowała. Staram się jak mogę ale jestem też przy tym wszystkim zadowolona i dumna z samej siebie. Nie zawsze jest „idealnie” ale dobrze mi z tym.
Magdalena Jeziorska
Gość
Magdalena Jeziorska
ja też mam wyrzuty sumienia ;) znam ramówkę tvp abc na pamięć i leci u mnie bardzo często. cierpliwości u mnie jak na lekarstwo a mam 2 córki ( 2 miesiące i 2 latka). śpię po parę godzin i jedynie pod prysznicem wieczorem jestem 10 minut sama. jak wróciłam do pracy razem z koleżanką która ma synka w tym samym wieku co moja starsza po jakichś paru dniach stwierdziłyśmy że odpoczywamy od dzieci w pracy i mamy dla nich więcej cierpliwości ( oczywiście bezdzietne koleżanki miały nas za wyrodne matki;) no i tak ‚odpoczywałam’ w pracy tylko miesiąc bo znów… Czytaj więcej »
Paulla
Gość
Paulla

Calkowicie sie zgadzam.pieknie wszystko kobietko opisalas.ja tez jak inne mamy mam czasem wyrzuty.czasem staram sie podejsc do roznych spraw lajtowo.ale za chwile przychodzi inne uczucie i znowu sie przejmuje wszystkim po kolei.czasami tesknie za tym co bylo kiedys…jak nie bylo dziecka ale gdy spojrze na swoja córeczkę to mam usmiech na twarzy i nie wyobrazam sobie bez niej zycia.czasem bym z checia gdzies uciekla albo wyszla sama ale…zaraz za nia tesknie.czy wy tez tak macie?macierzynstwo jest piękne ale zarowno tak samo ciężkie.pozdrawiam wszystkie mamuśki?