Woman and the city

Każda z nas kiedyś to robiła?

20 listopada 2015

DSC_3461

Kiedy byłam młoda i szczeniata, robiłam to. Wstydziłam się, ale nie na tyle, żeby przestać. Robiłam to, bo tak robiły moje koleżanki. Byłyśmy niedoświadczone i… Głupie. Czy – jak kto woli – zwyczajnie niedojrzałe. Całe szczęście większość z nas z tego wyrosła. Ale nie wszystkie…

– Jak to? Serio nie sprawdzasz jego komórki? – zdziwiła się Monika.
– 
Nie.
– 
To skąd wiesz, że on? Że on nic? Że cię nie zdradza?
– Wiem. Po prostu wiem.
– 
Ale w tym nie ma niczego złego! – próbowała mnie uświadomić – To jak odłączanie żelazka od prądu. Musisz to robić ze względów bezpieczeństwa! – zaśmiała się.

Ja też, bo to było zabawne. Ale od razu zastanowiłam się: czy jej mężowi też jest do śmiechu?

JEST W NAS KOBIETACH JAKAŚ BEZCZELNOŚĆ

Traktujemy facetów jak swoją własność. Jak dziecko, które możemy kontrolować. Tylko że dziecku sprawdzamy pieluchę, ewentualnie czy ubrało czapkę na mróz oraz ciepłe rajtuzy, a mężowi telefon i komputer.

To nie fair.

Kiedy sięgam po telefon Piotra (bo mój się rozładował, a muszę pilnie do kogoś zadzwonić) – czuję się nieswojo, że widzę ostatnie połączenia. Nie lubię trafiać na fragmenty jego rozmów,  kiedy on loguje się z mojego laptopa na swojego maila lub Facebooka. Szybko wtedy wyłączam wszystkie migające okienka i w ogóle mnie nie korci, żeby sprawdzić, co tam jest.

Wiesz dlaczego?

Bo nie chciałabym, żeby on czytał moje wiadomości. Nie dlatego, że mam coś do ukrycia! Gadam z samymi babkami. Nawet nie obgaduję go (aż tak bardzo). Ale to moja i tylko moja sprawa, czy dzisiaj – zamiast gotować obiad – trajkotałam o różowych paznokciach, czy o tym, w co była ubrana Kryśka. I dlaczego jest taką zołzą.

A CO JEŚLI JA MUSZĘ?

„Ale ja mam powody, żeby go sprawdzać!” – odpowiesz mi. Bo zrobił w przeszłości coś, co sprawia, że czujesz się w obowiązku go kontrolować. Nie wiem: okłamał cię, oszukał lub zdradził. Zawsze to słyszę od kobiet, które trzepią prywatną korespondencję swojego faceta. 

Ale to ich nie usprawiedliwia. I znaczy tylko jedno. Wiesz co?

Wiesz. Tylko nie chcesz się przyznać. Ale kiedyś będziesz musiała powiedzieć TO głośno: nie wybaczyłaś mu. Nie potrafisz ponownie zaufać. Ten związek prowadzi donikąd i dlatego… Czas się rozstać, a nie przeglądać jego maile.

Dodaj komentarz

12 komentarzy do "Każda z nas kiedyś to robiła?"

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
anjanka
Gość

Ostatni akapit to kwintesencja tematu. Byłam kiedyś taka kobietą. Dostałam w głowę kłamstwem i to nie jednym, ale ciężko skończyć wieloletni związek. Owszem sprawdzałam, mgd kryjąc się z tym wcale. Oficjalnie chyba po to by pokazać, że nie ufam * jak się okazało słusznie) a nieoficjalnie po prostu szukałam pretekstu. Całość skończyła się chwilę później, bo nie umiem być z kimś, kto wywołuje we mnie wstręt na samą siebie.

Simplife.pl | Natalia Knopek
Gość

Zgadzam się. U mnie to działa we wszystkie możliwe strony i nie chodzi tu tylko o mężczyzna. Nie lubię gdy ktokolwiek tyka się mojego telefonu i czuję się średnio korzystając z telefonów czy komputerów innych. Nie mam nic do ukrycia, ale tak jak piszesz, nawet te strzępki rozmów o niczym powinny pozostać między uczestnikami dialogu :)

Kasia A.
Gość
Kasia A.

Zgadzam sie :) w przeszłości zdarzylo mi się raz spojrzeć facetowi w telefoni to tylko dlatego, ze mial identyczny jak moj i sie po prostu pomylilam.
jezeli kogos trzeba sprawdzac to cos jest nie tak.

Grzegorz Deuter
Gość

Chyba dzisiejszy wpis J. Hunta świetnie uzupełnia ten temat :)

AnuŚka Bąbik-Daniło
Gość

Zgadzam się w 100%!

jamaska
Gość

Facebook, sms-y, maile traktuję jak prywatną korespondencję, a tej, jak mnie w domu nauczono, nie czytam. Nigdy nie przeczytałam bez wiedzy mojego małża czegoś co było do niego zaadresowane

Chichotki Trzpiotki
Gość

To kwestia czy babka czuje się kochana, czy nie za bardzo. I w 100% zgadzam się z ostatnim akapitem. Miałam kiedyś chłopaka, który nadszarpnął moje zaufanie. Korciło mnie żeby mu lookać w telefon i kompa. Ale tego nie robiłam. Po czasie się rozstaliśmy. Teraz z moim mężem w ogóle nie mam takiej potrzeby… Tak jak Ty szybko zamykam jego okno Facebooka itp…

Renia Hanolajnen | Ronja
Gość

Ilona, masz 100% racji! Nigdy nie rozumiałam, jak można stosować zasadę „ufam, ale sprawdzam”. To się czuje, każdego dnia jest przecież miliard innych sygnałów czy w związku wszystko gra, czy zaczyna się psuć. Wtedy pierwszym krokiem jest rozmowa, a nie podejrzenia i przeglądanie maili i smsów.
Na marginesie : ja nawet nie umiem obsługiwać telefonu męża – Windows Phone to dla mnie czarna magia ;)

Z filiżanką kawy
Gość
Nie wyobrażam sobie szpiegować mojego męża. Czasem, gdy nie chce mu się zalogować na pocztę czy jakieś inne konto i prosi mnie żebym to zrobiła, to odmawiam, bo nie chcę znać jego hasła. Czasem, rzecz jasna, ulegam jego prośbom, ale mam w głowie taką blokadkę, którą natychmiast to hasło wyrzuca z głowy i serio, ale na raz następny ja już go nie pamiętam. Nie ruszam telefonu męża, ba, nawet nie patrzę kto dzwoni do niego gdy np. jest w łazience. Skoro nie boi się zostawić swój telefon przy mnie czy żebym zerknęła na ostatnie maila, to chyba nie nic do… Czytaj więcej »
Monika Mo
Gość

Ja nie sprawdzam cudzych telefonów, bo mój własny telefon został kiedyś zlustrowany od A do Z i czułam się z tym okropnie mimo, że nie miałam nic do ukrycia. Dla mnie śledzenie cudzych wiadomości czy maili to cios poniżej pasa.

error: Content is protected !!